Boli…

Jestem nieudacznikiem… Nic mi nie wychodzi, tak jak chcę. Zawsze coś muszę spierdolić. Nigdy nic nie potrafię zrobić dobrze. Boli mnie brak mózgu. Jakby miał chociaż 2 fałdki byłoby miło, ale nie… nie ma ani jednej. Jeszcze mnie wkurwia to, że za każdym razem kiedy jest jakieś kolokwium, egzamin czy cokolwiek, kilka osób mówi, że nic nie wie, że się nie uczyło, że nie zda i co? Tylko ja mówię prawdę… zawsze tylko ja dostaje kapy i wychodzę na największego ciula na całej uczelni. Wszyscy się uczą bez przerwy i robią sobie wyścig szczurów na kulturoznawstwie, a innych okłamują, że nie mają materiałów żadnych, że nic nie wiedzą… hipokryci. Nienawidzę ich wszystkich. Siebie też już mam dosyć. Chujnia…

17
42
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Boli…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Spoko.. Ja też jestem chujowy 🙁 Nic nie umiem, i nic nie wiem, mimo to póki co jestem zadowolony, mam w portfelu pare groszy, mam dziewczyne , i aktualnie wolne(ferie) 😛 Ale z tego powodu, że kompletnym nieudacznikiem jestem, to zaczyna sie powoli coś chrzanić, dziś ide na imprezke, gdzie bedą kolesie 23-24 lata.. O czym mam z nimi rozmawiać, skoro nie wiem nic o niczym.. ? A ja mam 18 lat do tego..

    0

    0
    Odpowiedz
  3. to sie też kurwa ucz!!!!!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. To musisz się użalać tak nad sobą? Weź się w garść, zepnij dupę i jazda! Udowodnij, że jesteś coś wart.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Pierdol ich i się weź w garść. Tak jest prawie na każdej uczelni prócz kierunków na których jest mało studentów i jest naprawdę cieżko, wtedy trzeba współpracować 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  6. stary, widocznie studia nie są dla Ciebie.. Chyba że tylko użalasz się nad sobą, a nic nie robisz w kierunku tego, żeby zdać te kolokwia.. Weź się w garść albo spierdalaj z tych studiów, bo tylko sobie najlepsze lata życia marnujesz.. I to nie jest tak, że „zawsze musisz coś spierdolić”.. Oczywiste jest to, że jeżeli masz takie nastawienie, to wszystko spierdolisz, nawet wody na herbatę nie ugotujesz.. Zmień nastawienie, pomyśl nad życiem, a polepszy się ;-))
    pozdrawiam Cię drogi Chujowiczu, niech wszechmocna chujnia Cię opuści (-;

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Oglądałeś „American Beauty”? 😀 Jak nie to polecam! 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Kolego nie tylko na Twojej uczelni jest tak jak napisałeś, ja studiuję na lekarskim i na co dzień mam taką samą rzeczywistość, musisz nabarać dystansu do otoczenia bo inaczej mózg Ci spuchnie..i nie obwiniaj się, że świat jest jaki jest, bądź sobą i nie wątp w obecnośćmóggu w swojej mózgoczaszczce 😀

    0

    0
    Odpowiedz

To se popracowałem

Miałem pojechać w kwietniu do znajomych do pracy na zachód, warunkiem była znajomość języka angielskiego. Zacząłem robić kurs C1-2, nakupowałem książek, wszystko pięknie i ładnie, język wchodził mi szybko do łba. Wczoraj kolegę spotkałem, do którego miałem pojechać, myślałem , że na urlop przyjechał a ten mi oznajmia, że całą ekipę wyjebali włącznie z nim. Taki dół załapałem, że zrobiły mi się kolejne dwie zmarszczki na mordzie z focha. A miało być tak pięknie. Idę się najebać. ŚRUT!!!!!

20
36
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "To se popracowałem"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. No, najlepsze na wszystko to się najebać! Twoje zdrowie!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Ale chociaż języka się nauczyłeś. :]

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Przejebane…

    0

    0
    Odpowiedz
  5. I, kurwa, bardzo dobrze! Co, ekipa myślała, że będzie tak w chuja walić jak w Polsce w szkole? To teraz mają ubaw po pachy. Niech teraz ekipa idzie do psycholożki i się poskarży albo se załatwi zaświarczenie o dysleksji, dysortografii, dyskalkulii, dyspracji i chuj wie czym jeszcze. Pozdraiwam Cie drogi chujowiczu serdecznie.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. co się nauczyłeś to Twoje 😉 a jeszcze się pewnie zwróci 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Wszyscy myślicie,że w ju-keju to od razu raj i kokosy…

    0

    0
    Odpowiedz
  8. To zostałeś teraz jak chuj z tym angielskim 😉 (to z filmu)

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Ciekawe, z jakiego filmu?!

