Dopiero co skończyłem liceum i widzę kompletny brak perspektyw na przyszłość. Zero znajomych, zero przyjaciół, kompletny brak kontaktu z płcią przeciwną.W tym temacie nic się nie zmieni- w wakacje będe siedział w domu jak w celi, a w przerwach będę pracował na kompletnym odludziu, gdzie nie ma żadnych ludzi w moim wieku. Idę na studia zaoczne, bo poszedłem na zły kierunek w liceum i się nie przykładałem do nauki- kierunek ścisły wiec, na bank nikogo nie poznam (dodatkowo zaoczne, proszę kto kogo tam kojarzy). Ludzie na ulicy od kąt pamiętam patrzą się na mnie wrogo. Kompletnie tego nie rozumiem wyglądam stosunkowo normalnie, a większość osób ciągle się na mnie gapi coś mówią do osoby obok patrząc się na mnie, albo nawet czasami mają bezpośredni problem w moim kierunku, pojebane. Gdziekolwiek idę jestem traktowany albo niepoważnie albo jestem zwyczajnie ignorowany. Ludzie umawiają się na jakiś wypad albo coś planują- nigdy nie jestem o tym informowany ani nikt nie chce ze mną nic robić, jak wychodzę z inicjatywą to raz dosłownie usłyszałem „mam co robić , serio nie mam aż tak czasu wolnego”, jasno sugerując, że nie jestem warty by gdziekolwiek mnie brać. To nie jest mój wymysł- tak naprawdę jest. Już ma tego powoli dość, każdy plan jaki chce wykonać pierdoli się po drodze bez mojego wpływu. Chciałem pójść do wojska- chuj nie pójdę, nagle wyszła rzadka wada wzroku (obecnie bez soczewek nie jestem w stanie przeczytać nic na jedno oko), a z czasem ma być coraz gorzej. Dodatkowo ciągle widzę jakieś błyszczące punkty- zajebiście. Chciałem „wyjść do ludzi” (co cokolwiek to znaczy, bo nienawidzę tego frazesu), kompletnie nie rozumiem co to znaczy, mam gadać z obcymi ludźmi? Zaczepiać losowe osoby? Pogadać ze starymi znajomymi?- Nie mam ŻADNYCH i to dosłownie. W moim miejscu zamieszkania nie ma nic ciekawego dla młodych ludzi, a wszyscy trzymają się w zamkniętych grupach w których mam „zajebistą” reputację. Dodatkowo byłem ciągłym obiektem żartów. Powoli mam tego wszystkiego dość, a dobija mnie perspektywa braku jakiejkolwiek zmiany- będzie tak jak w każdym z tych przypadków, zostanę (jeśli już nie jestem) przerywem z barakiem perspektyw na zmianę i wrakiem człowieka. Nawet jak pozytywnie się na to patrzy to nie ma żadnych szans na zmianę, a tekst „młody jesteś wszystko się zmieni” jest jak dla mnie pierdoleniem- nic się kompletnie nie zmieni jestem skazany na porażkę. Po wakacjach będę już kosmicznie wyalienowany, a potem będzie jak w szambie- im głębiej wejdziesz tym większe gówno zobaczysz. Czasami mam serio mam dosyć takiego życia.
Jebani rowerzyści
2017-06-09 18:36Kurwa, co za baran wymyślił ścieżki rowerowe w miejscach, które pasują jak kula u psiej dupy. Zwykle jest to takie ulokowanie, że dla pieszego dużo wygodniej byłoby iść po chodniku w tym miejscu, ale nie, jakiś baran musiał robić je w solidarności z innymi kretynami na kółkach, lub z czystej złośliwości. I nie mam nic przeciw rowerzystom. Ale większość to jebane buraki. Wejdź na chwilę na jebany czerwony bruk i zaraz polecą jakieś uwagi spod nosa przejeżdżającego chujka. Nie raz byłem świadkiem, jak taki kurwi syn szturcha przechodnia. I jeden chuj czy chodził rozpierdolony po całej ścieżce, czy nie. Jest coś takiego jak nietykalność cielesna, barany jebane. Dlatego czasem robię prowokację i na złość chodzę po ścieżkach, niech mnie jakiś cwel dotknie, długiej reakcji nie będzie musiał się spodziewać.
Generalnie rozumiem ideę ścieżek rowerowych i nie powiem, że powinno wymazać się je wszystkie. W parkach są jak najbardziej na miejscu, tak samo w centrum. Ale kiedy kurwa na chodniku mieści się jeden przechodzeń a ścieżka jest rozjebana jak dla czołgu, w dodatku mało kto nią jeździ, to krew zalewa. Wtedy nasuwa się pytanie, wejść i chodzić swobodnie (w parze chociażby), narażając się na nerwy czy omijać czerwony skurwiały bruk. Niemiłosiernie potraficie wkurwić człowieka swoim rowerkiem. Wszędzie macie pierwszeństwo, jak jedziecie chodnikiem nikt na was niczego nie wymusza, każdy ustępuje, spierdala, byleby nie było kolizji. Ale w drugą stronę to już ogień. Polecam wam ogarniać swój autyzm, bo pewnego razu traficie na mnie bądź osobę mnie podobną, która często chadza sobie z czymś ciężkim i umie szybko biegać. Pozdrawiam wszystkich normalnych rowerzystów.
Komentarze do "Jebani rowerzyści"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Rob doktorat.
30 -
Odpowiedz
Pytanie zasadnicze GDZIE widziałeś jak rowerzyści szturchają przechodniów, akurat w tym miejscu, gdzie ścieżka jest za szeroka względem chodnika?
55 -
Odpowiedz
Następny idiota pierdoli jak potłuczony 457 chujnię o ścieżkach rowerowych, tak więc Pan wasz, Mesio, daruje sobie komentarz na ten posrany temat jakiegoś patałacha zasmarkanego, co lepszych problemów nie ma.
Za to korzystając z okazji, w swej łaskawości wielkiej, poświeci wam, smrody wy moje, kagankiem oświaty, wskazując na ciekawe zagadnienia do rozważenia na dziś, jakimi są: 1. tzw. chichot historii i 2. jak trudno jednoznacznie ocenić dokonania człowieka. I żeby było ciekawiej, wszystko to na przykładzie jednej osoby. A mianowicie…
Był sobie taki gościu, który się nazywał Fritz Haber. Był chemikiem z zawodu. Wybitnym. Był też niemieckim nacjonalistą żydowskiego pochodzenia.
Haberowi patałachy zawdzięczacie to, że żyjecie, i że wy i przodkowie wasi, nie wyzdychaliście z głodu. A jednocześnie Haberowi miliony zawdzięczają śmierć. Jakim cudem, zapytacie? Ano Pan wasz rad jest, że pytacie…
Fritz Haber żył na przełomie XIX i XX wieku. W czasach jego młodości nie było jednej ważnej rzeczy: nawozów sztucznych. Pola uprawne, od dekad, nawożono najczęściej sprowadzanym z Ameryki Południowej guanem (co zresztą ściągnęło do Europy niektóre choroby roślin uprawnych oraz ich szkodniki, co z kolei skutkowało m. in. wielkim głodem w Irlandii (połowa XIX wieku)). Chemicy stawali na głowie, żeby stworzyć nawozy sztuczne, nie udawało się, ponieważ nie udawała się sztuczna synteza amoniaku, a światu groziła kolejna fala głodu nie do zatrzymania, bo nawozu naturalnego zaczynało brakować i do tego był drogi.
Haber w swoim laboratorium kombinował także. I jemu jako jedynemu się udało. Dzięki temu pojawiły się nawozy sztuczne (z których korzystamy do dziś i do dziś dzięki tej metodzie syntezy, którą wynalazł), a o Haberze mówiło się, że jest facetem, który „zrobił chleb z powietrza”. Dobrodziej ludzkości, nicht wahr? 🙂
Za to zresztą dostał zasłużonego Nobla (Choć przyznano mu go w momencie, w którym wszyscy krytykowali, że w ogóle tę nagrodę otrzymał. Dlaczego? O tym będzie dalej.).
I to było gdzieś w 1910 roku…Parę lat później wybuchła I wojna światowa. Fritz, jako gorliwy nacjonalista, robił wszystko dla zwycięstwa Rzeszy. I nie cofał się przed żadnym pomysłem -„Nauka w czasie pokoju należy do całego świata, a w czasie wojny musi służyć państwu.”. W końcu wpadł na pomysł, który miał zapewnić Niemcom zwycięstwo. Zajął się tworzeniem i produkcją gazów bojowych. To jego robotą jest użycie chloru i później iperytu przeciwko wojskom Ententy (łamiąc tym samym wszystkie konwencje). Iperyt jeszcze potem był używany przez Hiszpanię przeciwko powstańcom marokańskim i Haber też w tym maczał palce.
Anyway, wojna się skończyła. Niemcy przegrały i jeszcze odszkodowania przyszło płacić. Haber chcąc ulżyć swojej niemieckiej ojczyźnie, gorliwie zapierdalał, próbując uzyskać złoto z wody morskiej. Nie udało mu się. To znaczy właściwie to się udało, bo w niej są śladowe ilości złota, ale tak małe, że nie opłaca się jego ekstrakcja. Trzeba było się zająć czymś innym. Fritz miał już znaczne doświadczenia w truciu, więc wynalazł środek przeciwko wszom, pchłom, szczurom itp. I ten środek pewnie znacie… Nazywał się Cyklon B…
W 1933 roku naziści doszli do władzy. Haber, jako gorliwy (i zasłużony) niemiecki nacjonalista od zawsze, gorąco ich popierał (to tak dodatkowo, ku przestrodze dla pajaców popierających PiS, Kukiza, ONR i tym podobny syf pierdolony…), tak więc po dojściu Hitlera do władzy, zaoferował swojemu ukochanemu wodzowi swe skromne usługi, przy okazji gorliwie publicznie potępiając Alberta Einsteina za to, że ten odmówił powrotu z USA i oskarżał nazistów o łamanie praw człowieka.
I tu czekało go niemiłe zaskoczenie…Nowa władza oznajmiła mu, że „Niemcy nie potrzebują pomocy ze strony podludzi, jakimi są Żydzi”, w tym i „naszego” Fritzka, i kazała, póki co, spierdalać w podskokach (łapę kładąc oczywiście na wszystkich patentach, po wypieprzeniu Habera ze wszystkich stanowisk, jakie gdziekolwiek zajmował). I Haber posłusznie spierdolił w podskokach (befehl ist befehl… ;)), najpierw do domciu, a potem za granicę, póki jeszcze nie zgarnęli go do obozu koncentracyjnego.
No i niedługo później się przekręcił na zawał, nie mogąc przeboleć, jak to Vaterland go wyrolował.
Cyklon B, jak pewnie wiecie, posłużył zaś do wymordowania milionów.
W tym milionów Żydów.
W tym także części rodziny Habera. /MesioPS. To jeszcze jednak nie jest cała historia. Albowiem Fritz Haber miał żonę… Jedną z najwspanialszych kobiet jakie łaziły po świecie, patałachy… Pan wasz, Mesio, wam to mówi.
Clara Immerwahr -podobnie jak Haber- pochodziła z Dolnego Śląska (i także była Niemką żydowskiego pochodzenia). I była wielka. Była bardzo inteligentna, była naukowcem, jak Haber -chemikiem, i była pierwszą kobietą ever, która uzyskała doktorat na Uniwersytecie Wrocławskim (i to jeszcze z dodatkowym wyróżnieniem). I była chyba jedną z pierwszych kobiet z doktoratem w całych Niemczech w ogóle. A w tamtych czasach, gdy baba nosa poza kuchnię na ogół nie wychylała, to było naprawdę coś… Ale to nie wszystko, patałachy.
Gdy Haber zaczął prace nad gazami bojowymi, publicznie go potępiała (i te prace nad bronią chemiczną), jako „perwersję nauki”. Ale to jeszcze mało…
22 kwietnia 1915, Haber puścił gazy pod Ypres. Zginęło ok. 6 000 żołnierzy, a ilu odniosło ciężkie poparzenia, z których wielu się nie pozbierało nigdy, to chyba nikt nie policzył. Kobiecina nie mogła psychicznie znieść tego, że to robota Habera i „perwersji nauki”. I się zastrzeliła. 2 maja 1915 roku.
A Haber? Tak się przejął, że 3 maja z samego rana już popierdalał na wschodni front (który wtedy przebiegał gdzieś pod Łodzią, nadzorować puszczanie gazów. Tym razem zagazowanych zostało 11 tys Rosjan.
Na budynku Uniwersytetu Wrocławskiego jest tablica upamiętniająca Clarę Immerwahr. Sama Immerwahr pochowana jest jednak nie tak jak jej rodzina na Cmentarzu Żydowskim we Wrocławiu, tylko w Bazylei. A szkoda, bo Pan wasz by się wybrał.
PS2. A jeszcze co do chichotów historii…
1. Pomnik holokaustu w Berlinie pokryty jest farbą przeciw graffiti. Farbę produkuje ta sama firma, która produkowała Cyklon B i wykorzystywała więźniów Auschwitz do niewolniczej pracy.
2. Do upadku III Rzeszy niemiecka nauka przodowała na świecie. M. in. przyniosło to korzyści lotnictwu, bo Niemcy jako pierwsi zaczęli na masową skalę stosować napęd odrzutowy i rakietowy (a konstrukcje lotnicze bezpośrednio zerżnięte z niemieckich cały świat powszechnie używał jeszcze dobre 20 lat po wojnie (a czasami używa i do dziś)). Jednym z cudów ówczesnej techniki na tym polu był sinik odrzutowy BMW 003.
Tuż po zakończeniu wojny, jeden z inżynierów z BMW -Hermann Östrich- spieprzył do Szwajcarii razem z przynajmniej jakąś częścią planów tego silnika. I tam otworzył firmę projektującą i produkującą silniki lotnicze na bazie właśnie BMW 003. Te silniki z kolei postawiły na nogi francuskie lotnictwo -były montowane m. in. w samolotach Mirage III. A gdzie w tym chichot historii?
Mirage III został dostarczony tworzącemu się państwu izraelskiemu, który dzięki niemu pokonał Arabów. Innymi słowy, wynalazek III Rzeszy, która postawiła sobie za cel „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”, pozwolił Izraelowi w ogóle przetrwać.
77-
Odpowiedz
Mesiu, po raz kolejny już streszczasz nam coś, co można obejrzeć w przeciętnym telewizyjnym programie popularnonaukowym. Bądź bardziej kreatywny. To, że jesteś kretynem to nie znaczy, że my wszyscy tutaj też jesteśmy.
36-
Odpowiedz
„Mesiu, po raz kolejny już streszczasz nam coś, co można obejrzeć w przeciętnym telewizyjnym programie popularnonaukowym. Bądź bardziej kreatywny.”
Nie będziesz Panu swojemu, patałachu, mówił, co ma pisać. 😛 /Mesio
PS.
„To, że jesteś kretynem to nie znaczy, że my wszyscy tutaj też jesteśmy.”Oczywiście, że nie jesteście kretynami, wy nieszczęsne skutki przeciekającego kondoma… Żeby być kretynem, trzeba przecież mieć choć śladowe ilości inteligencji.
54
-
-
Odpowiedz
500 stron . Nie czytam.
42-
Odpowiedz
Nie tylko przeczytasz (na klęczkach, w lateksowej masce i z dildo w pysku), ale jeszcze pokłonisz się z wdzięcznością i na blaszkę zapamiętasz. /Mesio
PS. Litościwie, bo masz kłopoty z czytaniem, PS-a nie chce się Panu twojemu pisać…
51-
Odpowiedz
tak. Mam kłopoty z czytaniem debilnych gadek szmatek. / twoj Patałach
11-
Odpowiedz
„tak. Mam kłopoty z czytaniem debilnych gadek szmatek. / twoj Patałach”
Na szczęście nie musisz. 🙂 Taśma ci wystarczy. /Mesio
PS. A, i poluzuj gumkę w gaciach, bo widać krew do zwojów nie dochodzi. 😉
21 -
Odpowiedz
Oczywiscie. Dzièkujè za porade Gumka w gaciach już poluzowana Poczułem wielkà ulgè ! Dzièki ! / twoj Patałach
20
-
-
-
-
Odpowiedz
Z tego co widzę, jest to pierwsza chujnia o ścieżkach rowerowych (poza jedną, w której chujowicz pisze o wysokich krawężnikach) więc nie wiem, skąd wyciągnąłeś te 457 chujni, chyba z odmętów pizdy swojej matki.
11
-
-
Odpowiedz
Racja. Większość ścieżek rowerowych jakie widziałem, zrobiono kosztem chodników, np. pieszy pieszego nie wyminie bo za wąsko, a rowerzyści mogą jechać we trzech ramię w ramię.
Skąd takie zjebanie? Bo „rowerzyści” to już taka sama pseudointeligencka sekta jak inne funkcjonujące w tym kraju, piszczące o prawa i przywileje.56 -
Odpowiedz
Ja jeżdżę na rowerze ładnych parę lat i uważam że ścieżka powinna być odgrodzona od chodnika barierą lub jakimś pasem zieleni wtedy można uniknąć takich konfliktów.
Zwykli ludzie na ścieżce to najmniejszy problem, zwykłe „przepraszam” wystarczy. Gorzej jak się trafi na spierdolonych bogaczy kredytowych, którzy żeby przejechać paręset metrów to muszą mieć „profesjonalne” ubranka i markowy rower żeby „Zdziśka chuj strzelił jak zobaczy” i taka rodzinka wpierdala się swoimi klamotami na ścieżkę co chwilę się zatrzymując i tarasując przejazd bo Seba się zmęczył albo Brajanek nie umie równowagi utrzymać.
Kolejną rzeczą są pijane szwagry w chińskich kolorowych koszulach wracających z miejskiego spędu którzy lezą całym chodnikiem i rozdarte ryje razem ze swoimi wytapetowanymi kozami swoim zachowaniem sprawiają, że wszyscy żeby ominąć wyelegantowane bydło muszą wchodzić na ścieżkę bo mafia pszenno – buraczana rządzi chodnikiem.
Tylko brać pały i napierdalać. Komuna by im się przydała.
Niektórzy po prostu nie umieją wspólnie żyć niezależnie od tego czy są rowerzystami, pieszymi czy kierowcami.120 -
Odpowiedz
Bardzo śmieszna chujenka
10 -
Odpowiedz
Rowerzyści to POdludzie, mają jebane chodniki a wpierdalają sie na drogę, banda debili, a na chodnikach to jeszcze pretensje mają zamiast wymijać to sie walą do ludzi. Ja taki jestem, sucharkowi ryj rozwale
610 -
Odpowiedz
ścieżki rowerowe służą do popierdalania rowerami a chodniki są dla pieszych i kurwa tak powinno być.Inna gadka jak ktoś przejdzie nią parę sekund żeby ominąć korek ludzi na chodniku ale kurwa jak jakaś gromadka ludzi czy to młodszych czy moherów robi sobie ze ścieżki rowerowej chodnik i chodzą po nich spacerkowym krokiem na samym środku nie zważając na to,że jeżdżą tam jednoślady no to kurwa nic tylko jebnąć w pysk….
71 -
Odpowiedz
Ścieżki Ci nie pasują psi synu ? To son wypierdalać do lasu jak nie podoba się. A ze ścieżek spierdalaj bo ci kupa w dupe jebne jak będe jechał.
03 -
Odpowiedz
Poznania nie pokonacie. Rowerowy prezydent nie przebierał w środkach, i przy Rondzie Kaponiera ( to takie duże rondo ) CAŁY JEDEN PAS SAMOCHODOWY przerobił na ścieżkę rowerową. Ale, aby pikanterii dodać – to jest to pas wewnętrzny pośród pasów różnych.
Oczekuję z utęsknieniem pierwszych ofiar śmiertelnych.30 -
Odpowiedz
„Nie mam nic do rowerzyztów. Ale większość to jebane buraki” – Gratuluję. Początek Twojej wypowiedzi i już sam sobie zaprzeczyłeś.
01-
Odpowiedz
Gratuluję z robienia kurwy z logiki. Gdzie tu widzisz zaprzeczenie?
10
-
-
Odpowiedz
Mam dla Ciebie poradę. Ścieżki rowerowe, czyli te na których jest namalowany wielki jak nie wiem co symbol w kształcie roweru, te przy których co kilka sekund masz postawiony znak, że ścieżka jest dla rowerów, jest dla rowerów. Tak. Ścieżka dla rowerów jest dla rowerów. Jeśli chodzisz po niej chodzisz, to nie dziw się, że Cię potrąca rower. A jeśli lubisz prowokacje, to zatrudnij się w Gazecie Wyborczej. Nawet będą Ci płacili za to, a nie marnujesz się poprzez wpierdalanie się pod rowery.
06 -
Odpowiedz
Ciekawe czy po ulicy też tak popierdalasz i masz pretęche do kierowcow że trabia?
11 -
Odpowiedz
A j pracuje jalo kurier rowerowy i powiem wam ze sciezki dla rowerow to dobra sprawa tylko projektuja je idioci. Na sciezce teorerycznie mam spokoj od samochodow. Ale nie kurwa. Bo po 1. wozkary z bachorami idace obok siebie(klasa srednia co to maz z zawodu jest dyrektorem to im wolno) 2. zjeby na wypozyczonych rowerach(patrza w niebo,jada lewa strona lub obok siebie) 3. debile z korpo zapierdalajacy ile wlezie plus wyprzedzanie na trzeciego (to chyba jakas forma odreagowanoa po osmiu godzinach plaszczenia die i lizania dupy szefostwo) 4. rodzina na wycieczce lub mamuska solo plus dzieciarnia.( mamuska zawsze na czele wiec chuj widzi co robia dzieciaki) 5. wytapetowane pizdy z fonami i bez.( taka zawsze ma go przed ryjem i nic nie widzi lub zacznie biec bo zobaczy nadjezdzajacy autobus/tramwaj) 6. plankton (ci co to ida jakby nie wiedzieli o istnieniu sciezek i chujki robiace to celowo). Widzicie wiec ze latwo nie jest i kiedy moge to jade sciezka,a kiedy nie to nie choc jazda po ulicy jest malo komfortowa. ale to juz inna historia. chodniki raczej omijam bo to krolestwo pieszych i niema co im sie wpieprzac. Generalnie jest tak ze niewazne w jaki sposob sie przemieszczamy. Jezeli ktos jest durna kurwa, zjebem czy zlosliwym chujem to nim pozostanie bez wzgledu na srodek lokomocji czy jego brak. I tyle. Hej.
40
To tylko przyjaciel
2017-06-09 18:35Jestem pewien, że większość czytających chujowiczów, którzy posiadali albo nadal posiadają dziewczynę, usłyszali kiedyś te trzy magiczne słowa. Dziewczyny, nawet nie wiecie jakie dla nas jest to krzywdzące, kiedy macie „przyjaciela” faceta. Problem jest w tym, że nie możemy Wam tego powiedzieć wprost, bo nie chcemy wyjśc na słabych mężczyzn, zazdrośników czy pipki. Wyjaśnię Wam o co chodzi (przynajmniej z mojej strony, ale pewnie wielu się pod tym podpisze) Kiedy my jesteśmy Waszymi facetami, to chcemy właśnie żebyśmy byli tymi jedynymi mężczyznami w Waszym życiu. To my chcemy być tym facet, przez którego się smiejecie i płaczecie (oczywiście ze szczęścia). To my chcemy być jedyną osobą płci przeciwnej z którą chcecie spędzić swój cały wolny czas. I wkurwia mnie to niesamowicie, kiedy my absolutnie nie możemy mieć żadnych koleżanek, ale za to Wy, macie prawo do posiadania od zajebania tych przyjaciół. Czy to jest takie trudno, aby zrozumieć drugiego? Naprawdę, trochę empatii i gwarantuję, że niektóre problemy znikną szybciej niż myślicie. Po prostu, trochę wyobraźni. Zamieńcie się rolą z nami i wejdźcie na chwilę w naszą skórę. Za każdym razem gdy mówicie do swojego faceta : „Wychodzę z XYZ do kina”, umieszczajcie się na naszym miejscu i pomyślcie jak byście się czuły, gdybyśmy to my mówili Wam podobne zdanie, tylko, że wychodzimy z jakąś inną dziewczyną. Boli, co?
Jestem bardzo ciekawy, czy gdybyście Wy, dziewczyny rzuciły się na szyje tego swojego przyjaciela, to czy on odepchnąłby Was i powiedział coś w stylu: „Nie nie, nie możemy tego zrobić, bo jesteśmy przyjaciółmi” Jak myślicie? Taka będzie reakcja? Normalny chłop, to zawsze będzie chciał sobie poruchać, bez względu na relacje. No przykro mi, taka rzeczywistość. Nie widzę najmniejszego sensu wprowadzenia osób trzecich do zamknietej relacji jakim jest związek dwóch osób. Życie i tak jest mega popierdolone, wiec w takim razie po co je dodatkowo komplikować?
