Żółte papiery do kasy

Od jakiegoś czasu wkurwia mnie moja nieporadność i brak smykalki do kasy. Mieszkam na wsi i tutaj bardzo dobrze widać jak sąsiedzi sobie radzą. Przykładów byłoby kilkanaście i nie będę wymieniał wszystkiego, ale ni chuja nie rozumiem skąd niektórzy biorą pieniądze. Sąsiad trzydziestolatek stawia dom, drugi od niedawna ma nową furę Skodę Superb, inny zaś kupił maszyn za minimum 300 kawałków, laska 2 lata po skonczeniu technikum też ma furę za 30k i zwiedzila w tym roku pol Europy. Jak kurwa? Od marca oszczędzałem (2700 prawie na rękę) na remont przedpokoju, 18 m kw, a wszystkie oszczednosci poszły się jebac. Jak tak dalej pójdzie to na własne wesele będę musiał wziąć kredyt. Jaki jest przepis? Dziadkowie dorzucają z emerytur? Kredyty? Jakoś nie wierzę, że z pensji z roboty na stacji BP można w 2 lata kupę kasy odłożyć (jeszcze zyć „na swoim”), bo mowie o lasce od zwiedzania Europy. Śrut!

64
4
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Żółte papiery do kasy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Też mnie kiedyś podobne rzeczy martwiły, ale wobec „młodych małżeństw”. Kończysz uczelnię i nie wiesz co ze sobą zrobić, a wokół lud się żeni i domy stawia. Z czasem zaczęły wychodzić na wierzch takie fakty jak: spadek, odszkodowanie, rodzice wspierający co miesiąc „pensjami”… także no. Nie złorzeczę im bynajmniej, każdy startuje na różnych warunkach, niektórzy zaczynają od zera. Pozostaje z godnością cieszyć się niezależnością

    26

    0
    Odpowiedz
  3. Bo jedni mają kietełek, patałachu, a inni nie. Pogódź się z losem, zaoszczędź trzy stówki i staw się, wiesz gdzie. U nas wszystkie robole są równe, więc nie będzie cię to kłuło przynajmniej w oczy, że wszyscy wokół są lepsi od ciebie. /Mesio PS. Swoją drogą siedzieć na wsi i ledwo wiązać koniec z końcem… Żałosne. Tam jest w chuj możliwości. I to legalnych.

    4

    16
    Odpowiedz
  4. Zacznij robote u mesia )

    8

    4
    Odpowiedz
  5. Znajdź sponsora i kup wazelinę…

    10

    2
    Odpowiedz
  6. Może kredyty? Może rodzice okazali szczodrość? Kredyt to całkiem wiarygodna możliwość; moi znajomi też nie mogli pojąć, skąd mam takie auto, jakie mam.

    2

    4
    Odpowiedz
  7. Ktoś tu dobrze pisał; spadki, kredyty, pomoc rodziny. Od 60% do 80% Polaków jebie w porywach za 500 Euro (w przeliczeniu) na miesiąc, z czego większość poniżej tego. Z takimi zarobkami zapomnij o furach za 30 kafli, a domy to hard sf. Cudów nie ma. Ps. W warunkach wiejskich masz całkiem niezłe pieniądze (jak na chore standardy tego pojebanego kraju). Zapraszam do stolicy, zdziwiłbyś się, za jakie marne grosze ludzie tu pracują, a miesięczne czynsze mamy takie, jak wy roczne opłaty, albo i lepiej:) Nie wiem jak u was, ale tu z roboty na BP to można najwyżej zwiedzić okoliczne Biedronki i Lidle, a odłożyć to sobie można swoje plany…na później.

    32

    0
    Odpowiedz
    1. prawda to . warszawka to zdychalnia

      0

      0
      Odpowiedz
  8. No właśnie.Kiedyś uczyło się ludzi od małego jak poradzić sobie w życiu,media też o to dbały i państwo np.wydając gazety o majsterkowaniu czy pokazywały programy edukacyjne ale nastał kapitalizm kiedy panowie wasi wreszcie po latach prób i wysiłków mogli w waszym grajdole się rozsiąść jak prawdziwi królowie i robić w nim co się żywnie podoba(jak na władców i kingów przystało),tak więc przystąpili do ogłupiania społeczeństwa i sposobienia ich do bycia życiowymi kalekami,melepetami,niedorajdawi i pizdusiami aby byli na tyle niedorobieni aby panów waszych z tego tronu władców polski nie zrzucić i to się udało,więc nie pozostaje nic innego jak urządzić sobie porządną libacje w komnacie królewskiej razem z zaproszonym marionetkami politycznymi(swoją drogą to kaczor jest w piciu miękki ale mleka to on potrafi wypić hektolitry),szefami wielkich korporacji i resztą śmietanki na cześć kolejnego zwycięstwa nad animalsami.

    13

    0
    Odpowiedz
  9. u mesia podobno jest wolny wakat xd tam sie dorobisz garba i wartburga hahaha

    3

    3
    Odpowiedz
  10. rób doktorat

    5

    3
    Odpowiedz
    1. nareszcie gościu od doktoratu wrócił 🙂

      3

      9
      Odpowiedz
  11. Jak sie ma robolskie podejście do zarabiania pieniędzy (odkładanie groszy z etatu) to żal dupę ściska że ktoś jest obrotny i wie jak mnożyć kasę.

    1

    6
    Odpowiedz
  12. Bóg tak chciał chamie. Do roboty sie bierz. Widać żyjesz po to aby być parobkiem i tyrać a nie posiadać. Do roboty na stacji benzynowej, montowni, magazynie…1300 zł, 10 lat 130000 wiesz ile to kasy? Ocipiejesz. Nawet kilte w bloku może kupisz. Nie interesuj sie panami bo szkodzi zdrowiu a wyżej nie podskoczysz.

    3

    7
    Odpowiedz
  13. Normalna pracą aż tylu się nie dorobi co się teraz buduje i fury kupuje. Jeżdżę sporo na rowerze i widzę co chwile nową budowę, fury też niektórzy takie mają, że nic tylko pozazdrościć. Może się dorobili na zachodzie na tym sławnym zmywaku, a tam wpieprzali suchy chleb, może dostali spadek, a może wzięli ten kredyt. Może. Nie wiem ale jest to zastanawiające. A są też cwaniaki co kombinują. Np ci co sprowadzają graty z zachodu i sprzedają jako bezwypadkowe, ale takich to można określić, że dorobili się na oszustwie, złodziejstwie niż na uczciwej pracy. Ale do tego trzeba być swinią nie człowiekiem. Twoja znajoma może dorabiać na boku lub ma sponsora. A może wzięła kredyt by się lansować. Osobiście zarabiam dobrze, ale nawet ja musiałbym z 20 lat oszczędzać i przez te 20 lat jeść trawę (dosłownie!) by uzbierać fundusze na ziemię i wybudować dom. Uczciwa pracą się nie dorobisz. Zresztą łatwo policzyć. Ile zarobisz przez 40 lat pracy? Ile z tego to stałe wydatki (opłaty za dach nad głową, prąd gaz), ile minimum wydasz na jedzenie i na jakiś ciuch, który czasem też trzeba kupić przez te lata. O rozrywce typu tv, net, komórka, kino, książki już nie wspominam. Ile jesteś w stanie, jeżeli jesteś w stanie, zaoszczędzić przez te lata? Nawet jak jesteś w stanie na miesiąc odłożyć 1000 zł to przez 40 lat daje 480tys. Ale po drodze może zdarzyć się jakiś wypadek, choroba i pieniądze się rozmyją. A nawet jak nie, to masz 60 na karku. Słabo co nie? Dlatego taką siłę przyciągania ma lotto. Dobra rozgadałem się, jadę na rower popatrzeć jak inni się budują:-)

    12

    1
    Odpowiedz
  14. co na to lekarz?

    0

    1
    Odpowiedz
  15. Jestes nieudolny.

    Programistom place po 12-17tys zl (.NET) mc i jakos nie wydaje mi sie to wysoka stawka (zarabiam na kazdym o wiele wiecej).

    Tez jestem ze wsi, a jakos wyjechalem, skonczylem jedne studia, pozniej drugie, pozniej MBA na uczelni w TOP5 swiata.

    Nikt nikomu nie kaze siedziec na tylku w jednym miejscu.

    1

    9
    Odpowiedz
    1. Kurwa chłopie, akurat przyszedłem poczytać komentarze i mnie kukle zaswędziały. Też mam wykształcenie wyższe i jakoś nie zarabiam 10k/msc. Zresztą nie każdy musi być programistą, a w każdej innej branży nie dostaniesz choćby 5k na start. Ci zaś co mieliby zaczać od zera nie pójdą nawet na studia, bo ich nie stać.

      7

      1
      Odpowiedz
    2. Tak mój dziadek mawiał: „na chuju do raju”. Dziękuję 🙂

      2

      0
      Odpowiedz

Może drzemka?

Sytuacja wygląda tak: byłam wczoraj wieczorem w sklepie, wszystko spoko, nic się nie dzieje jak to w spożywczaku, aż tu nagle wpada pijaczyna (mieszkam w mniejszym mieście i jest tu kilku takich „daj pan 5 zł”) i co kurwa? Awanturuje się a na koniec pierdolnął się pod kasą i śpi. No ja pierdolę. My to coś utrzymujemy? Niech nie dają im takich zasiłków i niech wypierdalają do pracy.

49
3
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Może drzemka?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Pewnie cierpi na narkolepsję.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Wczoraj byłem u lekarza, no i wchodzę po schodach a na górze siedzi menel z plastikowym kubeczkiem. Miałem drobne, chciałem mu wrzucić 5 zeta ale myślę, wrzucę mu jak będę wychodził. No i wychodzę i pytam prosto z mostu – „co tam zbiera pan na alkohol” a on zaczął coś dukać, że kurwa ledwo zrozumiałem. Pierdolił coś, że jak wypije to go do schroniska nie wpuszczą ale morda czerwona jak u Indianina ze szczepu ryczącego konia. Rozmyśliłem się i mu kasy nie dałem. Powiem szczerze, że wolę te 5 zł wrzucić do walizki grającego kolesia na jakimkolwiek instrumencie, peace!

    11

    2
    Odpowiedz
  4. Jebane pijackie gówno

    2

    2
    Odpowiedz
    1. żadne „pijackie gówno”… Bo ja jestem porządnym pijakiem i chleję u siebie na działce lub domu, i tam sie napierdalam do nieprzytomności, a te POdludzie to „menele” sie na nazywają

      8

      4
      Odpowiedz
      1. Aaa tam, każde uzależnienie to chujnia. Jesteś menelek tylko taki skryty.

        7

        2
        Odpowiedz
      2. Prawda to ze alkoholicy mają problemy z nietrzymaniem sraki? Ponoc gowno sie nie formuje tylko brazowa woda zlatuje im do nogawki a tam do buta u skarpet. Ochyda :/

        7

        0
        Odpowiedz
        1. Jak byłam dzieckiem szłam ulicą i przede mną szedł menel co sikał pod siebie w gacie. Myślałam „ale patola ja nigdy tak nisko nie upadnę” Minęło 10 lat. Wracałam po piwkach po chujowym dniu i zrobiłam to samo. Wniosków nie mam prócz tego, że wszystko może się zdarzyć ehhh.

          3

          5
          Odpowiedz
          1. Pewnie nazywasz się Dżesika.

            5

            2
            Odpowiedz
          2. Gryfna z Ciebie kamratka do piwa, dziołcha!

            2

            1
            Odpowiedz
        2. Stary, kiedyś wracałem z pracy autobusem komunikacj miejskiej. Dojeżdżam do przystanku no i drzwi się ptwierają, wchodzi menel z dwoma siatami pełnymi puszek. Na początku nie zauważyłem, że jego tyłek w tym spodnie były ujebane gównem. Skurwiel normalnie sobie usiadł na siedzeniu. Poczułem smród, w całym autobusie jebało niemiłosiernie. No i teraz wisienka na torcie.
          Kolejny przystanek menel wysiada, wchodzi koleś spoko ubrany no i siada prosto na siedzenie ujebane gównem menela. Szok, panowie i panie siedziałem dalej i nie mogłem jakoś ma czas zareagować i go uprzedzić. Ja pierdolę ale chujnia.

          5

          0
          Odpowiedz
          1. Tym menelem w busue to twoj tata :))))

            1

            2
            Odpowiedz
          2. Mówiłem mu, że ma problem z trzymaniem sraki i żeby nie jeździł komunikacją miejską. Ale nie…, zawsze słyszę synu to tylko zwieracze, będzie dobrze.

            0

            0
            Odpowiedz
  5. Ja to miałem kiedyś historię.

    Autostrada A4, jadę z kumplem i robimy postój na szluga. I przybiega żul, w ogóle skąd? stacja na środku pola, a on tam stacjonował. Mówi, że na jedzenie i w ogóle. Nie chcąc tego dalej słuchać daliśmy mu jakieś 5 zł. Poszedł i podziękował. My chwilę potem idziemy na stację bo jakieś napoje, wracamy pod samochód a on stoi i kuźwa jabola już trzyma w łapie. I jeszcze najlepsze. Miał czelność podejść i zapytać ,,Odkręci mi Pan, bo coś nie mogę”… to jest szczyt. 😀

    10

    1
    Odpowiedz
  6. 4/5 wg starej oceny. Głównie za tytuł. Kiedyś „Pani od Polaka” prosiła, żebyśmy nadawali odpowiednio krótkim opowiadaniom, które wcześniej czytała, tytuły. Być może nadawałbyś się do tego. Trzeba było relatywnie szybko wpaść na konstruktywny i chwytliwy tytuł i podzielić się nim z klasą. Jeśli myślisz, że chodzi o wdzięk przy laudacji – nic z tych rzeczy! Chodziło o całą klasę uczniów.

    1

    4
    Odpowiedz
    1. a ty co pierdolisz bo nie kumam?

      1

      0
      Odpowiedz
  7. POlaczkowe „burżuje” mają nowy powód żeby sie dowartościowywać. Menele. Tak nisko spaść żeby uważać sie za lepszych od bezdomnych? Kiedy będziecie psy bezdomne obrażać? Robaku, gnido miej szacunek do każdego bo nie wiesz nic o dniu jutrzejszym ani sie obejrzysz i to TY możesz dołączyć do meneli. Ilość meneli świadczy o naszej Bolandzie i biedzie tego kraju. Czy twój zakuty łeb to pojmie?

    8

    3
    Odpowiedz
  8. Za moich czasów o 2zł prosili. Teraz 5 co za tupet…

    7

    0
    Odpowiedz
    1. Co chcesz? Inflacja… 😉

      3

      1
      Odpowiedz
    2. Niedługo będą tylko banknoty przyjmować.

      2

      0
      Odpowiedz
      1. albo karty kredytowe. – jeden taki mi się trafił. miał terminal na baterie..

        1

        0
        Odpowiedz
      2. A potem wyłącznie z terminalami.

        1

        0
        Odpowiedz

Legion koniobijców

Poszedłem dziś z dziewczyną na „Suicide squad” i szczerze żałuję zmarnowanego czasu. Największym atutem tego filmu było to, że wyświetla się go pod dachem, w ogrzewanej sali, jako że pogodę mieliśmy chujową. To tyle jeśli chodzi o pozytywy. Delikatnie mówiąc film jest chujowy. Bardzo chujowy. Miała być historia o antybochaterach, bad mutherfuckerach, słowem o zakapiorach do których balibyśmy się podejść nawet za dnia. A zamiast tego wyszła pompatyczna opowiastka o niezrozumianych i odrzuconych przez społeczeństwo płaczliwych pizdusiach. Może i aktorzy czułi film, ale nie mieli do czego grać. Obsada była niezła, ale brak fabuły wszystko spierdolił. I nielogiczności. Tyle pierdolenia o metaludziach, a biora do składu Harley, która choć niezła dupa, to jednak nie posiada żadnych nadludzkich umiejętności i pijaczka Boomeranga. I ta żenująca ostateczna walka ze złymi. Takiego bydlaka wykończyli petardą? Co za debilizm. I jeszcze Joker jako noworuski gangsta, Legdgerowi mógłby buty lizać. A ja tak bardzo chciałbym zobaczyć dobry film o złydupach, mętach społecznych i psychopatach, ale chyba muszę poczekać aż Tarantino coś nakręci, bo to jedyny reżyser mający jaja by opowiedziec ciekawą historię, a nie blockbuster dla 12-latków.

23
29
Pokaż komentarze (29)

Komentarze do "Legion koniobijców"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kup sobie słownik ortograficzny „bochaterze”
    Tępaku :/

    15

    2
    Odpowiedz
    1. Za tego „bochatera” sam mam ochotę pelnąć sobie w łeb. Kajam się 😉

      8

      0
      Odpowiedz
  3. Co to filmweb? Pomyliłeś strony?

    4

    3
    Odpowiedz
  4. Tarantino już się skończył i nic strawnego z jego warsztatu nie wyjdzie.

    6

    6
    Odpowiedz
    1. Tarantino nie zawodzi, może Death Proof był nie do końca udany, ale potem w Bękartach i Django pokazał, że nadal wymiata.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Z tym się zgadzam, ale Nienawistna Ósemka sprawiła, że przestałem szanować to nazwisko. Wtórność, wtórność i jeszcze raz wtórność. Christoph Waltz gra identycznie jak poprzednio nazistę/łowcę głów, ale tak jak wcześniej było to kozackie, tak teraz słyszę tylko popis pseudointeligenckimi monologami. Samuel L. Jackson też kojarzył mi się z jego rolą z Django (z Pulp Fiction już nie). Film za długi o godzinę. A plusy takie: Szubienica, krajobrazy, muzyka, pomysł westernu ze śniegiem.