    0

    0
    Odpowiedz
  10. do: „I kurwa bardzo dobrze…” sorry stary,poniosło mnie zdrowo, cos nie w sosie byłem. Jak juz zacząłeś ten kurs to go skończ. W UK jest robota, nie wyszło z ekipą to zgadaj się z kimś i spróbuj znowu. Jak tylko zaczniesz gadac po angielsku to jakąś robotę znajdziesz. Możesz na parę dni wyjechać, nocować w hostelu za kilkanaście funtów i połazić po jobcenter, popytać. (Tanie linie lotnicze i rezerwacja noclegu przez internet.)Nie jest az tak źle jak w Pl piszą, pozdrówki

    0

    0
    Odpowiedz

Z jednej michy

ale mnie wkurwiacie ludzie co zasad higieny nie znacie! Odpierdolcie się ode mnie jak wam nie chce dać ugryźć mojej kanapki, albo nie chce wam dać łyknąć herbatki z mojej szklanki! Kupię wam osobną i sobie wypijacie, a nie do mnie z tekstem: „chcę tylko spróbować jak smakuje” Zdajecie sobie sprawę, że przez takie coś można nawet wrzodami zarazić od kogoś! Nie pasi mi ten wieśniacki zwyczaj wpierdalania z jednej michy i w dodatku jednymi sztućcami jak macie to w zwyczaju więc się odjebcie na wieki wieków!!! ŚRUT!!!

20
49
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Z jednej michy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Masz rację, polać mu!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Kurwa pierdolisz… chociaż w sumie dobrze, że tak robisz to przynajmniej syfa ludzie od Ciebie nie złapią…

    0

    0
    Odpowiedz
  4. A cipkę lubisz wylizać? Chyba też można się wrzodami zarazić.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. radzę używać prezerwatywy na codzień, najlepiej naciągnij całkiem na siebie i wtedy możesz pierdolić wszystkich…

    0

    0
    Odpowiedz

Współlokatorka

Jak mnie moja współlokatorka wkurza to już nie ma granic. Mam taki przechodni pokój i jak ona idzie do kuchni to ani 'cześć’ ani 'spierdalaj’, potrafi się do mnie przez tygodnie nie odzywać. Dopiero jak czegoś chce to dwa słowa ze mną zamieni. Totalny brak kultury, kurwa. Mnie w domu nauczyli, że pierwszy odzywa się ten, kto wchodzi do pomieszczenia, a nie na odwrót. Czy to tak wiele? Nie mogę z nią wytrzymać, wyprowadzam się. Normalnych współlokatorów mi dajcie!

37
51
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Współlokatorka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Wyprowadź się, na głupie pizdy nie ma innej rady.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. heh, miałem podobnie – jak kumpelce buziaka dawałem na przywitanie to ok, ale jak ona weszła na korytarz szkolny, a ja tam już siedziałem czekając na zajęcia to już gęby nie schyliła ;/ o nie kurwa, tak nie będzie. od tamtej pory chuj – niech spierdala, nie będzie buziaczków 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Och, jebani współlokatorzy… Też mam takich, tylko aż dwoje!!! Nie daj się jej!

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Chciałabym mieć tylko takie problemy, ze współlokatorkami, jak ty…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. no kurwa – prujesz sie, że się do Ciebie nie odzywa? przecież to najlepsze co może być, nie masz problemów z jakimiś pojebami

    0

    0
    Odpowiedz
  7. moja współlokatorka też mnie wkurwia, głupia pizda, na szczęście wyprowadzam sę za niecały miesiąc 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  8. autorka: no właśnie też się wyprowadzam za miesiąc. a co do odzywania się to wolałabym, na prawdę wolałabym, żeby codziennie chociaż te „spierdalaj” wydusiła z siebie

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Ty się wkurwiasz a ona ma to w dupie, czyli jakby 'wygrywa’ waszą 'cichą’ bitwę ;D

    0

    0
    Odpowiedz

Mąż nie chce abym pracowała :(

Ja mam chujnie z mężem, który nie pozwala mi pójść do pracy, bo uważa, że mamy dość pieniędzy abym nie musiała pracować. Dla wielu pewnie idealna sytuacja, ale ja potrzebuję znajomych, przyjaciół i często opinii postronnej osoby. Takie rzeczy mogę znaleźć jedynie w pracy, bo siedząc w domu czepia się jak gdzieś wyjdę i z kimś się spotkam. Można byłoby to załatwić kompromisowo, ale po prostu bardzo, bardzo potrzebuję pracy i wieczornych stwierdzeń, że kolejny dzień nie został zmarnowany.