Komentarze do "To tylko przyjaciel"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Łojezu, ten wpis bardziej krzywdzi moje oczy niż to, że konkubina ma przyjaciela. Pewnie, w związku trzeba się zaszyć, być tylko dla siebie i nie wpuszczać tam nikogo ani nikomu nie pozwolić z niego wyjść. Taki zamknięty układ, idziemy do pracy, później się pieprzymy, idziemy do pracy, później się pieprzymy, a niech no kto spróbuje porozmawiać sam na sam z moją drugą połówką, to się zwinę w kulkę i będę płakusiał, że on/ona może skoro jest tylko mój/moja. Ja od dawna w każdym z takich przypadków stosowałem bardzo starą zasadę/strategię, które była/jest wyjątkowo skuteczna, jednocześnie nie psując relacji (oczywiście jeśli nie przesadzimy, a wykonamy ruch o podobnej wadze do tego, na który odpowiadamy). Zasada brzmi: „Oko za oko, ząb za ząb”. Pozdrawiam i trzymajmy fason Panowie, nie pozwólmy by na nasze wyjątkowo zajebiste samopoczucie wpływały widzimisie tych rozklekotanych emocjonalnie istot, tzn. płci pięknej. 😉
43 -
Odpowiedz
Przyjaciol poznaje sie w dupie
50 -
Odpowiedz
Takie apele nie trafiają do bab. Do nich logika nie przemawia w ogóle. W kłótni z babą ona nigdy nie pojmie żadnego logicznego argumentu tylko przejmie się emocjami, które w niej wywołasz. Faceci teraz zmiękli i są dla bab za mili, a one rozumieją tylko jak się je opierdoli z góry na dół albo da klapsy – WÓWCZAS choćbyś nawet nie miał racji to i tak się posłucha ze strachu czy z podziwu dla agresji, która w Tobie tkwi. Piszę to na podstawie praktyki, a nie teorii z dupy, słuchaj się i ucz na cudzym doświadczeniu.
252 -
Odpowiedz
Krótka piłka – znajdź sobie przyjaciółkę najlepiej ładną. Gwarantuje, że przyjaciel pójdzie w odstawkę jak kobitka poczuje konkurencję. A ci przyjaciele to w większości pizdusie liczący na sex. Jak piszesz przyjaźń damsko męska istnieje jedynie w teorii.
132-
Odpowiedz
Świetny pomysł! Sama przyleci, gdy poczuje konkurencję.
21
-
-
Odpowiedz
Jeśli bym usłyszał że „Wychodzę z XYZ do kina” to byłoby pierwsze i ostatnie takie powiadomienie. Dostałaby kopa w dupę choćby była najpiękniejsza na ziemi. To jebany brak szacunku dla własnego faceta gdzie idzie się „wypróbować” orbitera czy nie będzie lepszą opcją od obecnego. Szanujcie się chłopy i gdy słyszycie o umawianiu się z jakimś „przyjacielem” to wykopcie lalkę w pizdu. Nie jest jedyna na świecie. Tego kwiata jest pół świata.
203-
Odpowiedz
Naprawdę pouczasz pizdusiów na chujni? Myślisz, że oni kopną w dupę dziewczynę, która się do nich odezwała? Przecież 80% z nich to stuleje we friendzone. Tak to dobrze prawisz.
10
-
-
Odpowiedz
Kogoś tu chyba stuleja szczypie… ojojoj
34 -
Odpowiedz
Ameryki chłopie nie odkryłeś, ze baby lecą w chuja z przyjacielami. Pewnie masz max dopiero 20stkę i dopiero to zauważasz. Na przyszłośc – ucinaj takie coś od razu, jak ma przyjaciela, to niech spierdala do niego. Taka rada od bardziej doświadczonego towarzysza.
112 -
Odpowiedz
No mi to kolego wygląda na zalążki zdrady. Weź lepiej zbadaj ten temat dokładniej. Kolejna sprawa „To my chcemy być tym facet, przez którego się smiejecie i płaczecie” no owszem, ok, ale pytanie czy jesteś takim facetem? Bo samo chcieć nie wystarczy. Trzeba jeszcze być takim. Pytanie jak jest z tobą. „I wkurwia mnie to niesamowicie, kiedy my absolutnie nie możemy mieć żadnych koleżanek, ale za to Wy, macie prawo do posiadania od zajebania tych przyjaciół.” człowieku, miej jaja. Baba ci wchodzi na głowię i owija sobie ciebie wokół palca jak chce a ty nic z tym nie robisz? I być może dlatego ma tych „przyjaciół” bo nie widzi w tobie kogoś kto nie da sobą pomiatać. No takie są baby, z deka popierdolone. Testują samca czy się nada na ojca i męża jej dzieci. „gdybyśmy to my mówili Wam podobne zdanie, tylko, że wychodzimy z jakąś inną dziewczyną. Boli, co?” chciałem napisać, byś zrobił jej to samo, ale coś wątpię w to by to zadziałało. „Taka będzie reakcja? Normalny chłop, to zawsze będzie chciał sobie poruchać, bez względu na relacje.” owszem, też mam czasem ochotę zerżnąć takie zajęte, ale jak do mnie zajęta kobieta coś za dużo podbija z tematem to albo delikatnie daję jej do zrozumienia, że ma się odczepić albo ją ignoruje i/lub patrzę z politowaniem na nią. Nie chciałbym, żeby ktoś mi odbijał kobietę więc i ja komuś nie będę odbijał jego panienki. Możliwe jednak, że twoja kobieta to po prostu szmata (za mało szczegółów podałeś więc dla mnie to jest możliwe a nie wiem jak to wygląda rzeczywiście). Z ciebie chce frajera zrobić a innym będzie dawać na boku. Znam taki przypadek od strony mojego starego bliskiego znajomego. Też miał taką szmatę. Prawdę mówiąc nie wiem po co na nią poleciał, chyba dlatego, że nie może mieć dzieci (bo bezpłodny) a ona je miała (z kilkoma typami). Jak ja ją zobaczyłem kiedyś pierwszy raz w rzeczywistości (bo wcześniej widziałem ją na fejsie) to od razu stwierdziłem, że z nią jest coś nie tak. Mówiłem mu o tym no, ale on chciał widać spróbować. Głupi nie był, wiedział o co może biegać, ale chciał widać spróbować i się przekonać jak to będzie. To tyle. Pozdrawiam.
70 -
Odpowiedz
Dziwny jesteś… Ja tam mam dużo przyjaciółek, koleżanek, i jak się witamy to się przytulamy, buzi buzi i jakoś problemu nie ma…
19 -
Odpowiedz
Widac taki juz zazdrosny jestes, dla mnie to przesadzasz.
11
Moda na wyciąganie w porę…
2017-06-06 00:27…powinna się już dawno skończyć! Jak czytam coś w stylu „Mówiłam mu, żeby wyciągnął… Ale przynajmniej będzie kasa z 500+” to po prostu ogarnia mnie zażenowanie.
Przecież w preejakulacie również są plemniki, a że społeczeństwo niedouczone, to tylko nieliczni o tym wiedzą. I powstają właśnie,
tego typu historyjki, oparte na niewiedzy i rozpowszechnione przez głupotę innych.
Tak więc łatwo jest sobie młodość zmarnować i marzeń nie spełnić, szczególnie, gdy ma się takie pstro w głowie. Powinno się w szkołach na biologii jakoś ten fakt wyszczególnić, najlepiej jak najwcześniej, żeby każdy o tym wiedział i zdążył sobie wbić do główki. Niektórym powinni wlepić komisa z tego przedmiotu, zero cackania się z przepusz#czaniem do następnej klasy. Może wtedy łaskawie zajrzeliby do podręcznika, natknęli się na podobny fragment i uchroniłoby to ich od tragedii. Albo lepiej – o wszystkim powinien decydować jeden egzamin, pod koniec każdego semestru, który decydowałby o tym, czy ktoś zda, czy nie i na którym po prostu NIE DAŁOBY się ściągać. A nie że jakieś lizusy ściągają przez cały rok, przymilają się nauczycielom i sprawa załatwiona. Nawet jeśliby nie zapamiętali, to mogłoby im to jakoś wejść do podświadomości, nabraliby podejrzeń, przez to może jakimś cudem by wpadli na to, żeby skorzystać z Google’a i dojść do wniosku, że jednak warto pójść do sklepu kupić parę prezerwatyw. A z resztą, co to za frajda, w najlepszym momencie wyskoczyć, a później zachlapać ścianę, zasłony, telewizor?
Swoją drogą ciekawe jak Polska wypada pod względem liczby nieplanowanych ciąż w porównaniu do innych krajów.
Komentarze do "Moda na wyciąganie w porę…"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Nie masz, kurwa, lepszych zmartwień niż to, gdzie ktoś inny się spuszcza??? To jesteś wyjątkowym pojebem.
617 -
Odpowiedz
Dlatego najlepiej walić konia, nie ma strachu, że się formę zaleje. 😉
61 -
Odpowiedz
Dosyc słabo wypada, bo Polacy to z natury prostacy, a prostacy mnożą się bez opamiętania. Jedynie inteligentni ludzi potrafią okiełznąć instynkty – proste bydło spuszcza się bezrefleksyjnie do środka – jak zwierzątko.
235 -
Odpowiedz
Dodałbym, że dotyczy to również sexu analnego, tu wyciągając snikersa też można napykać sobie biedy
61 -
Odpowiedz
Jak to dobrze że nie mam i nie będę miał w życiu takich problemów bo jestem 28letnim starym prawiczko-kawalerem, informatykiem z wieloma dyplomami. Tacy kobiet nie kręcą…
173-
Odpowiedz
Nie masz problemuw poniewaz po cichu ciagniesz pale proboszczowi w zachrysti.
No prosze i ma tyle dyplomuw.A masz umiejetnosc wciagania kiszki stolcowej
z wlasnej dupy?00
-
-
Odpowiedz
Zgadzam się
21 -
Odpowiedz
A potem: „szmata naciągnęła mnie na dziecko”
282 -
Odpowiedz
Czego chcieć od dzieciaków. Przerażająca liczba dorosłych wierzy w skuteczność takiego sposobu. Masz rację – kiepska przyjemność, a i skuteczność mocno wątpliwa. A wystarczy poszukać informacji o dostępnych metodach i wybrać coś dla siebie albo porozmawiać z lekarzem i cieszyć się seksem od początku do końca bez ryzyka niechcianej ciąży, a w każdym razie z minimalnym prawdopodobieństwem.
100% pewności daje tylko szklanka zimnej wody, zamiast.14-3 -
Odpowiedz
Jak to „co to za frajda”. Ja uwielbiam kończyć w ustach 😀
1145-
Odpowiedz
Pewnie we własnych.
180
-
-
Odpowiedz
Gdybyś nie był patałachem, patałachu, zarabiał 17 tysi netto miesięcznie, jeździł mesiem (W212) itd., to nie miałbyś takich problemów. Każda chciałaby, żebyś nigdy nie wyciągał, tylko lał i lał i lał… /Mesio
PS. A z okazji dzisiejszego Międzynarodowego Dnia Seksu, Pan wasz, Mesio, zaprawdę powiada wam: pierdolcie się. 😛
118-
Odpowiedz
a potem mył i mył tą gumową lalę 😀
30-
Odpowiedz
„a potem mył i mył tą gumową lalę”
Dobra odzywka, patałachu. Pan twój raczył się szczerze zaśmiać. 🙂 /Mesio
PS. A „gumowe lale” to podobno przyszłość. 😉 Jest parę firm, które pracują nad tym, żeby zrobić coś w rodzaju super-realistycznego androida, który byłby „towarzyszką życia” (nie tylko w wyrku). Kwestia czasu i każdy nieudacznik sobie będzie mógł taką fundnąć.
Ciekawym jest pytanie, co wtedy stanie się z kobietami…25-
Odpowiedz
A dla kobiet zostaną sami normalni mężczyźni.
A jak któraś będzie chciała, to też se kupi androida.
Super-realistycznego, który będzie towarzyszem życia.20-
Odpowiedz
„A dla kobiet zostaną sami normalni mężczyźni.”
Żaden normalny nie wytrzyma z babskiem, zwłaszcza, gdy nie będzie musiał (wspomniany android idealnie skrojony do indywidualnych potrzeb).
„A jak któraś będzie chciała, to też se kupi androida.
Super-realistycznego, który będzie towarzyszem życia.”No zgoda, patałachu, tylko pamiętaj, że baterie nie dają dzieci. 😉
I że androidek nie będzie na księżniczkę i jej potrzeby w robocie zapierdalał… Co najwyżej w chałupie posprząta i dobrze wyrucha. A kto na to wszystko (w tym na niego) zarobi?I nie opowiadaj Panu twojemu, jak to w dzisiejszych czasach pracujecie… Po pierwsze, najczęściej niewiele z tego jest – m. in. także z powodów wszego lenistwa i przyzwyczajenia, że facet przynosi na tacy. Po drugie, nadciąga, w miarę rozwoju technologii, gigantyczne i niemal nieodwracalne bezrobocie. Tym samym, kto was, lochy, zatrudni, skoro facet najczęściej jest lepszym pracownikiem pod każdym względem? A wtedy nie będzie stać na androidka… I do tego nawet na ulicy nie da się zarobić, bo każdy będzie miał w domu full wypas, a jak zechce, to i cały harem „gumowych lal” lepszych od was.
A jak dodać do tego rozpowszechnienie się gender, gdzie coraz więcej będzie „dziewczyn z niespodzianką w majtkach”, które nie są genetycznie obciążone babskimi wadami, a do tego lubią być uległe, posłuszne, kobiece (czego dziś coraz mniej…; i nie mylić z fochami lochy, którą zdebilałe normy społeczne nauczyły, że ciosanie kołków (ewentualnie zrobienie z siebie czegoś w rodzaju Jolki Rutowicz) na głowie to kobiecość) i „lubią ten sport”, to już w ogóle kaplica…Ciężkie czasy dla was idą… A rozpowszechniony islam was może jeszcze dobić. To wcale nie jest takie niemożliwe, że każdy facet będzie trzymał gdzieś w zagrodzie ze cztery takie tylko i wyłącznie do rozpłodu przeznaczone -bo resztę zapewni właśnie androidka- i po „użyciu” zamknie gdzieś w oborze, gdzie nie będzie musiał znosić fochów, marudzenia, równouprawnienia, wizyt teściowej, itd. /Mesio
PS. W sumie… Może rzeczywiście nigdy nie powinniśmy wyjść z jaskini… Było prościej, naturalniej, lepiej. Dopadało się jakąś, zaciągało w krzaki, robiło swoje, i wszyscy byli zadowoleni. Nie trzeba było martwić się teściową, ZUS-em, kredytem na norę w mrówkowcu na 40 lat, zanieczyszczeniem środowiska itd…
23 -
Odpowiedz
Mnie wystarczy co sobie sama zarobię, chociaż wielkich dochodów nie mam. Tak się składa, dupku, że to głównie ja utrzymuję rodzinę. Tak się złożyło. Facet potrafi być męski i wspierać nie tylko kasą (ale ty tego nie zrozumiesz).
Z wieloma z was trudniej wytrzymać niż wam się zdaje (np. z tobą).
Księżniczką to ja jestem niezależnie od facetów, a nawet bez was łatwiej bo niejeden i księżniczkę potrafi wyprowadzić z równowagi swoją głupotą i egocentryzmem (np. ty).
O tym, że dzieci z tego nie będzie to i ty pamiętaj.
Islam to i ciebie nie będzie rozpieszczał jako niewiernego.
Co najwyżej jak się „nawrócisz” to będziesz miał daną szansę nie do odrzucenia, żeby udowodnić swoją wiarę i szybciutko zapracować na dziewice w raju.
A w ogóle to jak zwykle – wypowiadasz się w sposób chamski, wulgarny i obcesowy. Już ci gdzieś pisałam: inteligentny to może
i jesteś, ale głupi trep z ciebie. Jak zwykle, zresztą.
Szkoda gadać i tak nic nie trafi.
Ps. Jeśli chcesz to sobie odpowiadaj. Ja już nie dam się wciągnąć
w dłuuugie i bezowocne dyskusje z tobą.
Ps. Plujesz gównem bo żadna dotąd nie dała się wziąć pod but. Może to jednak z tobą coś nie tak?63 -
Odpowiedz
„Mnie wystarczy co sobie sama zarobię, chociaż wielkich dochodów nie mam. ”
Czytać ze zrozumieniem, patałachu płci odmiennej, także nie potrafisz… Wróć choćby do fragmentu, w którym Pan twój wspomina o nadchodzącym megabezrobociu (i nie musisz Panu twojemu wierzyć, masz dostęp do internetu, poczytaj na ten temat, przemyśl jego konsekwencje, to ci się włosy na głowie zjeżą -ludzie są nieświadomi tego, co ich czeka…).
„Tak się składa, dupku, że to głównie ja utrzymuję rodzinę. (…) Facet potrafi być męski i wspierać nie tylko kasą (ale ty tego nie zrozumiesz).”
Owszem, Pan twój tego nie zrozumie, bo to bzdety. „Męski facet” i brak dochodów na odpowiednim poziomie wzajemnie się wykluczają, bo prawdziwy facet potrafi zarobić -to jest jedno z podstawowych, fundamentalnych kryteriów jego oceny i nie ma zlituj się. Inaczej to ciota żałosna (pedałów tu nie obrażając; bo oni na ogół też potrafią zarobić).
„Księżniczką to ja jestem niezależnie od facetów,”
A czy Pan twój ci broni sobie jakieś bajki wmawiać… Możesz być nawet Potworem z Loch Ness. 😛
„niejeden i księżniczkę potrafi wyprowadzić z równowagi swoją głupotą i egocentryzmem (np. ty).”
Poprawka: to nie jest „głupota i egocentryzm”, to po prostu zabolała naga prawda w oczy.
Bełkot o „głupocie i egocentryzmie” jest po to, by choćby w ten sposób piłeczka od ściany mentalnej, jaką masz w swojej, głowie mogła zostać odbita. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. (Pewnie i tak nie zrozumiesz…)
„O tym, że dzieci z tego nie będzie to i ty pamiętaj.”
Pan twój to pamięta. Tylko widzisz, jest olbrzymia grupa facetów, którzy nie chcą wychowywać dzieci. To skutek biologicznej konstrukcji faceta, wywodzący się z prahistorii, gdzie dopadało się przygodną cipę, by rozsiać swe geny i „po robocie” zapominało o niej, rozglądając się za kolejną. Normy kulturowo-cywilizacyjne odcisnęły swoje piętno na facetach, ale w głębi oni zostali tacy sami. Jeśli więc będą mieli możliwość życia bez biologicznej kobiety z jej wadami zastąpionej „androidką” pozbawioną tych wad a zachowującą cała resztę, to Pan twój powiada ci: 99% powie „pierdolić to, że nie mam dzieci”. Zresztą, faceci nadal będą mogli dopaść jakąś przygodną loszkę i ją zapłodnić, zapominając o sprawie po powrocie do domu, gdzie nawet nie będą musieli się tłumaczyć z tego maszynie.
W przypadku kobiet tak się nie stanie, bo ponownie biologia i instynkt macierzyński się kłaniają. Same się przyjdą nadstawić (i ewentualnie w ten sposób dałoby się ten problem rozwiązać, ale przy masowym bezrobociu będzie problem, bo kto te dzieci utrzyma).
„Islam to i ciebie nie będzie rozpieszczał jako niewiernego.”
W krajach islamskich mieszkają spokojnie nawet Żydzi pomimo nastawienia Arabów do Izraela. 😛 Facetowi będzie łatwiej się do tego dostosować niż kobiecie. A najwyżej formalnie zmieni się wiarę (Panu twojemu to wisi, bo i tak nie wierzy w ogóle). I nie strasz, dziecinko, koniecznością udowodnienia się w dżihadzie, bo takiej nie ma (zauważyłaś w ogóle, że te 2 miliardy wyznawców islamu jakoś nie wojuje, czy za głupia jesteś i na to?). Zresztą, jak ktoś już będzie nieuleczalnie chory, to co ma do stracenia? I sprawa załatwiona. 😉 A poza tym jeśli islam zaleje świat, to nie będzie potrzeby krzewienia dżihadu (chyba, że gdzieś u ufoludków), bo nie będzie kogo nawracać. 😛
BTW, rozwiązuje to także problem nieposiadania dzieci, o którym było wyżej” -po prostu każdy w haremie będzie mógł trzymać 1-4 posłusznych loch. 😛
Tak wiec Pan twój radzi, uszykuj sobie na gorące lato jakąś burkę i przyzwyczajaj się (zwłaszcza do posłuszeństwa…). 😛
„A w ogóle to jak zwykle – wypowiadasz się w sposób chamski, wulgarny i obcesowy.”
Ale za to prawdziwy, moja droga. 😛
A że boli… Jak to mówią: don’t kill the messenger.
„Plujesz gównem bo żadna dotąd nie dała się wziąć pod but.”
Jeśli chodzi o to, czy Pan twój wzięcia nie miał, to tu się mylisz. A pod but to sobie, lochy, możecie brać jakąś zasmarkaną i zaplutą betę, a nie Pana twojego, Mesia. To Pan twój wybiera, „która trafi pod but”, i jest w tym skrajnie wybredny.
Ale ponownie: „ściana mentalna i odbijająca się piłeczka…”.
Poza tym kolejne argumentum ad personam dodatkowo udowadnia tylko twoją słabą pozycję w naszej rozmowie i totalny brak argumentacji.Tak więc bez względu na bełkot, który Pan twój, w łasce niezmierzonej swojej, raczył jednak skomentować, wychodzi na to, że racja jest po stronie Pana twojego i żadne płacze nie pomogą (zresztą, rzeczywistość ci to na twojej własnej skórze udowodni). /Mesio
PS. Na PS-a Pan twój kaprysu nie ma.
28 -
Odpowiedz
Ale zabolało, że jakaś odważyła się odpowiedzieć na pytanie (wiem, retoryczne) „co wtedy stanie się z kobietami… ”
Te twoje prawdy to dla mnie gówno prawdy.
Dla mnie prawdą jest, że obok mężczyzny to ty nawet nie stałeś, dlatego nie masz pojęcia na co znaczy być mężczyzną.
Na resztę bredni nie odpowiem bo szkoda klawiatury.42 -
Odpowiedz
Mesiu, patałachu zaczynam cie lubić. Ty jednak masz olej we łbie…
35 -
Odpowiedz
Pewnie, że ma. Tylko coś jakby kiepskiej jakości ten olej.
Może z tłoczeniem coś nie pykło.11 -
Odpowiedz
Dawno nie czytałem tak świetnej dyskusji.
Pewnym faktom trudno zaprzeczyć 😉30
-
-
Odpowiedz
Jaka by ta gumowa lala nie była to tylko wzmoży tęsknotę za prawdziwą kobietą, z którą można porozmawiać, którą można pocieszyć.
Co innego przytulić żywą istotę, a co innego jakiegoś pluszaka / zabawkę.
Trochę smutny jest ten Twój wywód, mesiu21
-
-
-
-
Odpowiedz
Ludzkość chyba osiągnęła juz szczyt swoich możliwości i zaczyna się staczać, a przynajmniej tak to wygląda z obecnego punktu widzenia. No ale historia uczy że nawet największe cywilizacje w końcu upadały 😉 kiedyś i tak wszystko się skończy, życie, nasza planeta, nawet wszechświat nie będzie istniał wiecznie, więc po cholerę się przejmować tą chwilą patologia, ziarnkiem piasku na pustyni 😉
41-
Odpowiedz
Ten świat się kończy na dobre. Poczytaj sobie choćby 2 Tm 3.
02
-
-
Odpowiedz
Chuj cię powinno obchodzić jak żyją inni i gdzie się spuszczają. Nie twoja sprawa.
34 -
Odpowiedz
Miałem kiedyś kumpla w pracy, który był koneserem filmów pornograficznych i opowiedział mi taką historię: Jego znajoma („już tu nie pracuje, ale pracowała – niezła laska”) postanowiła zagrać jakiś epizod w filmie pornograficznym z aktorem znanym jako Rocco Sifredi(wtedy dowiedziałem się, kto to jest). Gość kręcił coś akurat w Warszawie. Jako debiutantka zapytała go na planie, czemu nie założy gumki, na co podobno Rocco odparł: „Babe, I’m professional!”. I tym oto optymistycznym akcentem kończę swoją wypowiedź i idę płodzić potomstwo, bo wyjebali mnie z pracy i muszę z czegoś żyć.
70 -
Odpowiedz
A niech mają te dzieciory. Za głupotę trzeba płacić.
41-
Odpowiedz
Powiem, że dzieciaki, to nie taka zła zapłata, jak się potrafi być ojcem – to prawdziwe szczęście.
31
-
-
Odpowiedz
To się nazywa optymalizacja kosztów własnych kolego. Gumy kosztują.
41 -
Odpowiedz
Czyżby ktoś nie zdążył wyciągnąć i stąd ten wpis?
33-
Odpowiedz
Ta… stary autora. 😉
63 -
Odpowiedz
„Czyżby ktoś…” Ale ciemnogród. Najlepiej kpić i drwić. Przy okazji różnych tematów mądrzycie się jaki to seks ważny w życiu i naturalny. Bo tak jest, ale powinno się mówić również o konsekwencjach i sposobach na to, żeby seks nie musiał kończyć się niechcianą ciążą. Jak by wam się chciało uchylić nieco mózgownice i wysilić, żeby poznać lepiej temat to byście wiedzieli, że nieskuteczność sposobu zapobiegania ciąży przez tzw stosunek „przerywany” to nie jest kwestia wyłącznie tego, że „nie wyjął w porę”, ale głównie to, że zdarza się, że facetowi „wymknie” się nieraz wcześniej kropla, której on nawet nie poczuje i nie ma na to wpływu.