        0

        0
        Odpowiedz
      2. Bękarty są naiwne i po prostu głupie. Może właśnie dlatego ci się podobają, jak większości. Filmy robi się teraz pod publiczkę a – nie chcę akurat ciebie obrazac – większość ludzi ma teraz nasrane we łbach tymi Potterami, czarnoksiężnikami i innymi bzdurami. tak jak kolega uważam że tarantino się wypalił. Inna sprawa, ze nigdy nie zajmował się wielkim kinem tak jak np. Wajda, więc trudno szukać u niego jakichś wartości. Pulp Fiction to był majstersztyk ale w swojej klasie, kino lekkie, rozrywkowe. No dość, to pisałem ja, nie mesiu.

        4

        0
        Odpowiedz
  5. Cóż, pogódź się z losem, patałachu (tradycyjnie klęczący na widok Słowa Pana twojego), że współczesne kino jest do dupy. Po to właśnie są blockbustery, żeby doić kasę z frajerów popcorn bezmyślnie wpierdalających. Co gorsza, wraz z poziomem ogłupiania hołoty (a tej jest 95%) takimi mediami, hoduje się bezmyślną tłuszczę, która innej rozrywki nie chce. W ten sposób przemysł filmowy poniekąd się sam zaorał -musi produkować to, co bezmózgi popcornożerca kupi.

    No cóż. Takie życie. Ale zawsze można jakoś się w nim urządzić. Dlatego Pan twój, Mesio -dla którego w filmie także liczy się przede wszystkim treść- oświeci cię, ci co masz czynić. Oglądaj, patałachu, stare produkcje. Tego przez kilkadziesiąt lat kinematografii jest sporo. Rozejrzyj się też po niszowych produkcjach, kinach studyjnych itp. Tam też pewnie coś się znajdzie. Resztę olej ciepłym moczem. Zresztą są inne rozrywki niż kino. Jego brak można z powodzeniem zastąpić wieloma rzeczami bez straty, a nawet z zyskiem. Pan twój w kinie nie był kilka lat. I żyje i nie narzeka (i nie wkurwia go, że czas i kasę zmarnował). /Mesio

    PS. A jak chcesz kina, to weź trzy stówki w łapę, bilet i CV w zęby i staw się pod bramą naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Raz w tygodniu robole i wyrobnice mogą poznać łaskę Pana i zebrać się w świetlicy, gdzie, po uiszczeniu drobnej opłaty, mają możliwość kontemplacji produkcji naszej wytwórni pornosów „Kazamat”. I są zadowoleni.
    A jak podpadniesz Panu twojemu, to w takiej produkcji wystąpisz… I też będziesz zadowolony… że choć robole po seansie żyć nie dają, to chociaż dni zdjęciowe do niej już masz z głowy.

    12

    4
    Odpowiedz
    1. Do kina zacząłem chodzić niedawno, po kilkuletniej przerwie. Nie lubię specjalnie seansów w pełnej sali przeżuwających popkorn i siorbiących colę ludzi. Polecisz jakieś konkretne tytuły?

      2

      4
      Odpowiedz
      1. 50 twarzy Byczywąsa.

        5

        1
        Odpowiedz
        1. A także: „Skazani na Łódzki Wydział Fabryczny”, „12 gniewnych roboli”, „Lista Byczywąsa”, „Milczenie wyrobnic”, „Król Mesio” (kreskówka), „Kali Zawodowiec”, „Szeregowiec Robol”, „Zapach kobiety” (w roli głównej domina Marta), „Dawno temu w ŁWF”, „Dobry, zły i Mesio”, „Jak wytresować robola”, '”Sens życia według Byczywąsa”, „Świat według Mesia”, „Brygadziści nie płaczą”, „Meś (W212) w ogniu”, „Robole z Gabonu: Klątwa czarnej Perły” (XXX), „Co gryzie Onaniasza Napletiusza”, „Ultimatum Mesia (część trylogii)”, „Prawo Prezesa”, „Meś (W212): niezwykła podróż”, „Wilk z ŁWF”, „Tańczący z robolami”, „Pewnego razu w Byczkach pod Skierniewicami” (western), „Łowca roboli” (klasyka S-F, grzech nie znać), „Wyznania dominy” (wiadomo kto w roli głównej ;)), „Tak daleko jak nogi poniosą” (film o pieszej postnej pielgrzymce roboli ŁWF), „Polowanie na czerwonego mesia”, „Brudny Mesio”, „Nienawistna ósemka” (to o naszych brygadzistach ŁWF), „Ostatni robol”, „Krótki film o taśmie”, „To nie jest zakład dla starych ludzi”, „Ziemia Obiecana” (no o czym może być? ;)), „Wejście Mesia”, „Mesio&Byczywąs”, „Brygadziści z ŁWF: Misja świąteczna”, „Byliśmy robolami”…

          Jest co oglądać.

          10

          0
          Odpowiedz
          1. i jeszcze mi kradnie pomysły, debil jeden…

            0

            0
            Odpowiedz
          2. Samo kino klasy Z, nie polecam.

            0

            0
            Odpowiedz
          3. Z sci-fi to polecam jeszcze „ Ja robol”.

            2

            0
            Odpowiedz
    2. a już myślałem że akurat ten mesio, który czasem pisze rozsądnie i ciekawie, nie ma w sobie polaczkowatej mentalności wyzywania innych od roboli i wyrobnic. jednak jak ktoś się pizdą urodzi to kanarkiem nie umrze. na ewentualną ripostę z góry odpowiadam: spierdalaj złośliwy poloczku..

      3

      0
      Odpowiedz
  6. Przecież plebsowi nie będzie się serwować filmów z najwyższej półki bo niekoniecznie się to sprzeda a wysiłku trzeba włożyć co niemiara, i do tego jeszcze wiedząc że gusta cebulaków są z roku na rok coraz niższe i coraz mniej wymagające a wręcz już sięgają kanałów ściekowych bo w rynsztoku to ich już od dawna nie ma,więc po co się męczyć i zadawać trudu jeśli można pójść wytartymi ścieżkami i zrobić typową odmóżdżającą szmire która się z bardzo dużym prawdopodobieństwem sprzeda i każdy będzie zadowolony,a reżyser zyska sławe i uznanie milionowego bydła i pseudoznawców i pseudokrytyków którym zależy żeby motłoch był coraz tępszy i głupszy bo takie dostali zalecenia z góry,która chce mieć wzlędny spokój i pewność że motłoch przeciwko niej się nie zwróci.

    6

    1
    Odpowiedz
    1. „coraz tępszy”
      A co to w ogóle znaczy?

      2

      1
      Odpowiedz
      1. Gówno …… po prostu gówno. I tak nie pojmiesz. Do roboty cebulowy parobie!

        5

        1
        Odpowiedz
        1. Sprawdziłem – jednak taka odmiana tego słowa widnieje w słowniku, więc zwracam honor „cebulowy parobie”. Co nie zmienia faktu, że „bardziej tępy” brzmi o wiele lepiej i nikt nie ma wątpliwości.

          1

          1
          Odpowiedz
      2. znaczy że ludzie są coraz tępsiejsi

        2

        0
        Odpowiedz
  7. Naucz się poprawnie pisać, bo błąd na błędzie w tej Twojej chujni.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Tylko anime!

    3

    8
    Odpowiedz
    1. Anime to chyba ostatnia normalna rzecz do oglądania, od 6 lat tylko anime oglądam, a mówiłem na to gówno i chińskie bajki, teraz tylko to oglądam, ale debil bukosław pierdoli na jutube że to „piractwo” ciula…

      3

      4
      Odpowiedz
      1. Jesteś przykładem, że opuszczenie swojej strefy komfortu może prowadzić do czegoś pozytywnego.

        3

        1
        Odpowiedz
  9. Bełkoczesz zajebiście.Dobrze,że wakacje się już kończą.Wracaj do gimbazy…

    3

    1
    Odpowiedz
  10. Dzięki za spoiler chuju!

    6

    0
    Odpowiedz
  11. Kurwa co wy z tą Harley? Wersje porno nawet zrobili

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Kolega o link pyta

      0

      0
      Odpowiedz

Skurwysyństwo zwane fetyszami

Dobrywieczór.

Mam pracę, aspiruję na studia na które chciałem się zawsze dostać i do tego się dostałem. Mam mądrą dziewczynę kochającą i dobrze gotującą, którą kocham jak nie wiem co. Ogólnie jest zajebiście. Zwłaszcza dzięki dziewczynie.

Kocham ją nie za to jak wygląda, a za to kim jest. Czysto myśląca, mądra i dobrze wychowana patriotka. Za nic jej nie zostawię.

I właśnie w tym problem. Pokochałem ją za charakter mimo, że poza jej zaletami jest ładna na buzi i nie jest gruba. Problem w tym, że jestem pieprzonym fetyszystą. Nienawidzę moich fetyszy, bo przepełniają mi głowę dość często i przez nie mam wiele głupich myśli. Moja kochana dziewczyna nie jest w stanie zaspokoić mnie seksualnie, ale nie mam zamiaru przez coś takiego ją zostawiać, co sprawia, że jestem między młotkiem a kowadłem, bo to oznacza, że do końca życia będę żył z marzeniami erotycznymi, których nie spełnię do grobu. Kiedy patrzę na jakąś panią w wieku 30-40 lat o długich nogach i super pośladkach to kwiczę, a kiedy takowa jeszcze zdejmie buciki, to oczy mi świecą jak znicze. Jednocześnie się wkurwiam, bo wiem, że nigdy w życiu nie wycałuję takich nóżek, pośladków, a na takie stópki, to mogę się jedynie popatrzeć. Moja dziewczyna nie oferuje mi spełnienia marzeń seksualnych, mimo to ją kocham i nie zostawię.

I to mnie dołuje, bo jestem w pełni świadom, że do końca życia pozostanę z marzeniami erotycznymi, których nie spełnię prawdopodobnie NIGDY. I tak długo aż do końca życia będą mi ciążyły w głowie i będę się ślinił na widok pani, której wygląd opisałem wcześniej.

17
59
Pokaż komentarze (34)

Komentarze do "Skurwysyństwo zwane fetyszami"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Świni w chlewie wieprzu ci trzeba a nie kobiety!

    8

    47
    Odpowiedz
    1. Twojego starego

      6

      1
      Odpowiedz
  3. Za ileś tam lat twoja dziewczyna będzie przecież miała tyle lat hehe

    16

    1
    Odpowiedz
  4. No a jak twoja dziewczyna będzie miała kiedyś 30-40 lat…

    12

    1
    Odpowiedz
  5. A co? Ta twoja nie może cię szpilkami zdeptać i dać stópek do wylizania, czy co? 🙂
    Zluzuj poślady. 99% się ślini do fantazji, których nie spełni i lagę na to kładzie, a ten ma problemy.
    Zresztą, co ty wiesz o takich problemach…
    I ciesz się, że nie wiesz.

    9

    3
    Odpowiedz
  6. Wyczuwam potrzebny dominy i przyciśniętej obcasem torby, zgadza się?

    20

    1
    Odpowiedz
  7. Nie jesteś sam. Też mam jakiś fetysz. Ja uwielbiam dojrzałe tłuste spasione mamuśki po 40stce, a nawet po 50tce. Najlepiej takie od 130 kilogramów wzwyż. Wielkie, wylewające się na boki cyce i ogromny brzuchal to jest to, co kocham najbardziej! Fajnie jest też, gdy locha ma gruby zwisający gardziel, który całkowicie zakrywa jej szyję. Miałem raz taką ogromną mamuśke w łóżku i normalnie miód malina, mówię wam! Jak pompowałem ją klasycznie to całe jej spocone sadło trzęsło się, jak jedna wielka galareta. Cała moja ręka wchodziła w jej wielkie rozwalone cipsko. Taki fisting jej zrobiłem, że ze dwa wiadra cipskiego spustu z siebie wylała. Raz matka przyłapała mnie na waleniu konia do grubasek. Jak zobaczyła wielką lochę z ogromnymi cycami i brzuszyskiem na ekranie mojego komputera, to normalnie nie mogła przestać się śmiać. Wstyd był, jak skurwysyn. Pewnie musiała pomyśleć, że ostry fetyszysta ze mnie. Ale chuj tam, zawsze mówię sobie, że lepiej gustować w grubaskach, niż być gejem. Ps, wpiszcie sobie w google BBW_SLUTS_LOVER to wam wyskoczy moja stronka na xchomiku, na którą wrzucam filmy z grubaskami  🙂

    23

    19
    Odpowiedz
    1. haha padłem! 😀 ale co kto lubi jego sprawa 😀 lepsze to niż być Mesiem i paradować w kiecce na paradzie równości 😀

      8

      4
      Odpowiedz
      1. Odchlap się, patałachu, Pan twój powabnie w niej wygląda. 😛 /Mesio PS. A na tych szpilkach kiedyś się zabije… 😉

        1

        1
        Odpowiedz
    2. Brak słów…

      4

      1
      Odpowiedz
      1. Może to obrzydliwe, może nie, ale jak Tobie to przyjemność sprawia to czemu masz się wstydzić? Twoja sprawa, twoje życie, prawda?. Inni mogą Ci pozazdrościć, że spełniasz swoje fantazje seksualne, a pozostałe 90% siedzi i kwiczy z zazdrości jak czyta.
        PS: Dlaczego napisałeś to na chujni? To twoja chujnia? Chyba chciałeś zazdrośników obudzić hej pozdro.
        ( dla hejterow nie jestem gruba ani brzydka, poprostu rozumiem, że dla każdego cos dobrego)

        0

        0
        Odpowiedz
    3. Muszę dodać, że marzę o scenie, w której 150cio kilogramowa mamuśka leżąca na plecach na stole rozchyla przede mną swoje wielkie uda, a ja rżnę jej mokre spasione cipsko, podczas gdy jej wielki brzuszysko faluje niczym galareta. Wyobrażam sobie też scenę, w której grubaska klęczy przede mną, nastawiając mi swój tłusty gardziel. Ja chwytam za jej włosy a mój żołądź zaczyna ślizgać się po jej migdałkach niczym bobslej po torze wyścigowym. Ja finiszuje w jej ustach a ona dziękując mi łyka ten bogaty w proteiny cocktail. Ach… To by było coś!

      8

      7
      Odpowiedz
      1. Zlituj się, kuraw, jadłem. Rób tam sobie, co chcesz, ale mi tego nie opisuj.

        8

        1
        Odpowiedz
    4. Ahah kurwa widziałem ten komentarz rok temu, dobrze że wróciłeś.

      2

      2
      Odpowiedz
    5. z tym fistingiem to tylko fantazja

      0

      0
      Odpowiedz
      1. No beka w chuj – naprawdę ;-;

        0

        0
        Odpowiedz
  8. W czasach nowego porządku i ładu życie dla fetyszystów będzie rajem.Jeśli tylko dany fetyszysta zapragnie to będzie miał do wyboru całą gamę fetyszy począwszy od wyrywania paznokci a kończywszy kontakcie jaj i kutasa z prądem o wysokim napięciu,tylko musi się o to postarać np.kiedy nie wyrobi normę albo coś spierdoli przez co cała pięciolatka spełznie na niczym.

    3

    1
    Odpowiedz
  9. Też jestem fetyszystą, wiem o czym mówisz, sam wydupcyłbym taką gorącą blond 40 albo nawet 50 i wylizałbym jej stopy i wąchał jej spocone rajstopy heheh : D ps. Takie dojrzałe babki są lepsze od młodych gówniar z sianem we łbie, sam mam 20lat pozdro /słowianin

    3

    3
    Odpowiedz
    1. Chce ktoś kupić spocone skarpeteczki haha :p?

      2

      0
      Odpowiedz
      1. Jak jesteś laską, to ja mogę

        3

        0
        Odpowiedz
  10. Kurwa co za dzban, jak jesteś niespełniony seksualnie to widocznie chujowa laska i tyle w temacie. Ja też walę a raczej waliłem grube grażyny pod 50tkę z dużymi, obwisłymi cycami, stopy też lubię właśnie takie przepocone wyjęte z kozaczków i fajnie było wtedy. Poza tym nie masz się co oszukiwać, jeżeli lubisz walić grube to przy chudej nie dojdziesz, nawet raz czy dwa spróbowałem i to była porażka. Ewentualnie możesz spaść swoją obecną jak się zgodzi, ale z tego co piszesz to po prostu locha jest chujowa i jesteś z nią tylko z przyzwyczajenia
    Tak czy siak, życie masz jedno i lepiej żebyś przeżył je zadowolony niż wkurwiony

    2

    5
    Odpowiedz
  11. Chodzi o to, że nie jest fizjonomicznie w stanie zaspokoić tego, co trzeba.

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Biedny! Nie mam fetyszu stóp, ale wiele innych, a za seks analny to się dam pokroić (no dobra, nie dam, ale wiadomo o co chodzi). Oby Twoja dziewczyna zmieniła się w końcu pod względem, bo inaczej się wykończysz albo zdradzisz.