29
51
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Mąż nie chce abym pracowała :("

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. To może mu to powiedz zamiast pisać na chujni?

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Zanik otworu gębowego i krtani? Istnieje przecież uniwersalny środek – rozmowa.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Spoko wam się mówi, ale już nieraz rozmowa była zakończona skwitowaniem „nie ma potrzeby abyś pracowała”

    1

    0
    Odpowiedz
  5. musisz mu się postawić bo inaczej będziesz od niego całkowicie zależna, a my kobiety lubimy być niezależne;D spróbuj mu wytłumaczyć że pracę będziesz traktowała jako rodzaj hobby;) a tego Ci chyba nie zabroni;)

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Pamiętaj jak już zaczniesz szukać pracy to nie możesz znaleźć zbyt dobrze płatnej, bo jak mąż zobaczy, że dobrze zarabiasz, to tym bardziej będzie za tym żebyś siedziała w domu.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Skoro chcesz pracować a on uważa, że macie wystarczająco dużo pieniędzy, to może spróbuj w wolontariacie? Jak zmieni zdanie to masz fajną nową pozycję w swoim CV i każdego dnia poczucie, że dzień nie został zmarnowany.

    0

    0
    Odpowiedz

Miłość raz w życiu?

Zaznaczam, że jestem facetem. Tylko raz w dorosłym życiu byłem zakochany w takim stopniu, żeby być tego pewnym na 100% i zachowywać się w sposób w jaki na stan zakochania przystało, a więc maksymalnie irracjonalnie. Władowałem mnóstwo energii w związek, który niezależnie od tego co bym zrobił i tak się rozpadł. Minęło, wyleczyłem się; mam świetną pracę, dobrze idzie na uczelni, mam mnóstwo znajomych, dobrze jest mi samemu. Otacza mnie wiele pięknych kobiet, nawet wiem że niektóre coś do mnie czują, coś wielkiego – mimo że ja nic nie robię w ich kierunku. Szanuję, podziwiam, doceniam, ale nic więcej. Zastanawia mnie tylko czy faktycznie taki stan zdarza się ino raz w życiu… nie jest mi on do niczego potrzebny, deorganizuje całe życie, składania do pochopnych i chorych decyzji, łatwo zaniedbuje się wiele innych spraw. Coś jednak trochę doskwiera, jakaś taka chujnia mała… Nie boję się zaangażować – ani trochę, ale jak myślicie drodzy chujniowicze, czy jest jakiś magiczny sposób żeby pozwolić się sobie się zakochać i odkryć jeszcze raz na nowo to, co było? Czy po prostu czekać na 'tą’ kobietę? To co mam, kolokwialnie mówiąc, do wyboru, jest idealnym materiałem na kochankę, żonę, partnera, ale… ale nie satysfakcjonuje mnie. Cóż zrobić?

27
52
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Miłość raz w życiu?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kurwa chopie ile ty masz lat? piszesz jak 14latek ;/

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Po pierwsze to się nie zdarza tylko raz, a po drugie nie ma żadnego magicznego sposobu żeby się zabujać. Jak masz się zabujać, to się zabujasz, to przyjdzie samo, niezależnie czy będziesz tego chciał czy nie i czy będziesz coś robił w tym kierunku.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Idź na piwo…