Ale, oczywiście lepiej wypisywać jakieś pierdolety bo przecież żadnego z was to nie dotyczy.50
-
-
Odpowiedz
Za to na pewno lepsze są planowane mnogie ciąże muslimów.
41 -
Odpowiedz
A ty co? Kolejna laska co dała dupy na imprezie i ktoś jej nie wyciągną w porę?
24 -
Odpowiedz
KĄCIK POEZJI ROBOLSKIEJ IM. MESIA, PANA NASZEGO.
(Albowiem zawsze podczas inspekcji wywołuje się z szeregu największego bałwana. Więc lepiej, żeby się czegoś nauczył na pamięć, niż ma mówić od siebie…)Ostatnia szychta
Wydziale Fabryczny, Hajmacie mój, ty jesteś jak zdrowie;
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto przez niewyrobioną normę
na mesiowych kopach za bramę wyleciał…
Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.Odźwierny kochany, co wejścia do Ziemi Obiecanej bronisz
I w podrdzewiałej sterczysz bramie! Ty, co Łódzki Wydział Fabryczny
ochraniasz z jego wiernymi „Muminkami”!
Jak mi, patałachowi, śmieciówkę załatwiłeś cudem
Gdy do twej prężnej pałki przywołany,
odbyt mój ofiarowany był deflorowany
I zaraz mogłem pieszo, do Twych świątyń progu
Iść z wdzięcznością zapierdalać w smogu.Tak nas powrócisz, Byczywąsie, cudem na Wydziału łono…
Tymczasem, przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych kominów fabrycznych, do tych taśm upierdolonych,
Szeroko pod szklanym oknem Mesia rozciągnionych;
Do tych baraków robolskich malowanych syfem rozmaitem
Wyzłacanych moczem, posrebrzanych nitem;
Gdzie podśmierdły eintopf, pleśń jak śnieg biała,
Gdzie z panieńskim rumieńcem wyrobnica i pała,
A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą
Zasraną, na niej z rzadka pijane żule siedzą.Aniedam Mickiewicz; starszy robol, 6 brygada, nocna zmiana
1110-
Odpowiedz
Wzruszyłem się, naprawdę.
30
-
-
Odpowiedz
Im więcej niewolników, tym lepiej dla panów waszych.
00 -
Odpowiedz
Najmilsza Siostro/Bracie/Androgynie, Twój pomysł na egzaminowanie ze spółkowania i certyfikację robienia dzieci jest grzeszny i zalatuje nam totalitaryzmem, któremu Religia Pokoju zawsze się sprzeciwiała. Niezależnie od wiedzy i przytomności stosunkujących, każde poczęcie jest planowane – jak nie przez nich, to przez miłosiernego Allaha (subhanahu wa ta’ala)
Anus ibn Malik przekazuje w niezwykle wiarygodnym hadisie, te oto słowa Proroka (Pokój z Nim):
„Allah wyznaczył anioła, który zamieszkuje w niewieścim łonie i anioł ów informuje Go na bieżąco: „O Panie, oto kropla nasienia”, „O Panie, oto grudka jakichś smarków”, „O Panie, oto kawałek mięsa”. A gdy Allah życzy sobie zakończyć formowanie grzdyla, anioł zapytuje Go: „Panie, czy to mężczyzna czy kobieta? Nędznik czy błogosławiony? Z czego będzie żył? I jak długo?” Anioł zapisuje to wszystko, gdy dzieciątko przebywa jeszcze w łonie matki.”*
Ciąża nie jest więc rezultatem nierozumnego trykania czy oszczędzania na lateksie, ale Bożego Planu oraz poświęcenia anioła, który znosi w macicy wilgoć i przykre zapachy pilnując, żeby to co wyleci miało ręce i nogi. Każde poczęcie to prezent dla Ummy, ponieważ zarówno dżihad jak i ZUS wymagają zastępowalności pokoleń, a sztuka jest sztuka, nieważne czy po dyrygencie czy druciarzu.
Widzisz zatem, że nie musisz się turbować tym, na kogo wyrośnie cudze dziecko, ponieważ pomyślał nad tym za Ciebie Allah (niech bedzie pochwalona Jego Chwała). Z Jego projektu dziecina otrzyma prawilny dżender, charakter i socjal, a w wyznaczonym dniu wyciągnie kopyta i wyląduje w stosownych zaświatach.
Koran mówi bowiem: „Allah stworzył Was z pyłu i kropli nasienia, potem dobrał was w pary. I niewiasta nie pocznie ani nie złoży swojego brzemienia bez Jego wiedzy. Starcowi nie będą dodane ani zabrane dni żywota, jak tylko z Jego rozkazu. Wszystko to jest łatwe dla Allaha” (Al Fatir 35.11)
Stosunek przerywany jest jednak wymieniony w tradycji jako dozwolony.
Dżabir ibn Abdullah przekazuje, że kolega jego kolegi zapytał Apostoła Allaha: „Mam niewolnicę, bo potrzebujemy służacej i pomocy w ogrodzie. Sypiam z nią, ale boję się, że wpadniemy. Cóż mam czynić?”. Prorok odpowiedział mu: „Jeśli chcesz, to wychodź z niej przed zakończeniem stosunku. Otrzyma ona to, co jest jej przeznaczone.” Po pół roku kolega Dżabira ponownie przyszedł do Proroka i wyznał półgębkiem, że dziewczyna jest brzemienna. „No gratuluję” – odpowiedział Dżabirowi Prorok. Zaprawdę, Allah jest Wszechmocny i Łaskawy! ”
Na nic nie zda się nawet zakładanie extrasejfów zamoczonych w pharmatexie, jeżeli wolą Boga jest poczęcie!
Obyś dochował/a/o się potomstwa licznego jak podwórkowe koty, albowiem w dużej liczbie tkwi siła i powód do dumy! Pozdrawia emir Abu Janusz Al-Sieradzi.* Sahih Al-Buchari, 4:55:550, tłum. imam Czesław Al-Zayob (rahimahullah), 2022r., nakład Wydawnictwa Krytyki Politycznej.
122 -
Odpowiedz
A wiecie jak wolaja na faceta co wyciaga ? -„Tato”
30 -
Odpowiedz
Zapamiętaj! Prawdziwy maczo nie wyciąga, zanim nie skończy. Nigdy!
00-
Odpowiedz
Prawdziwy maczo nigdy nie kończy… Jak jedna się zedrze to wsadza w następną. 😉 /Mesio
PS. Nie ma PS-a, Pan idzie „zedrzeć” parę… 😉
11
-
-
Odpowiedz
„Przecież w preejakulacie również są plemniki, a że społeczeństwo niedouczone, to tylko nieliczni o tym wiedzą. ”
I kto tu wyszedł na niedouczonego? Preejakulat nie zawiera plemników, ponieważ nie takie jest zadanie gruczołu opuszkow0-cewkowego. On produkuje tylko wydzielinę nawilżającą (lubrykant), a plemniki w nim zawarte są skutkiem pozostałości w cewce moczowej po np. wcześniejszej masturbacji. Jeśli po ejakulacji oczyścimy cewkę oddaniem moczu, to nie ma zagrożenia, że będą się one znajdywały (plemniki) w naturalnym lubrykancie.
PS./ Moda na wyciąganie w porę to stosunek przerywany. Sam z niego korzystam od dobrych 5 lat i zapewniam, że wszystkie wpadki są skutkiem elementarnej wiedzy oraz zbyt późnego „wyciągnięcia” /
03 -
Odpowiedz
wpadki są skutkiem elementarnej wiedzy? Strach pomyśleć co jest skutkiem niewiedzy, ty kurwa gruczole opuszkowy…
60 -
Odpowiedz
Swoją drogą, jeśli kobieta bierze tabletki antykoncepcyjne, to mało tego, że jest to dla niej niezdrowe (prawdopodobnie też dla przyszłego płodu), czasem nawet nieskuteczne, bo organizm potrafi płatać różne figle, to równie dobrze może ona Was w konia robić, co później nie da się w żaden sposób udowodnić i naciągnąć Was na alimenty. Taka przestroga dla przyszłych ojców 😛
Druga sprawa, założenie tzw. spirali zależy w dużej mierze od umiejętności lekarza, a jak wiadomo człowiek nie jest nieomylny. A, i jeszcze coś dodam. Pani katechetka tłumaczyła nam, że nie jest absolutnie pewnie ile plemnik może żyć w organiźmie kobiety, powszechnie uważa się, że jest to kilka dni, jednak opisała pewną historyjkę, kiedy taka jedna zaciążyła po ponad 3 tygodniach od stosunku. Jej mąż podejrzewał ją o zdradę i źle ją traktował, a po narodzinach dziecka, po teście na ojcostwo okazało się, że to on jest ojcem. Po tym, że jej nie ufał, nie pogodziła się z nim i wzięła rozwód. Jednak to był jakiś wyjątkowy przypadek, kto wie, czy nawet nie interwencja sił wyższych. Tak więc nie jest to takie proste jak się niektórym wydaje.02 -
Odpowiedz
Bzdura jakaś… Trzy tygodnie by miały być plemniki w ciele kobiety? Jest taka jakby teoria, że mikropory w prezerwatywie mają 5μm i więcej (bo prezerwatywy się rozszerzają) natomiast główka plemnika ma około 3μm. Może nią byś się zainteresował.
00 -
Odpowiedz
jako autor tego tematu dodałbym do zdania po wyrazie „wyszczególnić”
„najlepiej dużymi literami na tablicy,”
…
tak by było śmieszniej, ale cóż, może pozostać tak jak jest 😉00
Chujnia biznesowa, czyli teoretyczne miliony w zasięgu ręki
2017-06-06 00:26Znacie ten kawał?
Jasiu przychodzi do taty i pyta:
– Tato, jak to jest w teorii i w praktyce?
– Idź, zapytaj mamy, czy dałaby murzynowi za 2 mln dolarów.
Jasiu poszedł i zapytał:
– Mamo, dałabyś murzynowi za 2 mln dolarów?
– No dałabym, bo można by zrobić mały remont i nowe meble kupić.
Jasiu wraca do taty i mówi, że mama by dała.
– To idź do siostry i zapytaj o to samo.
Jasiu idzie do siostry i pyta:
– Siostra, dałabyś murzynowi za 2 mln dolarów?
– Pewnie, że bym dała, mogłabym na imprezy chodzić, kupić sobie nowe ciuchy i kosmetyki.
Jasiu wraca do taty i mówi, że siostra też by dała.
– No to idź do dziadka i zapytaj o to samo.
Jasiu idzie do dziadka i pyta:
– Dziadku, dałbyś murzynowi za 2 mln dolarów?
– A dałbym, bo wiesz, renta nie za duża a na starość chciałbym sobie jeszcze coś kupić.
Jasiu wraca do taty i mówi że dziadek też by dał.
– No to widzisz, synku… W teorii, to my mamy 6 mln dolarów, a w praktyce, to 2 kurwy i pedała w rodzinie.
No i właśnie teoria i praktyka (czy też raczej rzeczywistość)…
Mam pomysł na biznes -nie mogę na razie zdradzać szczegółów, jeśli chodzi o konkret, mogę tylko powiedzieć, że opiera się na e-handlu. I pomysł jest fajny, wszystko da się bez większego trudu ogarnąć i może być z tego naprawdę niezły i rosnący dochód. Teoretycznie jak bajka.
Ale jest jeden problem na starcie… Tylko ten jeden i potem sky is the limit.
Z uwagi na, powiedzmy, specyfikę branży, nie mogę tego mojego handlu obsługiwać sam. Po prostu fizycznie nie da rady tego zrobić samemu. Tym samym największe koszty nie zamykają mi się w kosztach towaru i stworzenia strony internetowej. Dochodzą do tego płace dla przynajmniej 4 osób. Więc łącznie jest kilkanaście tys minimum, plus oczywiście wynajem lokalu, serwer, moja składka, podatek, księgowość itp. W związku z tym kupka topnieje znacznie szybciej, niż gdybym nie miał pracowników. Tym samym bardzo ograniczony staje się czas, zanim kasa się skończy. I tu jest pies pogrzebany…
Bo rzecz ma ręce i nogi i teoretycznie już w pierwszym miesiącu powinna dać spory zysk, ale bez rozreklamowania tego interesu, nic z tego. Gdybym nie był obciążony tymi 15-20 tysiącami miesięcznie na wypłaty, to mógłbym sobie to pomału rozkręcać przez rok czy nawet dwa, zbierając klientelę i popularność. A tak to kasy starczy na 2-3 miesiące i jeśli się biznes w tym czasie nie rozwinie i nie zacznie zarabiać, będzie po wszystkim, nawet jeśli jest obiecujący i potrzebowałby tylko więcej czasu na to, by przynieść zyski.
Tak więc reklama… Reklama dźwignią handlu. A dziś, w dobie internetu, wydawałoby się, że nie ma nic łatwiejszego… Tylko, że wbrew pozorom jest z tym duży kłopot. Bo specyfika internetu jest taka, że albo masz nikłą ilość wejść albo jesteś drugim Onetem.
Kasy na kampanię reklamową nie mam. Kampanie reklamowe typu te robione przez Google też -przynajmniej na razie- nie wchodzą w grę, bo ich skuteczność jest wątpliwa a ja się nie mam z czym rozpędzać, nie mogę sobie pozwolić na wywalenie pieniędzy w błoto, wolę je przeznaczyć na np. utrzymywanie tego interesu o miesiąc dłużej.
Strony z darmowymi ogłoszeniami to jest pomysł. A raczej był, bo okazało się, że oni w regulaminach mają popisane, że ogłoszenia nie mogą mieć np. adresów stron internetowych. Tym samym skończy się usunięciem ogłoszenia i blokadą na umieszczanie następnych.
Facebook jest niezłym pomysłem, ale ma pewien haczyk. Na Fejsie możesz zaprosić kogoś do polubienia swojego fanpage’a i to by było idealne rozwiązanie… Byłoby, gdyby nie to, że żeby móc to zrobić, dana osoba musi najpierw zalajkować ci jakiegoś posta na takim fanpage’u. A ponieważ ta osoba nie ma bladego pojęcia o tym, że ten fanpage w ogóle istnieje, to rzecz jasna nie zalajkuje, tym samym nie możesz jej zaprosić do polubienia profilu i koło się zamyka.
I cóż, zostaje mi spam na np. forach internetowych, ale to gówniany sposób. Raz, że ludzi wkurwia, dwa, że niewielki jest odzew, trzy, że za to też ganiają.
No i mam fajny pomysł, ale nie mam specjalnie możliwości na rozreklamowanie go. A wystarczałoby mi, żeby codziennie przyszło 20+ osób i kupiło towaru za circa 100 zł każdy…
No i martwi mnie to, że utopię kasę, jeśli nie uda mi się tego poziomu kupujących klientów osiągnąć. A osiągnąć będę musiał praktycznie już w pierwszym miesiącu działania. Kurna, 20 osób… na 10 mln robiących zakupy w sieci, z czego większość w podobnych branżach. Gdybym miał możliwość dotarcia do choćby kilku procent z tych 10 mln, z których część robiłaby zakupy, to byłbym ustawiony do usranej śmierci a nawet dzień dłużej. I do tego wiem, że gdy to się zacznie kręcić to lawina ruszy i mogę nawet mieć nadmiar klienteli, którą ciężko będzie obsłużyć (o zyskach wtedy już nie wspominając…), co dodatkowo mnie dobija, bo jest niemal w zasięgu ręki… Internet to potęga i to potęga na wyciągniecie ręki. Ale gówno z tego będzie bez reklamy na początek i przeskoczyć tego nie ma jak…
No i siedzę od tygodnia i kombinuję jak koń pod górę, nie widząc rozwiązania. A jestem tak blisko… Chujnia i śrut. Z pomysłu nie zrezygnuję, za bardzo mi się podoba i ma naprawdę solidne perspektywy, ale jeśli szlag wszystko trafi przez to tylko, że tej reklamy mi zabraknie, to będzie mega kanał, z którego się nie wygrzebię.
Komentarze do "Chujnia biznesowa, czyli teoretyczne miliony w zasięgu ręki"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
mesiu, przestań wreszcie pierdolić, wszyscy tu wiemy że to ty pisałeś
40 -
Odpowiedz
Weź się za prawdziwy biznes zamiast zapodawać tutaj wydumane kocopoły. Utrzymanie czterech pracowników, koszt lokalu, serwera jest dla Ciebie wyzwaniem? Powszechnie wiadomo, że najlepszy biznes to projektowanie i montowanie takich zegarków z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza.
91 -
Odpowiedz
Zwróć się do naszych braci Słowian zza Buga – internet jest zapierdolony ruskimi trollami, muszą znac jakiś sposób na tani trolling i spaming typu:
„kupiłem lapka za 1 zł na aukcji komorniczej”
albo
„kutas większy o 7 cm”
20 -
Odpowiedz
Generalnie respekt za bycie przedsiębiorczym, ale ciężko się to czyta. Brzmi to tak, jakbyś czuł się oszukany przez rzeczywistość, bo masz zajebisty pomysł, ale ludzie się o nim nie dowiedzą, bo nie masz kasy na reklamę. Jesteś jak babcia, która piecze zajebisty chleb i która siedzi przed domem i narzeka, że gdyby miała piekarnie i piekarzy, to by wszyscy u niej kupowali. Na narzekaniu na rzeczywistość jeszcze nikt nie stworzył porządnego biznesu. Moja rada: nie zakładaj od razu skali globalnej, skup się na sprzedaniu swojej usługi przynajmniej jednej osobie. Jak wystawisz pierwszy rachunek, przekalkuluj sytuację i zdecyduj co dalej.
90-
Odpowiedz
„Brzmi to tak, jakbyś czuł się oszukany przez rzeczywistość,”
Nie, tylko wkurwia mnie to, że zawsze się znajdzie jakiś problem z gatunku tych niemal nie do przeskoczenia.
„Moja rada: nie zakładaj od razu skali globalnej,”
Kiesy to właśnie jest na małą skalę. A na jeszcze mniejszą traci rentowność. Zaś czy sprzedasz towar 1 osobie czy 1000 osób, najpierw musisz ponieść praktycznie wszystkie koszty.
00
-
-
Odpowiedz
Mesiu napisał kolejną chujnię, żeby był ruch na stronie? 😉 Pamiętaj, że przy rozkręcaniu interesu jest jeszcze zdrowie. Wielu o tym zapomina zwabieni zarabianiem pieniędzy a potem są nerwice czy depresje bo sporo nerwówki kosztuje utrzymanie wszystkiego w całości a przecież zdrowie to podstawa. Nie masz zdrowia to masz spadek wydajności, wszystko ciebie przytłacza, nie jesteś kreatywny, plujesz jadem na bliskich, skracasz sobie długość życia itd. Ja mam takie właśnie problemy ze zdrowiem to wiem jak to jest i nie jest to nic dobrego. Zamiast coś robić to czasem jak zombie siedzę i niemalże wegetuje. Ale wracając bardziej do tematu, miałem kiedyś też pomysł na e-handel, ale siana na to nie miałem, chociaż można by pewnie je zdobyć, może z dotacji UE by się udało tyle, że właśnie co z tego, jak z drugiej strony niestety konkurencja jest już obecnie tak duża, że nie widzę nawet sensu próbować. Nie dosyć, że nasze rodzime firmy się tym zajmują to jeszcze coraz więcej ludzi z Chin kupuje produkty więc mogła by być z tym mega chujnia by w ogóle wystartować. Tak więc, trzeba się naprawdę dobrze zastanowić nad tym by w ogóle podejmować jakiekolwiek ryzyko, ale to wiesz. To tyle i pozdrawiam.
00 -
Odpowiedz
Weź ludzi na umowę o dzieło, nie płać im 4 miesiące, ściemniaj że już zaraz, już jutro, a na koniec zwolnij. Oczywiście umowa ustna, potem jak pójdą do Sądu to ściemniaj że nigdy ich nie widziałeś.
A tak serio…
Dofinansuj się tj. kredyt albo wspólnik.11 -
Odpowiedz
Szacun za to, że przynajmniej nie kombinujesz na jakichś dotacjach unijnych (to w sumie materiał na osobny wpis na chujni). Albo nie chcesz brać praktykantów za darmo tylko jak normalny człowiek czyli koń pod górę chcesz uczciwie płacić za pracę. Mam nadzieję, że Ci się powiedzie. Już lepiej być napalonym startapowcem niż zjebanym Januszem stulejarzem biznesu.
Nie wiem co to jest za biznes, ale nie potrafię sobie wyobrazić co to jest za ehandel gdzie od razu potrzebujesz 4 pracowników? Po co? będziesz sprzedawał fortepiany i ktoś je na pocztę musi nosić do wysyłki? A może sprowadzał koce z Chin i każdy pracownik trzyma za jeden róg a Ty sprawdzasz czy te chińskie koce nie mają dziur? Dlaczego nie możesz Autorze ogarnąć wszystkiego sam na początek? Oczywiście nie wiem ile w tym prawdy, bo wyczytałem w internetach, ale ponoć Gołębiewski (ten od cukierni Tago) zaczynał od rozwożenia wafli do lodów na rowerze bo nie było kasy na samochód. Jak on dał radę to i Ty dasz radę.60-
Odpowiedz
„Dlaczego nie możesz Autorze ogarnąć wszystkiego sam na początek?”
Bo sprzedawany towar się nie powtarza, a każdy trzeba opisać, zrobić fotę itd. No i poświęć 10 minut na każdy i przerób tak parę tysięcy produktów (na mniejszą skalę się nie opłaca)… Do tego jeszcze pakować w paczki i zamówienia odbierać, jakąś reklamę skombinować, towar zamówić i odebrać…
„Oczywiście nie wiem ile w tym prawdy, bo wyczytałem w internetach, ale ponoć Gołębiewski (ten od cukierni Tago) zaczynał od rozwożenia wafli do lodów na rowerze bo nie było kasy na samochód.”
Nawet jeśli, to był wtedy 1966 rok. Były inne czasy. No i chyba miał kogoś do pomocy albo gotowy towar kupował, bo przecież nie robił kilku rzeczy na raz.
01-
Odpowiedz
Tu Gołębiewski, a w zasadzie dla ciebie pan Gołębiewski, patałchu. Nie do końca tak było. Rozwoziłem wafle ale tak naprawdę rozwoziłem podpaski maxi dla kobiet i dawałem im się przejechać moim rowerem bez siodelka za drobną opłatą. tak rozwinąłem biznes.
20
-
-
-
Odpowiedz
Może Mesio coś doradzi jak biznes prowadzić i skąd tanią siłę roboczą wziąć?
00-
Odpowiedz
Jak to skąd? Patałachy pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego same lezą jak ćmy do lampy. A gdy, tak dla jaj, Pan twój każe bramę uchylić (i zaraz zamknąć, coby tępe ryje gębami z impetem zaryły), to się robi przed nią kocioł jak przy wejściach do dyskontów w czasie wyprzedaży. /Mesio
PS. A na biznes, patałachu, to trza najpierw mieć kasę.
30-
Odpowiedz
Kiedyś, kiedy jeszcze nie byłem Mesiem Panwaszem, nie mieszkałem w willi za dwie bańki z Mercedesem i miejscem dla kuca, też zastanawiałem się, skąd wziąć kasę i co rozkręcić. Podpierdalałem w marketach co się dało i opychałem towar po rodzinie i znajomych. Kiedy juz każdy spierdalał na mój widok uznałem że czas na prawdziwy byznes. Wziąłem plecak, jebnąłem setę i ogóra, wytarłem mordę w rękaw i zacząłem być przedstawicielem handlowym Amway. Chodziłem od drzwi do drzwi, przeważnie dostawałem wpierdol, ale trafiłem raz na starszego miłego pana, który wyjaśnił mi to i owo. Podarował ozdobną apaszkę i jedwabne rajstopy. Zawsze częstuje mnie winem i soczystymi owocami. Zrozumiałem, że pieniądze to nie wszystko, ważne jeszcze co się robi. Ja znalazłem swoje powołanie. Jestem profesjonalną męską kurwą. A LWF? To przykrywka…
30
-
-
-
Odpowiedz
Wyjaśnijcie mi skąd 60 komentarzy negatywnych, na razie uznaję, że po prostu zawistne z was chuje.
20 -
Odpowiedz
Osiołkowi w żłoby dano… To be continued
10 -
Odpowiedz
20 sprzedaży dziennie i 4 pracowników? Niezła chujnia 🙂
00-
Odpowiedz
20 czy kilka tysięcy, zależy króra osobowość się uaktywni… Beautiful Mind po prostu…
00
-
-
Odpowiedz
Biliony mówisz… A jak myślisz biznes ma się rozwijać jak nir ma reklamy ? Żeby biznes był wart czegoś musi być samowystarczalny. Miliony ? A co z kosztami, konkurencją, kosztem pozyskania klienta czy retencją. Każdy myśli że biznes to psikuś. Ciekawe po co studiujemy MBA w UK/US wydając po 250tyś za semestr…
20-
Odpowiedz
„Ciekawe po co studiujemy MBA w UK/US wydając po 250tyś za semestr…”
Bo kto umie, praktykuje.