    3

    1
    Odpowiedz
    1. Anal zaliczasz do fetyszy? W takim razie jestem fetyszystką

      7

      2
      Odpowiedz
      1. Tak jakby, bo mam fetysz dupy. ;P

        2

        1
        Odpowiedz
        1. Fetysz dupy, no padłam 😀

          1

          0
          Odpowiedz
  13. Ja „dobrze wychowanej patriotki” to bym kijem nie ruszył,chociaż by gotowała jak Nigela Lawson.

    4

    10
    Odpowiedz
  14. Marzenia połączone z pragnieniami seksualnymi zawsze prawie realizujcie jak najszybciej. Będziecie, w dalszym etapie upływającego czasu, przeżywać depresyjne chwile. Marek

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Marek Kotoński?

      2

      2
      Odpowiedz
  15. Zagadaj….pościemniaj…obczaj jakie o a ma fantazje i się zgadajcie….wszystko jest do zrobienia i niema rzeczy nie do spelnienia….też mam jakies tam fetysz – fantazje i moja żona jest okay z tym….może jak mówi ją to nie podnieca ale mi pozwala się spelnic….nie na wszystko …hahahaha….ma naprawde sexy stopy i jak coś zapoda jeszcze ( pończoszki i majteczki ) to qrwa kwiczę….hmmmm….jak nie chce się pieprzyć to ją pomacam i strugnę rysia…lol…cycuszki w sam raz do buzi….dupcia na wygląd trochę za duża ale w łużku jest perfekt…Good Luck Guys….

    0

    2
    Odpowiedz

Kutas w urzędzie

Kurwa jak ja nienawidzę czegoś załatwiać w urzędzie. Już same przepisy, że na np. wycięcie drzewa na swojej działce potrzeba całego postępowania i pozwolenia jest popierdolone a dochodzi do tego konieczność udania się do urzędu. To właśnie musiałem iść dziś z formularzem jednym. Zachodzę, patrzę siedzi jakiś niedorobiony młody gnojek (pewnie z partii jakiejś starzy go wcisnęli na robotę). Daję mu ten formularz, a on nawet nie patrzy, podbija pieczątkę i nic nie mówi do mnie. Ja kurwa pytam tego kutasa co teraz będzie, a on nie patrząc na mnie znowu, że nie wie, ktoś tą sprawę dostanie do prowadzenia. Oż ty chuju, to czego tam siedzisz jak podstawowej informacji nie możesz udzielić?
To jest kurwa kpina z całego państwa prawa!

90
9
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Kutas w urzędzie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nie chcę usprawiedliwać urzedników, zresztą nie opisałeś dokładnie sytuacji, ale jeśli oddałeś pismo do biura podawczego to się nie dziw że gość nie miał pojęcia, jak ci odpowiedzieć. Tam się po prostu przyjmuje, rejestruje i rozdziela wpływające dokumenty – dzięki tej robocie wnioski i pisma nie giną tajemniczo a klient nie musi się domyślać gdzie co złożyć i latać po setce różnych pokoi ale tam nie wymaga się znajomości przepisów czy procedury. Wyskakiwanie z wyjaśnieniami innymi niż takie, że sprawa będzie przekazana właściwemu wydziałowi jest tam nawet niezbyt pożądane bo łatwo można wprowadzić ludzi w błąd i spowodować potem niepotrzebne pretensje. Często tam zresztą siedzą stażyści. Czasem tacy z 32 gb pornoli na karcie smartfona xd.

    20

    0
    Odpowiedz
    1. Zabiłeś mnie tym ostatnim zdaniem w tym POście xDDD

      3

      1
      Odpowiedz
  3. To nie jest wina tego człowieka. Każdy urzędnik zajmuje się wąskim wycinkiem pracy urzędu i nie wie tak na prawdę co robi jego kolega piętro wyżej w innym referacie.On za zadanie przyjąć dokument. Takie są realia. To nie jest mała firemka Janusza biznesu, gdzie pracuje (zapierdala) 5 osób i wszyscy wszystko wiedzą i mogą się zastąpić. Czy u prezesa Byczywąsa w ŁWF zwykły robol wie co jaką politykę kadrową przyjął zarząd albo z kim podpisano umowę na dostawę komponentów do produkcji? Nie wie. I Nie kurwuj tu.

    13

    0
    Odpowiedz
    1. Brawo Jasiu, zwykły robol nie wie czy sam nie stanie się komponentem jak słabo będzie zapierdalał. A taśma w sezonie wakacyjnym zapierdala o 30% szybciej…/Byczywąs.

      2

      1
      Odpowiedz
  4. Jakiego państwa prawa??

    1

    1
    Odpowiedz
  5. A co bedzie gadał z kimś ograniczonym intelektualnie

    4

    2
    Odpowiedz
  6. Wniosek o wycięcie drzewa? O ile wiem to poza wnioskiem trzeba jeszcze za pozwolenie zapłacić. Koszta nie zwrócą się nawet jeśli całe drzewo sprzeda się na opał w normalnej rynkowej cenie, a na to i tak trzeba mieć działalność gospodarczą

    1

    1
    Odpowiedz
  7. Głupie pytania zadajesz /”co teraz będzie?”/,to dostajesz głupie odpowiedzi.Co ma być? Decyzja administracyjna, o której zostaniesz powiadomiony w terminie określonym w k.p.a. Ze wsi jesteś?

    9

    0
    Odpowiedz
  8. gdzie tam kurwa, właśnie zaniosłem do wydziału prosto a nie na biuro podawcze, bo chciałem się dowiedzieć dokładnie, ale chuj tam wiedzą oni
    a pierdolone drzewo trzeba wyciąć, bo grozi upadkiem bo zgniło

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Z tego co wiem to w wszystkie dokumenty przechodzą przez biuro podawcze i na pewno tam złożyłeś swoje pismo. Nie wciskaj kitów, bo wyszło, że sam jesteś niedouczony.

      3

      0
      Odpowiedz
    2. a co to obchodzi urzędnika czy to drzewo spadnie CI na łeb czy jak. Grunt że ma czas na wypicie wiadra kawy

      1

      0
      Odpowiedz
  9. Oż ty patałachu! Gdybyś zarabiał 12 tysi brutto miesięcznie i był dyrektorem w takim urzędzie (do tego nagrody kwartalne po kilkadziesiąt tysi), wiedziałbyś, że taki referent w kancelarii czy innym biurze podawczym to zwykły chłopiec do bicia za 1873,84 brutto (kwota bazowa w służbie cywilnej). I wcale nie musi być tam wsadzony z partii, bo z partii to są dyrektorzy. Taki chłopak oprócz awanturujących się Januszów musi jeszcze znosić mobbing przełożonych, wypełniać masę danych i metadanych w systemie kancelaryjnym EZD, przystawiać jakieś durne pieczątki, ma 200 bezsensownych procedur, a jak napisze jakieś pismo, znudzony dyrektor przy kawie poprawia mu przez pół dnia przecinki i kropki, zastanawia się czy lepiej będą wyglądały numery czy punktory, akapity 3 czy 6, potem zmienia zdanie i tak w kółko. 10 kartek idzie na makulaturę zanim dyrektorek podpisze. Ale to na chłopaku skupia się cała niechęć Polaków do administracji. /Były urzędas

    6

    3
    Odpowiedz
    1. Prawda. Chyba rzeczywiście pracowałeś w urzędzie. Dodam jeszcze, że chlopak w biurze podawczym może być na stażu, a wtedy to pensja w granicach 1 tys. Zł netto. Fajnie, nie? Tak na prawdę to tylko kierownictwo zarabia jakieś pieniądze, reszta szaraków ma cienkie wypłaty, często jest mobbingowana i poniżana .

      5

      1
      Odpowiedz
  10. Haha. Ale glupii kraj. zaraz bedzie ustawa co zabroni wyrawania chwastow na dzialce i koszenia trawy. I bedzie trzeba oplacac kary pieniezne.
    Tymczasem puszcza bialowieska robi sie lysowiecka.
    Hypokryzja w kraju…
    Ratujmy puszcze

    5

    2
    Odpowiedz
  11. Jebany postkomunistyczny syf, co zrobisz, nic nie zrobisz /słowianin

    4

    0
    Odpowiedz
  12. Ja pracuje jako stażysta w urzędzie i ci powiem, że nawet pracownicy na stałe czasem się gubią i pytają kolegów/koleżanek bo trudno jest zapamiętać to wszystko. Przychodzi raz do mnie baba i się pyta ile się dostaje na dziecko ( pracuje w wydziale 500+ ) to jej mówię, że 500 zł. Tam tam kręci coś, że 800 zł to jej mówię, żeby poczekała na koleżankę bo zaraz zejdzie na dół a ja jestem nowy i wszystkiego nie wiem to gdzie tam… dalej w zaparte i nagle pierdoli coś o 1000 zł, mówię znowuż, by poczekała bo wszystkiego nie wiem to ta oczywiście z lekkim oburzeniem, a to ja idę sobie… No to idź kurwa mać babo. Mówię jasno i wyraźnie, że nowy jestem i nie wiem wszystkiego a ta dalej swoje i jeszcze obraza. Tak jak kolega wyżej napisał, często w urzędach siedzą stażyści i wielu rzeczy nie wiemy bo się dopiero tego uczymy a nie nasza też wina, że pracownicy wszystkiego nam nie wyjaśniają i potem gdzieś idą, klient przychodzi i nie wiemy co odpowiadać. P.S. Ja nie noszę pornoli 😉

    6

    0
    Odpowiedz

Kłamstwo

Ciągle kłamię. Nie potrafię nic(!) napisać czy powiedzieć bez jakiegokolwiek kłamstwa i lub/bez ubarwiania. Nie kontroluję tego i nie wiem co z tym robić. Prawdopodobnie to jedyna notatka w mojej „karierze”, gdzie piszę prawdę i tylko prawdę. Chujnia.

34
5
Pokaż komentarze (24)

Komentarze do "Kłamstwo"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Zostań adwokatem albo politykiem i zrób kupę!

    6

    1
    Odpowiedz
  3. W końcu się ujawniłeś Mesiu, doceniamy to.

    17

    1
    Odpowiedz
    1. He, he… Chciałbyś, patałachu. 😛 /Mesio PS. Na PS-a Pan twój czasu nie ma.

      0

      5
      Odpowiedz
  4. Jesteś niewolnikiem grzechu. Idź sobie do dobrego księdza ( nie wszyscy z nich są dobrzy więc uważnie wybieraj ).

    2

    1
    Odpowiedz
    1. jak ksiądz dobrze maca to jest dobry… i pamiętaj – za loda snickers się należy.

      9

      8
      Odpowiedz
      1. Typowy komentarz typowego debilnego gimba, który musi wyładować na kimś swe frustracje ( w tym przypadku to księża ) za krótkiego fiuta i brak możliwości poruchania bo żadna nie chce takiego niepewnego siebie suchoklatesa w rurkach, hahaha

        2

        5
        Odpowiedz
        1. Oho, księżulo się odezwał… Sfrustrowani jesteśmy, bo dzieciarnia ma wakacje, religii nie ma do września i nie ma kto kolanek z bitej śmietanki wylizać?

          5

          0
          Odpowiedz
        2. Ależ ja się nie frustruję. Za loda musi być snickers, nie pamiętasz?

          2

          0
          Odpowiedz
  5. To się nazywa mitomania. BTW, czy tutaj też kłamałeś?XD

    3

    0
    Odpowiedz
  6. W NWO kłamstwo będzie mieć krótkie nogi albowiem jak coś w obozie pracy przeskrobiesz albo powiesz coś kłamliwego i fałszywego w celu ukrycia czegoś albo żeby komuś dopiec to jeśli inni niewolnicy się o tym dowiedzą to cię tak naprostują że kilka razy się zastanowisz zanim ponownie zrobisz coś takiego,a w międzyczasie jeszcze strażnicy ci zrobią wycisk na dokładkę i wrzucą do karceru w zimie i będziesz tam gnił w temperaturze poniżej zera przez 2 tygodnie.

    6

    1
    Odpowiedz
  7. Wysmaruj sie kozim łajnem. . .

    1

    2
    Odpowiedz
    1. Myślisz, że mu przejdzie od koziego łajna? A może łajno osła albo barana

      1

      2
      Odpowiedz
      1. Baranem to on jest, a osioł gi spłodził. Ewentualnie guano bociana czarnego by pomogło

        11

        1
        Odpowiedz
        1. Nie wiedziałem, że pojawią się tacy eksperci.

          1

          1
          Odpowiedz
          1. Swój swego pozna. 😉

            2

            1
            Odpowiedz
  8. Nie wierzę w ani jedno Twoje słowo….

    9

    0
    Odpowiedz
  9. Siema, mam dla ciebie rade, zacznij pisac bajki, najlepiej jakies harlekiny czy inne badziewie i obroc to w hajs. Nie dziękuj/ wasz Coach

    5

    2
    Odpowiedz
  10. Nie wierze ci

    4

    0
    Odpowiedz
  11. Teraz pewnie też klamałeś.

    4

    0
    Odpowiedz
  12. ta… nie kłam… Ewentualnie spróbuj skłamać komuś kto wie że kłamiesz. Lub pójść do jakiegoś specjalisty, najlepiej światowej sławy. Lub jebnij się patelnią w łeb. Ale nie teflonową ale tradycyjną, żeliwną ciężką patelnią, aż ci łeb zadzwoni…

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Od patelni to Zosia..

      0

      1
      Odpowiedz
    2. A od minety Ala…

      0

      1
      Odpowiedz
  13. Klamiesz w notce, w chuja lecisz

    0

    0
    Odpowiedz

Zabija mnie nuda

Siema. Moja chujnia polega na tym, że praca ora mi baniak. Pracuję w biurze (urząd). Wiele osób mi zazdrości tej pracy. Argumenty – stabilna praca, respektowany czas pracy, trzynastki, możliwość awansu, praca siedząca, nie muszę stać na deszczu, pierdu, pierdu. OK, zgadzam się, że dla wielu praca w urzędzie to „święty graal”, jednakże ja pracuje w specyficznej komórce specyficznego wydziału (tak, w takiej komórce, gdzie się tylko pije kawę i gada z koleżankami). Nie mam za wiele do roboty, staram się odkładać sobie jak najwięcej pracy, ale z 8 godzin dziennie pracuję max 3. Resztę dnia po prostu się nudzę. Fajnie? Nie kurwa sądzę. Takie bezczynne siedzenie bez zajęcia to jest udręka. Czas wydłuża się 20krotnie. Pamiętam jak za czasów studiów jeździłem do Anglii, gdzie jebałem fizycznie po 12 godzin, ale ten czas mijał w oka mgnieniu bo ciągle miałem coś do roboty. Umysł człowieka nie może nie funkcjonować, trzeba coś robić, nawet najbardziej tępe zajęcie. W przeciwnym wypadku człowiek idzie spać, no ale właśnie w robocie nie można, choć znam człowieka, który śpi w pracy, niestety ja nie mogę, bo kierowniczka za ścianą. Książki też nie przyniosę, w internecie przez 5 godzin siedzieć też lipa, bo cóż w tym internecie można dzień w dzień przeglądać? Kurwa to naprawdę są katusze. Kiedy wybija 15.00 wypierdalam z urzędu z siłą wodospadu i czuję się jakbym odzyskał wolność po 10 lat w pace. Siedząc w robie ciągle myślę o tym co mógłbym robić gdy będzie fajrant – pójdę na rower, obejrzę film, pójdę nad jezioro, to i tamto ale wracam tak zrypany, że nic mi się już tak naprawdę nie chce – dopiero w weekend odżywam. Powiem wam, że gdyby wynagrodzenie było normalne to mógłbym nawet zapierdalać na plantacji kawy bo czas szybciej by mi mijał i nie wracałbym tak zjebany psychicznie. Niestety w Polsce małe są na to szanse i jak napisałem na wstępie – praca jest stabilna – urząd nie zniknie, a jak ktoś ma umowę na stałe to go nie wypierdolą, tzw. przyspawanie do krzesła. Z drugiej strony – w komórce czytam sobie książki albo uczę się hiszpańskiego i jeszcze mi za to płacą.

27
51
Pokaż komentarze (34)

Komentarze do "Zabija mnie nuda"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Marzę o takiej pracy. Tak, jestem dnem bez ambicji, ale właściwie co z tego?

    23

    3
    Odpowiedz
  3. Autor chujni z tej strony – wyjaśnię bo wdarła się nieścisłość – napisałem, że nie mogę przynieść książki do pracy a później że uczę się hiszpańskiego i czytam książki. Wyjaśniam o co chodzi – czytanie/nauka odbywa się na komórce, która sprawia pozory, że piszę SMS, co nie jest tak przypałowe jak leżąca na biurku książka.