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Szanowny Chujowiczu,
    podążaj za głosem serca…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. cóż biedaku mam dokładnie identyczną sytuację w życiu…. byłem z kobietą ponad 4 lata, kochałem ją jak jakiś szczeniak, nic nie było ważniejsze, żadni znajomi, żadne pasje, gdy się skończyło cóż zacząłem żyć pełną piersią… tak samo jak opisane w poście, mnóstwo nowych znajomych, ciekawe zajęcia, na uczelni z semestru na semestr dużo lepiej, ale brak tego czegoś, a raczej kogoś, były i są dziewczyny, był nawet poważniejszy związek, ale wszystko jakoś takie puste nie takie jak powinno być, serce nie przyspieszało, nie robiło się gorąco po prostu bez adrenaliny… a teraz gdy pojawiła się kobieta, przy której zapominam jak się nazywam, i czuję się jakbym nigdy wcześniej żadnej innej nie znał to cóż, że tak powiem nie za bardzo jakoś chyba są szanse aby coś z tego wynikło… ale nie będę tu smucił bo to temat na autonomiczny post, którego nie chce mi się poruszać.. W każdym bądź razie, czekaj i szukaj jest gdzieś taka kobieta przy której zapomnisz że w ogóle byłeś wcześniej zakochany… obyś tylko nie znalazł się w sytuacji podobnej do mojej….

    1

    0
    Odpowiedz
  7. rada o podupceniu jest genialna. serio. ;]

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Korzystaj z życia! 🙂
    Byłem w podobnej sytuacji. Zakochany po uszy, zachowujący się niezbyt logicznie młody chłopak. Rozstanie, tęsknota, później agresja i to uczucie pustki. Nie zastanawiałem się tak jak Ty, „zakochać się czy nie”, bo to nie ma sensu. Samo przyszło i dalej idzie 🙂
    Mieszkamy razem, spędzamy ze sobą większość wolnego czasu – jest git! I w Twoim przypadku też tak będzie!
    Chcesz podupczyć? Idź podupcz. Napij się piwa z kumplami. Wygadaj się i… czekaj. Co będzie to będzie. Nie ma źle 😉

    0

    0
    Odpowiedz

Matematyka

Dziś stwierdziłem, że nie wyrobię się z matematyką na studiach i muszę mieć warunek. To jeszcze by mnie tak nie wkurwiło, gdyby nie kierunek na jakim jestem – Leśnictwo. Niby mam tam tytuł inżynierski ale matma nie jest leśniczemu po nic potrzebna – naprawdę po nic! Chujnia z grzybnią!!! P.S. Nie jest tak żebym był debilem bo np. z fizyką nie mam problemów, a z chemii jestem jednym z najlepszych na roku ŚRUT!!!

27
53
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Matematyka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kolego to samo mam ja tylko z filozofią na kierunku Ekonomia.
    Na Leśnictwie w sumie matma chyba trochę jest potrzebna, chociażby przeliczać te ilości drzewa, które trzeba wyciąć/sprzedać/zalesić chociaż obstawiam, że wtedy wystarczy zapewne wiedza z samego gimnazjum…
    Natomiast problem mamy podobny, bo ja sam mam wszystko pozaliczane i został mi się właśnie ten jedyny przedmiot, który sam w sobie nie jest aż tak trudny jednakże wykładowca przyprawia o ból zębów i nie tylko…

    1

    1
    Odpowiedz
  3. ucz sie ucz !!! bo nauka to do potęgi klucz …a kto ma pęk kluczy ten jest woźnym ^^^^^

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Matma jest do twojej fizyki i chemii ;] Fakt, nie potrzeba tam takiego poziomu, jak jest na zajęciach z matmy, ale matma ma to do siebie, ze jest po to, żeby była trudna 😛

    1

    0
    Odpowiedz
  5. a drzewa jak bedziesz liczył 😀 ?

    0

    0
    Odpowiedz
  6. bo matma to gówno, amen.

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Jest potrzebna, np. statystyka, ekstrapolacja (np. przwidywanie licczebności zwierząt), zagadnienia optymalizacji (stosunek liczebności drapieżników do roślinozerców). Widze, że teraz to każdy tylko na łatwizne idzie. Najlepiej jak tatus załatwi ciepłą posadke, my jakimś cudem studia skończymy żeby mieć papier i do końca życia hajlajf. ŚRUT

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Matma w leśnictwie.. ? To podstawa !! A obliczysz ilośc hektarów danej działki albo ilośc drzewa które należy wyciąc na „papierówkę” ?