Kto nie umie, naucza, znajdując naiwnych baranów.13
-
-
Odpowiedz
Kurwa, przyszly rockefeller na chujni sie wypowiada. Tego jeszcze nie bylo xD
10 -
Odpowiedz
Eh gdyby każdy człowiek dał mi 1 złotówke dziennie. Byłbym srulionerem.
00
Po co te dzieci?
2017-06-06 00:25Zawsze zastanawiały mnie głupota niektórych kobiet, które decyduja się na posiadania potomstwa kiedy nie są w stanie zapewnić mu odopowiedniego bytu. Oczywiście faceci nie są tutaj bez winy, bo sami zdają sobie sprawy z obecnej sytuacji, a mimo to pchają się do rodzicielstwa. Nigdy nie byłem zwolennikiem rodzin wielodzietnej. Najgorsze chujostwo jakie tylko może być. Oto niektóre motywy jakie kierują się przyszli, tak zwani, rodzice:
– może nie wyszło mi w życiu, ale za to wyjdzie mi dziecko
– jest mi zajebiście źle, ale za to dziecko da mi szczęście
– Dlaczego nikt mnie nie słucha, nie szanuje i nikt się ze mną nie liczy? Wiem! Zrobię sobie dziecko! Ono będzie musiało mnie szanować, słuchać i się ze mną liczyć!
Trafia mnie szlag, kiedy widzę ciężką sytuację rodzinną, bo dzieci nie mają nowych butów, bo nie mają nawet czasem co jesć itd. W takim razie po chuja się je wogóle robiło? Jaki to ma sens? A może pozwolimy im przyjść na świat dopiero, kiedy będzimy w stanie zapewnić mu godne życie oraz wsparcie emocjonalne i miłość? Nie kurwa. Zdecydowanie woli się powiedzieć: „Dziecko da mi szczęście” Okej. Zajebiście. A co Ty dasz dziecku? W tym wypadku dzieci są traktowane dokładnie jak jakieś psy, zwierzęta a nawet i przedmiot,y skoro przyszły „rodzic” widzi w rodzicielstwie jedynie swój interes. Czy ludzie są naprawdę, aż tak tępi? Dla mnie jest to oczywita rzecz, że kiedy się klepie biedę, to nie zabiera się za robienie bachorów. Z ekonomicznego punktu widzenia. dzieciak jest jedną wielką bombą strat finansowych. Albo to wszyscy wokół mają kibel we łbie, albo to ja jestem oświecony. Bardziej jednak skłaniam się do do opcji numer jeden
Komentarze do "Po co te dzieci?"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
„Czy ludzie są naprawdę, aż tak tępi?”
Tak. /Mesio
PS. Nie ma PS-a, jest prawie 3 w nocy…122 -
Odpowiedz
Jak to po co? A co powie ciotka, wujek, babcia, mama z tatą, ksiądz, sąsiadka, znajomi i nie wiadomo jacy jeszcze Janusze od doradztwa życiowego. Kogo to obchodzi, że forsy nie masz, dachu nad głową, jeździsz hulajnogą czy chodzisz w połatanych gaciach, dziecior ma być aby naród bezmózgich cebulaków czasem nie wymarł i kolejne pokolenia mogły w beznadziei ciągnąć ten bezsensowny żywot, ucząc klepania tej samej biedy swoje dzieci. 😉
W niewoli tylko patałachy się rozmnażają. 😉393 -
Odpowiedz
Tal tak tak! W końcu chujnia z którą w 100% sie zgadzam. Brawa dla Ciebie chujowiczu.
261 -
Odpowiedz
My 10 lat temu zdecydowaliśmy siè tylko na jedno dziecko i widzàc jak ci co majà dwòjkè lub tròjkè dzieci stèkajà że ciàgle brakuje kasy na wszystko (mimo 500+), że cièżko z opiekà, że to i sramto i owamto ,to nie żałujemy że mamy jedno dziecko.
181 -
Odpowiedz
Słuchaj Gimbusie!
Kobietą w pewnym wieku zaczynają „tykać jajniki” i wiedzą, że albo teraz albo wcale, więc normalne, że biorą co dają. Ty i twoi koledzy z Gimbazy nie wiedzą, że żyje się tylko raz i pewne rzeczy mogą przejść koło nosa.
Z czasem zrozumiecie, oczywiście poza zjebami którzy:
– wezmą „mocarza”
– skoczą na baniak łamiąc kręgosłup
– rozpierdolą się na chińskim motorkuOczywiście zawsze jest wybór, ale jaki to jest wybór to zaraz lepiej objaśni niejaki Mesio (też zjeb pierwszej wody, tyle, że inny niż wy gimbusy)
1217-
Odpowiedz
„Oczywiście zawsze jest wybór, ale jaki to jest wybór to zaraz lepiej objaśni niejaki Mesio (też zjeb pierwszej wody,”
Dla ciebie PAN zjeb, patałachu… 😛 /Mesio
PS. I w takiej konstrukcji zdania, pisze się 'kobietom”, a nie „kobietą”, głąbie.
Na pohibel dislektikom.
80
-
-
Odpowiedz
Socjalizm=niszczenie rodziny.
Tyle w temacie.35 -
Odpowiedz
„Dla mnie jest to oczywita rzecz, że kiedy się klepie biedę, to nie zabiera się za robienie bachorów. Z ekonomicznego punktu widzenia.” a 500+ to co? Narobić kilkoro dzieci i mieć co najmniej 2000+ od państwa, hehehe. Część z tych pieniążków pójdzie na jakieś pierdoły np. kupi się komputer dla dziecka do nauki chociaż tak naprawdę to będzie komputer dla rodziców. Poza tym wśród kobiet te dzieci się ma często dlatego bo przecież co ludzie powiedzą? Wszyscy mają a ja nie? Nie mogę być przecież gorsza i tyle.
113 -
Odpowiedz
Jedno i drugie. Ludzie z natury to egoiści i nawet dzieci posiadają dla właśnej próżnej, egoistycznej przyjemności (zwłaszcza kobiety pod wpływem bomby hormonalnej). Ludzie przez posiadanie dzieci przede wszystkim: 1. dowartościowują się, 2. szukają na siłe sensu życia, 3. chcą się pochwalić – zwykłe próżniacze instynkty. Też tym wszystkim gardzę mocno. Aha, i jeszcze jedno – nie wymagaj od pospólstwa powstrzymania instynktów – hołota się rozmnaża jak robaki, ale tylko nieliczna elita (taka jak ja i Ty) to zrozumie. Pozdrawiam.
343-
Odpowiedz
No i co tak minusujecie ? Przecież sama prawda.
50
-
-
Odpowiedz
Chłopie, jakby każdy tam myślał to już dawno byśmy wyginęli.
518-
Odpowiedz
„Chłopie, jakby każdy tam myślał to już dawno byśmy wyginęli.”
U czy to by było faktycznie takie złe…? /Mesio
PS. PS-a nie będzie.101
-
-
Odpowiedz
TTTTTTTAAAAAAAKKKK!!!! Szkoda, że nie mam skilla dawania 100łapek w górę :/ To jest to co najbardziej irytuje mnie w życiu. Nie wiedzą jak nadać mu treść to robią dziecko by mieć co robić – co za chujowe błędne koło! I to „mieć dziecko dla siebie”, a nie „być” dobrym rodzicem, mieć idee itp. Najpierw zrozum życie, zastanów się czy warto je przekazywać, czy twoje geny się nadają itp. Jak można z przekazywania życia czynić jego treść gdy poza tym ma się pustkę. No wkurw mnie dusi. Jebany popęd. Ile dzieci jest z wpadek, ile wymuszonych bo tak trzeba, ile bo ktoś nalegał, ile rodziców się nie nadaje. I to 500+ zniszczyło selekcję naturalną która wykluczała tych co nie powinni mieć dzieci. Wgl mało to nas po świecie chodzi? Wszędzie tłumy zasrane. Tak cholernie nienawidzę sprawy, że się gotuję i mogłabym hejtować całą noc. Sama usłyszałam od ojca, że nie chciał mieć dzieci ale mama nalegała i jak idzie się domyślić ojciec w dupie nas ma, hajs daje tylko. Wgl KK każe mieć małżeństwom dzieci, więc jako, że ludzkość nie jest chętna żyć dziewictwie to po prostu rodzimy się przez ten jebany popęd, przymus. Pułapka i błędne koło. Pa
302-
Odpowiedz
Tobie bym dał sto łapek w górę. Bez kitu, aż przyjemnie się czyta jakąś ogarniętą kobietę! Poza wszystkim co już powiedziano warto jeszcze dodać do tego, że taka super mamusia i klawy tatuś oczywiście w chuju mając wychowanie swojego bachora, pozwalają mu z reguły na wszystko. Szlag mnie zalewa jak widzę te krowy w marketach wożące bachory w wózkach, nie zwracające uwagi na darcie mordy w miejscach publicznych, wózki na ścieżkach rowerowych, w autobusach, szczanie po krzakach bo się Brajanek nie wysiusiał przed wyjściem na spacer i tak mógłbym wymieniać od zajebiania. I potem od gnoja, któremu matka pozwala rękami gówna na trawniku dotykać, wyrasta młody szczyl, który nie myje rąk po sikaniu a potem dorosły pierdolony kucharz, który szykując potrawę w restauracji robi to rękami po sraniu a potem w tym pojebanym łańcuchu na końcu sraczki dostają często niewinni klienci.
92-
Odpowiedz
zajebista puenta .pozdrawiam
00
-
-
Odpowiedz
A ja lubię się grzmocić ale bachorów rodzić nie zamierzam. Świat jest nazbyt zaśmiecony patologią wszelaką, należałoby zadbać o jakość genów.
71
-
-
Odpowiedz
Nie uogólniaj i nie dramatyzuj, a co powiesz na przykład z życia, rodziny z siedmiorgiem dzieci, każde z nich w życiu dorosłym zajmuje się dziś czymś innym, ponadto każde ma inne zainteresowania. Rodzice na medal, bo nawet jak czegoś nie rozumieli(prości ludzie z ciężką sytuacją finansową), to akceptowali, wspierali, rozumieli. Jutro piję Golden Locha z ich starym. Panie Antoni, o 18 u mnie…
69-
Odpowiedz
Powiem, że sąsiedzi musieli dostawać kurwicy jak gnoje dorastały.
70
-
-
Odpowiedz
Dokładnie ! Popieram w stu procentach.Szkoda tylko potem tych dzieci patologicznych rodziców
131 -
Odpowiedz
Jestem za. Twoja stara powinna cie wyskrobac. Byłeś jedna wielka bomba strat ekonomicznych i do tego nieudacznikiem.
913-
Odpowiedz
Chciałabym aby stara mnie wyskrobała lecz nie uczyniła tego niestety. Idę przez znojne życie zatem i paczę na ogrom idiotów wokół.
50
-
-
Odpowiedz
Dzieci mają być po to ,żeby powstrzymać depopulacje i nwo. Muslimy rozmnażają się na potegę. Mogą mieć kilkanaście żon i z każdą kilkanaście dzieci.Nie jesteś w temacie nwo, depopulacji, i zagłady białej rasy. Takie myślenie jak twoje może przyczynić się do upadku ludzkości (muslimów nie nazywam ludzmi). Żeby w Polsce był dodatni przyrost naturalny 2 osoby (koleś i kobieta) muszą mieć co najmniej trójkę dzieci, jeśli będą mieli dwójkę przyrost będzie zerowy. Powstrzymanie nwo to zajebisty powód żeby mieć dzieci. Z ujemnym przyrostem naturalnym za kilkadziesiąt lat w Polsce będzie mieszkało kilka milionów polaków , a dodatkowo zadłużenie kraju będzie większe. Kilka milionów osób nie spłaci tych bilionów, a to doprowadzi do bankructwa Polski i wtedy chazarowie stworzą Judeopolonie. Po twojej chujni stwierdzam ,że nie masz pojęcia o czym piszesz bo nie wziąłeś pod uwagę wielu aspektów związanych z tematem, które wymieniłem.
1111-
Odpowiedz
Takie rasistowskie patałachy jak Ty tym bardziej nie powinny mieć dzieci. A jeśli je masz(choć pewnie Cię nie stać) to mi ich szkoda szpecu od nwo, co się głupot w necie naczytał i myśli, że może komuś mówić co ma robić a co nie. Po za tym jeśli to ma być powód do posiadania dzieci to ja serdecznie dziękuję. 😉
56 -
Odpowiedz
Dokładnie tak . Zamiast białych ludzi będą czarne szczury . To dopiero patologia.
A pisząc o zjebach co mają dzieci to powinno się wszelkich nieudaczników kastrować i podwiązywać jajniki . Czyli narkomanów odsiadających wyroki wszelkie zbędne jednostki01
-
-
Odpowiedz
Też tego nie rozumiem, po co mieć dzieci? Z tego to widzę, to większość osób to z wpadki i żyją jak gówna.
162 -
Odpowiedz
Poczytaj o instynkcie podtrzymywania gatunku patalachu
58-
Odpowiedz
Instynkt to dno, rozum się liczy.
81
-
-
Odpowiedz
Noi to nie zawsze tak jest ja np. mam pieniądze ze moglbym 10 dzieci miec. No ale pieniadze to jest ta jedyna rzecz jaką mam.. ;/
25 -
Odpowiedz
Mam takie samo zdanie, ludzie mają w głowach gówno zamiast mózgu najprawdopodobniej. I jeszcze później liczą, że będę wspierać te bachory, które w swej bezmyślności wyprodukowali bo oni są biedni i nie dają rady.
153 -
Odpowiedz
Tak jest ten świat zbudowany. Pomocnik na budowie wraz ze sprzątaczka na pół etatu produkują dziecko któremu nie są w stanie zapewnić ani wykształcenia ani dobrego finansowego startu w dorosłe życie i w ten sposób produkują kolejnego robotnika. Gdyby dzieci mieli tylko ludzie zamożni, to nie byłoby komu pracować fizycznie w tym kraju, a ty pisał byś na chujni że gdzie nie pójdziesz to sami Ukraińcy i Rosjanie.
162-
Odpowiedz
Ej,ale od sprzątaczek to się odpierdol. Moja mama sprzątała i wychowała mnie na porządnego człowieka! Nie to co teraz, gówniarze mają wszystko i w dupach się im przewraca.Nie mieliśmy prawie nic a mimo to byliśmy szczęśliwi.
152-
Odpowiedz
Społecznie postrzegany „porządny człowiek” raczej nie przeklina. Zresztą, to nie tobie oceniać czy jesteś porządny czy nie. To raczej powinna być opinia osób postronnych.
05
-
-
-
Odpowiedz
Pewien pacan który sie zwie „rafalinformatyk” z demotów, zareklamował tą zacną stronę tam, i od teraz pełno debilnych i lewackich wpisów na tej stronie jest..
65-
Odpowiedz
A ja sie zgadzam z Tobą i nigdy nie wybaczę rodzicom, że mnie poczęli oferujac biedę i brak perspektyw. Nie stać ich było na dobry start dziecka to trza było wkładać gumki albo skrobać. Ja swojemu dziecku takiej krzywdy nie zrobię…
113
-
-
Odpowiedz
Albo „Bog dal dziecko to I da na dziecko” katolicka wersja „jakos to bedzie, pomysle jutro”, Scarlet;)
111 -
Odpowiedz
A co by ksiadzule dupczyli jak by nie bylo ministrantow?
10
Współczesna nauka akademicka
2017-05-31 00:25Po prostu chuj mnie strzela, gdy widzę, w jakim kierunku rozwija się współczesna nauka akademicka. Zaznaczam, że pewną perspektywę porównawczą mam, bo ukończyłem zarówno kierunek techniczny – informatykę – na politechnice (dzięki któremu zdobyłem dobrą pracę i spore szanse na rozwój), jak i społeczny (wielce „elitarne” prawo) na uniwersytecie (wczesnomłodzieńcza naiwność).
Problem polega na tym, że obecnie każdą najmniejszą błahostkę bardzo łatwo jest podnieść do rangi arcyważnego „problemu badawczego”. Dotyczy to przede wszystkim kierunków humanistycznych i społecznych. Konferencje „naukowe” odbywają się po prostu masowo. Wbrew pozorom nie ma to nic wspólnego z rozwojem szkolnictwa wyższego, bo jeśli ktokolwiek w podobnym wydarzeniu uczestniczył, to wie, że dobre 80% referatów polega na czytaniu slajdów prezentacji w power poincie. Z kolei ich przygotowanie to w zasadniczej większości przypadków praca czysto odtwórcza. Stereotypowo chyba wciąż jeszcze myśli się, że konferencje naukowe to spotkania znawców danego tematu. A chuja tam! Skrzyknie się paru studenciaków, którzy coś tam poczytali na wikipedii, znaleźli w googlach fajną grafikę i jadą na drugi koniec Polski przedstawiać wyniki swoich badań. Niech jeszcze ktoś przytoczy konkretne dane liczbowe albo wklei tabelkę, to już w ogóle uczony jak ja pierdolę.
Tak samo odtwórczy charakter mają prace dyplomowe – licencjat i magisterka (moje studia były akurat jednolite). Projekt inżynierski na polibudzie rzeczywiście wymagał jakiegoś myślenia, pozwalał praktycznie wykorzystać wiedzę, natomiast pisanie magisterki na uni to nic innego jak kompilowanie gotowych fragmentów kilku książek (i setek przepisów w przypadku prawa). Od siebie za wiele napisać nie możesz, bo przecież gówno wiesz, dlatego jesteś skazany na wydumane teorie prof. dr hab. XYZ, który tylko częściowo podziela stawnowisko prof. dra hab. ZYX, któremu prawdę niedostępną zwykłym śmiertelnikom na łożu śmierci wyjawił dr hab. YXZ, którego koncepcja stała z kolei w ostrej sprzeczności z poglądem dominującym w doktrynie.
Rynek wydawniczy jest zalewany prawdziwą falą publikacji. Pisać może dosłownie każdy i dosłownie o wszystkim. Nieważne, że temat jest od lat znany, że nie ma się nic nowego do dodania, że brak jest w nim kwestii spornych, że zagadnienie zostało już omówione miliardy razy i to z różnych perspektyw. Po prostu trzeba publikować, trzeba łapać punkty za publikacje i chuj. Jakość, wartość merytoryczna i przydatność rozprawy to sprawy marginalne.
Na takiej zasadzie w Polsce każdego roku powstaje kilkaset tysięcy prac magisterskich, tysiące doktoratów i setki habilitacji. A później człowiek z ulicy bierze taką książkę do ręki i pierwsze co przychodzi do głowy: serio? trzeba pół życia poświęcić, żeby stwierdzić, że kto wyrządził szkodę zobowiązany jest do jej naprawienia.
Nie byłoby jeszcze w tym wszystkim wielkiego problemu, gdyby nie fakt, że powyżej scharakteryzowani „naukowcy” mają się za ludzi sukcesu i sól narodu. Gdyby te swoje pseudonaukowe wynurzenia pisali do szuflady, a wielkie teorie wygłaszali przy piwie w towarzystwie wybitnego socjologa Bartka (dziewczyna kazała mu spierdalać – od roku bada społeczne i kulturowe aspekty tej wypowiedzi), kulturoznawczyni Asi (w liceum napisała cykl artykułów o kąpielach błotnych na Woodstocku) oraz doświadczonego marketingowca i PRowca w jednym – Maćka (odpowiadał za kampanię wyborczą koleżanki – zajęła solidne 4. miejsce w wyborcach na gospodarza klasy), to byłoby pół biedy. Chujnia bierze się stąd, że tę samozwańczą naukę zaprasza się do gmachów poważnych – wydawałoby się – uczelni z wieloletnią tradycją. Ludzie, którzy mają zbyt ubogi zasób słownictwa, by płynnie czytać zapowiedzi na dworcach, występują jako specjaliści w wybranych dziedzinach. Książki, które nie wnoszą kompletnie nic, a powstają na zasadzie „kopiuj – wklej”, promuje się jako wartościowe pozycje wydawnicze, wypełniające wyraźne luki na rynku. Śrut!
Komentarze do "Współczesna nauka akademicka"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
He, he… Niegłupi jesteś (jak na patałacha), patałachu, a i tak nie łapiesz… A rzecz jest prosta jak konstrukcja cepa. Pan twój w łasce swojej niezmierzonej wyjaśnić ci ją raczy…
Nie ma znaczenia to wszystko, co cię tak wkurwia, albowiem ważne jest… ŻE INTERES SIĘ KRĘCI.
Kapujesz? /MesioPS. I nie ma nic w tym złego. Doi się głupców. Po to są.
Mądrzejsi szybko się orientują w czym rzecz i jeśli rzeczywiście potrzebują konkretnej wiedzy, znajdują ją, umiejętnie i bezbłędnie omijając stertę gówna, na potrzeby motłochu stworzoną (i sam ten motłoch również omijając -właśnie dlatego prawdziwe elity nigdy nie zadają się/nie spoufalają z resztą), z daleka.(M. in. dlatego Pan twój, Mesio, nie dokończył studiów. Po skończonych 7 semestrach z 10 przewidywanych, rzucił tym w cholerę, żeby zająć się konkretami, bo wiedział, że dalsze siedzenie tam, to marnotrawstwo Jego czasu. I to była słuszna decyzja, patałachu -co miał stamtąd wyciągnąć, to wyciągnął. A reszta bezmyślnie zapierdalała w klapkach na oczach, by potem zasilić grono bezrobotnych, kurczowo trzymać się etaciku za grosze, lub też, w najlepszym wypadku, spierdolić na zmywak.)
A motłoch jest potrzebny, by było kogo doić. Innymi słowy, nie ma się co wkurwiać na stan rzeczy, tylko trzeba z tego korzystać, a rozwijać się we własnym zakresie i korzystać przy tym z czegoś, co ma faktycznie jakąś wartość i daje przewagę nad motłochem. Ergo: W TWOIM ZASRANYM INTERESIE JEST, BY ONI SOBIE TE WSZYSTKIE KONFERENCYJKI ORGANIZOWALI, CZYTADŁA PISALI ITD (poza tym ludzie z tego mają co do gara włożyć, gospodarka się rozwija). Jeszcze trzeba im w tym „pomóc”. Niech się ogłupiają. Zaś ktoś lepszy od tej całej hołoty, mając wiedzę i konkret, zgniecie ich jak pluskwy w razie takiej potrzeby. I coś z tego będzie miał on oraz ta część społeczeństwa, która z racji swej wiedzy i predyspozycji jest nad motłochem. Śmietanka zawsze unosi się na powierzchni, patałachu. Właśnie dlatego, że jest lepsza. (Inna sprawa, że i gówno pływa, ale to z kolei są przypadki rozmaitych ścierw i odpadów, którym czasem, w ich skurwysyństwie, się udaje wypłynąć na górę, choć zresztą różnie i dość szybko źle kończą – vide: politycy). Eolucjonizm. Tak było, jest i będzie.
Więc wybieraj, patałachu, po której stronie wolisz być? A jak po tej lepszej, to nie pieprz więcej takich smętów, bo to żadna chujnia.
BTW. Co ciekawe, dla motłochu to także nie jest chujnia, że są tak robieni w ciula… Z nimi jest tak, jak z niedorozwiniętym -on nie potrafi sznurówek zawiązać, ale i tak jest uśmiechnięty od ucha do ucha. I oni tak samo. Cieszą się z tych swoich konferencyjek i wypocin, czasem parę groszy z tego mają, i w ogóle do nich nie dociera w tej ich tępocie i ogłupieniu, że to debilizm. A im bardziej są zadowoleni, tym łatwiej ich możesz doić i nie będą się buntować. I o to chodzi. Bo dla interesu elitarnej reszty (i zresztą także nawet interesu tego motłochu) ważne jest to, by ten stan trwał jak najdłużej. Jak motłoch zacznie za dużo myśleć -a jest na tyle głupi, że wiele mądrego nie wyduma, za to dużo głupot po drodze- to się zaczną (również na swoją zgubę, bo rewolucja zjada swoje dzieci) buntować. A żadna rewolucja „ludu ciemnego” niczego dobrego nie przyniosła. A już zwłaszcza nie przyniosła niczego dobrego tej lepszej warstwie. Chyba nie chcesz skończyć jak rosyjskie elity w 1917 roku, nie? Więc skoro już bardziej kumaty od przeciętnego plebsu jesteś, to myśl, co uznajesz za chujnię, zanim zaczniesz publicznie, na zgubę własną i cudzą, pieprzyć.
810-
Odpowiedz
Mesiu wieść gminna niesie, że po rzeczonych siedmiu semestrach wyleciałeś z hukiem z uczelni.
66-
Odpowiedz
„Mesiu wieść gminna niesie, że po rzeczonych siedmiu semestrach wyleciałeś z hukiem z uczelni.”