    4

    1
    Odpowiedz
  4. No to nie wiem gdzie tu chujnia

    13

    1
    Odpowiedz
    1. nie wiesz, bo nie przeżyłeś…

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Ustaw sobie tak biórko żeby za plecami mieć ścianę (ja tak zawsze robię w pracy biurowej). Na kompie możesz czytać książki, oglądać filmy, słuchać muzyki (to też możesz robić z smarfona) i tak dalej. Jak ktoś wejdzie do Twojego pokoju to szybko zamknij to co robisz :). Powodzenia, ja tak robię, a jestem inżynierem. Pracy jest na jakieś 1-2 godziny tygodniowo. Jakbym nic nie robił to bym zwariował.

    12

    2
    Odpowiedz
  6. Jednak nie tylko ja mam taką chujnię w robocie : D Przerabiam to samo, co autor. Ale ja się nie pierdolę, wyciągam książki do angielskiego na biurko i się uczę. Czasami przykrywam je jakimiś tak zestawieniami, czy innymi dokumentami. No i jak już wspomniał ktoś przede mną, siedzenie za biurkiem plecami do ściany to podstawa! Czasami grzebię się w jakiś prywatnych sprawy, przeglądam internet. Oni udają, że płacą, no a ja udaję że pracuję. Tylko autor chujni ma tę przewagę, że pracuje w urzędzie, ja w dużej prywatnej firmie i pewnie niedługo się kapną, że jestem…. hmmm. zbędny. Ale nie ma czego żałować, chujowej pensji (kieszonkowego), za którą się człowiek nie jest w stanie utrzymać, zmarnowanych nudnych godzin w robocie… pff.. Jutro, gdy będę siedział w robocie, wspomnę sobie o autorze chujni i o inżynierze z wpisu przede mną, że mają to samo co ja 😀

    16

    2
    Odpowiedz
    1. Jesteś nierobem i nieudacznikiem i nigdy nic dobrego cię w życiu nienspotka czego ci z całego serca życzę.

      2

      18
      Odpowiedz
      1. Uważaj, aby twoje życzenia nie wróciły do ciebie 😀

        10

        2
        Odpowiedz
  7. Człowieku jak to nie masz co w necie przeglądać? Jakoś innym nie przeszkadza siedzenie w internecie cały dzień. Ja pracuję jako pracownik produkcyjny 10 godzin dziennie, od pon do soboty i cały czas na nogach. Mam do wyrobienia normy i wręcz mam myśli samobójcze. Wraca, styrana do domu i nawet ugotować obiadu nie mogę, bo jestem tam zmęczona że śpię, i tak mi życie leci. Ja wręcz marzę o pracy siedzącej i takim spokoju , dostępu do internetu i mało obowiązków. Myślałam że człowieku docenisz tą pracę po jebaniu w Anglii na 12 h. Uważaj czego sobie życzysz gnojku. Nie pozdrawiam

    18

    5
    Odpowiedz
    1. Kocham Cię ;*

      14

      5
      Odpowiedz
    2. Miałem do czynienia z oboma rodzajami zmęczenia. Bo najpierw 12 lat na produkcji, a teraz parę lat w biurze. I był czas, ze firma cięńko przedła i roboty nie było. Nuda męczy bardziej. Ale trzeba tego zaznać by zrozumieć.

      5

      2
      Odpowiedz
      1. Wy to kurwa macie problemy… To idzcie walić konia/pizde do pornosow ze 5calowego smartfona i po nudzie. Kupcie karte 32gb i nawpierdalajcie se pornosow… Ja tak robilem na praktykach i stażu…

        6

        2
        Odpowiedz
  8. Niech szefowa wlezie ci na biurko. Masuje cipe przed toba a ty jej zarośnietą andzie bedziesz piescił jezykiem. . . I wilk syty i owca cała 😉

    9

    4
    Odpowiedz
  9. Drogi Bracie, może w ramach zwalczania nudnej prozy życia pooglądaj telewizję? Inszallah, każdy znajdzie coś dla siebie w bogatej ofercie kanału TV Sieradz, którego jutrzejszą ramówkę pozwalamy sobie tutaj przedstawić.
    5:45 Modły
    6:15 Telezakupy Mahmud
    08:00 Rumiane wypieki Chadidży – poranny program rozrywkowy
    10:00 W-11 Wydział Wspierania Cnoty – komisarze badają okoliczności zniknięcia ośmiolatki. Jej mąż składa sprzeczne wyjaśnienia.
    11:00 Doktor z afgańskiej wioski odc. 367: Massudowi rodzi się upośledzona owca. Dżamilę nawiedzają śmiałe fantazje o posiadaniu umywalki. Co na to jej ojciec?
    12:00 modły
    12:20 Powtórka koncertów z okazji Światowych Dni Moździerzy
    14:00 Koty Al-Sieradza – film przyrodniczy
    15:00 Medresa Trzeciego Wieku, program dla seniorów
    15:45 Modły
    16:00 Religia Pokoju od kuchni – masterchef Abdallah wyjaśnia jak przyrządzać głowiznę.
    17:00 Codzienne Porady imama Al-Zayoba: „Tłuczeń i jego zastosowania w życiu rodzinnym”
    18:00 M jak Meczet odc. 4975
    18:35 Modły
    19:00 Takbir Kubusia Puchatka, czyta Krzysztof Gosztyła
    19:30 KaliFakty
    20:00 Szariaccy Gliniarze odc 1 – brodaci playboye Hamza i Ahmed zwalczają fitnę, szirk i riddę czające się wśród neonowych wieżowców Sieradza
    20:50 Modły
    21:00 Sprawa dla egzekutora
    21:55 Gala MMA KFC: Łachmyt Inwalidov vs Azazel Karaluchoglu
    23:45 Kino nocne: „Brudny Hamid 2” – thriller prod. KSA Borykający się z nieprzychylnością przełożonych inspektor Hamid wpada na trop spisku apostatów we własnym departamencie. Rozpoczyna się wyścig z czasem i dronami.
    01:30 W 11 – Wydział Wspierania Cnoty, powtórka odcinka
    02:30 Al-Wala, wal-BaraBara – nocny poradnik małżeński mułły Ruchollaha
    Natomiast podczas wyczerpującej pracy możesz np. posłuchać nabożnych audycji toruńskiego Radia Muhammad lub obejrzeć filmiki słynnego youtubera IslAmUxBomba, któremu w przerwach pomiędzy prośbami o jałmużnę zdarza się zapodać mocno wyczesany content, jak przystało na osobę pobłogosławioną oligofrenią przez dobrotliwego i litościwego Boga.
    Z życzeniami rychłego biurokratycznego męczeństwa dla całego referatu pozdrawia emir Abu Janusz.
    Zaprawdę, bogobojnych i kotolubnych czeka
    piękna przystań:
    Ogrody Edenu
    z otwartymi dla nich bramami.

    30

    8
    Odpowiedz
    1. Ależ niektórzy mają zryty baniak, że im się chce takie kocopoły klepać xD

      11

      3
      Odpowiedz
    2. Leżę i kwiczę pojechałeś ostro hahaha 😀

      7

      1
      Odpowiedz
    3. Ale M jak Meczet bym sobie obejrzała ha ha

      10

      1
      Odpowiedz
    4. Już włączam TV

      1

      1
      Odpowiedz
    5. to jest po-kurwa-ezja! rob kariere, tutaj sie marnujesz 😀

      3

      0
      Odpowiedz
    6. Al jesteś wielki. Niechaj rajskie ogrody i twoja pałka stoją, wiecznie otwarte a wraz z nimi czekająca umyta dziewica z siostrą

      2

      0
      Odpowiedz
  10. Kurwa, ja pierdole,tez robię w biurze,ale od dłuższego czasu znaleźć chwilę na podrapanie sie w dupe to problem. A też kokosowów nie mam z tego. Dlatego zazdroszczę zarabiania kasy na nicnierobientegoA ty narzekasz. Jak tak zle to znajdz sobie inną pracę i po problemie.

    10

    2
    Odpowiedz
  11. Praca w urzędzie „Świętym Graalem”? Chyba kurwa dla twoich koleżanek, które nic nie robią po całych dniach. Dla ciebie jest nadzieja, bo masz takie przemyślenia, jakie masz, ale sobie jaja robisz, myśląc, że ludzie marzą o pracy w urzędzie. Być darmozjadem, który tylko przeszkadza ludziom w życiu to największe kurestwo na świecie!

    4

    1
    Odpowiedz
  12. Potwierdzam, nuda w pracy męczy bardziej niż wysiłek fizyczny, ten daje satysfakcję z wykonanej pracy.

    5

    5
    Odpowiedz
    1. Gdzies byl cytat że tylko idioci sie nudzą. Bo inteligenty zawsze znajdzie zajecie.. Ja mialem smartfona i 32gb i walilem konia do pornosow i hentaiow. Sluchalem muzyki i czytalem artykuly o medycynie naturalnej i o treningach na szpagat i bicepsa

      4

      1
      Odpowiedz
  13. Nie nuda cię zabija tylko nadmiar wolnego czasu i bezpożyteczna,statyczna postawa która zabiła u ciebie szare komórki i wypaliła płaty mózgowe co skutkować będzie upadaniem na coraz niższe pułapy świadomości aż w końcu wessa cię ocean nieprzebranej pustki i beznadziei by ostatecznie odebrać ci ostatnie ochłapy rzeczywistej i świadomej woli widzenia tego co faktycznie jest i co ma miejsce a nie jest tylko iluzją i ułudą którą stara ci wmówić,wtłoczyć do świadomości i jak widać przynosi to porządane skutki dla tych którzy chcieli cię odebrać światu realnemu.

    8

    1
    Odpowiedz
  14. Dziwne, że się do tego przyznajesz. Przeważnie każdy urzędas strasznie stęka, że ma bardzo dużo pracy, „że nie da się tego wszystkiego przerobić, bo tego tyle…”.
    Krew mnie zalewa. Kiedyś pracowałam w kapitalistycznym kieracie, gdzie nie było przerw na śniadanie tylko stali z batem i pilnowali. Teraz pracuję w urzędzie od niedawna i oczom nie wierzę. Nawet próbowałam wprowadzić jakieś swoje pomysły żeby tak sprawniej, łatwiej i nowocześniej…. Zagryźć mnie chcieli. Dołki kopali. Szybko się wycofałam. Wiem, że długo tu nie popracuję. To nie moje klimaty. A Tobie widocznie to odpowiada.

    4

    4
    Odpowiedz
  15. Wiesz co? W życiu najważniejsze jest szczęście, więc jak ci się nie podoba to się zwolnij.
    Tylko, że pieniądze też dają szczęście. A poza tym jak zaczniesz szukać gdzieś indziej, to pewnie nic nie znajdziesz. Ja bym nie ryzykowała, bo może być gorzej.
    Ja też się uczę hiszpańskiego. Pozdro! 😉

    2

    1
    Odpowiedz
  16. Glosuje na Korwina. On chce zmnaijszyć tę sitwę administracyjną o 90%, wtedy taki koleś jak Ty nie będzie się nudził za nasze pieniadze.

    1

    4
    Odpowiedz
  17. I taka chujoza opierdala sie kilka godzin za nasze pieniądze, takie urzędasy to rak na organiźmie narodu.

    4

    2
    Odpowiedz
  18. Świetnie rozumiem twój problem, bo miałem to samo – pracowałem w specyficznym urzędzie i momentami szło wykorkować z nudów i znużenia. Miałem wrażenie, że przeczytałem cały internet, bo już nic w nim ciekawego nie było. W końcu pierdolnąłem tym wszystkim i wyjechałem za granicę. Praca fizyczna tutaj też męczy, ale przynajmniej nie wpadam w depresję jak podczas tego siedzenia tam. Radzę Ci coś z tym zrobić, chyba że chcesz skończyć u psychiatry.

    6

    0
    Odpowiedz
  19. Zmień zajęcie na ciekawsze.Np.w agencji towarzyskiej dla gay’ów…

    2

    0
    Odpowiedz
  20. Masz robotę niedostosowaną do swojego temperamentu.chyba lepiej gdybyś był np. sportowcem.
    „Nawet próbowałam wprowadzić jakieś swoje pomysły żeby tak sprawniej, łatwiej i nowocześniej…. ”
    To znaczy że bardzo wielu musi urzędasów wylecieć z roboty za samo podejście do niej.

    2

    0
    Odpowiedz
  21. Mam podobną pracę. Z tym, że mógłbym nie przychodzi przez tydzień i tak nikt by nie zauważył, bo każdy ma to w dupie. Też państwówka. Przejebana sprawa, łączę się w bólu.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Orze a nie „ora” idioto

    1

    0
    Odpowiedz

Głupie pierdolenie

Moją największą chujnią jest fakt, że nienawidzę gadania o niczym, jebanego smalltalku, rzeki gównianej gadki wylewającej się codziennie z ust wszystkich wokół i niedającej chwili wytchnienia paplaniny. Najgorsze są kobiety, które mają chyba genetycznie zaprogramowaną potrzebę ciągłego mielenia ozorem tak jakby chwila ciszy miała sprawić, że ich mózgi eksplodują. Mój mózg eksploduje niemal codziennie od słuchania rozmów o Tomku, którego zostawiła dziewczyna, o tym nowym facecie w biurze, który niby jest przystojny, ale jednak ma w sobie coś z nieśmiałego prawiczka i trzeba go rozkręcić, analizowania tego co zdarzyło się dzisiaj w robocie, o pierwszej kupce Adasia, o remoncie w mieszkaniu Kasi, który przeciąga się przez niekompetencję robotników i w ogóle jak słabo płacą w tej Polsce i co ten PiS wyprawia z Trybunałem. Wszędzie – w tramwaju, w pracy, w sklepie, na spacerze z psem, w restauracji zawsze znajdzie się ktoś kto zacznie wyrzygiwać na Ciebie potok bezsensownych nic nie wnoszących słów. Dlaczego ludzie zachowują się jakoby milczenie i delektowanie się ciszą, sprawowane w duchu przemyślenia były dla nich największym zagrożeniem? Skąd ten społeczny przymus ciągłego pierdolenia? Osoba, która nie gada o niczym jest z gruntu traktowana z podejrzliwością. Podobno kobiety wypowiadają dziennie 20 tys. słów. Ja wypowiadam tyle tygodniowo i to w wyjątkowo towarzyskim tygodniu. Wkurwia mnie, że ludzie boją się ciszy i że zapomniano o pięknej zasadzie, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Pozdrawiam wszystkich małomównych.

131
8
Pokaż komentarze (44)

Komentarze do "Głupie pierdolenie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. witaj autorze. rozumiem doskonale twój problem bo mnie też to wkurwia, nie jesteś sam. pozdrawiam. I tak, tylko babki mają to zaprogramowane. jadąc pociągiem 2 godziny laska gadała przez telefon jak nakręcona zabawka o wszystkim i o niczym. Facet wyznaję zasade – po co pierdolić skoro wszystko wiadomo? Skoro nic nie wiadomo to po co pierdolic?

    6

    5
    Odpowiedz
    1. Autorko* widać nie wszystkie kobiety mają to zaprogramowane.

      1

      0
      Odpowiedz
  3. W obozach koncentracyjnych nie pierdoli się o niczym, właściwie nie pierdoli się wcale tylko w milczeniu i batem nad sobą jebie się od rana do nocy a w święta iw niedziele to już w ogóle nie ma taryfy ulgowej, lub słyszy się półsłowa „zachęcające” do jeszcze bardziej wzmożonej harówy.

    1

    6
    Odpowiedz
  4. „Ludzie, którzy mają mało do roboty, są wielkimi gadułami: im mniej ktoś myśli, tym więcej gada. Myślenie to rozmowa z samym sobą, a kto mówi do siebie, ten nie myśli wcale o mówieniu do innych.” Tyle w temacie 😉

    27

    1
    Odpowiedz
  5. Chuj kogo obchodzi że jesteś mrukiem.
    Ty jesteś mrukiem, oni są wygadani. Jak to mówią: żyj i daj żyć. Czyli się od nich odpierdol. Nikt ci nie każe słuchać.

    7

    19
    Odpowiedz
    1. No to pozostaje mp3 i słuchawy, takie douszne.
      To, że nie pierdoli z nimi to nie znaczy, że jest mrukiem a wytrzymać musi. Już lepiej nie włączać się do ww. typów konwersacji i je przemilczeć.
      Pozdro autorze 🙂

      9

      1
      Odpowiedz
  6. Prawda ta powinna być złotem tłoczona na hebanowych stronicach Biblii dla ogarniętych. Niech Ci Bozia ciszą błogosławi za werbalizację tego palącego nas wszystkich bólu. Amen.