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Chcesz być niczym? Bądź leśniczym!
    (Autor komentarza jest bardzo dumny ze swojego dżołka)

    1

    0
    Odpowiedz
  10. widziałes, uczyć się na studiach trza, niesłychane. A wystarczyłoby 50 nazw drzewek na ściądze napisać i zaliczyć, jużbyś był magister, a tak chuj…

    0

    0
    Odpowiedz
  11. no tak statystyka będzie osobnym przedmiotem a miałem na myśli rzeczy takie jak macierze,całki,granice funkcji itp. itd. 😉 po za tym teraz nawet w lesie używa się komputerów np do liczenia ilości drzew na hektar i takie tam 😉

    1

    0
    Odpowiedz
  12. zgadzam się

    0

    0
    Odpowiedz

Samodestrukcja.

Nie wiem czemu, od dłuższego czasu wszystko co robię to zepsuję…
Wszystko. W szczególności skutecznie psuję swoje relacje z rodziną i najbliższymi. Wkurwiam się, bo coraz mniej osób ma ochotę na kontakt ze mną i coraz częściej ludzie dają mi to do zrozumienia. Nie potrafię się zmienić, być może dlatego że mam do wszystkich żal o coś czego sam jeszcze nie odkryłem. Czuję się poszkodowany co powoduje więcej agresji i tak w kółko.

39
76
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Samodestrukcja."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Albo się ogarnij albo to olej.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Jeśli wszyscy wykazują że jesteś chujowy to coś może w tym być. Ale to ty masz znaleźć tę rzecz i to od Ciebie zależy czy coś z tym zrobisz.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Ja też tak mam. Najlepiej coś z tym zrobić. Mój system na takie zachowanie to jest być samowystarczalną. Pierdolę to, co inni myślą. Ludzi myślą różne rzeczy… Jak myślę, że nikt mnie nie lubi i jestem zjebana, to potem uświadamiam sobie, że i tak to nikogo nie obchodzi. Powinno mnie tylko obchodzić. Ty powinieneś siebie.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Tak czytam to i… zastanawiam się tylko nad tym czy kiedyś wierzyłeś w Boga. Spróbuj, WIARA CZYNI CUDA 😉 wiem coś o tym 😉

    0

    0
    Odpowiedz

Niespokojna noc

Dzisiaj mam wolne. Z tej okazji położyłem się wczoraj dość późno myśląc, że wstanę o której mi się zachce. W środku mojej „nocy” (godzina 5.30) zadzwonił domofon. Stwierdziłem że zignoruję, bo mieszkam tylko z żoną która spała obok. Jak zaczął dzwonić drugi raz to już się zaniepokoiłem. Może jakiś pożar i ewakuują budynek. Odbieram i słyszę głos sąsiada: „Nie wpuściłby mnie Pan, bo wyszedłem z pieskiem i kluczy zapomniałem”… Nie wysilił się nawet na „przepraszam”… A żeby tego było mało to teraz już nie mogę zasnąć, więc siedzę i spisuję moje żale.

30
39
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Niespokojna noc"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. rozjebać…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Heh, ja o tej godzinie codziennie wstaję na trening, więc mnie to nie porusza ;P

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Współczuję. A domofony powinny mieć wyłącznik.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. to są uroki mieszkania w bloku, tylko wyjść, strzelić w pysk, i żeby się nie zachować tak jak on bez kultury powiedzieć przepraszam.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. albo…

    kupić najtańszą kiełbasę w jakimś markecie, nafaszerować ją pinezkami tudzież szpileczkami, i poczęstować nią naszego burka podczas nieuwagi sąsiada. problem domofonu zostanie rozwiązany, i sam sąsiad może nauczy się kultury!

    0

    0
    Odpowiedz
  7. ale bym mu wiązankę puściła, co za stary chuj.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Wiesz, co powinieneś zrobić? Odpowiedzieć szanownemu panu ładnie „NIE” i odłożyć słuchawkę. 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  9. piesa nie ruszaj, kiełbasę faszerowaną daj sąsiadowi. Jamnior nie jest winien że głupiego pana trafił

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Ja pierdolę! co z ludzie. Mogłeś mu nie otwierać ;]

    0

    0
    Odpowiedz

Poparzone uda

Dzisiaj siedziałam przy komputerze z gorącą herbatą i słuchałam muzyki przez słuchawki. Kiedy spróbowałam herbaty, uznałam, że jest niedosłodzona. Wzięłam kubek i poszłam do kuchni, aby dodać cukru. Niestety zapomniałam o słuchawkach na uszach, które pociągnęły mnie do tyłu i skutkiem tego są całe poparzone uda.
Ech, a miałam iść do aquaparku w czwartek…

28
34