He, he… I tu się mylisz, patałachu. Pan twój już na 5 semestrze zaczął się zastanawiać nad sensem kontynuacji tych studiów. Powoli dojrzewał do decyzji, rozważając za i przeciw, aż w końcu przyszła sesja kończąca semestr siódmy -którą jako pierwszą w swej uczelnianej karierze- Pan zdał w cuglach bez najmniejszych poprawek i… więcej Go tam nie widzieli. Po prostu (i co potem udowodniło życie) nie było sensu tam dłużej ślęczeć, lepiej było wykorzystać te 1,5 roku na zajęcie się biznesem w praktyce, niż z papierkiem w zębach zasilić grono bezrobotnych (to było jeszcze przed naszym wejściem do Unii, było 30+% bezrobocia) czy zapierdalać na zmywak. /Mesio
PS. Tak naprawdę to z perspektywy czasu Pan twój żałuje, że w ogóle na te studia poszedł.
51
-
-
-
Odpowiedz
Z PAMIĘTNIKA INWESTORA.
Noc z 29.05/30.05. 2017r.
Jestem akcjonariuszem Petrola od miesiąca…
Petrol spadł o 76%…
Spałem dzisiaj jak niemowlę: dwa razy się poszczałem, raz poszło grubiej.
Im bliżej świtu, tym większy strach…52 -
Odpowiedz
Jak sie okazuje nawet wielokrotne fakultety na chujni bywają…
A do meritum sie odnosząc, taki system – każdy musi zbierać punkty, wiec produkują chłam. Podobno za komuny można bylo nic nie pisać i być naukowcem, wiec może jednak teraz lepiej,31 -
Odpowiedz
5/5. Ktoś już popełnił podobny wywód, ale dopiero powyższy scala cały problem merytorycznie. Dobrze się go czyta, bo zmusza do myślenia w kontekście własnej edukacji.
33 -
Odpowiedz
Też jestem po uniwerku i nic dodać nic ująć miałam to samo – na antropologii kulturowej. Tweedowe marynareczki, wąs rzadki, u lasek „etno” gaciory itepe i jazda z analizą społeczno-kulturową byle czego. Jak przedstawisz na cwiczeniach swoje refleksje to ludzie patrzą na ciebie jak na kosmitę, a przez sale przemyka uśmieszek pełen politowania dla naiwniaka, który pomyślał że przyszedł na studia myśleć i dyskutować! Wolne żarty! Jak ja nie cierpię pretensjonalnych snobów!
152-
Odpowiedz
Ja studiuje na medycznym i jakiś czas temu miałam przyjemność podczas otwartych wykładów na humanie uczestnictwa w zajęciach z antropologii kulturowej właśnie i strasznie mi się spodobało. Miła odmiana po laborkach, anatach i trupach. A i prowadząca genialna – ten typ człowieka, którego się słucha z przyjemnością i nie chce się wyjść po zakończeniu wykładu. Do tego stopnia mi się spodobało, że chciała bym ją jako wybrać drugi kierunek za rok czy dwa. Duh, wszyscy odradzają póki co, a i ty nie polecasz?
11-
Odpowiedz
Dziedzinę polecam, ale tekst stanowił o kondycji nauczania akademickiego a z tym jest już gorzej …
00
-
-
-
Odpowiedz
Sprzedam!!!
Sprzęgło łod Żuka…02-
Odpowiedz
Kaj to można kupić, pieronie? Bo bych se porajzował.
00
-
-
Odpowiedz
Czy przestrzeń dualną do rozmaitości różniczkowalnej można interpretować
jako rzut wektorów przestrzeni stycznej na jej wektory bazowe? W szczególności, czy istnieje tylko jedna przestrzeń kostyczna, czy ich wiele w danym punkcie?124 -
Odpowiedz
Zrób o tym referat
12 -
Odpowiedz
Mnie osobiście bardziej boli mizerny efekt edukacji na poziomie szkoły podstawowej i gimnazjum. Co chwilę zmieniają program, a efekty żałosne.
Zbyt wielu młodych ludzi to półanalfabeci. I nie chodzi mi wyłącznie o błędy
w pisowni, które też zdarza mi się robić częściej niż w podstawówce. Ogólnie – styl wypowiedzi, czytanie ze zrozumieniem, podstawy wiedzy o otaczającym nas świecie, otwartość umysłu, ciekawość świata. Rozwój techniki w stronę mediów dał, moim zdaniem, efekt odwrotny od zamierzonego. Internet, parędziesiąt kanałów w TV, powoduje, że zamiast lepszego dostępu do wiedzy, mamy coraz płytsze zainteresowania i umysły. Brak kontaktu z książką, brak czasu, czy też potrzeby zastanowienia się nad czymś, powoduje, że robimy się umysłowo coraz bardziej prymitywni. Kiedyś oporni czytali chociaż lektury szkolne. Teraz streszczenia, opracowania. Czy naprawdę „Pinokio” czy
„W pustyni i w puszczy” to tak trudne pozycje, że trzeba wydawać je
z opracowaniem, streszczeniem, planem akcji itp? Jeszcze rozumiem „Antygona”. Wielu młodych ludzi kpi sobie z czytania książek. Nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak to rozwija wyobraźnię, słownictwo, styl wypowiedzi, automatycznie zapamiętywaną pisownię, że już nie wspomnę o fantastycznym relaksie podczas oderwania się od tego co tu i teraz. Rozprawy naukowe z dziedzin humanistycznych to dla mnie sztuka dla sztuki. Kto chce, niech ją sobie uprawia, ale niestety to nie jest dla przeciętnego odbiorcy. Już samo słownictwo, często hermetyczne może odstraszyć wielu potencjalnych czytelników. Dzieci i młodzi ludzie, którzy czytają, rozwijają swoje zainteresowania, chcą zdobywać wiedzę, rzadko kiedy zawdzięczają to szkole. Na ogół rodzinie. A tytuły naukowe? Dla mnie bardzo straciły na wartości. Szczególnie od kiedy dowiedziałam się, że pewna kobieta, której zachowania i wypowiedzi w mediach są dla mnie żenujące (już unikam, żeby się nie denerwować) nosi dumny tytuł – profesor. No, jeśli TACY ludzie dostają tytuł profesora, to ja się ogromnie cieszę, że nie dostąpię zaszczytu znalezienia się w ich gronie.202 -
Odpowiedz
I co w związku z tym? Robisz problem z braku problemu. Obroniłem licencjat, a w przyszłym roku bronię magisterium. Kierunek humanistyczny. Po obronie zamierzam zacząć drugi kierunek, również humanistyczny. Dlaczego? Bo lubię. O co zamierzasz walczyć? Pewnie spotkałeś jakiegoś zarozumialca po humanistycznym, ale takich to nie brakuje i po zawodowym. Takie bezsensowne generalizacje tylko propagują oklepane slogany „studia nic nie dają” Weź pod uwagę, że tu siedzi dużo młodych ludzi w wieku maturalnym, którzy nie wiele wiedzą o życiu. Takie wpisy tylko ich napędzają do buntu. Zwróć również uwagę na to ile zostało przyznanych kciuków w górę. Wiesz kto w głównej mierze wybrał ten kciuk? Osoby bez wykształcenia wyższego.
848-
Odpowiedz
Raczej dlatego, że to najłatwiejsze kierunki, a mamusia pewnie funduje to będziesz balował nierobie.
44-
Odpowiedz
Pracuję na pełen etat. Nie trafiłeś
20
-
-
Odpowiedz
weź zwal konika magisterku od siedmiu boleści
33 -
Odpowiedz
Rob doktorat
16 -
Odpowiedz
„Wiesz kto w głównej mierze wybrał ten kciuk? Osoby bez wykształcenia wyższego. ”
wiesz to, bo skończyłeś astrologię?153-
Odpowiedz
Dajcie mu spokój, chce i ma możliwośc to niech się uczy i do końca życia, jego życie. A wam zazdrość plebsy, że bida była w domu i od osiemnachy trzeba było jebać fizycznie.
33
-
-
-
Odpowiedz
o chłopie, świetnie to się czyta, masz talent!
no i zgadzam się w 100 %.
u mnie na uczelni technicznej chłopak zajmował się publikacją, nawet jakieś pseudonagrody od dziekana otrzymywał za to. najlepsze jest to, że jak sam przyznaje, te jego 'badania’ są gówno warte, bo zmyśla w nich strasznie i nikt tego nie sprawdza. doszło nawet do tego, że w gazetach pisali o nim, że odkrył tam jakąś tajemnicę z polem magnetycznym, a jak sam pozniej mi mówił- zbadał to jeszcze raz i się okazało, że wszystko bylo źle 😀 tyle to jest warte 😉215 -
Odpowiedz
Posłuchaj mej rady, dzięki której wyzwolisz się od zajmowania swego umysłu rzeczami błahymi i nieistotnymi, jakimi są problemy współczesnej nauki akademickiej. Kiedyś również rozprawiałem nad tego typu zagadnieniami, na szczęście dzięki odkryciu pewnego specyficznego zajęcia w porę opamiętałem się i uwolniłem od tych uciążliwych rozważań. Moja rada – znajdź dziewczynę, z którą będziesz uprawiał seks analny. Od momentu, kiedy zrobisz to po raz pierwszy, zajęcie to pochłonie Cię do reszty przyjacielu i nie pozwoli, byś tracił czas na roztrząsanie spraw nieistotnych. Pewnym problemem może być znalezienie odpowiedniej kandydatki, która bez dłuższego namawiania da się zapiąć w kakao. Jednakże starania Twe nie będą daremne, gdy po spuszczeniu się w jej kiche ujrzysz balon ze spermy nadmuchany jej bąkiem. Oczywiście wykluczam używanie jakichkolwiek gum, bo wtedy cała zabawa nie ma większego sensu. A w większości przypadków panie lubią takie zabawy i chętnie się na nie godzą. Gdy nabierzesz wprawy, zajęcie to stanie się Twoją pasją i każdą kobietę, na którą spojrzysz, będziesz chciał lubieżnie wyruchać w dupę. Oczywiście ważne są walory estetyczne, dupa musi być zgrabna, kształtna, jędrna, nie może to być tłusta sraka z pośladami jak sofa. Ale do tego dojdziesz sam, praktykując z wieloma. Nie ma nic przyjemniejszego, jak przy lizaniu cipy niby od niechcenia, zabłądzisz językiem w okolice jej brązowego oczka, jak wzdrygnie się przed tym, ale znowu tam zawędrujesz ozorem, żeby po pewnej chwili zacząć ją lizać tylko tam. Po zwieraczu, ssać go, dotykać palcem i masować. Wskazana pozycja 69, wtedy panna może Ci opierdalać lache. Po odpowiednim wylizaniu dupki panne łapiesz, każesz się wypiąć, kutasa smarujesz jakimś „poślizgiem”, chyba że odpowiednio nasmarowała Ci go śliną i powoli zaczynasz ujeżdżać panne kindybałem w dupsko. Będzie sapać, jęczeć, mówić „boli…boli…” ale Ty masz być stanowczy, nieustępliwy i ruchać ją solidnie w dupe. Możesz się też podrapać po żołędziu wkładając palce w jej cipe, co szczerze polecam. Po takim stosunku dotychczasowe problemy przestaną być istotne a Ty zaczniesz już myśleć o poznaniu następnej koleżanki, którą ukochasz w dupe z całych sił.
1824 -
Odpowiedz
„Wybitnego socjologa Bartka (dziewczyna kazała mu spierdalać – od roku bada społeczne i kulturowe aspekty tej wypowiedzi”
Dzięki za uśmiech z rana
153 -
Odpowiedz
Słyszałeś co powiedział prof Wolniewicz o współczesnej edukacji tzw. wyższej? Jak nie to sobie poszukaj… „masa ciąży w dół!” I „wielkie żarcie się kończy „.
154 -
Odpowiedz
Ja chciałem tylko powiedzieć że kiedy ja byłem mały to miałem tylko rower i zegarek. A jak zrobiłem kartę rowerową to rodzice kupili mi motorynkę. I byłem szczęśliwy.
00 -
Odpowiedz
Macie dobrze napierdalać kilofem w kamienie a nie popijać kawkę za kawką i oglądać pornosy z nudów, dlatego nauka akademicka to w głównej mierze fikcja i pic na wodę dla tumanów ogłupionych przez żydowską papkę propagandową.
25 -
Odpowiedz
Kilka lat temu mialam przykrosc uczestniczenia w jakims treningu o czyms w spoleczenstwie. Bulam w szoku, prowadzacy byl nienormalny, mial jakas muche na szyji i wygladal jak debil psychopata. Mial niezrownowazone i infantylne spojrzenie w oczach. Taki dzieciaczek w wieku 5o lat. To byl jakis profesor, znany z wystapien w telewizji. Tak sie konczy jak sie czlowiek wciagnie w akademicki tryb zycia, zupelnie oderwany od rzeczywistosci i zyje z zasilku, bo wedlug mnie pensja to tylko wynagrodzenie za prawdziwy wklad w spoleczenstwo a nie jakies fanaberie. Szacun dla prawdziwych ludzi a nie takich intelekutalistow bez fiuta.
43 -
Odpowiedz
A gdzie reszta komentarzy i uaktualnienie strony, a?
Admin, nie obijaj się, albo przestań komenty zatwierdzać, tylko puść to na żywioł -roboty sobie niepotrzebnej oszczędzisz, ruch w interesie będzie i wszyscy będą happy.130 -
Odpowiedz
hahaha no i masz rację, a weź posłuchaj żywnościowców? To be, tamto be,od tego tylesz a od tego srasz a wiekszość badań na ankietach lecą a potem te nieszczęsne punkty…kurwa 🙁 a próbuj zrobić jakieś poważne badania naukowe i opublikować…no to masz rok lub półtora, a ankiety……co 2 miechy preferencje żywnościowe dziadków, studentów, matek karmiących…… i z tego się robi ,,poważne” doktoraty i habilitacje hahaha i sami znawcy tematu zbierają się na międzynarodowej konferencji(sami polacy plus ktoś z Czech lub Rosji) i pierdolą co o tym zdrowe…..a wieczorem wóda i potańcówa w knajpie 🙂
11 -
Odpowiedz
Badajta Zawartosc Alkoholu W Spirytusie . Podpisal Prof . Doc. NieRehabilitowany Alojzy H. Dentka . Jak co to mnie bierzta na korepetycje . Ja wam ze znawstwem udziele . Wy tylko zapewnijta baniak . See U . -Prof 🙂
10
Zgubny wpływ technologii
2017-05-31 00:25Chciałem tutaj napisać o postępującej durnocie wśród dzieci i młodzieży. Gdy byłem w podstawówce czy gimnazjum nie miałem smartfona, miałem zwykły telefon, który służył mi głównie do kontaktu z rodzicami. Czas wolny spędzałem na świeżym powietrzu, w przeciwieństwie do dzieciaków, które od najmłodszych lat są zaopatrzone w ekran tableta. Mają w rękach dostęp do całego internetu. Potem widzisz takie dzieci w gimnazjum, którymi rodzice nie mieli czasu się zająć i wychować. Zachowują się coraz gorzej, ponieważ nie mają odpowiednich wzorców, bo zwyczajnie nikt ich tego nie nauczył. Nie mają żadnych zasad, liczą się dla nich tylko pieniądze (rodziców), markowe ubrania i ilość like’ów na facebooku. Świat idzie w złym kierunku, bo ta młodzież, która jest przyszłością narodu, będzie coraz głupsza. Mimo dość młodego wieku już to dostrzegam. I to jest właśnie chujnia.
Komentarze do "Zgubny wpływ technologii"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Ja na szczęście miałem okazję wychować się w czasach walkmanów, discmanów, potem pierwszych telefonów gdzie hitem było jak posiadał polifonię jak i w okresie studenckim poznać pierwsze smartfony i inną nowoczesną technologię. Trochę przesadzasz bo każdy z tych okresów miał swój urok. Natomiast zgadzam się że zachowanie wielu współczesnych dzieci jest nie do pomyślenia. Lecz to wina nie techniki a rodziców. Zauwazyłem że większość dzieci moich rówieśników jest z wpadki, olewana, rodzice zapracowani tak że nie mają czasu lub w drugą stronę -meliniarze 500+ itp.
50 -
Odpowiedz
Uskuteczniasz pierdolenie znane ludzkości od stuleci. Świat się zmienia. Czy siedzenie przed tabletem i rozwiazywanie różnych problemów w grach jest gorsze od latania z badylami po podwórku? Dla mnie to jest to samo, rozrywka.
Kiedyś jeansy to był hit, teraz to zwykłe spodnie, a mimo to nadal mlodziez zabija sie o modne ubrania. Ludzie powielają te same schematy tylko nowymi środkami. Głupota jest bardziej widoczna, bo kiedyś nie było kamerek i Internetu.
Każdy człowiek jest inny, według mnie na pewno jest mnóstwo mądrych młodych ludzi, tyle że takie jeczydupy nie chca tego dostrzec, bo wola sobie polechtac ego, ze oni byli tym ostatnim normalnym pokoleniem. Jan 30 lat.140 -
Odpowiedz
Niech żyją dżdżownice kalifornijskie Mesia, Pana waszego.
Moi drodzy parafianie,
odpierdolę wam kazanie.
Do kościoła nie chodzicie,
dziwki w krzakach pierdolicie.
Na ofiarę nie dajeta,
bo pornole kupujeta.
A do nieba chcecie, chcecie…
Chuj wam w dupe! Nie pójdziecie! /Onaniusz Napletiusz, wasz umiłowany wikary Łódzkiego Wydziału FabrycznegoPS. A ty, patałachu, zajmij się sobą, zamiast pierdolić takie bzdety i dokładać do tego jakieś zasrane smęcenie o „przyszłości narodu”. Nie tacy jak ty, i ci o których mówisz, są od tego, by o tym decydować, czy to jest słuszny kierunek. A kierunek jest słuszny. I jest dla mądrych. A że reszta jest głupia, to dla nich tym lepiej i tak jest świat przez twoją bozię stworzony, więc tak ma być.
Motłoch był, jest i będzie (dopóki utrzymywanie motłochu będzie się lepszej warstwie -rządzącej- społeczeństwa opłacać), i takim jaki on jest, jest on potrzebny. A ty nie myśl za wiele, pogódź się z losem, trzy stówki w łapę zgarnij i pod bramę naszego ŁWF zaiwaniaj. A w niedzielę po szychcie Wikary twojego umiłowanego zakładu pracy ma widzieć odpowiedni datek na tacy, coby zapierdol twój nie poszedł całkiem na marne w postaci jaboli czy opłacania kurtyzan i dajek, jak to ma miejsce obecnie.
PS2. I przekazane też ci zostanie słowo od Pana twojego, Mesia. Uklęknij zatem potulnie…
„Za czasów Pana twojego, patałachu, to telefon był w postaci budki telefonicznej (z upierdoloną słuchawką). Jednej na pół kilkudziesięciotysięcznego osiedla. Na telefon w domu, to ludzie jeszcze czekali i 10 lat po upadku PRL-u. I czekali, kurwa, od zakończenia II wojny (poważnie). A nie jak w dziadowskim, gimbusiarskim w dodatku (choć reforma edukacji generalnie jest zła, to dobrze kaczor zasrany-chyba jako jedyną rzecz- zrobił, że gimbusiarnię zlikwidował), pokoleniu twoim, w którym „zwykły” telefonik komórkowy każdy patałaszy efekt przeciekającej gumy miał. Więc co ty, gówniarzu posrany, będziesz Panu twojemu pierdolił za uszami, jak to się jakaś zasrana „przyszłość narodu” spierdzieliła… Co ty wiesz… Jak dorośniesz, to pogadamy.”.
11 -
Odpowiedz
głupie bachory i ich starzy
10 -
Odpowiedz
Dla normalnych ludzi jesteś taki sam jak reszta gimbów, ofiary reform styropianowych.
01 -
Odpowiedz
Liczá siè
00 -
Odpowiedz
„Elfy peeeedały, elfy peeedałyyyy….”. Przywrócić Festiwal Piosenki Krasnoludzkiej!!!
21 -
Odpowiedz
2 Tm 3: „1 A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. 2 Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, 3 bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, 4 zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. 5 Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. I od takich stroń. 6 Z takich bowiem są ci, co wślizgują się do domów i przeciągają na swą stronę kobietki obciążone grzechami, powodowane pożądaniami różnego rodzaju, 7 takie, co to zawsze się uczą, a nigdy nie mogą dojść do poznania prawdy. 8 Jak Jannes i Jambres wystąpili przeciw Mojżeszowi, tak też i ci przeciwstawiają się prawdzie, ludzie o spaczonym umyśle, którzy nie zdali egzaminu z wiary. Ale dalszego postępu nie osiągną: 9 bo ich bezmyślność będzie jawna dla wszystkich, jak i tamtych jawna się stała.”
00 -
Odpowiedz
Prawda!
00 -
Odpowiedz
Taki już wpływ środowiska, w którym żyjemy trudno szukać winy u dzieci i cieszę się że to nie kolejna wypowiedź zwalajaca wszystko na „młodzież”. Nie da sie ukryć, że będzie to dalej postępować do momentu, w którym człowiek człowiekowi nie będzie potrzebny.
10 -
Odpowiedz
Chuju, co ty możesz wiedziec o dobrym dzieciństwie. To bylo kiedy komórki w ogóle nie byly dostępne. Szczaw z nasypu i wybijanie szyb w starch fabrykach. To było dobre dzieciństwo.
60 -
Odpowiedz
No niestety tak właśnie jest. Małolat odcięty od telefonu, fejsbunia, snapa i innego dziadostwa, traci wyznaczniki funkcjonowania. Kolejne pokolenie bez apki na srajfona, nie będzie potrafiło nawet podetrzeć sobie dupska, nie mówiąc już o odnalezieniu drogi do klopa we własnym domu.
71 -
Odpowiedz
I tacy ludzie dadzą się zachipowac bo to przecież będzie cool i jakie postepowe mieć przy sobie odrazu dowód osobisty, prawo jazdy, dostęp do pieniędzy lub kredytu, kartę medyczna itd… I co jeszcze zdola się wymyśleć by przykryć główny cel. Totalna inwigilacje.
20-
Odpowiedz
Przecież właśnie o to chodzi w nowym porządku świata. Taki czip, na którym jest wszystko zakodowane umożliwi kaście panującej zrobić wszystko, cokolwiek zechcą. Nie będzie wówczas protestów, bo wystarczy niepokornym wyłączyć czip i człowiek nie kupi nawet bułki w sklepie.
10
-
-
Odpowiedz
Pierdolisz. Owszem, jest wiele stulejek i piwniczaków, ale wciąż większość to normalni ludzie.
26-
Odpowiedz
Czyli według ciebie ta pierwsza grupa jest nienormalna, ale ta druga już jest. Mógłbym ci wiele napisać na temat tych tzn. „normalnych” i udowodnić, że jednak wcale tacy do końca normalni to oni nie są, ale mniejsza z tym. Technologia rzeczywiście niszczy ludzi, ale w takim sensie, że ludzie nie potrafią zachować umiaru w korzystaniu z niej i co autor słusznie zauważył, dotyczy gł. młodzieży. Zamiast rozmawiać ze sobą w szkolnych ławkach to siedzą wlepieni nosami w smartfony i przeglądają Facebooka. No kto nie zna takiego widoku? Nawet jak pójdą gdzieś indziej np. na plażę to i tak dalej przeglądają Facebooka. Ja jestem z rocznika ’89 i jak idę gdzieś ze znajomymi to żeby sobie z nimi posiedzieć i pogadać albo się powygłupiać a nie siedzieć nosem w fejsie, chociaż już po nich widzę (bo to pokolenie Y, jakby nie patrzeć), że niektórzy z nich również to robią.
00
-
-
Odpowiedz
Zgodziłbym się z treścią na 100% ,ale rozwaliło mnie to zdanie: „dzięki któremu zdobyłem dobrą pracę i spore szanse na rozwój”.Hahahahaha! Chuja zdobyłeś ,a nie szanse na rozwój. Będziesz wyrobnikiem w korpo , za tzw. „dobrą płacę”,a później zostaniesz kopnięty w dupę, w momencie ,kiedy się najmniej tego spodziewasz,w trakcie spłacania kredytów zaciągniętych w dobrej wierze.To jest Bolanda ,chłopie.Jeśli jeszcze tego nie pojąłeś,to widać ,że te twoje „studia” o kant dupy potłuc.No ,chyba,że faktycznie jesteś geniuszem.To przepraszam…
72 -
Odpowiedz
Czy się bawisz w dzieciństwie telefonem, czy na podwórku, czy cokolwiek, wszyscy będziecie pyłem. Prawdziwą chujnią jest roztrząsać takie błahostki, trząść się jaka to młodzież zjebana, a Wy 30 latkowie, dla waszych starych, dziadków, to myślicie, że kim byliście? W kółko Macieju, od praery
00 -
Odpowiedz
„miałem zwykły telefon, który służył mi głównie do kontaktu z rodzicami” – hehe, czyli byłeś „durnym dzieciakiem” bo ja na ten przykład nie miałem telefonu – jedyny jaki był w okolicy to na skrzyżowaniu kolo mojego domu – za 1zl od rozmowy. I jeden sąsiad w drugiej klatce też miał telefon.
00 -
Odpowiedz
Niby tak, ale to tez chyba przesada, zycie pozniej zweryfikuje wszystie yolo itp., ja np. mialem wiele wznioslych wartosci mozna powiedziec ze juz od gimnazjum. Staralem sie trzymac z dala od chciwosci pieniadza niezaleznie czy zylismy biednie czy troche lepiej. Ale i tak zycie mnie dojebalo i na nieudacznika wyroslem, a tacy co szli za glupota zyja, i to calkiem dobrze nawet.