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Ja bym nie powiedziała,że ten ból pali nas wszystkich, myśle,że 3/4 ludzi nie zauważa problemu…

      1

      2
      Odpowiedz
      1. jakich ludzi?
        to bydło…. 🙂

        4

        1
        Odpowiedz
  7. Jesteś po prostu introwertykiem. W pracy jeden podszedł do mnie i wykrzyczał: „Jesteś jakimś popierdolonym introwertykiem?!?! Tylko siedzisz tak spokojnie i mało się odzywasz.” – wpadł w szał siedząc ze mną w pokoju (nadmienię tylko, że jestem ekstremalnym introwertykiem). Ekstrawertyków doprowadza do szału spokój i wyjebane introwertyków. Ekstrawertycy czerpią energię z rozmowy i z tego, że otoczenie zwraca na nich uwagę, a introwertyk ma odwrotnie więc siedząc spokojnie i nie zwracając uwagi na ekstrawertyka doprowadzisz go do rozpaczy. Ja będąc introwertykiem zawsze „znęcam się” nad ludźmi w pracy przez spokojne siedzenie i pracę w słuchawkach – wtedy mam pretekst do nie uczestniczenia w rozmowach, których nawet nie słyszę (wybierz coś co zagłusza dobrze rozmowę). Weźmy sytuację w kuchni pracowniczej: jak wchodzisz i jest tam tylko jakaś kobieta to nigdy się nie odzywaj! poza oczywiście przywitaniem się cześć/witaj/dzień dobry, później nic kompletnie nie mówisz, robisz kawę/herbatę i wychodzisz. Gwarantuję Ci, że ona będzie przez resztę dnia, a może nawet tygodnia wkurwiona hahaha! To sprawdzony sposób – raz tak miałem i następnego dnia słyszałem narzekanie na mnie za plecami. Pamiętam jak jedna pracownica działu rekrutacji jak znalazłem się z nią w kuchni to mnie zagadywała na siłę (ja ją tylko znam z widzenia) o jakieś głupoty herbatę czy coś tylko po to żeby coś powiedzieć – było to bez sensu i wymuszone, ale ekstrawertycy nienawidzą ciszy! A jak nie chcesz z nikim gadać to chodź wszędzie w słuchawkach, nawet do kuchni to wtedy jak ktoś coś powie to nie usłyszysz, a jak usłyszysz coś to udaj, że nie słyszysz. A jak Ci ktoś będzie machał ręką przed oczami, że chce pogadać to ściągnij słuchawki i powiedz, że nie masz czasu bo słuchasz materiału szkoleniowego po niemiecku (szlifujesz język i zwiększasz kompetencje – dwa w jednym) albo, że przygotowujesz materiały na prezentację na szkoleniu po pracy i musisz odsłuchać wystąpienie powiązane z twoim zagadnieniem. A jak się będą czepiać, że jesteś niekomunikatywny to wymyśl kilka zdań i wszystkim powtarzaj typu: „lubię wiązać sobie buty językiem” i tak dalej. Pozdrawiam.

    30

    3
    Odpowiedz
    1. Akurat. Wiesz co Ci powiem? 😀 introwertyków nie ma, to po prostu kolejna nazwa psychologów, pewnie amerykańskich. Ci pseudo-introwertycy to tacy co mają zafałszowany obraz samego siebie, czyli albo narcyzi którzy udają, że ich nie obchodzi blablanie drugiej osoby czyt. smalk talk, a tak na prawdę sami by też tak chcieli pogadac o dupie marynie a nie mogą się przełamać. Ot co. Druga sprawa to osoby nieśmiałe z lękami lub inni „skrzywieni psychicznie” co byli odtrącani wielokrotnie przez grupę i wyśmiewani, dlatego teraz niby im się nie chce uczestniczyć w rozmowie, ale w głębi duszy też chcą. Człowiek jest istotą stadną i tego nie przeskoczysz. Sorry wyżej chuja nie podskoczyć, czy tego chcesz czy nie. Sam jesteś niedojebańcem skoro się żalisz na taką głupotę i nie widzisz w około innych problemów.

      3

      27
      Odpowiedz
      1. Człowieczku nie wiesz o czym piszesz . Skrzywieni i nieśmiali mogą być również ekstrawertycy . Introwertyzm i ekstrawertyzm niema nic wspólnego z nieśmiałością. Niektórzy tak jak ty po prostu mylą pojęcia i dla nich każda osoba nieśmiała jest introwertykiem. Poczytaj sobie o tym to będziesz wiedział o czym mówię.

        13

        1
        Odpowiedz
      2. Typowa odpowiedź ekstrawertyka egocentryka.

        11

        1
        Odpowiedz
        1. prymitywa przede wszystkim

          7

          0
          Odpowiedz
      3. Pierdolisz cymbale. Wielu facetów nie znosi pierdolenia bab a o tym jest mniej więcej chujnia, której widać nie potrafiłeś przeczytać do końca ze zrozumieniem.

        13

        1
        Odpowiedz
        1. No te minusy za prawdę i niefortunne użycie skrzywienia, uderz w stół a nożyce się odezwą. Ojej jeśli tak bardzo nie chcecie pierdolić o „bzdurach”, to jak nazwać wasze pierdolenie o wszystkim i o niczym? Ktoś też może uznać, że wasze blablanie jest o bzdurach. Tak samo jak wy oceniacie innych. Proste. Myślicie, że jesteście w czymś lepsi, bo się nie odzywacie i myślicie o niebieskich migdałach? Biedni w ciszy całe życie i samotnie, a w głowie głośno oceniają drugiego człowieka. Znam takie osoby. Nie podoba się jak wygląda życie, gdzie jedną z podstaw jest rozmowa z drugim człowiekiem – to wypierdalać na chatę, albo do innego świata i zmulajcie tam sobie. Nikt płakać nie będzie, ani tym bardziej dostosowywać się do waszego kaprysu. I to wy jak widać macie z tym problem, bo to wy się na to żalicie. A po co? Skoro niby wg was nie macie z tym problemu. Ja jestem ambiwertykiem jak coś i temat również znam, ale się na to nie żalę bo dla mnie to żaden problem 🙂

          6

          13
          Odpowiedz
          1. Panie idealny ambiwertyku, introwertyk rozmawia z innymi ludźmi, ale o sprawach istotnych, kluczowych, które mają jakieś znaczenie, coś wnoszą do danej sytuacji. A nie o „jaka dziś będzie pogoda”?, iść teraz zrobić sobie kawę czy za 5 minut ? czy Ania na pewno wysłała tego smsa? Kasia wygląda dziś okropnie, ciekawe dlaczego? byłam w sklepie i widziałam takie cudne buty. itp itd I o tym jest ta chujnia.
            Ja słysząc takie gówniane pierdoły mimo woli skupiam na nich moją uwagę. Dla mnie ważne jest co mówi do mnie drugi człowiek, nie umiem tego bagatelizować. Ale jeśli komuś z ust zamiast słów wylatują śmieci…. czuję się jakbym siedziała w śmieciarce. Niezbyt przyjemne.
            Naucz się słuchać, a raczej czytać ze zrozumieniem. To jest największy problem naszych czasów. Każdy wyrzuca z siebie potok słów, ale nie umie słuchać.

            12

            1
            Odpowiedz
          2. musiałby najpierw nauczyć się myśleć.
            ale to już za późno…. 🙂

            3

            0
            Odpowiedz
      4. a to twoje smalk talk skąd się wzięło, z twojej dupy? Naucz się chociaż kilka angielskich wyrazów pisać jak już tak ci imponuje obcy język, zanim zagłębisz się w pseudopsychoanalizę skrzywdzonych psychicznie. ja pierdolę w tym kraju rośnie pokolenie debili…

        4

        6
        Odpowiedz
        1. Literówka cebulo niedomyta, wiesz co to ;)? Powstaje często podczas szybkiej i bezwzrokowej pisowni na klawiaturze – tak samo jak 'wcięcie wyrazu’. Dla twojej informacji, nauczam angielskiego 😀 Nie masz argumentów do obrony swojego zdania, to doczepisz się literówki. I kto tu jest debilem? Jakie to polskie typowe plucie za literówki, ortografię itd., a nie zaś za merytoryczne podejście. Plujesz jadem, bo pewnie Cię bili i zamykali w szafie za dzieciaka hehe 🙂 Byłeś gnębiony, to teraz gnębisz innych, co nie? 🙂 Ps. Owszem angielski mi imponuje jak i pozostałe 3 języki, które znam biegle 🙂

          16

          3
          Odpowiedz
          1. Po stylu twojej odpowiedzi uważam że znasz co najmniej sześć języków… Dla twojej informacji nie czepiam się literówek tylko drażni mnie wtrącanie modnych słówek, oryginalnie brzmiących, jakby polacy nie mieli swojego języka a z których tak podśmiewają się angole – mieszkam na stałe na wyspach… – a jak jeszcze napisane to jest z bykiem to już jest komplet. Czy ja pluję jadem? Nie wiem, nie nazywam nikogo cebulakiem niedomytym, nie mam kompleksów. Drażni mnie jedynie pseudo analiza, pierdolenie typu „byłeś gnębiony za dzieciaka, „he he” wzięte z dupy, jakbyś się napawała zwycięstwem swoich racji i ten bełkot pseudonaukowy. Zrzymasz się na mielenie jęzorem a sama nawijasz jakieś farmazony. Nie wiem jak jest teraz w kraju, z tego co czytam coraz mniej normalnych ludzi a reszta, cóż, dusi się w tym sosie własnym i jest coraz bardziej agresywna. Spróbuj kogoś nie obrazić odpisując, albo herbatka ziołowa, pozdrawiam

            2

            0
            Odpowiedz
    2. Myślę że jesteś ignorantem, chowajacym przed światem kompleksy, a przecież każdy je ma 😉

      0

      0
      Odpowiedz
  8. I już od razu całe pierdolenie o kobietach. W mojej pracy to mężczyźni ciągle pierdolą o niczym

    8

    0
    Odpowiedz
    1. mężczyzna co nie pierdoli to nie mężczyzna. tak mi się skojarzyło…

      2

      1
      Odpowiedz
    2. aha, bo zapomniałem a tu, na wyspach to ważne. Nie napisałaś najważniejszego – czy golisz piczę 🙂

      0

      2
      Odpowiedz
  9. Jezu, nareszcie ktoś to napisał, lepiej tego nie można ująć, zgadzam się w 100% !!

    13

    0
    Odpowiedz
  10. Mosz chopie recht!

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Pardon, dziołcha, nie chopie.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. chopie, chopie, wiedziołech…

        0

        0
        Odpowiedz
  11. Celowo cię tak wychowano i ukształtowano od małego aby ci z braku laku i pomysłu na życie podawać gotowe wzorce które są swoistym złodziejem czasu i wampirem energetycznym,a wszystko to po to abyś nie myśłał o tym żeby poddać się kunsztowi nauki i wiedzy wszelakiej i sztuki najprawdziwszej która wyrobi w tobie zmysł artystyczny,wyostrzy zmysły i powiększy mózg do rozmiarów niebotycznych z nadmiaru wiedzy.

    5

    0
    Odpowiedz
    1. i następny poeta… co to jest „sztuka najprawdziwsza”? bardziej mojsza niż twojsza? ale zwróć takiemu uwagę że pierdoli bez sensu to od razu posypią się inwektywy: cebulaku, chuju, kurwo niedomyta, patałachu, zapierdalaj do wydziału fabrycznego…

      0

      0
      Odpowiedz
    2. od małego czy od kolan?

      0

      0
      Odpowiedz
  12. Słowotok i bezsensowne pierdolenie wkurwia to fakt,ale także szarga ci nerwy,powoduje stres i brak czasu na skupienie się na wykonywanej czynności,wytrąca cię z mechanicznego automatyzmu który potrzebny ci jest aby robota była dobrze wykonana,co tej ostatniej przyczyny to może ona być powodem ty wypierdolenia cię ze stanowiska w celu obsadzenia go swoimi i zaufanymi ludzmi po znajomości,może też służyć twym wrogom do ujebania cię,natomiast co do tych pierwszych przyczyn to sprawa jest prosta, otóż musisz żyć w ciągłym napięciu i stresie bo jeżeli jesteś zadowolony i szczęśliwy to znaczy że czujesz potrzebe wolności,samostanowienia co stoi w sprzeczności z ideami budownicznych kapitalizmu którzy chcą cię zakuć w kajdany i mieć na uwięzi cały cały a można to osiągnąć kiedy jesteś kłębkiem nerwów i nie jesteś w stanie myśleć na tyle racjonalnie i podjąć odpowiednie kroki aby się z tych kajdan wyswobodzić.

    4

    0
    Odpowiedz
  13. Jestem kobietą i nienawidzę bezsensownego mielenia ozorem. To mnie zabija, pozbawia energii życiowej, powoduje że gubię sens dnia. Lubię pracować w ciszy i planowo. Najgorszą karą dla mnie jest siedzieć z osobą, która ma nieprzerwany słowotok o pierdoletach. Kiedyś mój mąż zaprosił znajomego z żoną. No i ta żona nieprzerwanie od godz. 17 do 23.30 do mnie mówiła jakieś totalne pierdu pierdu. To była dopiero chujnia. Po tym dwa dni dochodziłam do siebie.
    Cieszę się, że znalazłam tu kogoś podobnego do mnie, aczkolwiek kobiety introwertyczki to pewnie nie spotkam w życiu. Chociaż sama nie wiem czy autor tej chujni to mężczyzna czy kobieta? Zresztą płeć nie jest ważna. Jedno jest pewne: introwertycy nie są lubiani ze względu na małą wartość towarzyską. Pozdrawiam wszystkich wyciszonych.

    25

    2
    Odpowiedz
    1. Autor tej chujni to dziołcha (samica w języku naukowym).

      0

      1
      Odpowiedz
    2. Ja mam też taką znajomą, po godzinie z nią jestem w stanie skrajnego wyczerpania psychicznego… kurwa, cały czas o farmazonach, gdybym sie miala tak zachowywać to chyba wolałabym sobie w łeb strzelić, pozdrawiam

      7

      0
      Odpowiedz
    3. Ja też jestem wyciszony, w weekend zasiadam z moją ręką do kolacji, jest wino i świece, nie mówimy wiele, w zasadzie ręka w ogóle się nie odzywa ale wiem, że jest mi wierna bo zawsze jest przy mnie. A potem jest seks. Dziki, namiętny, dochodzimy zawsze razem… Ale co wy, patałachy o tym wiecie… /Mesio PS: PSa nie będzie

      1

      1
      Odpowiedz
  14. Jesteś introwertykiem, tak jak ja. Ja w pracy mam to samo, sam jeden facet a dookoła pełno kobiet. Na dodatek niektóre sobie próbują robić ze mnie obiekt seksualny bo uważają mnie za przystojnego. Niby to zaleta, ale czasem mam już kurwa dość tego ich nietaktu i zbliża się moment kiedy będę musiał powiedzieć wprost, że dość tego. Niektóre są nawet zamężne… Słuchawek też nie założę na uszy by słuchać muzyki bo niestety pracuje w miejscu gdzie ciągle muszę nadstawiać ucha.

    6

    1
    Odpowiedz
    1. Zgłoś molestowanie seksualne.

      4

      0
      Odpowiedz
    2. Ty nadstawiaj ucha a one szpary… To się chyba symbioza nazywa. Zróbmy amerykańskiego naukowca: symbiotic working, albo mutual symbiotic cooperation w skrócie, kurwa MSC em es si… Ja pierdolę, ale extra brzmi…

      1

      0
      Odpowiedz
  15. Brawo autorze, mam to samo! Cisza i spokój rulez!

    3

    1
    Odpowiedz
  16. A ja prawie na odwrót.Prawie bo wolę słuchać czegoś ciekawego np. jak plotkują jak zrobić atomówkę bez materiałów rozszczepialnych czy szybko i bezproblemowo zarobić albo jak skutecznie czarować.

    0

    0
    Odpowiedz

„Nachalny znajomek”… z nieco innej perspektywy

Jak pewnie po tytule się domyślacie, odnoszę się do jednej niedawnych chujni. Z tym, że po przeczytaniu jej, pomyślałem, że może warto pokazać też, jak to wygląda z drugiej strony, a z czym się zetknąłem, będąc właśnie po tej przeciwnej do autora strony barykady. Choć nie tak całkowicie, bo autor tamtej wspomniał o kolesiu, który jak mu było wygodnie, to nie pamiętał o kumplach, a jak potrzebował, to dupę truł, a la stalker, 24/365, co jest oczywiście dużym przegięciem pały. Tak skrajnie nie postępowałem. Mi chodzi o coś trochę innego, co po prostu przyszło mi do głowy, czytając tamtą chujnię i komentarze pod nią, bo przypomniało mi moją sytuację, gdy (w pewnym stopniu) właśnie byłem z tej drugiej strony.

Do rzeczy. Zarówno w chujni, jak i komentarzach, roiło się od tekstów typu: „to jest jakaś cholerna zaraza”. No cóż. Tak bywa i komentarz jest zrozumiały w przypadkach, jaki był w chujni opisany. Niestety bywa też nieco inaczej -tak jak było w moim przypadku. A ludzie reagują wtedy tak samo i uważają przy tym, że są OK.

Poznałem kiedyś pewną osobę. Dość szybko ją polubiłem z różnych powodów. Stąd chyba nic dziwnego, że chciałem utrzymywać tę znajomość, w miarę możliwości rozwijać ją itd. I wydawało się, że druga strona nie ma nic przeciwko, bo takie sprawiała wrażenie. Aczkolwiek bardzo szybko zaczęła się zachowywać dwuznacznie. Raz sprawiała wrażenie, że żyjemy w jakiejś tam komitywie i dobrych relacjach, za chwilę traktowany byłem jak „zło konieczne”. Przykłady to opisujące sobie daruję, orientujecie się mniej więcej jak to wyglądało, co powinno wystarczyć.