10 -
Odpowiedz
Za moich czasów był jeden telefon stacjonarny na wieś. Ale i tak głupota na każdym kroku. To już taki naród. Nic się nie zmieniło, tylko większe bogactwo i dalej posunięta urbanizacja i technologia, która daje upust ludzkiej głupocie.
10
Wysokie koszty życia
2017-05-31 00:25Większość ludzi jest zachwycona poziomem życia na zachodzie. Tam wszystko jest tańsze i ludzie zarabiają więcej. Niestety nie każdy wie, że po II wojnie światowej w Europie zachodniej został wprowadzony plan Marshalla, który miał za zadanie odbudować kraje zniszczone przez wojnę.
Polska będąc pod wpływami ZSRR nie skorzystała z planu Marshalla i niestety skutki tego widać do dziś.
Ale w obecnej sytuacji jaką mamy w Europie, można by było szybko nadrobić te stracone kilkadziesiąt lat komunizmu.
Otóż wystarczyłoby tylko obniżyć koszty życia w Polsce, aby każdego człowieka, który uczciwie pracuje było stać na utrzymanie siebie i swojej rodziny na godnym poziomie.
Ja nie cierpię płacić dużo za wszystko. A niestety każdego dnia płacę bardzo dużo pieniędzy nieodpowiedzialnym politykom poprzez podatki za każdą usługę i za każdy nabyty towar.
To nie jest przyjemne oddawać 30% ceny za zakupiony towar państwu. Wolałbym oddać te 30% przedsiębiorcy, który oferuje mi ten towar, aby następnym razem zrobił jeszcze lepsze towary. A niestety biedny przedsiębiorca oddaje państwu w podatku dochodowym od firmy i od osób fizycznych bardzo dużo pieniędzy, zamiast zainwestować w swoją firmę i dać większe wynagrodzenia pracownikom.
Pozdrawiam mam nadzieję, że w przyszłości te koszty życia będą zdecydowanie niższe.
Komentarze do "Wysokie koszty życia"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Pracujesz – Twój dochód jest opodatkowany, Kupujesz w sklepie – też płacisz VAT. To jest złodziejstwo, państwo ździera podwójnie. Skoro zapracowałem na chleb i oddałem daninę tym draniom przy korycie to czemu kupując ten chleb robię to powtórnie?
190 -
Odpowiedz
Aleś to wszystko policzył. No, no, no…
02 -
Odpowiedz
Ponieważ znasz się na ekonomii jak wilk na gwiazdach, po prostu zaproponuję ci coś za co zapłacisz bardzo niedużo swoich pieniędzy. Tak niedużo, że nawet podatek w tej cenie będzie na tyle mały, że żadnemu – nawet najbardziej nieodpowiedzialnemu politykowi – nie wystarczy na choćby pół wacika. Kup zegarek, taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza.
Bardzo bym chciał, żeby podatki (oj, kolego, dużo więcej tego jest niż te twoje 30%) trafiły do mojej kieszeni i żebym w przyszłości mógł dzięki temu zrobić jeszcze lepszy zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza. Jednak jestem nieco pierdolnięty, bo jak mało kto nad Wisłą rozliczam uczciwie wszystkie zusy, srusy, vaty, sraty i opłaty.
31-
Odpowiedz
Patałachu, prawidłowe powiedzenie brzmi:…jak świnia na gwiazdach. Wynika to z tego, że świnia nie jest w stanie podnieść głowy na tyle wysoko, żeby spojrzeć w niebo. Dlatego gwiazd nigdy nie ogląda. Może za to obejrzeć Twój popierdolony zegarek z niebieskim (ale chujowe!) podświetleniem.
01
-
-
Odpowiedz
„A niestety biedny przedsiębiorca oddaje państwu w podatku dochodowym od firmy i od osób fizycznych bardzo dużo pieniędzy, zamiast zainwestować w swoją firmę i dać większe wynagrodzenia pracownikom.”
Utopia. Generalnie przedsiębiorcy robią wszystko, żeby nie zapłacić podatku dochodowego. Jeśli wypracują zysk to owszem inwestują w firmę (przeważnie w sprzęt), ale pracownikowi większego wynagrodzenia nie dają. Najniższa krajowa to luksus, bo niechętnie dają też umowę o pracę. A na urlopy to najlepiej nie chodzić. Nic nie chcieć, tylko zapierniczać po 10-12 godzin dziennie.
Człowiek człowiekowi…
A podatki jakieś płacić trzeba. To mam nadzieję chyba rozumiesz?? Zgadzam się, że system podatkowy w polszy jest wadliwy, nawet bardzo. Stąd te ceny towarów i usług, nieadekwatne do naszych zarobków.
Księgowa z biura rachunkowego.60-
Odpowiedz
„Utopia. Generalnie przedsiębiorcy robią wszystko, żeby nie zapłacić podatku dochodowego. Jeśli wypracują zysk to owszem inwestują w firmę (przeważnie w sprzęt), ale pracownikowi większego wynagrodzenia nie dają.”
No nie jest tak, patałachu płci odmiennej. Jak inwestują w firmę i ona się rozwija to, po pierwsze, wraz z rozwojem potrzebuje więcej pracowników, a po drugie, poszerza się jej lista współpracujących z nią firm i one też potrzebują pracowników. Tym samym spada bezrobocie a co za tym idzie poprawiają się płace i warunki pracy. Porównaj sobie dzisiejsze warunki pracy i płacy do tych z czasów, gdy było u nas 25%+ bezrobocia. /Mesio
PS. VAT wprowadzono i utrzymuje się z jednego powodu, patałachy -za dobrze się zarabia na karuzelach vatowskich. To, co głosi Mateuszek posrany o likwidacji przekrętów na VAT, to pic na wodę dla baranów. Karuzele VAT można upierdolić jednym ruchem -poprzez całkowite zniesienie VAT-u (niech będzie wyższy podatek dochodowy, państwo swoje wtedy i tak dostanie). Ale nikt tego nie zrobi, bo klika ciągnąca dziesiątki miliardów z lewego VAT-u nie ma tego w interesie i takie Mateuszki muszą być temu posłuszne. Złapią dla picu jakąś płotkę i interes kręci się dalej.
30
-
-
Odpowiedz
„Otóż wystarczyłoby tylko obniżyć koszty życia w Polsce, aby każdego człowieka, który uczciwie pracuje było stać na utrzymanie siebie i swojej rodziny na godnym poziomie.”
Patrzajta, patałachy, jaki geniusz ekonomii się nam trafił… Witamy, witamy… I zapraszamy do naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, gdzie -jak nikt inny w Cebulandii- (po wpłaceniu trzech stówek wpisowego i podpisaniu kontraktu) zadbamy o to, by obniżyć twoje koszty życia. U nas nauczysz się gospodarować 8 setkami rzuconym (abo czasami i nie…) na miesiąc.
Głąbie, jak nie masz o czymś pojęcia, to posłuchaj mądrego powiedzenia o tym, że lepiej jest siedzieć w kącie, udając kretyna, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości. Bo bredzisz od rzeczy (począwszy od tego, że to plan Marshalla zapewnił Zachodniej Europie dobrobyt) -takie brednie to możesz przy obalanej z wujkiem Gienkiem na cioci imieninach flaszce pierdolić, zajmując się jak to polactwo-cebulactwo ma w zwyczaju „wielko polytyko”.
„Ja nie cierpię płacić dużo za wszystko.”
To jest typowe dla cebulactwa w tym kraju. Chciałoby się mieć coś porządnego, ale płacić za to już nie… Przeca się (burakowi) należy, nie? A najlepiej jakby dali za darmo i jeszcze cmoknęli w środek dupy (z języczkiem), prawda? No właśnie…
A chuja ci się należy cebulaku. Należy ci się tyle, ile za to zapłaciłeś. I naucz się tego, to może w końcu te twoje zasrane zwoje zaczną ci pracować. I jak widać na twoim przykładzie nie plan Marshalla dał Zach. Europie dobrobyt (nie był też jedynym źródłem finansowania) tylko brak takiej komunistyczno-cebulackiej mentalności jaką masz ty i tobie podobni (a tego syfu jest u nas 90%). Jak się tego pozbędziemy, to będzie normalnie i nawet kasy z Zachodu nie będzie potrzeba do tego pożyczać. Czyli chcesz by było lepiej? Idź się utop wraz z całą rodziną, najlepiej zaciukawszy wcześniej sąsiada o podobnej do ciebie mentalności. Albo morda w kubeł, grzecznie zapierdalać (nie myśląc za dużo o rzeczach, na których się nie znasz) i nie bulgotać.
„A niestety każdego dnia płacę bardzo dużo pieniędzy nieodpowiedzialnym politykom poprzez podatki za każdą usługę i za każdy nabyty towar.”
A kto jest temu winien, jak nie taki cebulak jak ty i tobie podobni? W końcu kto sobie takich polityków wybrał, jak nie taki niedomyty plebs jak ty? A wybrałeś, bo ci naobiecywali cudów, za które nie będziesz musiał bulić, a przeca ty tak nie lubisz bulić… a najlepiej by było za darmo i pocałowali w dupę, nie?
To do kogo, kurwa, głąbie, pretensje?„A niestety biedny przedsiębiorca oddaje państwu w podatku dochodowym od firmy i od osób fizycznych bardzo dużo pieniędzy, zamiast (…)”
A przez kogo oddaje, jak nie przez takich cebulaków jak ty, którzy domagają się by było za darmo bo się ci przeca należy „żyć na godnym poziomie”? No więc masz, coś chciał i sobie wybrał. To: 1. na co kurwa narzekasz? i 2. do kogo pretensje?
„Pozdrawiam mam nadzieję, że w przyszłości te koszty życia będą zdecydowanie niższe.”
Będą tylko wtedy, gdy taki motłoch jak ty dojdzie do wniosku, że tak mu źle (80% świata chciało by tak żyć… cebulactwo jest za głupie by zrozumieć i docenić, nie mówiąc o tym, by przyczyniać się do wzrostu poziomu życia), że trzeba zrobić kolejną rewolucję. A gdy pył opadnie i przypadkiem swołocz taka jak ty nie będzie gryzła ziemi (rewolucja pożera swoje dzieci), to zaiste koszty życia ci się obniżą… Do sowieckich z czasów wielkiego głodu. Pasi?
Poniał coś z tego? A zresztą nie ma znaczenia, czyś zrozumiał…, pokłoń się tylko patałachu i won, bo Panu twojemu szkoda klawiatury strzępić i się denerwować. Szkoda by Mu było nawet starych butów, by cię kopnąć w dupę. Jedyne co, to nie wypowiadaj się o rzeczach, o których nie masz pojęcia. Nie dość, że kretyna z siebie robisz, to szkodzisz innym, robiąc im wodę z mózgu i przyczyniajac się do plenienia się cebulactwa. Wy -tacy jak ty- jesteście jak chwasty. /Mesio
PS. A zmieniwszy temat na przyjemniejszy i nieco nostalgiczny… Patałachy znacie? To posłuchajcie… 🙂
www. youtube. com/watch?v=eMruOBlyU4Q23 -
Odpowiedz
Optymalizowałeś kiedyś koszty własne?
20 -
Odpowiedz
Uhm… obniżyć koszty życia… wiem, że w tym kraju kradną na potęgę, ale to nie jest takie proste. Plan Marshala.. co ma piernik do wiatraka.. Duzo jeszcze czasu przed toba, Kolego…
10 -
Odpowiedz
Nie masz pojęcia o ekonomii,jak 98% cebulowego narodu i pierdolisz kocopoły ,jak potłuczony. „Koszty życia zdecydowanie niższe”.Hahahahaha! Ty wiesz ,w ogóle, co to znaczy i co ma na to wpływ?
76-
Odpowiedz
Tacy „znaffcy” ekonomii a w kraju dalej chujnia i bida. Autor powiedział bardzo ogólnikowo, możliwe że to brak wiedzy lub weny do rozpisania się. Ale jak można usprawiedliwiać nędzę w kraju? Co, ma się bogatych partyjnych rodziców? Hahahahaha! Debil..
34-
Odpowiedz
„Ale jak można usprawiedliwiać nędzę w kraju?”
Czemuś biedny? Boś głupi. I tyle, patałachu. To naprawdę jest jedyny powód w dzisiejszych czasach.
No, można do tego powodu dorzucić jeszcze lenistwo. /Mesio
PS. I nie ma tu nędzy. Nędza to jest gdzieś w Somalii czy w Mozambiku. Po prostu apetyt urósł od dobrobytu i dodatkowo w oczy kłuje, że inni mają jeszcze lepiej…
02
-
-
-
Odpowiedz
W korporacyjno-kapitalistycznej rzeczywistości nie ma nic za darmo albo nawet pół darmo. Chyba, że splesnialy chleb, śmierdząca, skażona woda z bajora i życie w klicie na kredycie przypominajacej bardziej barak niż dom, z grubą locha mającą pretensje o wszystko i bandą bachorow mającą Cię gdzieś, a i to jeszcze nie bardzo. Alternatywą może być jedynie powolne zdychanie
w samotności, w tym samym baraku, o suchym chlebie i wodzie, bez lochy jak Cię nie stać, ze slepiami wpatrzonymi w telepudlo, korporacyjny szczurze. Tak więc albo posłusznie przyginasz karku i jebiesz w pocie czoła od rana do świtu na panów swoich, albo idź się powiesić. 😉11 -
Odpowiedz
Nie zgadzam się z autorem, przecież każdy zdrowo myślący człowiek wie,że lepiej podwyzszac podatki , ale wspierac patriotyzm, na pewno wszyscy młodzi zostaną wtedy w Polsce. Po co komu niskie koszty życia? ;/ Polacy muszą nauczyć się jak żyć w ciężkich warunkach, kąpać sie w zimnej wodzie (najlepiej po starym) to hartuje nasz silny charakter, no i na koniec najlepszym wyjsciem byłoby opuszczenie EU, tak zwany POL exit, wypowiedzenie wojny Ukrainie i odbicie Lwowa, a na głowę państwa wybranie wielkego wodza Kim Kwak Una, albo Korw dzong Ila .
11
Nienawidzę zmian
2017-05-31 00:24Boli mnie to że nienawidzę zmian i najmniejsza zmiana powoduje że płaczę godzinami. Moja babcia przeprowadziła się ze starego osiedla, gdzie było moje dzieciństwo, i nie mogę tego znieść. Wszędzie w moim mieście gdzie były kiedyś łąki i piękne krajobrazy zbudowano biurowce i bloki, np. W miejscu gdzie chodziłam zawsze z babcią, taka piękna łąka. Juz cała zabudowana. Wszystko co miałam w dzieciństwie odeszło, tak bardzo za tym tęsknię, trudno mi się powstrzymać od płaczu na codzień. Bardzo mnie to boli.
Komentarze do "Nienawidzę zmian"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Trzy stówki w łapę, patałachu płci odmiennej, CV w zęby i pod bramę. Zaiste u nas znajdziesz ukojenie, albowiem w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym (a zwłaszcza w przyzakładowych barakach) nic się nie zmienia. Jesteśmy, z Byczywąsem, doskonali w wyciskaniu siódmych potów z naszych roboli i wyrobnic, a cała reszta jest perfekcyjna, zaś nie zmieniona, pozwala nam zaoszczędzić na kosztach (m. in. dlatego wodę do naszych przyzakładowych baraków nadal czerpiemy przy pomocy kieratu; aczkolwiek, jak przystało na współczesnych ludzi cywilizowanych, którzy nie traktują okrutnie zwierząt, do kieratu zaprzęgani wyłącznie roboli (oczywiście po szychcie i w czynie społecznym)). Reszta robolskiego życia zresztą także toczy się jak w kieracie. /Mesio
PS. A tak po prawdzie, to Pan twój rozumie, bo też cholernie nienawidzi zmian. Nawet dziś Go naszło (znów) to, że chciałby choć zobaczyć to wszystko, tamten świat (i nie ma tu na myśli zaświatów, patałachy, nie cieszcie się przedwcześnie -jeszcze Pan wasz zdąży zarobić na konserwach produkowanych z waszych zapryszczonych odwłoków… 😛 ), co było, zwłaszcza z czasów dzieciństwa Jego (zdjęć, niestety, nie posiada żadnych, nie miał aparatu), choć to były siermiężne czasy Jaruzela z octem na półkach.
25 -
Odpowiedz
Biedne, wrażliwe dziecko,ciezko będzie żyć w dzisiejszym świecie. Pozdrawiam serdecznie.
21 -
Odpowiedz
W Nowym Świecie będziesz musiał być przygotowany na zmiany. Zmiany będą częstym zjawiskiem. Jednego dnia będziesz musiał napierdalać kilofem w kamienia, a następnego dnia będziesz robił coś całkowicie odmiennego czyli kopał dziurę, a potem ją zasypywał. Jednego dnia będziesz napierdalany batem, a innego dnia kijem i to w dodatku w różne miejsca przez różnych strażników. Jednego dnia będziesz wygryzał trawę z ziemi, a innego dnia zjesz sobie jaszczurkę (jeśli upolujesz). Będą też dni podczas których nic nie będziesz jadł. Obóz przymusowej pracy, w którym będziesz jebał do końca życia zaoferuje Ci wiele zmian albo je zaakceptujesz albo zaakceptujesz konsekwencje.
42 -
Odpowiedz
Kurwa chciałabym mieć takie dylematy. Czy tylko ja mam wrażenie,że niektórzy piszą tu same duperele i nie znają pojęcia „chujnia” ?!
A w jednym kawałku leciał bit : Nie bój się zmiany na lepsze. Może warto nad tym pomyśleć. Urbanizacji miasta nie powstrzymasz, ludzie osiedlali się i będą się osiedlać a deweloperzy i firmy budowlane będą trzepać na tym kasę. ŻYCIE. Mnie na przykład boli,że jestem młoda i nie mam już ojca, nie jakieś pieprzone krajobrazy,które można podziwiać byle gdzie. A miałam mu dużo jeszcze do powiedzenia,nie może być na moim ślubie,nie pozna moich dzieci a moje dzieci jego (wybiegając w przyszłość).To jest chujnia! Od jego śmierci muszę radzić sobie sama i pomagać mamie,bo ma sporo lat. I dorosłam,zmieniłam swoje nastawienie. Już nie śmieję się tak często, nie jestem taka miła jak byłam,spoważniałam.Kiedyś wulkan energii,dziś jedyne o czym marzę każdego dnia, to żeby się wyspać. Życie,życie jest nowelą. I to chujową często.52 -
Odpowiedz
Nie masz czym się zająć i cieszyć teraz? Za parę lat będzie Cię smucić to co umyka teraz. Nie da się żyć i zatrzymywać wszystko. W domu mojej babci mieszkają obcy ludzie. Jedzą orzechy z mojego drzewa. Smutne, ale skupić się można na tym co ważne teraz. I tym cieszyć. A tamte miejsca, często niestety i bliscy ludzie – będą w pięknych wspomnieniach.
21 -
Odpowiedz
Typowa pierdolnięta rozpieszczona przez tępawych rodziców durna pizda. Rzygać się chce.
214 -
Odpowiedz
Też tak właśnie mam. To jest jakiś koszmar. Ja już zaczynam się czuć obco w miejscu, w którym się urodziłem i żyję przez cały czas. Nie ma już prawie niczego, co mnie łączy z przeszłością. Nawet podwórka są zamienione na parkingi dla smordzących i kopcących złomów. Wszędzie ta koszmarna kostka betonowa, po której nawet nie da się pojeździć na rolkach. Kiedyś były i ławki i jakieś karuzele, piaskownice, huśtawki dla dzieci. Teraz nie ma niczego, bo przecież hujoza jedna z drugą musi mieć miejsce dla swojej furuni pod oknem. Więc po kolei wydzierali przestrzeń na parking. Warszawski brzeg Wisły po praskiej stronie, dawniej oaza spokoju. Dziś stoją tam hałaśliwe tancbudy. Kiedyś były sklepy papiernicze, księgarnie, cukiernie. Teraz wszędzie salony z telefonami, banki, pożyczki albo lumpexy i nawet nie ma po co tam wchodzić. Nawet piwa nie ma gdzie się napić, bo poznikały normalne bary, a wszędzie są jakieś hipsternie z wytatuowanym pedałem z tunelami w uszach za barem i ceny z kosmosu. Niestety, wynika z tego że człowiek nie powinien żyć dłużej niż 40-50 lat, bo wszystko tak zapierdala, że po upływie tego czasu nic nie będzie już takie samo i pojawi się uczucie zupełnego wyobcowania.
40 -
Odpowiedz
Niestety, wszystko się zmienia i nie można nic z tym zrobić, a udane, beztroskie dzieciństwo to czas za jakim się będzie tęsknić już zawsze-to taki niedościgniony wzór prawdziwego szczęścia i autentyczności. Jedyne, co można zrobić, to starać się tworzyć nowe wspaniałe chwile, a tamte wspomnienia zachować jak skarb na dnie naszego serca i czasem z nostalgią tam się zakradać…
31 -
Odpowiedz
Wzruszyła mnie twoja historia.
43 -
Odpowiedz
I feel you. To samo stało się z moim rodzinnym miasteczkiem. W miejscach gdzie spędzałam najpiękniejsze chwile swojego dzieciństwa teraz stoją gównobloki. Wszędzie gównobloki. Drzewa, łąki, wszystko trzeba zniszczyć bo gównobloki. A podobno ludzie są za biedni żeby brać kredyty mieszkaniowe. To po cholerę tyle tego gówna budować?
85 -
Odpowiedz
Doskonale Cię rozumiem, mam podobnie. W dzieciństwie razem z bratem i kolegą mieliśmy takie fajne miejsce, gdzie było około 15 drzew leszczyny ułożonych w ładnym, ścisłym szeregu. Spędziliśmy tam jedne z najlepszych chwil w dzieciństwie. Teraz zbudowali tam jebany dom…
95-
Odpowiedz
Nie zesraj się.
34
-
-
Odpowiedz
Tu deweloper. Tereny, o których wspominasz, także mi przypadły do gustu. Postanowiłem tam postawić wspaniałe osiedle, w którym teraz powstają równie wspaniałe wspomnienia nowych lokatorów. Ich 4 ściany zwane dla niepoznaki apartamentem, zbudowane z pustaka zwanego dla niepoznaki cegłą ceramiczną, są teraz dla nich całym światem. I mimo iż należą do banku, cieszą nie miej niż te Twoje widoki łąk. Ty coś straciłeś, oni stracili, a zyskałem JA – deweloper Jan Pustostan oraz pan Janusz urzędnik, któremu wprowadziłem żądło do odbytu w zamian za zmianę planu zagospodarowania. Równowaga w przyrodzie musi być.
33 -
Odpowiedz
Polecam dobrego psychiatrę. Albo jakiś młotek, żeby się dobrze jebnąć w łeb…
03 -
Odpowiedz
Mam tak samo, moja babcia też wyprowadziła się na inne osiedle, w dodatku matka zostawiła mnie i tatę i smutno mi i tęsknię za przeszłością za dzieciństwem za tym jacyś byliśmy kiedyś szczęśliwi
20

Kucharze wszystkich kuchni, gotujcie się!
Niech wrze przyjaźń między kuchniami w naszych blokach!
Chochla przewodnią siłą kotła!
Jedyne wyjście dla ciebie, solidna nauka użytecznych rzeczy czyli, j. ang C1, next korpo w big city. Inaczej zdechniesz w swojej wsi. zazdro wieku.
Wrakiem czlowieka to dopiero możesz zostać i nawet jeśli myślisz ze jest źle, to gwarantuje ci, ze zawsze może być jeszcze gorzej. Jaki z tego wniosek? Ciesz się tym co masz, bo większość nie potrafi 😉 pozdrawiam wyalienowanych
Widać że się nie przykładałeś do nauki w szkole.. Masz 2 opcje. Pierwsza, możesz iść się huśtać a druga to zrobić od razu doktorat.
Doktora od razu to akurat trafna diagnoza dla Szczypiora (myślę że autor to Szczypior durny fiut, który jest lokalnym pośmiewiskiem )
POZNAJ jakąś dupeczke na tinderze , póki jesteś młody to się baw , studia dzisiaj to syf i dobrze robisz idąc na zaoczne! Wszyscy wszystkim wilkiem i trzeba walczyć!
Weszłam na chujnię pierwszy raz od kilku miesięcy z zamiarem napisania posta o tym jak to chujowo się czuje po skończeniu liceum, że brak mi przyjaciół, że na studia to nie wiem nawet jakie pójdę, że moje życie jest nudne i nie ma sensu, że nic mnie ciekawego w życiu nie czeka, że nie umiem żyć z ludźmi, bo każdy jak na mnie patrzy to widzi ofiarę losu i przegrywa… już nie muszę, przeczytałam to u ciebie i jakoś mi tak lepiej się zrobiło, że ktoś ma równie chujowo i że nie jestem sama.
Trzymaj się jakoś. Mentalnie jestem z tobą i wiem co czujesz.
Liczysz na to, że autor wycałuje twoją muszelkę? Nic z tego. To że jest złamasem nie oznacza, że ma ochotę na złamasa. Chciałby wspaniałą, towarzyską cipeczkę.