W wyniku takiego zachowania tej osoby z początku myślałem, że po prostu potrzeba czasu na to, żeby ta znajomość jakoś okrzepła. Trzeba się poznać lepiej, dowiedzieć czegoś o sobie, spędzić trochę czasu itd. No standard. Więc nie robiłem z tego dwubiegunowego zachowania jakiegoś problemu. Starałem się podchodzić do sprawy normalnie, zwłaszcza, że darzyłem tę osobę jakąś sympatią i to z czasem coraz większą. Tak więc czasami mieliśmy ten kontakt w różnej formie nawiązywany, ale całość inicjatywy wychodziła ode mnie. To też z początku mi nie przeszkadzało z powodów, o których powyżej wspomniałem -uważałem, że potrzeba czasu na rozwój wzajemnych relacji. Tak więc choć lampka z tyłu głowy paliła się, że coś jest nie tak, zignorowałem to, bo uważałem, że warto.

Koniec końców jakieś status quo było zachowane przez dłuższy czas, ale zachowanie strony przeciwnej było coraz bardziej niechętne i lekceważące, choć jednocześnie przy zachowanych pozorach, że jest wszystko w porządku. Np. pytam o to, czy się zobaczymy, spotkamy, dostaję w odpowiedzi: dziś/teraz nie mogę, ale jak wrócę za dwa tygodnie skądś tam to owszem”. No to w dobrej wierze i rozumiejąc to, że ktoś ma coś do roboty, za te +/- dwa tygodnie odzywam się znów. Znów jest brak konkretu, bo coś tam, ale znów jest to wiarygodne i nawet wiem z niezależnych źródeł, że „usprawiedliwienie” jest zgodne z prawdą. Zabawa trwa przez jakiś czas co jakiś czas, w końcu jest – jak się potem okazuje kaprys- spotkanie. Ale nie należy do najlepszych z powodu wyraźnego dystansu i niechęci tej osoby. Ale nadal jest wrażenie, że „jest przecież wszystko między nami OK”. Cóż, bywa, że ktoś ma akurat słabszy dzień a początki zawsze są trudne, zobaczymy co dalej. Ale dalej niechęć jest nadal i do tego zaczyna się olewanie. Brak odpowiedzi, nieodebranie telefonu po raz któryś z rzędu (nie, nie wisiałem non stop na słuchawce) itp. Aż w końcu pojawiła wręcz otwarta niechęć, zwłaszcza, gdy ta osoba była w gronie swoich znajomych. No więc już nie da się powiedzieć, że jest wszystko w porządku, prawda? Więc odzywam się do niej i stawiam sprawę jasno: albo się znamy albo mamy się w dupie. Po co się oszukiwać? W odpowiedzi (łaskawej, bo jak zwykle nie od razu się doczekałem) dostaję wielkie zdziwienie pod tytułem: „ale o co chodzi?”, stek pretensji, że rzekomo nie mam swojego życia, że nie jesteśmy przyjaciółmi itd. No generalnie konkretna zjeba z kategorycznym żądaniem odpierdolenia się na wieki wieków. Ale wiecie co na dokładkę do tego dostałem? Tekst o tym, żebyśmy utrzymali naszą „daleką znajomość” i nie palili za sobą mostów, bo przecież w sumie jest tak bardzo OK. Najwyraźniej jedynie po to, że a nuż może się on kiedyś na coś przyda, a poza tym z uwagi na wspólne grono znajomych, jest to trochę niewygodne i niezręczne, gdy się komuś każe spadać a potem jednak się gdzieś widzimy. I ta osoba jednocześnie nie widzi (czy też inaczej: wygodnie jej nie widzieć) niczego nienormalnego w takim „podwójnym” zachowaniu. I co więcej zauważam, że dziś wiele osób -coraz zresztą więcej w tych pierdolonych czasach- podchodzi do innych właśnie z takim wyrachowaniem i zakłamaniem: mam cię w dupie, odpierdol się, ale jednocześnie wszystko między nami jest takie super, oczywiście dopóki mam kaprys, potem spierdalaj, nie mający własnego życia stalkerze do którego, jak to ktoś w komentarzu pod tamtą chujną napisał, „choćby skały srały to nigdy nie dotrze (…), że można sobie (…) nie życzyć jego towarzystwa” i „najlepiej jak najszybciej wykluczyć go z kręgu znajomych”, a w domyśle najlepiej tak, by zostawić sobie furtkę, gdyby jednak kiedyś na coś się przydał. Jedyny komentarz, jaki był pod tamtą chujnią odmienny, i bardzo zresztą trafny, to ten, w którym ktoś napisał: „To powiedz mu prosto z mostu dlaczego go unikasz! miej jaja!!”. I rzeczywiście. Bo może gość opisywany w tamtej chujni przegina pałę i jest rzeczywiście tym stalkerem, ale ile osób ma sytuację taką, jak moja, opisana powyżej, i za taką „nachalną mendę” jest uważana tylko dlatego, że kogoś lubił i ten ktoś dawał do zrozumienia, że chce utrzymywać znajomość, nie ma nic przeciwko jej rozwijaniu, podczas gdy tak naprawdę liczyło się tylko to, że był akurat taki kaprys, lub np. potrzeba czegoś od drugiej osoby, a potem „murzyn swoje zrobił, murzyn może odejść”, ale „nie palmy mostów, wszystko jest OK, tylko spierdalaj aż będę cię potrzebować”. Uważacie, że to jest w porządku zachowanie? Ręka do góry: kto chciałby się w takiej sytuacji znaleźć i czy uważałby się za „cholerną zarazę” i „upośledzonego durnia kolegę”? Bo może to ja jestem rzeczywiście porąbany, bo uważałem kogoś za przynajmniej bliskiego znajomego.

30
124
Pokaż komentarze (45)

Komentarze do "„Nachalny znajomek”… z nieco innej perspektywy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Może znajomi na Ciebie gadają różne rzeczy np złe i laska nie chce się z Tobą spotykać żeby nie robić sobie obciachu

    3

    0
    Odpowiedz
  3. Jako że chujnię raczył był popełnić Pan wasz, Mesio, to wszelakie teksty o wzięciu trzech stów w łapę i CV w zęby i stawieniu się pod bramą Łódzkiego Wydziału Fabrycznego możecie sobie, patałachy zakichane, wsadzić tak głęboko, że nawet prężna pała Byczywąsa tam nie sięgnie, albowiem Pan wasz już tam zapierdala na swoje 18 tysi. /Mesio

    PS. A z cyklu Pan wasz, Mesio, poleca i nakazuje (w końcu tradycja rzecz święta) : „Japan’s War in Colour | 2004 Documentary with never seen before films” (https://www.youtube.com/watch?v=WJLE2pnN9WY). A jak ktoś powie Panu waszemu, jaki jest tytuł muzy lecącej na początku tego dokumentu, to dostanie zniżkę na wpisowe do naszego zakładu, a może nawet dostąpi zaszczytu, że Pan wasz się do niego uśmiechnie (jak tylko mu w końcu wyremontują zęby ;)).

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Kogo to obchodzi. Powiedz nam co shortujesz teraz geniuszu. Jak jesteś taki mocny w kasie to na pewno obracasz już miliardami na giełdzie.

      1

      1
      Odpowiedz
      1. mam shorty na Ełro do Pln i Dolara nowozelandzkiego, kilkaset tysięcy w Petrolinves i PKO BP oraz tysiąc kontraktów na wiga30 ale chuj was to obchodzi patałachy zajebane i tak połowa nie wie co to jest…

        0

        0
        Odpowiedz
    2. muza na początku trzecia płyta Modern Talking a potem Zdzisława Sośnika, tylko nie pamiętam tytułu… Wygrałem?

      1

      0
      Odpowiedz
  4. Mesio jest głupi.

    3

    1
    Odpowiedz
  5. Współczuję

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Nie warto mieć znajomych.

    3

    1
    Odpowiedz
  7. Nie rozumiem Twojego wpisu, ludzi którzy Cię olewają a przychodzą tylko wtedy jak nie mają co ze sobą zrobić trzeba wykluczyć z grona znajomych i nie ma innego wyjścia, postawiłeś się po drugiej stronie ale nie podałeś konkretnego argumentu.

    5

    0
    Odpowiedz
  8. Gościu nie dziw się, że dziewczyna, bo jestem pewien że ta „pewna osoba” to płeć piękna Cie olała skoro nie masz swojego życia i ślinisz się na jej widok. Dodatkowo potrzebujesz czyjejś aprobaty uznania żeby czuś się dobrze. Zachowujesz się jak jakiś potrzebujący, bezpański piesek. Gdybyś był wartościową osobą to Ty odbierałbyś telefony od innych, również wartościowych osób, ale także w tym takich „piesków”, którymi losem byś się nie przejął, bo takie osoby są jak wampiry energetyczne. Niektórych to trzeba wyplewić. W kulturalny sposób zostałeś wyplewiony, a uczepiłeś sie jak rzep psiego ogona.

    7

    2
    Odpowiedz
  9. Zupełnie jakbyś opisał moją znajomość z pewną laską. I jak w końcu zmądrzalem to usłyszałem pretensje.

    6

    0
    Odpowiedz
  10. Straszne pierdolenie aż mi się czytać odechciało, za długie kurwa !!

    5

    3
    Odpowiedz
  11. za dużo minusów masz, więc pewnie pierdolniĘty jesteś ziomek ELO!

    2

    3
    Odpowiedz
  12. Od początku domyślałem się, że chodzi o kobietę co znalazło potwierdzenie („do niej”) i wcale mnie to nie dziwi. Powiem Ci tak: bwahahahahahahahahahahaha! Inni chujowicze Ci tutaj na pewno przetłumaczą więc nie będę się powtarzał bo wygląda na to, że jesteś nowy na tej stronie. Ja na szczęście jestem introwertykiem i nie muszę łazić i się łasić do nikogo – wygrałem na loterii genetycznej (mam to po rodzicach). Sam ze sobą jest mi najlepiej, a ludzie to zbędny mebel w życiu. W wolnym czasie robię co mi się podoba. Gram w gry, oglądam anime, pójdę sobie na spacer, posłucham muzyki (klasycznej, neo-klasycznej, metalu) i jestem w niebie! Żal mi was ekstrawertyków – całe życie musicie się tak męczyć i pracować tylko po to żeby zadowolić otoczenie. Egoizm i hedonizm to podstawa mojego szczęścia. Pozdrawiam z introwertycznego tronu, patrząc z góry na masy ekstrawertycznych konformistów. Hahahahaha.

    22

    1
    Odpowiedz
    1. Hehe kolego mam podobnie. Gdybym nie musiał pracować i liczyć się z kimkolwiek (czyli miał w chuj kasy do końca życia) to w ogóle bym żadnych relacji z nikim nie utrzymywał. Może w ostateczności bym sobie kota kupił czy coś w tym stylu bo lubię zwierzęta które o wiele bardziej szanuję niż ludzi. Przy czym nie mam żadnych problemów z funkcjonowaniem wśród ludzi, ba, najlepsze jest to, że uchodzę za duszę towarzystwa i zapraszają mnie nawet do siebie do domu, a ja tylko utrzymuję taki kontakt i dobre wrażenie bo mi się to chwilowo opłaca i tak mi wygodnie. Wszystkich mam tak naprawdę w dupie, kompletnie nic mnie z ich spraw nie interesuje i gdybym mógł to w ogóle z nikim bym nie gadał ani nigdzie nie wychodził. Sama wymiana zdań od czasu do czasu z obcymi ludźmi na jakichś forach czy blogach spokojnie by mi wystarczyła, nie potrzebuję żadnych innych relacji towarzyskich twarzą w twarz. Niestety na razie przynajmniej pozory jeszcze jakiś czas muszę zachowywać.

      8

      2
      Odpowiedz
      1. Kota lepiej przygarnąć bezdomnego niż kupować

        2

        0
        Odpowiedz
  13. Zdecydowanie jesteś pojebany. W dodatku grafoman. Nic dziwnego, że ludzie Cię unikają, nikt nie lubi takich upierdliwych zjebów.

    5

    1
    Odpowiedz
  14. Tą osobą, z którą chciałeś się zaprzyjaźnić mogła być tylko i wyłącznie jakaś przedstawicielka płci żeńskiej. Nie ma innej opcji. Niezdecydowana w chuj. Gdzieś tak dwa lata temu też taką samą poznałem. Niby wszystko fajnie, ale mam Cię w dupie – taka właśnie sprzeczność niepojęta, tak byłem traktowany. Murzynem byłem, swoje zrobiłem, była po nieudanym związku, straciła wiarę w mężczyzn (jak mi mówiła), feminizowała od czasu do czasu, myślałem sobie – potrzebuje dziewczyna czasu, może za jakiś czas się do mnie przekona. Chuja prawda, swoim przymilaniem się uświadomiłem jej, że nie wszyscy faceci są tacy źli, a i tak kopa w dupe dostałem. Ona w przeciągu tych dwóch lat już chodziła kilka miesięcy z jakimś jednym fagasem, nie wyszło jej z nim, kilka miesięcy znów była sama i teraz ma drugiego konkubenta. Z tym drugim to wielka miłość, fotki na FB, całuski, serduszka i rzyganie tęczą.
    Wbijam knagę w te całe przyjaźnie i zaloty. Ani nie mam koleżanek ani kolegów. Po co się starać jak i tak na koniec zostaniesz nazwany nachalnym ciulem. Żyję teraz tylko dla rodziny, sami swoi, w nich płynie moja krew. Do niespokrewnionych mieszkańców tej planety jakoś straciłem zaufanie.
    Pozdrawiam Cię „nachalny znajomku”.
    Nie daj sobie w kaszę dmuchać.
    Trudno żyć samotnie, to fakt, ale już wolę tak żyć niż tracić swoją godność przymilając się do ludzi, którzy i tak mają mnie i moje starania głęboko w kiszce stolcowej.
    Trzymaj się.
    Cześć!

    10

    0
    Odpowiedz
  15. Zgadzam się z Tobą, ale mam trochę inne podejście do budowania znajomości. Na początku wydaje mi się że obie strony starają się być dla siebie miłe i nie strzelać fochów itp. ( Np jesteś z nowym ziomkiem na wycieczce w pokoju, albo przychodzisz do pracy i poznajesz typa który ma biurko obok etc, dogadujecie się bo np coś was łączy) i w tym początkowym etapie ludzie praktycznie zawsze są uprzejmi, a jak ktoś już po paru pierwszych dniach daje ci dla przykładu odczuć swój zły humor i zlewa to takiej znajomości nie powinno się dawać żadnych szans.. to racja z tym że niektórzy mają znajomości na odpierdol. Ja miałam tak z jedną laską która chyba zbierała znajomych po to żeby miec obok kogo siedzieć jak nie będzie jest Bff ( strasznej suki swoją drogą). Na początku wydawała się ok, ale gdy ją przejrzałam pierdolnęłam tę znajomość w kat ( gdy zobaczyła że się odsunelam , sama za mną lazi, taki paradoks idiotyczny). Nie zmieniaj świata, nie chodz za ludźmi niewartymi uwagi , z łatwością znajdziesz kogoś szczerego ( tylko trzeba kręcić się w towarzystwie i z niego wyluskiwac wartościowe osoby a nie pijawy albo tchórzy – mam znajomego , fajny typ do pogodania, siedzial ze mną dopóki nie dojrzał że inni goście z roku gdzieś tam że sobą w kołku nie gadają , wtedy na baczność od razu i idzie lizać im dupę ( a oni mają go za freaka, niestety zresztą słusznie , patrzę na niego i staram się mu wytłumaczyć żeby do nich nie chodził bo jest tam pacholkiem co najwyżej ale typ najwyraźniej to lubi. Ciekawa obserwacja ludzkich zachowań 😛 w każdym radzie zasada nr 1 – nie rób sobie z takich przyjaciół i się nie przywiązuj , co najwyżej luźne pogaduszki o dupie maryni ( tak, nawet takie coś jest czasem potrzebne))

    8

    0
    Odpowiedz
  16. Co za niedorozwój, dostaje pierdyliard sygnałów że się z nim nie chce funkcjonować to uznaje że „potrzeba czasu na to, żeby ta znajomość jakoś okrzepła”. Koleżka nie chciał być chamski to ci nie mówił od razu żebyś się odpierdolił od niego. To tak jak z dziewczynami, nawet jak pasztet do ciebie podbija to nie mówisz od razu żeby spierdalał, tylko starasz się jakąś ściemę wymyśleć, albo delikatnie spławić, a jak nie wychodzi to dopiero mówisz wprost żeby się odstosunkowała bo ci się nie podoba. Teraz coś ci powiem: jak ktoś daje ci sygnały że nie ma ochoty na twoje towarzystwo, to znaczy że nie ma ochoty, nie szukaj drugiego dna.

    7

    1
    Odpowiedz
  17. Ja pierdole, powinno byc ograniczenie do 350 stron maksumalnie. Dala ci dupy czy nie?

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Tak, zadzwoniłem do Roksy, wziąłem 200zł w zęby i w końcu zadupczyłem po 50 latach prawictwa.

      2

      0
      Odpowiedz
  18. wiesz jaki jest problem? leciałeś na laskę, liczyłeś na wiele, a teraz gdy Cię olała masz wielki żal, bo nie potoczyło sie po Twojej myśli. stąd ten hejt.