Dobrze koleżanko, że nas odwiedziłaś. Jednak muszę ci zwrócić uwagę, że pocieszanie się na cudzym nieszczęściu jest bardzo niewłaściwe. Można stwierdzić, że twoje szczęście jest uzależnione od nieszczęścia innych. Idąc taka drogą daleko nie zajdziesz, w końcu się stoczysz patrząc na innych zamiast siebie samą. Bardzo dużo ludzi ma takie podejście. Dobrze ci radzę to zmienić.
Perspektywy to dopiero są przed tobą goju.
Papa?
Nikt nie ma w życiu łatwo. Jestem kobietą, tak jak i Ty właśnie skończyłam liceum. Mam prawie 19 lat i w całym moim życiu zdarzyło się może z 5 razy, że jakiś mężczyzna do mnie zagadał z zamiarem flirtu. Jestem trochę nieśmiała, ale potrafię podtrzymać rozmowę i mam wiele różnych tematów, które poruszam. Kobiety które same inicjują rozmowę z mężczyznami są uznawane za łatwe, więc cały czas czekam. Jestem ładna, nie niewiarygodne piękna, ale zwyczajnie ładna i przez konwenanse społeczne mam problemy, żeby kogokolwiek sobie znaleźć. Brakuje mi bliskości, mam wiele koleżanek, ale one nie są w stanie wypełnić tej pustki. Wszyscy mamy problemy z nawiązywaniem relacji, często wynika to z braku odwagi, w moim przypadku to raczej brak chęci do bycia uznaną za dziewczynę na jeden raz. No cóż, może kiedyś się to zmieni.
Chciała bys popisac?
chętnie
Jesteś ze śwonoujscia ?! mam tak samo, wkoncu znalazlem prace ale grozi tu to ze nie ma zbytnio kilentow i ponoc szef moze zmknac sklep…. obym odlozyl ile sie da przez ten czas….
Prawda jest taka, ze to zycie jest tylko Twoje i nikt go za Ciebie nie zmieni… Zrozum, ze tak samo jak innych nie obchodzi Twoj los tak samo nie musi cie obchodzic los/opinia innych. Pomysl nad tym co chcesz robic… i to po prostu rob. Nikt Ci drogi nie wskaze i nie pokaze co i jak. Albo bedziesz walczyl, albo zginiesz i nikt o Tobie nawet nie bedzie pamietal. Dlatego rob wszystko, co chcesz i nie patrz na innych. Nie chca z Toba gadac to ich pierdol… Ich tez nikt nie bedzie pamietal za iles tam lat… Badz egoista i mysl o sobie.
Dobre !
Czytałeś Pachnidło? Przestań używać środków pod prysznic, myjka i gorąca woda. Pod pachy i w pachwiny delikatnie olej z drzewa sandałowego, ma działanie antybakteryjne, więc będzie czuć tylko feromony z potu plus fajny zapach, codziennie suplement cynku. Miesiąc spotkań z kobietą zauroczoną w innym i nie było problemu podczas jej dni płodnych, odwiedzić alternatywną lokację po zwiedzeniu jej groty rozkoszy oraz peryferiów.
Prawdopodobnie chodzi o to, że jesteś za słaby psychicznie / za spokojny i bezkonfliktowy, czyli nudny, ludzie wolą jak się coś odpierdala niż jest spokojnie.
Przyjdź pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, pokłoń się, trzy stówki przynieś i po badaniu sanatoryjnym w konserwy trafisz, bo do roboty to pewnie też się nie nadajesz. /Mesio
PS. Może to niewiele, ale przynajmniej ci się wszystkie problemy rozwiążą. Zwłaszcza ten największy -z samym sobą.
Nie przejmuj sie nie jestes sam 🙁 jestem zjebana i nic sie tego nie zmieni,gdzie bym nie poszla zawsze beda mnie traktowac jak gowno dziwnie smierdzace,od podstawowki gnojona i tak juz do tej pory. W jakim towarzystwie bym nie była to i tak czuje sie beznadziejnie,bo to jest moja wina.Kiedys myslalam ze to ludzie sa zjebani ale teraz wiem ze to Ja i tylko ja,i ja sie nie zmienie bo nie potrafie 🙁
Masę już masz, więc zostaje ci zrobić rzeźbę.
Im szybciej zaczniesz odpowiednie treningi np z poczucia wlasnej wartosci,asertywnosci,i innych (niewazne) tym szybciej zaczniesz zmiany w swym zyciu. Nie sadze,abys dysponowala niemalymi kwotami na prywatne zajecia,a wiec proponuje zaczac od psychiatry,ktory skieruje Cie do psychologa,a ten pomoze wybrac wlasciwe warsztaty. Spotkania raz,dwa w tygodniu i jesli trzeba wciagnij rodzicow w teraoie rodzinna. Zobaczysz jak wiele sie zmieni.Niesmialosc to w gruncie rzeczy gwozdzie do zyciowej trumny,prawda? Do dziela.
Witam,
Czy ktoś to opublikuje, przeczyta i pomoże chociaż dobrym słowem lub poradą takim osobom jak ja??? 🙁
Mam identyczną sytuację (pozdrawiam autora i ludzi z podobnymi problemami, pozostałych również), w tym dochodzi jeszcze brak zaufania do ludzi w ogóle, samotność i wiele cierpień w życiu:(. Z tą wrogością to też to znam, ludzie chcą mnie zdominować spojrzeniem na ulicy, jak kogoś słabszego – myślę, że wyczuwają to instynktownie plus chodzi o wygląd. Ubiorę się ładniej (podoba mi się moda i styl – to zaraz ludzie patrzą wrogo, złośliwie, zaczepnie na ulicy, to typowe w Polsce, wiem w innych krajach być też są jednostkowe przypadki, ale w Polsce to niestety nagminne).
Jestem bardzo wrażliwa, niestety, wiem że w dzisiejszych czasach trzeba być chamem, żeby być lubianym i przynajmniej na pozór szanowanym. Ludzie lansują się, żeby się dowartościować, żeby było łatwiej i żeby się inni ich bali 🙁 Gdzie tu prawdziwe przyjaźnie, miłość? Chyba nie ma, ja przynajmniej nie spotkałam się z tym, wszystko co widziałam – było oparte na interesowności, udawaniu, kasie, zakłamaniu, przygodnym seksie, konsumpcyjnym trybie życia jako tym jedynym, powszechnym i normalnym. Niestety jestem po części idealistką, ale też realistką, wiem jak jest i już się nie łudzę.
Wyglądam dużo młodziej mam dość niewinną, dziecinną twarz, drobną filigranową sylwetkę – i stąd moje problemy, brak szacunku, chęć zdominowania, wywyższenia się moim kosztem. Gdzie to odczuwam i odczuwałam? Wszędzie, na ulicach, w szkołach, w pracach (jak jeszcze kiedyś pracowałam). Zwłaszcza inne kobiety w tej wrogości i manipulacji przodują. Wszechobecny wyścig szczurów, rywalizacja, nienawiść, szydzenie, donoszenie, gdzieniegdzie mobbing, kłamstwa, oszustwa, kradzieże.
Co do znajomych i braku zainteresowania moją osobą to po części moja wina ( bo nic, albo niewiele z tym zrobiłam, żeby to naprawić?), a po części ludzi, którzy stanęli na mojej drodze i wywołali traumy…..
W dzieciństwie często byłam zamykana w śmietniku – w zsypie na śmieci, przez pseudo koleżankę i przez jej bardziej lubianą koleżankę. Tak możecie się śmiać, jeśli wam to ulży i się dowartościujecie. Wiem do czego są zdolni ludzie, do samych najgorszych rzeczy, niestety. Siedziałam tam cicho, płacząc i nie wierząc w to wszystko co się dzieje jako dziecko, przez kilka godzin i tak parę razy w miesiącu. Zero pomocy znikąd, oprawczynie dopiero wypuszczały mnie jak im się znudziła przednia zabawa i jeszcze słyszałam wyzwiska co było normą plus rękoczyny. Do tego pseudo koleżanka podduszała mnie poduszką jak oglądałyśmy wspólnie film. Dlaczego? Tak dla jej zabawy. Nie była zainteresowaną moim towarzystwem i tym, że zostałam pod jej opieką, tylko tym, żeby upokorzyć. Masakra, jak sobie to przypomnę po latach, czuję lęk, strach, nienawiść do ludzi. Nie żaliłam się nikomu na ten temat, aż do momentu wizyty jednorazowej u psycholog – po tym jak to powiedziałam raz psycholog (długo po czasie od tych incydentów) usłyszałam- „po co tam chodziłaś?!” Zabrzmiało to jako zrobienie ze mnie winnej jeszcze tego typu sytuacji. Bo byłam DDA już wtedy, ale jako dziecko tego nie wiedziałam, bo było to na wspólnym podwórku i chciałam mieć znajomych, a oprawcą – degeneratem okazała się córka koleżanki mojej matki, która miała się mną zajmować okazjonalnie jak byłam młodsza. Niestety taka byłam głupia i ufna do ludzi jako dziecko, że myślałam, że to się zmieni i w sumie od tego momentu (plus sytuacja DDD w domu) zaczęłam bać się ludzi i ich nie lubić, podejrzewać o najgorsze intencje. Co jak się domyślacie (o ile to ktoś w ogóle przeczyta), że to wpływało na moje kontakty z innymi i zniszczenie psychiki i niską samoocenę, co trwa niestety do dziś….
Jestem z rodziny DDD, a siebie mogę mianować DDA, myślę też że mam zaawansowaną fobię społeczną, nerwicę lękowa i depresję. Być może coś jeszcze? Codziennie towarzyszy mi strach i myśli samobójcze. O braku perspektyw nie wspomnę, panicznie boję się ludzi… do tego stopnia, że nie odzywam się, mam blokadę i bardzo bardzo niską samooceną. Przechodzę na druga stronę ulicy jak widzę grupki młodych, bo się boję zwyczajnie. A wiem, że jak mnie zaczepią ( a zaczepiają często spojrzeniami, lub komentują (faceci najczęściej pozytywnie, kobiety negatywnie) – to nikt mi nie pomoże). Nie patrzę na ludzi, boję się dużych skupisk ludzi, kolejek, gdzie trzeba się przepychać i być ordynarnym. Nie bronię swoich interesów, zawieszam się w „swoim świecie”. Jakby mi wylali kubeł gówna na głowę, z powodu swoich lęków i bierności, nie broniłabym się, dopiero w ostateczności, z tej niemocy, stałabym się opryskliwa, agresywna, popłakałabym się i by zawinęli mnie do czubków albo do paki 🙁
Jak wstaję rano, nie wiem po co żyć? Robię wszystko mechanicznie, zero radości we mnie, boje się wyjść z domu, odezwać do kogoś. Mieszkam nadal w środowisku DDD….Jak zobaczę jakiś sąsiadów to uciekam szybko, żeby mnie nie zobaczyli :(:(:( Chore to, ale jak uciekam to czuję się pozornie bezpieczniej- to taki paradoks fobii społecznej.
Nie jestem sobą przy obcych ludziach, co jednocześnie potęguje mój problem, nie czuje się swobodnie przy ludziach. Jestem wrakiem człowieka, nikomu niepotrzebnym, bez żadnych znajomych, rodziny- szczerze to bez szans?. Płakać mi się chcę jak widzę, jak to wszystko wygląda, a nie ma zmian i raczej już nie będzie. Paradoks jest taki, że posiadam wysokie wykształcenie (zdobyte wcześniej, co kosztowało mnie bardzo dużo nerwów z moimi problemami, które były „leczone” od wielkiego dzwonu) i duże ambicje (tak czekam na hejty z tego powodu, to takie typowe w Polsce i to takie ludzkie niestety, żeby komuś dowalić jak się wybije z szeregu lub przynajmniej podejmuje próby :/) i nie mogę tego już wykazać, bo jestem zablokowanym człowiekiem.
Duże ambicje, bo lubiłam się uczyć, zdobywać, a że zawsze byłam poniżana, to chciałam zdobyć więcej, żeby innym pokazać moją lepszą stronę, zwłaszcza różnym plotkarom plus innym oprawcom z dzieciństwa. Nawet nie wiem jak udało mi się to przejść, ale to już było kilka lat temu, a ten temat i uczucia towarzyszą mi od zawsze. Kolejna ironia losu, że pomimo wykształcenia i doświadczenia kilkuletniego z przerwami, nie wiem co tak na prawdę chce robić w życiu, do czego się nadaje (robiłam testy psychologiczne, kompetencyjne, zawodowe, ale nic z tego nie wynika dla rozwiania wątpliwości).
Oczywiście wszystko zaczęło się w domu rodzinnym, gdzie nie można było energicznie i swobodnie rozmawiać, cieszyć się z byle czego, szczerze? To w ogóle się nie odzywało, był tylko alkohol ojca, przemoc ze strony ojca, bierność matki i moja. Rodzina nas nie odwiedzała (byliśmy wykluczeni, wstydzili się nas), mieliśmy bardzo bardzo wąskie grono znajomych ( w zasadzie moja matka, plus ja kilka koleżanek niestety później czas pokazał, że nielojalnych), które nas odwiedzało od wielkiego dzwonu. Zero pomocy znikąd, bieda, ludzie plotkowali na nasz temat (mieszkam w małej miejscowości). Nie mam już wiary i nadziei, wszystko wydaje mi się bez sensu od wielu lat. Po co ja żyję, skoro mi nic nie wychodzi? Mam tylko wykształcenie i to wszystko 🙁
Najgorsze jest to, że człowiek i tak nie dozna zrozumienia i empatii takiej szczerej, bo wydaje mi się, że ludzie mają gdzieś drugą osobą i tylko udają jak mają jakiś interes, to zmienia się ich nastawienie w zależności od kontekstu i tego mogą ugrać. Wydaje mi się, że każdy w życiu zakłada maskę- szczerze ubolewam nad tym, ale jednocześnie wiem, że nie mam na to wpływu. I to nie moja schiza, tylko wynika to z moich obserwacji, doświadczeń życiowych. Ludzie jednoczą się w grupie, żeby dowalić i zniszczyć jednostkę. Niestety byłam wielokrotnie kozłem ofiarnym, bo jestem idealnym celem jak już znajdę się w wśród ludzi, a ludzie szybko wyczuwają słabości i atakują zawsze w grupie :/ Pojebane to wszystko jest.
Teraz mam 30 lat i myślę nad swoimi błędami z przeszłościami, a jest ich wiele 🙁 Przez lękliwość, bierność i brak cwaniactwa (na pewno wiecie o co mi chodzi) dużo straciłam i nadal tracę. Mam słomiany zapał – raz chcę, na drugi dzień już nie chcę – mówię tu o podejmowaniu pracy, czy nawet przebywaniu z ludźmi i szukaniu, podtrzymywaniu znajomości. I tak jest za wszystkim, potrafię rozpłakać się na „środku miasta” jak już wyjdę z domu po bardzo długich rozmyśleniach i przełamywaniu na siłę lęków. Zanim wyjdę z tego domu, mija sporo czasu, często towarzyszy mi myśl, że nie mam po co wyjść i do kogo? I że bardzo boję się spojrzeń i ludzkiego komentowania. Jak domyślacie się obecnie nie mam stałej pracy, bo nawet sobie nie wyobrażam że mogłabym mieć pracę z ludźmi. Zawsze mnie źle traktowali, byłam cicha, spokojna, nieśmiała, nie opowiadałam głupot tak pożądanych jako „small talk”- pamiętam, że jeszcze w dzieciństwie byłam po części ekstrawertykiem, ale rodzina i brak znajomych, którzy by nie szydzili ze mnie „zrobiła swoje”, brak normalnych zachowań społecznych w dzieciństwie, młodości (np. spotkania w grupie, spontaniczne wypady do kina, na wycieczkę za miasto, odwiedziny rodziny, znajomych, babskie plotki, normalne koleżanki z którymi można porozmawiać i pójść na kawę itd.) i mam traumę, stałam się introwertykiem, być może ambiwertykiem – czyli potrzebuję ludzi jak każdy człowiek, który jest pieprzoną istotą społeczną, ale się boję, że ktoś odrzuci, poniży, wyszydzi, zmanipuluje. Przepraszam, za to określenie, ale zbyt wiele razy przejechałam się na ludziach, niestety:(
Jest mi już na prawdę bardzo źle i smutno, co mam zrobić? Mam zaufać i iść do psychologa? Byłam już tam kilka razy ale u innych psychologów, tak właśnie mam przez fobię, nie potrafię nawet chodzić do jednego psychologa….
Nikomu nie wierzę w nic niestety, chciałabym to zmienić, ale z drugiej strony nie chcę, to taki kolejny paradoks. Psycholog nie pomógł mi, psychiatra stwierdził, że nie wyglądam na wariatkę i mam iść do psychologa. Ironia losu, bo matka zawsze mnie wyzywa od chorych psychicznie….
Co jeszcze mogę dodać? Jeśli chodzi o związki, to mam ich kilka krótkich za sobą. Niestety były nieudane, zapewne to też moja wina była (z tym, że przyciągam ten sam typ ludzi wokół mnie plus moja bierność i brak kontaktowości spontanicznej pozwala innym na pewne zachowania), ale nie do końca. Trafiłam na 4 osoby, które oszukały mnie tak po prostu lub/i na kasę (prowadziliśmy wspólnie biznes). Każdy zadał mi wiele cierpienia i obniżył moją samoocenę plus zatraciłam wiarę w ludzi…
Problemem jest także moja matka, która jak się domyślacie przejęła w pewnym sensie rolę ojca- oprawcy. Z tym, że w przeciwieństwie do niego, stosuje wobec mnie przemoc psychiczną 🙁 Bardzo mnie to boli, jak własna matka może oczerniać swoje dziecko jedyne przed innymi, sąsiadami, dalszą rodziną, jej znajomymi (nie mam rodzeństwa, mój brat umarł 3 dni po narodzinach). Moja matka zapewne po latach traumy ze strony ojca, od czasu do czasu lubi się nade mną znęcać psychicznie – wyśmiewa mnie przy innych z taką satysfakcją i uśmiechem, komentuje głupio, że nie nadaję się do niczego, że przytyłam, że jestem głupia, brzydka. Robi ze mnie wariatkę przed innymi. Jak zmuszę się do wyjścia na dwór i powalczenia o pieniądze na przeżycie w tym naszym kraju, to ona przeszukuje w ataku nerwicowym mój pokój i szuka??? Czego??? to ja nie wiem, bo tam nic nie ma ciekawego, oprócz babskich bibelotów i książek. Kiedy wracam to widzę, że rzeczy są przeszukane, zmieniły swoją pozycję, albo czegoś brakuje! Kiedy jej o tym mówię, udaje że robiła niby porządek, albo że jej tam nie było wcale i to moja wkrętka i robi ze mnie wariatkę :(:(. Dlatego nauczyłam się nagrywać stan mojego pokoju przed wyjściem i po wyjściu, żeby mieć dowody. Bo to jest jakaś paranoja!!! Kiedy przydarzy mi się coś złego, to ona szybko i ochoczo przy plotkach telefonicznych lub na żywo opowiada to innym śmiejąc się ze mnie, szydząc. Czy tak robi normalna matka? Czy raczej chora, nienawistna osoba? Kiedyś mi powiedziała, że w ogóle nie chciała miec dzieci i jej zniszczyłam życie swoim pojawieniem się na świecie i że zawsze stwarzam problemy i ile to nie wydała na moją edukację i firmę…. Od razu zaznaczę, że jak pracowałam na etacie wszystko jej oddałam…. Na koniec ona stwierdzała, że i tak jej ciągle wiszę jakieś pieniądze.Moja matka nie pije, ale za to jestem manipulantką bez alkoholu, która robi z siebie ofiarę przy ludziach obcych, znajomych, rodzinie. Zawsze pomaga wszystkim, tylko mnie oczernia…. Ech 🙁 Mój ojciec oprawca już nie żyje, a matka spotyka się z innym mężczyzną, który nie jest do mnie pozytywnie nastawiony i również mąci jak się zamykają u niej w pokoju. Myśle, że chodzi mu o nasze mieszkanie, po prostu on chce je przejąć…..?!
U nas w domu, zawsze trzeba być cicho i udawać….:(:( Nie można swobodnie rozmawiać, zachowywać się. Moja matka nawet surowym spojrzeniem zakazuje mi gotowania, czy prania. Kiedy to robię to później karci mnie surowymi spojrzeniami, nie odzywa się, a na koniec i tak twierdzi, że jestem do niczego, ona to zrobi lepiej i obgaduje przed znajomymi, rodziną. Co jest chore jak dla mnie i nie mam siły z tym walczyć, chciałabym się wyprowadzić, ale nie mam dokąd. Podejrzewam zresztą, że nie byłoby mnie stać na samodzielny wynajem z zarobków polskich, a z innymi nie chcę mieszkać…. boję się, że mnie ktoś oszuka, poniży itd. nie ufam nikomu :(:( Bo jak pamiętacie też boje się ludzi i chciałabym po tych wszystkich traumach, po części mieszkać samodzielnie, chociaż druga część mnie chciałaby wyjść do ludzi :(:(:(
Nie czuję od niej (pani matki) wsparcia, nigdy nie czułam od nikogo, ze wszystkim musiałam sobie radzić sama i to dosłownie, bo nikomu nie ufam, nie żalę się i jestem zdziczała. Także dużo by czasu musiało upłynąć, żebym coś opowiedziała szczerze komuś o mojej sytuacji. Mówię szczerze, jestem wyalienowana, taka zaszczuta i zupełnie jakbym się cofała w rozwoju 🙁 przez moją sytuację (kiedyś przy ludziach – tak działa fobia społeczna, teraz też w domu). W każde święta siedzę samotnie, z resztą aktualnie w weekendy również, tak samo jak i w inne dni tygodnia. Czuję się strasznie, zupełnie jakbym nie była z tego świata, jakbym tu nie pasowała, nie miała celu. Jestem bardzo dzika, tak przez wiele siedzenia w domu w ogóle, zdziczałam….Nawet już nie chcę mi się dbać o sobie, robię to ale mechanicznie, ale bez radości żadnej…. Jak sobie coś kupię to nie potrafię się z tego cieszyć, nawet jak się ubiorę ładnie….. Nie mam stałej pracy, utrzymuje się z dorywczej (i to po ciężkich trudach, wiecie jak żyje się w Polsce)….Nie słyszę od nikogo żadnych pozytywnych komentarzy, tylko same negatywne…. żyć mi się nie chcę…..Boję się otworzyć na drugiego człowieka, w życiu dostaję ciągle po dupie, ja wiem że nie tylko ja. Ale dla zdrowego funkcjonowania, niezbędna jest sinusoida, a nie ciągle kopanie, bez wsparcia i miłego słowa….
Bardzo często płaczę nad sobą za dnia i wieczorem, jestem nikim, jestem wrakiem, który nie ma prawa żyć….Zawsze chciałam mieć normalną, dużą rodzinę, z którymi mogłabym siedzieć, rozmawiać, przebywać, śmiać, wspólnie coś robić, ale wszystko poszło w złą stronę…. Chciałam, mieć znajomych, ale to też poszło w złą stronę, tak samo jak i związki…. Wszystko jest źle…..Chciałabym, też mieć mieć stała pracę, a nie mogę…..nie ogarnę tego, jestem nikim….
Czuję, że już nie nadrobię zaległości w kontaktach społecznych, ani chyba już się nic nie zmieni na lepsze. Czuję, że jestem w pułapce bez wyjścia. Chciałabym bardzo wyjechać stąd i zacząć nowe życie, ale strach mi na to nie pozwala :(:( Boję się terrorystów za granicą i tego całego multi- kulti, tej dezintegracji i nienawiści w imię religii i każdego innego aspektu, jestem przerażona często tym, jak świat wygląda i jaki potrafi być parszywy. Najlepsze są zwierzęta, ładna słoneczna pogoda i to wszystko, co mogłabym na siłę wykrzesać pozytywnego :(:(
Przepraszam, za chaotyczny post, wiem, że pewnie nikt tego nie opublikuje ani nie przeczyta, ale chciałam po prostu się wypowiedzieć chociaż w taki sposób. Żeby inni ludzie wiedzieli, że nie są osamotnieni w swoich problemach, że każdy ma jakiś. Niestety u mnie jest to ciąg porażek i dziwnych zbiegów okoliczności, przez które nie mam chęci do życia. Po prostu może ktoś zauważy, jakie są motywacje potencjalnych samobójców :(:( zamiast dywagować na tym kiedyś i śmiać się, że frajer i słabeusz. Próbowałam już odebrać sobie życie wcześniej, ale niestety mi nie wyszło, nie umiem, ani żyć, ani porządnie się zabić, żeby się udało……Tak jestem nieudacznikiem na wielu obszarach i poziomach….
Szukam pomocy już chyba ostatni raz….nawet nie wiem czy to coś zmieni…Pewnie wyleje się na mniej fala hejtu, wyzwiska, wiem że tu nie lubi się kobiet. Trudno przyjmę to na klatę, jestem już taka zmęczona…..
pozdrawiam.
Przeczytałem całe. Doświadczyłaś w życiu wielu cierpień i upokorzeń, ale widać że jesteś bardzo inteligentną i wartościową osobą, masz dobre serce. Strach i lęki Cię wykańczają, brakuje Ci pewności siebie. Nie pozbędziesz się strachu i lęków od tak, możliwe że nigdy Cię nie opuszczą, ale możesz nauczyć się z nimi żyć, opanować je, przejąć kontrolę, wypracować w sobie pewne mechanizmy, które Ci umożliwią radzenie sobie z nimi. Brakuje Ci pewności siebie, którą musisz kroczek po kroczku odbudować. Pod tą skorupą, za którą się chowasz w codziennym życiu jesteś na prawdę fajną, świadomą wielu rzeczy dziewczyną z dużą wrażliwością i wysokim poziomem inteligencji emocjonalnej, nie jesteś jeszcze stracona. Nie możesz oczekiwać zbyt wiele od ludzi, być naiwną, skoro już wiesz czym się kieruje przeciętny człowiek w dzisiejszym skomercjalizowanym nastawionym na szybki zysk świecie, to postaraj się to wykorzystać jako Twoją przewagę nad innymi. Wiem, że to nie łatwe, ale spróbuj wychodząc na zewnątrz skupić się na sobie, myśleć pozytywnie w kategoriach tego, że robisz maleńki kroczek w kierunku zmiany na lepsze, a nie na tym co sobie myślą o Tobie inni, nawet jak się na Ciebie gapią, podejrzewam, że wyolbrzymiasz troszkę z tymi spojrzeniami itp., wszystko siedzi w Twojej głowie, co lubisz robić? Zacznij to robić, skup się na tym. Nie wiem co jeszcze mogę Ci doradzić, nie jestem psychologiem, w każdym razie walcz o siebie, nie poddawaj się, jesteś piękna w środku i na pewno jeszcze możesz zmienić swoje życie na lepsze, tylko powolutku wszystko, baby steps 🙂
PS. Co do matki, to myślę, że sama ma gigantyczne problemy ze sobą i nie potrafi sobie z nimi poradzić, zdaje sobie sprawę pewnie, że jesteś lepsza od niej i się w chory sposób dowartościowuje na Tobie, ale może Cię kocha, tylko nie potrafi tego okazać, nie wiem, na pewno sama potrzebuje pomocy, coś jest z nią nie tak, wyładowuje swoją frustrację na Tobie, jest bardzo nie szczęśliwa.
No cóż powodzenia, głowa do góry, bardzo ładnie piszesz, dobrze się Ciebie czyta, może zacznij przelewać swoje myśli na papier? Może spróbuj też wyjechać do większego miasta w Polsce, niekoniecznie za granicę? Powolutku, wszystko się kiedyś ułoży jeszcze, zobaczysz 🙂 Trzymam za Ciebie kciuki 🙂 Pozdrawiam.
Mam tyle samo lat, miałem w większości podobnie. Mogę i chcę Ci pomóc. Napisz do mnie: liberator836 @ gmail.com To nie jest żart.
Za dużo pierdolisz. Zamiast pisać takie elaboraty lepiej weź się za siebie.
Cześć!
Nigdy niczego nie komentuje na jakichkolwiek portalach internetowych, ale tu postanowiłem zrobić wyjątek. Przeczytałem całość i mógłbym się z większością tekstu utożsamić (z tą różnicą, że jestem facetem i u mnie matka piła i pije nadal; nie było przemocy fizycznej, tylko psychiczna, która po 23. latach życia po części zmusiła mnie do wyjazdu do Anglii, skąd niedawno wróciłem po czterech latach), a wręcz czytając go, myślałem, że ktoś opisuje moją biografię.
Poczułem do Ciebie sympatię po przeczytaniu tego wszystkiego. Potrafisz się poprawnie pisemnie wypowiedzieć (choć za dużo tych wielokropków wg mnie ;)), widać, że jesteś inteligentną dziewczyną, a co najważniejsze świadomą swojej sytuacji i realiów życia w XXI-wiecznej Polsce. Potrafisz nazwać swoje problemy, a także znasz źródło ich pochodzenia i nie zamiatasz ich wszystkich pod dywan. Duży plus!
Co bym Ci poradził? Nie oczekuj pomocy od kogokolwiek z zewnątrz (psychologowie, psychiatrzy itp.) jedyną osobą, która jest w stanie Ci pomóc, jesteś Ty sama. Czeka Cię sporo naprawdę ciężkiej, codziennej pracy nad sobą, ale jesteś młoda i naprawdę możesz jeszcze mieć fajne życie. Przede wszystkim musisz „wybaczyć” swojej przeszłości (wiele złego Cie spotkało, ale wyobraź sobie, że to książka, którą skończyłaś czytać i już ją zamknęłaś, nie czytaj jej za każdym razem od nowa) i opuścić toksyczne środowisko, w którym żyjesz, bez żadnych sentymentów. To pomoże Ci oczyścić umysł, odkryć samą siebie na nowo i odpoczniesz od tego syfu. Spojrzysz na to wszystko z dystansu.
Mówisz, że podoba Ci się moda i styl? W takim razie ubieraj się najlepiej jak tylko potrafisz i nie daj się komukolwiek zastraszyć. Nie pozwól innym, aby tłamsili Twoje wyrażanie samej siebie poprzez ubiór, makijaż, cokolwiek. Jesteś takim samym człowiekiem, jak wszyscy inni; nie robisz nikomu krzywdy, więc chyba, do kurwy nędzy, masz święte prawo i możesz ubrać się tak, żeby czuć się z sama sobą zajebiście? 🙂 A że jakimś patusom się to nie podoba i krzywo patrzą? Cóż, oni mają problem ze sobą, a nie z Tobą, ponieważ brak im odwagi, nie potrafią się tak fajnie ubrać, są mniej atrakcyjni od Ciebie. Hejter nienawidzi zawsze samego siebie. Wiem, że łatwo się mówi, ale musisz pierdolić zawistne spojrzenia. Poza tym może wpadniesz w oko jakiemuś fajnemu facetowi, który nie będzie chciał Cie tylko wyruchać, ale założyć tę rodzinę, o której wspomniałaś?
Wszystko w życiu sprowadza się do samooceny. Musisz nad nią codziennie pracować. Ja widzę w Tobie duży potencjał, mimo że przeczytałem tylko kilka zdań o Tobie, a uwierz, że potrafię odróżnić ziarno od plew.
Stań przed lustrem i zacznij mówić do samej siebie pozytywne rzeczy w stylu: „kocham Cie, XYZ” (wstaw zamiast „XYZ” swoje imię), „jestem wartościową kobietą”, „jestem inteligentną kobietą”, „jestem atrakcyjną kobietą”, „mam piękne oczy”, „mam zajebiste piersi/tyłek/cokolwiek”, „jestem dobrą osobą”, „zasługuję na szczęście” i wszystko inne pozytywne, co przyjdzie Ci do głowy na temat Twojej osoby. Wiem, że na początku możesz się dziwnie czuć, stojąc przed lustrem, gadając do siebie samej, ale po czasie powinnaś poczuć takie ciepłe uczucie w okolicach serca/brzucha. Powtarzaj to jak najczęściej. Musisz pokochać samą siebie, bo na pewno masz za co.
Co do pracy, skoro masz fobię społeczną, którą na pewno uda Ci się zwalczyć wraz ze wzrostem samooceny, to może pomyśl o przekwalifikowaniu się do zawodu, który pozwala pracować zdalnie? Np. copywriterka (fajnie piszesz, może byś się sprawdziła w takiej pracy), web developerka (aktualnie sam się tego uczę; po opanowaniu HTML5, CSS3, JavaScrip bez problemu znajdziesz pracę jako juniorka, plus tworzenie czegoś od zera to fajna sprawa, każdy się może tego nauczyć, kto ma trochę oleju w głowie, a Ty na pewno masz, więc wystarczy, że obudzisz w sobie tę ambicję, o której pisałaś), wracając do mody; może jakieś własne projektowanie ciuchów, szycie, jest trochę tych możliwości, cokolwiek.
Nic z tego, co Cię spotkało, nie jest Twoją winą. Nie jesteś żadnym frajerem czy słabeuszem. Jesteś feniksem, który przez 30 lat płonął i spalał się tylko po to, żeby móc się teraz odrodzić.
To Twoje życie i musisz o nie walczyć. Jeśli będzie trzeba, to nawet z całym światem.
Walcz, kurwa jego mać!!! 🙂
Trzymam kciuki, Adam.
Matka jest pierdolnieta, denerwuje ją Twoje zachowanie i nie widzi i nie chce przyznać, że to po części jej wina. Więc atakuje Ciebie. A poza tym dorośnij. W życiu są tylko byznesy. Przyjaźnie, miłości to byznesy.
Rabbi Joseph ? To Ty?
Wchodzę na chujnie i zawsze czytam komentarze z niedosytem, twój komentarz jest wyjątkowy. Mogę po przeczytaniu wyjść z chujni i wrócić później 🙂
W sumie mam tak samo tylko, że wynajmuję pokój z którego po pracy prawie nie wychodzę. Wydaję na niego 1/4 pensji (750 zł). Za jeden pokój tyle kasy ehh. Też mam ojca alkoholika, który jeszcze żyje.Przynajmniej pracę mam w zawodzę. Różnica polega na tym, że jestem facetem i mam 25 lat. Marzę o tym, żeby wrócić do domu zamknąć się w pokoju i mieć spokój. Dodatkowo oczy mi łzawią, kiedy jestem na dworcu w większych grupach ludzi, kiedyś dodatkowo miałem uczucie ściśnięcia mózgu, ale to przeszło. Od czasu do czasu tiki nerwowe.
Mój cel to wolność finansowa i powrót do domu. Wystarczy mi 1000 zł na życie. Wolę żyć skromnie w samotności to jest moje największe marzenie. Uwielbiał spędzać czas przy komputerze i tworzyć projekty własnych stron internetowych. W sumie codziennie spędzam przy komputerze 16 godzin.
Ojciec postawił dom jednorodzinny zanim został alkoholikiem. W zakładzie karnym miał udar. Odsiadywał wyrok za znęcanie się nad rodziną i alimenty. Po udarze nie jest już agresywny, nadal pije, ale już się nie awanturuje.
Pozdro i trzymaj się.
Ja Ciebie lubię 😉 Jeśli chciała byś z kimś po prostu porozmawiać, to zostaw do siebie jakiś kontakt.
I tak nie poruchasz.
ja pierdole…dorosła kobieta, a użala się nad sobą jak dziecko. weź się może za robotę co?
Może ty weź się za coś pożytecznego zamiast przeglądanie durnych portali? Pozdrawiam dorosłego (w dupę chędożonego) pana.
Ja wiem, że rodziny sie nie wybiera ale DZIEWCZYNO UCIEKAJ OD NIEJ I BADZ SOBĄ (mowiac ze jestes nikim, stajesz sie nikim)
Drogie dzecko, mam prawo jak sobie imputuje tak do Ciebie zwracać, poniewaz mam juz 67 lat i trójke dorosłych dzieci które niestety odfruneły w swiat. Ponadto nie znam nawet Twojego imienia.Nie wiem czy to co chcę Tobie napi.sac choc Trochę bedzie Tobie pomocne, ale jestem pewien, ze na pewno nie zaszkodzi. Otóż z domu rodzinnego wyniosłem glębokie uczucie empatii, koniecznosci pochylenia sie nad bólem czy problemami blizniego i przynajmniej próby pomocy w imie ogólnoludzkiej solidarności. Powiem tak, czytajac Twoja wypowiedź przez cały niemAL czas płakałem i było to nie do opanowania. A podobno mężczyźni czy chłopaki/film z Pazurą/ nigdy nie płaczą.A ja 67 latek nie tylko się tego nie wswtydzę ale wręcz jestem z tego dumny.Ot taka anomalia natury.Wydało mi sie bowiem że to zupełnie nieprawdopodobne, aby 30 letnia a wiec młoda kobieta mogła być az tak samotna, zagubiona i zdołowana jak TY. Moje zdziwienie i zaskoczenie wynika zapewne z faktu, iz ja sam choć wychowany tylko przez matke przyjaciela miałem najszczęsliwsze dzieciństwo na świecie i uważałem sie przez całe moje drosłe zycie za dziecko szczescia w czepku urodzone.Nigdy nie myslałem że zycie moze byc już w tak młodym jak Twój wieku tak beznadziejne, pozbawione sensu i radosci jak Twoje.To przechodzi granice mego pojmowania.Pewnie dlatego, że ja sam zawsze byłem otoczony przez krąg blizszych czy dalszych przyjaciół z którymi lączyły mnie wazne wartosciowe związki dające radość pion moralny nadzieje i ochotę do życia.Nawet sąsiadów miałem zawsze normalnych i uczynnych. Dlatego tez przez zwyczajną empatię doskonale rozumiem w jakiej strasznej czarnej dziurze psychicznej się znalazłaś i jak niewiele dobrego łączy Cię z życiem które daje zadowolenie radość poczucie spełnienia i samorealizacji. Jesli nawet matka nie jest Tobie przyjacielem, pani psycholog jest delikatnie mówiac osobą niedouczoną podobnie zaś pani psychiatra stanowi jej lustrzane odbicie to faktycznie zaczyna brakowac waznych punktów oparcia w zyciu to rzeczywisce chce sie wyć do ksieżyca. Moja mama gdy wdziała że przezywałem wazne dla mnie problemy sercowe zwykła mawiac proste w sumie zdanie które jednak jakos niewAtpliwie mi pomagało. Leciało to tak. Czas leczy wszystkie rany tyle że zanim on przeminie rozpacz i ból potrafią nas wykonczyć. Mimo ze najwyrazniej pochodzimy z dwóch diametralnie odmiennych swiatów to napiszę pare słów jeszcze o sobie co może pozwoli jednak snuć jakies paralele. Podobnie jak TY MAM SKONCZONE STUDIA wyzsze ale z powodu niskich zarobków w wyuczonym zawodzie nigdy nie pracowałem. Kariery życiowej tez nie zrobiłem bo – jaK TO DZISIAJ SAm oceniam miałem za małe pARCIE NA SZKŁO a ponadto brakowało mi innych kwalifikacji typu umiejetność i chęć picia wódki z przełożonymi. Dzisiaj bedąc dziadkiem mieszkam na obczyznie w Niemczech i zyje z wiecej niz skromnej emerytury. I tak juz skkonczę. Tylko że ja swoje zycie przezyłem cała pełnią i dopiero dzisiaj powoli dopada mnie samotność smutek i zwątienie co jest naturalną koleją rzeczy- po prostu biologia. Zupełnie inaczej ma sie natomiast sytuacja z Tobą. Jesli Ty osoba w kwiecie wieku przed którą dopiero pełnia życia dzieci rodzina itd próbujesz targnąć sie na swoje życie to jest to krzyk osoby tonacej wołającej o ratunek. JesLI CHCIAŁABYS ZE MNA PISYWAC to jestem gotów . Ciekaw tylko jestem czy moje bazgroły dotra do Ciebie bo naciskam na wyslij/ tak naprawdę to jestem internetowym analfabetą/ Marek Na wszelki wypadek podaje móje dane marek.szczerbaty@gmail.com
Mam to samo ba nawet jestem w identycznej sytuacji co ty z tym,że ja chodziłem do technikum.Dużo czasu spędzam przed kompem ojciec już próbuje coś z tym zrobić tylko przez ten jebany komputer jestem w stanie w miarę funkcjonować bo mogę pisać z jedynym moim przyjacielem który teraz studiuje przez co nie jestem aż tak przygnębiony i osamotniony.
Wiem jak to kurwa jest jak idziesz sobie a 2 dupy za tobą i nawet nie chcesz tego słyszeć ale słyszysz jak się nabijają z cb.Ja robię kiepskie wrażenie na rówieśnikach i jakoś odpycham ich od siebie nawet nie wiedząc czemu mimo to,że jestem schludny itd dlatego dobrze rozmawia mi się ze starszymi osobami.
Jakbym czytał o sobie 4 lata temu – teraz powoli się usamodzielniam, mam pracę, atrakcyjny kierunek, multum znajomych i dziewczynę.
Nic się samo nie zrobi. Musisz sam się wziąć za siebie bo nikt inny ci w tym nie pomoże i to jest jedyny sposób. Zacznij nad sobą pracować a za jakiś czas będziesz w lepszym miejscu. Na początek proponuję zmienić otoczenie jeżeli nie widzisz dla siebie przyszłości w swoich rodzinnych stronach a reszta pójdzie z górki, ale nie bez potknięć 😉 To że dziecko się przewraca kiedy uczy się jeździć na rowerze to nie znaczy żeby lepiej nigdy nie wsiadać na rower. Tylko i aż tyle. Pozdro.
Jesteś przegryw i cóż z tego? Większość ludzi to przegrywy nie zdające sobie z tego sprawy.
no to chyba autoeutanazja? i wpis do księgi Darwina!
Powiem Ci chłopaku tak: pewnie jesteś rocznik 1998-99-2000, a to już jest, sorry, zjebane pokolenie. Pokolenie snobów, buców, androidów z kineskopami zamiast mózgu. Dlatego Cię odtrącają, ale gardź tym. A co do niepowodzeń i rozczarowań – ucz się – życie takie właśnie jest, że większość rzeczy wychodzi odwrotnie, niż byśmy tego chcieli. Hartuj się i przyzwyczajaj, bo z roku na rok rozczarowań coraz więcej.
Ogólnie popieram, ale należy wprowadzić korektę odnośnie roczników, mianowicie niedojebanie mózgowe zauważono u pierwszych roczników gimnazjalnych, czyli jakoś 85/86. Ci z ’90 to już w ogóle dżender.
Jestem rocznik 90 więc mam 27 lat. Bardzo dużo pracuję co przeklada się na duże zyski. Umiem oszczędzać, jestem zaradny, samodzielny. Tak samo jak większość moich rówieśników. Nie słucham rapu ani techno, nie używam anglicyzmów ani gimnazjalnej mowy i musiałem sprawdzić co to jest „dżender”. Ty za to pewnie jesteś podstarzałym 50latkiem co myśli iż za jego czasów trawa była zieleńsza itp. Bo mu żal dupę ściska że nie może już być młodszy, żona już nie taka piękna i gdera a dzieci mają w dupie ojca…
Czytając twoją chujnię mam wrażenie, jakby to był opis samego mnie sprzed 10 laty, gdy świeżo po maturze borykałem się dokładnie z tym samym tematem. Ale wyjechałem do Wrocławia na studia dzienne i z czasem udało mi się poznać ciekawych ludzi. Po dziś, mimo że każdy pochodził z różnych stron, mam kontakt, w większości telefoniczny, ale czasami się spotykamy – zapraszają mnie na wesela, czy to parapetówkę, dwa lata temu zorganizowaliśmy wspólnego sylwka, byliśmy wspólnie pod namiotami. Niestety coraz trudniej się spotkać… To praca, żona, dom, i w większości przypadków jednak dzieci… Ale raz na tydzień wystarczy do jednego z qmpli zadzwonić, jakieś pierdoły popchnać i gitara gra. Także… hmmm… Moja rada? Nie pierdol – hartuj! Rób swoje bo i tak wszystko wyjdzie tak, jak ma wyjść. A naszym zadaniem jest po prostu to akceptować. Bierz się w garść bo będzie dobrze. Ah… I jeszcze jedna sprawa. U mnie na prowincji też nie miałem i nie mam uważania do dziś, ale gdy się wyrwałem z domu, dużo się zmieniło. Pomyśl o tym. I druga sprawa – troszkę dystansu do siebie. Śmieją się z ciebie? Śmiej się z nimi.
U mnie to zadziało. Trzymaj się.
Takie realia, ja mam 28 lat, nigdy nie miałem dziewczyny, ba żadna nawet się mną nie zainteresuje ( Wygląd i nieśmiałość robi swoje), pracuje dorywczo więc ciężko mi się usamodzielnić…Może i jestem wyalienowany ale już się z tym pogodziłem i mam na to wyjeban*. Będzie co będzie.
Też mam 28 lat i identyczną sytuację. Również pracuję dorywczo lecz wkładam w to całe swoje zaangażowanie, praca pozwala mi zapomnieć o samotności…Gdyby mozna było to pracowałbym 7 dni w tygodniu i w święta(których nienawidzę) A i polecam oszczędzać kasę, nawet 5-10zł dziennie. Ja tak robię i może koło 40stki uzbieram na jakąś klitkę…
Jesteś młody, zdrowy, całe życie przed tobą, o czym ty w ogóle biadolisz dzieciaku?
Pakuj graty, wyprowadz się do stolicy, idź do pracy, studia zaoczne, do tego jakieś treningi sztuk walki. Zarobisz kase, zyskasz pewność siebie, zrobisz formę, zdobędziesz milion piencet nowych znajomości.
Najgorsze co możesz zrobić to zostać na zadupiu gdzie już, z tego co mówisz, jesteś społecznie spalony.
Skąd to wszystko wiem? Byłem w identycznym położeniu jak ty i zrobiłem dokładnie to co rozpisałem tobie.
Nawet nie wiesz jaką czuję satysfakcję, jak przyjeżdżam ze stolicy do swojego rodzinnego pierdziszewa nową audi, w ciuchach za 2 koła na sobie, w wieku 25 lat i widzę te wszystkie laski, które mnie wyśmiewały w okresie gim-lic.
Te same laski, które dawały mi kosza, teraz dawno już porobione dzieci, patologiczne rodziny, biedne, brzuchate, obdarte, bez wykształcenia, mężowie drobne pijaczki pracujący w 90% w tamtejszym, okolicznym skupisku firm produkcyjnych. Tak wygląda ich rzeczywistość. Role się odwróciły. Bierz się za siebie, a kiedys będziesz pluł na tych, którzy teraz cie lekceważą.
„Zaczepiać losowe osoby?” tzn. np. zapisać się do organizacji charytatywnej albo wstąpić do klubu sportowego, i tam, zupełnie swobodnie poznajesz sobie ludzi. Ale na razie to pomiń bo wpierw powinieneś odbudować siebie. Jak odbudujesz siebie, swoją samoocenę, pewność siebie itd. to wtedy dopiero idź przed ludzi. Inaczej wyczują w tobie słabość i niektórzy zaczną to wykorzystywać. Zresztą spróbuj pójść do DOBREGO psychiatry. Pamiętaj, DOBREGO, bo wśród lekarzy też są hieny. Pozdrawiam i życzę Tobie tego czego chcesz. P.S. Albo idź i się nawróć bo wygląda na to, że Czasy mamy Ostatnie. Przepowiednia 2 Tm 3 obecnie dobrze się sprawdza a to tylko jedna z tych przepowiedni. Natomiast symbolika Satanistów jest obecna oficjalnie na całym świecie. W muzyce, filmach, książkach… no w wielu miejscach. Ale o tym może kiedy indziej napiszę coś więcej.
Brak perspektyw to dopiero będziesz miał kiedy dowiesz się, że reszte swojego życia będziesz napierdalał 18 godzin dziennie w kamienie kilofem.
ew musiał napierdalać welonem żony o kamienie w rzece co weekend bo używać go będą do podcierania dupy
Nie przejmuj się, ludzie to kurwy, są jedynym i głównym czynnikiem większości problemów (oprócz zdrowotnych). Jeżeli mają na Ciebie wyjebane, to ty tez miej na nich. Znajdź jakieś zainteresowanie, pasje a zobaczysz że przejdzie Ci próbowanie kontaktów z tymi którzy cię nie chcą. Nie ma człowieka, nie ma problemu jak to powiedział pewien wujcio Józek
Znajdź prace weź kredyt albo na siłownię i zrob masę i na plażę.
Chłopak do wzięcia…
Tak jest chujowo autorze, a bedzie jeszcze gorzej, to jest przeciez pewne.
Od dłuższego czasu męczy mnie jedno pytanie? Czy bóg istnieje? Niby jest ta cała organizacja zbijająca kasę na starych babach, które nie wiem czemu co niedzielę zapierdalają do kościoła, a z drugiej strony są ludzie inteligentni np. Einstein, którzy są ateistami. No ale, sam już nie wiem w co mam wierzyć. Zajebiście trudno jest mi przyjąć do wiadomości, że jak umrę to się zesram i nie będzie nic. Jak sobie myślę o końcu życia to świat staje się takim chujowym miejscem. Czemu dano mi zasmakować tego chujowego, bo chujowego ale dano, życia? Skoro ni nie ma, to kiedy się skończy me życie to się zesram i będzie chujowo. Więc nie wiem czy mam wierzyć czy nie. Drugą sprawą jest chujowość dzisiejszego społeczeństwa. No ludzie, uważam się za człowieka mądrzejszego do tych zjebanych debili buszujących po nk, nie oglądam TV bo tam to jest samo pierdolenie i odmóżdżanie ludzi, zlewam dodę i tym podobne mandaryny. Więc sam już nie wiem czy ja jestem pojebany czy większość naszego społeczeństwa, która jest tak głupia, że podnieca się DOdą, serialami i cała masą szitu, którą ten pierdolony komercyjny świat pakuje im do mordy.
Mnie tez wkurwia to ,, mlody jestes wszystko sie zmieni” gadalem juz z kilkoma osobami co im sie nie zmienilo i chuj. Im tez tak pierdolili bo im sie akurat inaczej ulozylo. Chuj im w dupe z tymi madrosciami
Mam tak samo…
Witam….
Może się poznamy? 😉