    1

    0
    Odpowiedz
  19. Od autora. Sporo z was, po komentach sądząc, nie zrozumiało.

    1. Tak, przytoczony przykład to akurat była kobieta. Ale takich sytuacji miałem kilka w życiu w wykonaniu przedstawicieli obu płci. Więc nie, to nie chodzi o to, jak to jestem zawiedziony „że mnie nie chciała”. 🙂 Nikt z nich nie chciał postawić sprawy jasno, bo było mu/jej wygodnie. Dopóki ja nie uznałem, że relacja z kimś tak postępującym jest gówno warta, to to się ciągnęło. A gdy decydowałem (szybciej lub wolniej, w zależności od konkretnej osoby) o tym, by zerwać znajomość z taką osobą, to też byłem zły i rozpoczynał się koncert strugania debila pt. „o co ci chodzi?”.

    2. Wbrew stwierdzeniom z komentarzy, nie śliniłem się, nie łasiłem, mam swoje życie itd. Po prostu, poznałem kogoś, lubiłem, to od czasu do czasu wyszedłem z inicjatywą spędzenia wspólnie czasu. I owszem, chciałem poznać lepiej. Czego tu nie rozumiecie, gimbazo najwyraźniej? A co? Może miałem udawać, „jak to tej osoby nie lubię”? Co to, kurwa, jest? Przedszkole? „Powiem Kasi, że jej nie lubię i pociągnę ją za warkocz?”. W takim razie spierdalać dorosnąć.

    3. Do gościa z komentarza, w którym się dziwi, że „potrzeba czasu, żeby znajomość okrzepła”. Tak, potrzeba czasu na to. Wielu wydaje się tego nie rozumieć, wielu jest nauczonych powierzchniowości kontaktów z innymi, ograniczających się jedynie do tego: „co z tego uda mi się uzyskać?”. Czyli, „jak najmniej od siebie”, czyli, „udajemy, że jesteśmy kumplami, załatw mi to i to, lub, nie mam co z sobą zrobić, to się gdzieś tam spotkamy, ale jak tylko uzyskam, co potrzebuję, albo ktoś „lepszy” mi zaproponuje np. imprezę, to spierdalaj. Tylko wiesz, nadal jesteśmy kumplami, bo może kiedyś będę znów potrzebował”. To jest obłuda. Ale w początkach znajomości na ogół ktoś ma dany jakiś tam kredyt zaufania, stąd nie od razu jest skreślany za takie zachowanie. Dopiero jak się sytuacja powtórzy raz czy drugi, to trzeba uznać, że koleś sobie w kulki leci. Potrzeba po prostu trochę czasu, żeby się przekonać. A czasem jest to dodatkowo utrudnione w ocenie, gdy ktoś ma wiarygodny powód do wykrętów, a do tego raz na jakiś czas się zachowuje normalnie jak na przyjaciela przystało. Traci się wtedy więcej czasu na gówno wartą znajomość z kimś takim. To po pierwsze.

    Po drugie, często jest tak, że ludzie podchodzą do kogoś w niechętny sposób, bo mając tą powierzchowną znajomość z tym człowiekiem, taką „pięknie, ładnie i z daleka”, go w ogóle nie znają. I tracą na tym obie strony, gdy jedna wychodzi z założenia: „prawie go nie znam, to oleję”, zamiast jednak poświęcić trochę czasu i poznać lepiej. W ogóle zresztą nie rozumiem podejścia: „nie znam go, to z góry założę, że nie ma po co znać”. Mam dobrych kumpli, z którymi dojście do etapu, że jesteśmy przyjaciółmi zajęło kilka lat. No ale nie wychodziliśmy z założeń: „nie znam go to nie chcę znać” i „opłaci mi się to poudajemy, a potem spierdalaj”. Po prostu, powoli znajomość się nam rozwijała.

    Co sprowadza mnie do komentarza: „Nie rozumiem Twojego wpisu (…), postawiłeś się po drugiej stronie ale nie podałeś konkretnego argumentu.”.

    Widzisz, to wszystko jest właśnie argument. Podchodzę do znajomości tak jak w przypadku tej powyżej wspomnianej z kumplami, z którymi powoli się one rozwijały. Wiele osób jednak z wyrachowania, wygodnictwa, mentalności itd. podchodzi do tego inaczej. Tak jak opisana w chujni osoba. I wtedy za dobre słowo, chęci, wyciągniętą rękę, dostajesz zjebę. Ale zjeba to pół biedy. Dostajesz łatę namolnego, upierdliwego, czasami wręcz stalkera. I wychodzi na to, że marnowałeś na kogoś czas i czasami jakieś środki. Do tego masz dodatkowo kaca jeśli kogoś lubiłeś, że cię tak potraktował. A w tym czasie taki gość pisze chujnię (albo obrabia ci dupę), jak to ktoś się do niego przyczepił (przy czym zgoda, tamten zdrowo przegiął pałę) a banda podobnych przychlastów mu przytakuje: „tacy ludzie to zaraza”. Tymczasem najczęściej tak jest, że niesprawiedliwe wobec kogoś zachowanie (i fałszywe, gdy nie powie się wprost: „nie chcę się z tobą znać”) i potem oskarżenia choćby o namolność wychodzą właśnie od nich. A cała „zbrodnia” ludzi uznanych za „zarazę” to to, że podeszli do kogoś po ludzku i wyciągnęli rękę. To jest ta chujnia widziana z drugiej strony.

    4. Do narzekających, że długie. 🙂 Oj żałosne patałachy… To jest nieco ponad jedna strona w Wordzie. Czyta się góra pięć minut (chyba, że jeszcze jesteście na etapie składania literek). Ja wiem, że fatalny poziom edukacji w tym cebulackim kraju wyhodował stado pokemonów, które wręcz brzydzą się słowem pisanym, a tekst dłuższy niż 5 linijek to wyzwanie, ale nikt nie każe się wysilać. Spierdalać. /Mesio
    PS. PS-a nie będzie. I chuj.

    9

    3
    Odpowiedz
    1. Może jesteś poprostu brzydki

      4

      1
      Odpowiedz
      1. „Może jesteś poprostu brzydki”

        Może. 😉 /Mesio PS. Ale Pan twój nadrabia to szeregiem innych wad i wtedy wygląd już nie ma takiego znaczenia. 😉

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Jesteś żałosnym, filozoficznym pętakiem. Rozbrajasz wszystko na logiczne argumenty i piszesz prace doktorskie. W dodatku robisz to w relacjach z kobietami, które to kierują się emocjami, a nie logiką. W dużej mierze zależy od humoru czy się spotka czy się nie spotka, od danej chwili. A Ty kurwa ośle, piszesz na 1000 słów rozprawkę o tym jak ktoś powinien się zachować w danej sytuacji międzyludzkiej. Już widzę jak to ” od czasu do czasu wychodzisz z inicjatywą” , a może wpraw adresatkę Twoich westchnień w dobry nastrój, albo poczekaj aż sama wyjdzie z inicjatywą. Ojej, nie chce? Widocznie kurwa nie ma ochoty. Taki brak spontanu i logiczne wałkowanie to Gwóźdź do trumny każdej relacji, to odpycha chłopie. Pisz lepiej doktorat.

      4

      2
      Odpowiedz
      1. 1. Rozkładam to na logiczne argumenty i rozpisuję się tutaj (ewentualnie przemyślę sobie to i owo w podobny sposób), bo jest to z korzyścią dla mnie.

        2. Wiem, że kobiety kierują się emocjami. Ale nie o to chodzi. Nie to było tematem, a temat dotyczy zachowania bez względu na płeć. Poza tym kto ci powiedział, że ja ją w ogóle chciałem podrywać? Co to, nie można mieć jakiś bliższych znajomych przeciwnej płci, z którymi czas można spędzać? A czy może kiedyś zmieniłoby się coś na więcej. Może tak, może nie. W takich przypadkach to czas i wzajemne relacje pokazują. Nie zawsze jest to od razu, a często nie pojawia się w ogóle i znajomość zostaje znajomością. To jest kompletnie inny temat.

        3. Co do mojego „wychodzenia z inicjatywą”. nie było to nic szczególnego ale też nie było to nic nietypowego. Ot, znam kogoś, to jak mam ochotę czas z tym kimś spędzić (przy dowolnej rozrywce) to po prostu pytam. A wprawiał kogoś w dobry nastrój, żeby łaskawie się zgodził nie będę, bo nie będę skakał na dwóch łapkach. Chce to fajnie, nie, to łaski bez.

        4. Sama z inicjatywą może nie wyjść z różnych powodów, zresztą nieistotne chyba kto z tą inicjatywą wyjdzie. Ważne jest to, że coś z tej inicjatywy wyniknie lub nie. Oczywiście ochoty może nie mieć ani na to, żeby się spotkać, ani na to, żeby mnie znać. Ale takie rzeczy się mówi, a nie robi ludzi w chuja dla własnych kaprysów czy z wyrachowania. I to o tym był temat pogadanki.

        5. A spontan bywa. 🙂 Ale na pewno jest on znacznie utrudniony, gdy druga osoba słabo reaguje, lub czasami w ogóle nie wie, co to spontan. Bliższe poznanie się może zlikwidować tę barierę, więc przekreślanie wszystkiego z góry też jest często błędem. /Mesio

        PS. A doktoratu pisać nie zamierzam. Przy bramie naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego to my ewentualnie wymagamy doktoratu. 😛

        4

        0
        Odpowiedz
  20. nie czytałam, bo mi się nie chciało

    1

    1
    Odpowiedz
  21. Ludziki potrzebują krótkiego i treściwego trzymania za mordę,oni o tym marzą i nie czują pragnienia wolności bo gdyby go czuli to zechcieliby się wyswobodzić z kajdan w które zostali zakuci,ale póki co te kajdany aż tak nie cisną i to ich strasznie mierzi i denerwuje,ale i to się kiedyś zmieni bo kiedyś kajdany będą tak zaciśnięta na rękach i nogach ludzików że aż będą krwawić,wbijać się w ręce i łamać kości nieraz,wtedy poczują oni pełnię szczęścia,szczęścia którego nie mogli zaznać na swych osiedlach i betonowych kręgach swoich nor i w pracy która nie dawała im wystarczająco w kość żeby jednak nie byli w stanie myśleć o sprawach które ich wkurwiają i dołują.

    1

    1
    Odpowiedz
  22. chyba cie posrało. A co to za „osoba”, że ci tak strasznie zależało? lecz się człowieku

    0

    3
    Odpowiedz
  23. No dobrze, skoro mój komentarz z chujni „Nachalny znajomek” był tutaj tak często cytowany, czuję się zobowiązany jakoś odnieść się też do powyższej chujni.
    Otóż sprawa wygląda nieco inaczej, niż się autorowi wydaje. Mamy taką sytuację, drogi autorze – przypuśćmy, że mnie poznajesz. Jesteś dla mnie obcą osobą, więc na wstępie nie mam żadnych uprzedzeń do Ciebie, ale z drugiej strony nie jesteś też moim najlepszym kumplem (wiem, że w chujni pewnie chodziło o kobietę, ale mniejsza o to). Ot, poznałem Cię, przyjąłem do wiadomości jak masz na imię i tyle. Może nawet daję się zaprosić na piwo – czemu nie. Mija powiedzmy tydzień. Dzwonisz do mnie, czy nie miałbym ochoty w któryś dzień znowu wyskoczyć na piwko. No i to jest jeszcze w sumie w porządku – zapytać można, czemu nie. Tylko, że ja odmawiam mówiąc, że w tym tygodniu nie mam za bardzo czasu. No i teraz zaczyna się ten błędny tok rozumowania. Bez względu na to, czy „brak czasu” jest prawdą, czy nie – powinna Ci się w tym momencie zapalić lampka, że delikatnie daję Ci do zrozumienia, że nie jestem zainteresowany znajomością z Tobą. Za drugim razem, gdy nie daję się na to piwo wyciągnąć, to już powinien być dla Ciebie czysty jak łza sygnał „daj mi święty spokój”. Po dwóch próbach to już jest naprawdę oczywiste i nie ma tutaj żadnego drugiego dna, że „znajomość musi okrzepnąć”.
    Kolejna błędna interpretacja – jeśli nie powiem Ci wprost „wypierdalaj”, to znaczy, że chcę sobie zostawić furtkę, bo kiedyś możesz mi się przydać. Otóż mylisz się, nie o to chodzi, drogi autorze. Jak już wcześniej napisałem – na początku jesteś dla mnie obcą, zupełnie obojętną osobą. I tu się w sumie wiele nie zmienia, nawet jeśli się sobie nawzajem przedstawimy i trochę poznamy. Ot, najwyżej mijając się na ulicy powiemy sobie „cześć”. Ale do rzeczy. Nie mówię wprost „odpierdol się” nie dlatego, że chcę sobie zostawić furtkę. Tego zwyczajnie wymaga kultura, żeby delikatnie dać coś do zrozumienia, zamiast od razu kogoś zwyzywać. Zresztą dziwnie by to wyglądało, gdybym zapytany o to, czy wyskoczę na piwo odpowiedział „odpierdol się” jakiejś nowo poznanej osobie. Więc mówię „nie mam czasu” – kulturalnie, grzecznie a i przekaz dość jasny, że nie mam ochoty.

    3

    1
    Odpowiedz
    1. „No i teraz zaczyna się ten błędny tok rozumowania. Bez względu na to, czy „brak czasu” jest prawdą, czy nie – powinna Ci się w tym momencie zapalić lampka, że delikatnie daję Ci do zrozumienia, że nie jestem zainteresowany znajomością z Tobą. Za drugim razem, gdy nie daję się na to piwo wyciągnąć, to już powinien być dla Ciebie czysty jak łza sygnał „daj mi święty spokój”.”

      No i widzisz, nie całkiem jest tak, jak piszesz.

      Owszem, lampka się zapala, o czym zresztą wspomniałem wcześniej. Ale w momencie, gdy nie stawiasz sprawy wprost, zawsze jest możliwość, że rzeczywiście w tym momencie czegoś nie możesz zrobić (zwłaszcza, gdy ta druga strona ma możliwość to sprawdzić), a nie, że chcesz, by ci dać spokój. I co więcej, tę potencjalną możliwość tacy jak ty (no, niech będzie, że podobni) nauczyli się dodatkowo wykorzystywać. Powiem ci, jak by było dalej. Po tym drugim razie (oczywiście zakładając, że z jakiegoś powodu nie zależałoby mi bardziej na tej znajomości) doszedłbym do wniosku, że chcesz, żebym się odpieprzył. I bym to zrobił. Potem przypadkiem byśmy się gdzieś na mieście spotkali, albo ty byś nagle miał kaprys wybrać się kiedyś na to piwo, lub też może zdarzyłoby się tak, że byś czegoś potrzebował. I byś przylazł. I byłoby wielkie zdziwienie z cyklu: „ale kutas, nie chce mnie znać, a przecież nic nie zrobiłem”. Moja znajoma właśnie się taka okazała. I to na bezczelnego, kiedy na koniec, gdy postawiłem sprawę na przysłowiowym ostrzu noża, przestała udawać i powiedziała wreszcie, że nie chce się ze mną zadawać, że wkurwia ją nasza znajomość i to, że w ogóle mamy ze sobą jakikolwiek kontakt, ale jednocześnie dodała „nie przestawajmy się znać”, że nie chce, żebyśmy palili mosty, bo -to już oczywiście w domyśle- może mi się na coś przydasz (w końcu jesteśmy takimi dobrymi znajomymi, nie?). Czyli mam cię w dupie, ale potraktuj mnie tak samo, to jesteś taki owaki, od znajomych się odwracasz (plus ewentualne obrobienie dupy w ten deseń). A daj szansę, to w momencie kiedy dana potrzeba zostanie zaspokojona (obojętne czy to będzie to spotkanie na piwie, czy załatwienie czegoś), to spierdalaj, nie znamy się, natrętny jesteś i takich namolnych to się powinno utylizować.

      Wygodne, prawda? I tak naprawdę to chujowe podejście z czyjej strony? Mojej, czy takiej osoby?

      No widzisz. I nie wciskaj mi bajek o tym, że to nie jest dla furtki. Kupa ludzi wykorzystuje przecież znajomości u ludzi, których tak naprawdę ma w dupie. To kwestia, gdy taka potrzeba po prostu zaistnieje. Znałem i takich.

      „Nie mówię wprost „odpierdol się” nie dlatego, że chcę sobie zostawić furtkę. Tego zwyczajnie wymaga kultura,”

      Nie. Kultura to najwyżej może wymagać formy, w jakiej powiesz, że z daną osobą nie chcesz utrzymywać kontaktu (bo przecież nie musisz powiedzieć: „odpierdol się”), a nie tego, że zabrania powiedzieć ci jak jest naprawdę. Tylko, że ponownie: to jest wygodne. Nawet jeśli jakimś cudem (nie róbmy z siebie naiwnych dzieci) jest tak, że nie jest to celem zostawienia sobie furtki, to jest zwyczajnie unikaniem niewygodnej, niezręcznej prawdy, w nadziei, że się rozejdzie po kościach i nie będziesz musiał stanąć i komuś powiedzieć to w oczy. I na ogół działa w przypadkach, gdy jedna i druga strona podchodzi do tematu tak samo. Ale czasem tak nie jest. Wtedy po prostu jest fair wobec drugiego człowieka powiedzieć, jak to naprawdę wygląda zamiast udawać. Bo prędzej czy później i tak szambo się rozleje. /Mesio

      3

      0
      Odpowiedz
  24. Lecz się andzej lecz sie

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Jeśli to faktycznie napisał Mesio, to jakoś tak nagle mniej go szanuję po przeczytaniu tego.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. „Jeśli to faktycznie napisał Mesio, to jakoś tak nagle mniej go szanuję po przeczytaniu tego.”

      A co? Spodziewałeś się, że Pan twój, Mesio, z wrodzonym skurwysyństwem obrabia każdą wyrobnicę, tyrającą u niego na taśmie, kiedy tylko ma ochotę? 😉 /Mesio PS. A nie przyszło ci do głowy, że Pan twój może po prostu kogoś lubić i traktować dobrze?

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Za bardzo się Mesiu spoufalasz z patałachami, przez co stajesz się taki bardziej… ludzki, zwykły. Wcześniej równałeś patałachów z ziemią jeśli trzeba było, albo dawałeś całkiem fajne rady, jednocześnie zachowując przy tym pewną granicę Mesio>Patałachy. Wszystko w myśl zasady „Mesio rządzi, Mesio radzi, Mesio nigdy cię nie zdradzi”. A teraz? Tak zwyczajnie sobie piszesz z resztą chujan. Że tak powiem, jakiś taki „mientki” się zrobiłeś.

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Cóż, Pan twój się starzeje… 😉 /Mesio PS. A co? Nadal wierzysz, że Pan twój, to „nieludzki i nie zwykły” skurwysyn, a nie po prostu wizerunek półżartem stworzony? 🙂

          0

          1
          Odpowiedz
  26. Jest takie powiedzenie : nie trac czasu dla kogos kto go nie chce tracić dla ciebie. Proste. Nie warto za takimi biegać i się uganiać. Miej człowieku swoją dumę.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Cóż, z tym nietraceniem czasu to jest prawda, dlatego zresztą sprawa została postawiona w ten sposób, że albo się znamy albo sajonara. Ale wiesz, z tą dumą to przesada. Owszem, trzeba się szanować, ale można też z początku nieco przymknąć oczy na jakiś drobiazg i dać znajomości szansę, żeby nie skreślić przedwcześnie czegoś dobrego. /Mesio PS. Na PS-a weny zabrakło.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Tak masz rację że z początku można przymknąć oko na to czy tamto by dawać szansę. Sama tak robię, ale nie do przesady. Jak za którymś tam razem widzę że druga strona coś kręci i mnie olewa to się takiej osobie nie narzucam. Odzywa się duma. Ludzie którym zależy na pewno znajdą sposób aby być częścią mojego życia. Takim podejściem myślę że uniknęłam nieprzyjemnych i rozczarowujących sytuacji.

        0

        0
        Odpowiedz
  27. Bardzo podoba mi się myślenie autora tej chujni i nawet po części się zgadzam ale nie zmienia to faktu że z takim podejściem to masz przejebane w życiu… Widzisz ja w sumie Cię szanuje że jeszcze jesteś no dobry. Jesteś kurwa po prostu dobrym człowiekiem tak mi się zdaje. W sensie pomoglbys każdemu gdyby Cię o to poprosił co nie? Problem jest taki że w sumie każdy z nas jest chujem. Ehh nawet nie wiem jak to wytłumaczyć. Każdy dobry człowiek też jest chujem tylko tego nie zauważa, myśli że jest dobry i widzi się jako ten moralnie czysty ale też ma pewnie za uszami w stosunku do innych osob, które emocjonalnie nie są dla niego tak ważne. Też nienawidzę tego kupczenia znajomosciami tego kolesiostwa tego kurwa „ta znajomość się opłaca” i kiedyś jeszcze bardziej się przeciwko temu buntowalem aż życie mnie nauczyło że tak jest po prostu. Wygrasz w Lotto i oni wszyscy wrócą. Każdy do Ciebie zadzwoni. Ogólnie sam kiedyś byłem jak Ty ale teraz nazwę to naiwnością. Musisz wyobrazić sobie że takich ludzi jak Ty jest mało. W sensie każdy ma życie. Swoje życie które mu po prostu płynie. I on nie myśli jak Ty „ej to jest fajna znajomość zadzwonie i się umowie na coś”. Nie, oni wszyscy po prostu żyją, dzwonią sobie do randoma z telefonu, jeden drugi piaty, w sumie chuj ich obchodzi z kim jak nie ten to inny. Oni po prostu mają się z kim spotykać mają ” ciekawych ” znajomości na pęczki . dlatego dla nich to wszystko nie jest ważne a jak widzą że Ty się tak dopominasz to zaczynają czuć się osaczeni… Bo to tak – wszyscy zawsze do nich dzwonią, wszyscy są zawsze dla nich gotowi a oni po prostu wybierają czaisz? A Ty jesteś chujowym wyborem bo nie można z Tobą po prostu się najevac tylko trzeba „pielęgnować ” znajomość blee weź spadaj nudziarzu next time meet you dwa lata później albo w cale jak se będę chciała (tak myślą) na koniec – jeżeli jesteś mesiem to tak właśnie sobie Ciebie wyobrażałem. Musiałeś być kimś takim (to nie wrzuta, sam Ci odpisuje kurwa siedząc o drugiej w nocy i klepiaj literki do chuj wie kogo) bo nikt nie siedzi i nie poświęca tyle czasu na jeden głupi serwis z randomami. Więc tak czułem że stworzyłeś sobie mesia bo wygodnie się z nim czujesz. W sumie byłem tu gdy dopiero zaczynałes i teraz trochę męczące jest ze musi być Twój komentarz pod każdym wpisem. Kiedyś celne riposty, teraz tak jakby smutny obowiązek. Dobra tam i tak pewnie w chuj inaczej zrozumiesz co napisałem niz bym chciał 😛 pzdr z aglomeracji łódzkiej 😉

    0

    0
    Odpowiedz
    1. „W sensie pomoglbys każdemu gdyby Cię o to poprosił co nie?”

      No nie każdemu. Niektórzy za bardzo przegięli w przeszłości pałkę. 😉
      A poza tym nawet w pomaganiu jest jakaś dawka egoizmu -człowiek po prostu fajnie się czuje, ma jakąś tam satysfakcję.

      Ale tak. Rzeczywiście miałbym kaca, gdybym mógł coś zrobić a nie zrobił. Bo co mi szkodzi?
      Ale też święty nie jestem, swoje za uszami też mam.

      Co do reszty, to masz w tym dużo racji i ja sobie zdaję sprawę, że ten mechanizm, sposób myślenia, ludzi jest taki, jak to opisałeś -że mają znajomych na pęczki itd. Tylko, cholera, wiedzieć to jedno, a postępować tak samo to co innego. I przykład Mesia jest tu dobrym przykładam. Ja mógłbym być nawet gorszy niż Mesio, jestem do tego zdolny, taką mam gdzieś tam w środku naturę, że bez trudu mógłbym być taki. To, że prywatnie nie jestem jak Mesio, wynika po części z innego wychowania a po części z własnego wyboru, że jednak są jakieś granice i pewnych rzeczy się nie robi. To powoduje, że po prostu postępując jak Mesio z „robolami” miałbym za duży dyskomfort. Oczywiście w miarę robienia kroków w tym kierunku, stałbym się takim Mesiem. Tylko, że zdając sobie z tego sprawę, nie chcę. I tak samo jest z tymi znajomościami. Mógłbym do tego podchodzić w taki płytki sposób, jaki opisałeś i mieć tych znajomych w chuj. Ale dla samego siebie wolę mieć kilku ale pewnych. Więcej z tego satysfakcji, większa możliwość polegania na kimś, mniejszy kac, że się kogoś instrumentalnie traktuje, generalnie korzystne na dłuższą metę. Stąd cenię sobie takie właśnie znajomości, a nie te powierzchowne i z interesem. Taka „logika” za tym stoi. No a że tak jest od dziecka, już kilkadziesiąt lat, to mentalność polegająca na tym, że niektórych rzeczy nie jestem w stanie w swoim (i cudzym) zachowaniu zaakceptować (w lustro spokojnie patrzeć ;)) i dlatego np. nie wykorzystuję innych, to raczej mi już tak zostanie, pomimo jakichś tam kosztów tego. /Mesio

      PS. A co do Mesia. Mesia stworzył ktoś inny, zanim tu przeszedłem. Podejrzewam, że kto mógł, to sobie w komentarzach pisał jako Mesio (najczęściej w kółko to samo o 17 tysiach i jeżdżeniu mesiem). No i po prostu zaczęło mnie trochę bawić pisanie, jako ta postać i rozwijanie jej i rzeczy z nią związanych (choć nie wszystko jest moje, czasem ktoś się podszyje). W efekcie stało się dość regularne. Ale komentarze to mieszanka własnych poglądów na jakiś temat z tym „co by Mesio powiedział i jak przy tym jeszcze by czasem „pocisnął patałachom”. 😉 Tak pół serio pół dla jaj.

      0

      1
      Odpowiedz

Matka i rak

Mam 28lat i czytam chujnie regularnie. Powód? Aby doceniać to co mam. Dzisiaj sam muszę wylać żale, a być może ktoś inny doceni to co ma. Moja mama ma raka niedaleko piersi obok węzłów chłonnych. Owe węzły rozsiane są po całym organizmie. Lekarz usunął guza i niby powinno być ok. Niby, bo to gówno pleni się i trzeba robić badania i biopsje. Okazało się że ma przerzuty. Pierwsza chemia, druga chemia, trzecia chemia, radioterapie, medycyna niekonwencjonalna. Nic na tego złośliwego chuja nie działa. Mama zmarła 2 miesiące temu. Bardzo ją kochałem. Była silną, wesołą matką i babcią, która chciała mieć rodzinę i ją kochać. Niestety nie miałem okazji się z nią pożegnać i powiedzieć kim dla mnie była. Śmierć przyszła nagle. Nikt się nie spodziewal. Takie doświadczenie bardzo zmienia światopogląd i zabiera radość życia. Duża część chujni to sytuację w których można coś zrobić i zmienić. Niestety okazuje się że są takie w których nic nie zmienisz. Jeżeli masz dobre relacje z rodziną to proponuję powiedzieć swoim bliskim co się do nich czuje. Zróbcie to nie tyle dla nich co dla siebie.

102
3
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Matka i rak"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Moja mama zmarła na raka jajnika, do teraz tego nie moge zrozumiec,była piękną i pełną zycia kobietą, bardzo chciala życ. Nic tego nie zmieni. Rozumiem.

    15

    1
    Odpowiedz
  3. Wyczuwam trola i warszawiaka. Daje w dół

    2

    332
    Odpowiedz
    1. Ja też daje w dół, tylko, że pod twoim kurwa wpisem

      33

      1
      Odpowiedz
  4. Ja nic nie czuję do rodziców.

    6

    12
    Odpowiedz
    1. ja tez nie, ale chujowicz swoja szanowal(widac mial za co)… takze uszanuj go

      6

      1
      Odpowiedz
      1. Ależ ja go szanuję. Napisałem tylko, że jestem socjopatą.

        1

        0
        Odpowiedz
  5. Płakałem jak czytałem.. jak sobie takie coś wyobrażam to totalnie chujowe uczucie jest, a w rzeczywistości jeszcze gorzej musi być.. przykro mi autorze powodu śmierci twej matki. Trzymaj sie w miarę możliwości i nie popadaj w depresję, bo to też będzie nieptrzebnym spierdolstwem uciążliwym w twym życiu, trzym sie, pozdrawiam. Rafał

    12

    8
    Odpowiedz
    1. Mówienie komuś żeby nie popadał w depresję jest bezsensowne. Taka niespodziewana śmierć jest strasznym ciosem, ciężkim do pogodzenia się. Autorze, masz rodzinę, musisz być silny dla niej.

      7

      1
      Odpowiedz
      1. to miałem na myśli ziom, niech będzie silny

        5

        1
        Odpowiedz
    2. Rafał Otaku? Pewnie za końcówkę masz te minusy xD

      2

      3
      Odpowiedz
  6. I to jest tragiczna chujnia. Bardzo mi przykro, naprawdę. Po prostu się trzymaj…

    5

    2
    Odpowiedz
  7. Bardzo mi przykro.
    Ludzie posłuchajcie tej rady, mówcie najbliższych co czujecie. Dokladnie dla siebie, żeby nie żałować, bo jutra może nie być. Sam niedawno tego doświadczyłem, z poważnym rozpoznaniem trafiłem do szpitala. Wiele strachu i lęku ale moi rodzice po raz pierwszy usłyszeli z moich ust, że ich kocham. Niesamowita ulga i spokój mnie ogarnął a wiele rzeczy stało sie łatwiejszych. Na szczęście dostałem jeszcze trochę czasu, ale pojąłem jakie to wszystko ulotne.
    Współczuję raz jeszcze.

    1

    1
    Odpowiedz
  8. Chemioterapia zabija ludzi a nie ich leczy.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Niestety chemioterapia to loteria. Są ludzie, którzy się na nią nie decydują i żyją sobie z rakiem jeszcze długo mając chorobę w odwłoku, a są też tacy, którzy tą ciężką drogę z chemią przechodzą i jakoś im się udaje.

      2

      0
      Odpowiedz
  9. Ile osób zostało już uratowanych za pomocą takich leków jak: olej z konopii indyjskiej z receptury Ricka Simpsona, herbata z korzenia mniszka lekarskiego z receptury George’a Cairnsa, płukanie nowotworów roztworem sody oczyszczonej dr. Simonciniego czy spożywanie jąder pestek moreli gorzkiej to tylko niektóre ze skutecznych metod walki z rakiem i to walki zwycięskiej. Ludzie wolą słuchać sprzedawców śmierci w białych fartuchach i debili telewizyjnych. Żadnego samodzielnego myślenia tylko wzorce wyciągnięte z dupy i wielbienie pseudo idoli. Umierajcie sobie i dalej nazywajcie ludzi myślących samodzielnie ciemnogrodem. Zobaczymy kto dłużej pożyje.

    6

    5
    Odpowiedz
    1. I co za debile go zminusowali? Akurat gość ma racje bo osobiście znam człowieka któremu po kuracji naturalnymi specyfikami cofnęła sie choroba, w przeciwieństwie do ludzi którzy wolą chemioterapie i szpitale i przez to niewielki odsetek przeżyje.

      2

      2
      Odpowiedz
  10. Ciężko coś sensownego powiedzieć. Współczuję Ci i nie zazdroszczę. Niestety każdy ma tyle czasu, ile ma i nic na to nie można poradzić. Wierzę, że Twoja Mama jest teraz w lepszym świecie, w którym wszyscy się kiedyś znajdziemy. Trzymaj się, bądź silny i zadbaj o siebie. Pozwól sobie na smutek, ale jeśli będziesz w totalnym dole, to zadbaj o endorfiny(sport etc…), a w ostateczności pójdź do lekarza i weź leki. Normalnie bym Ci tego nie pisał, ale mój kuzyn się zabił miesiąc po śmierci mamy na raka właśnie, więc jestem trochę wyczulony. Pamiętaj, że Ty masz swoje życie, i masz jeszcze coś tu do zrobienia – pamiętaj o tym i zadbaj o siebie i sorry jeśli jestem niedelikatny, ale po prostu się martwię.

    5

    0
    Odpowiedz
  11. Sprzedam sprzęgło od trabanta.

    1

    9
    Odpowiedz
  12. Ja doceniam wszystko co mam w życiu, bo jestem naprawdę szczęśliwą osobą. Mam super rodzinę, super narzeczonego, super rodzinę narzeczonego, jestem zdrowa (i moi bliscy też), nie jestem biedna (choć jakaś bogata też)… Oczywiście przydarzają mi paskudne sytuacje, ale wszystkie łączy jedna cecha – da się je pokonać.

    Swoją drogą: wolę doceniać po stracie, bo jak czegoś nie chcę, a to i tak się dzieje, to boli bardziej. Tutaj przyszło znienacka, jest szok i takie tam, ale przynajmniej nie martwiło się tym wcześniej.

    4

    1
    Odpowiedz
    1. „szok i takie tam” lasunia weź się nie odzywaj jak nie wiesz co powiedzieć…

      2

      2
      Odpowiedz
  13. Chemioterapia jej w ogóle nie pomoże tylko ją dobije,osłabi organizm tak mocno że już nie będzie w stanie nawet pierdnąć w stronę tego raka,i oczywiście są lepsze metody na walkę z tym ustrojstwem ale one mogą stać w sprzeczności z planami depopulacyjnymi i interesem bezdusznych,potężnych korporacji dla których pieniądze to bóg i dla których są poświęcić życie milionów.

    4

    2
    Odpowiedz
  14. trzymaj się jakoś ogólnie miałem to samo już dwa lata najgorsze jest tło że im dalej od śmierci tym bardziej się tęskni ale trza iść do przodu ludzie nie zmartwychwstana ogólnie jestem wesloy i wogle ale raz na miesiąc właśnie z tego powodu łapie niezła chujnia ale trzeba po prostu o tym duzo nie myśleć

    0

    0
    Odpowiedz