Głupie pierdolenie

Moją największą chujnią jest fakt, że nienawidzę gadania o niczym, jebanego smalltalku, rzeki gównianej gadki wylewającej się codziennie z ust wszystkich wokół i niedającej chwili wytchnienia paplaniny. Najgorsze są kobiety, które mają chyba genetycznie zaprogramowaną potrzebę ciągłego mielenia ozorem tak jakby chwila ciszy miała sprawić, że ich mózgi eksplodują. Mój mózg eksploduje niemal codziennie od słuchania rozmów o Tomku, którego zostawiła dziewczyna, o tym nowym facecie w biurze, który niby jest przystojny, ale jednak ma w sobie coś z nieśmiałego prawiczka i trzeba go rozkręcić, analizowania tego co zdarzyło się dzisiaj w robocie, o pierwszej kupce Adasia, o remoncie w mieszkaniu Kasi, który przeciąga się przez niekompetencję robotników i w ogóle jak słabo płacą w tej Polsce i co ten PiS wyprawia z Trybunałem. Wszędzie – w tramwaju, w pracy, w sklepie, na spacerze z psem, w restauracji zawsze znajdzie się ktoś kto zacznie wyrzygiwać na Ciebie potok bezsensownych nic nie wnoszących słów. Dlaczego ludzie zachowują się jakoby milczenie i delektowanie się ciszą, sprawowane w duchu przemyślenia były dla nich największym zagrożeniem? Skąd ten społeczny przymus ciągłego pierdolenia? Osoba, która nie gada o niczym jest z gruntu traktowana z podejrzliwością. Podobno kobiety wypowiadają dziennie 20 tys. słów. Ja wypowiadam tyle tygodniowo i to w wyjątkowo towarzyskim tygodniu. Wkurwia mnie, że ludzie boją się ciszy i że zapomniano o pięknej zasadzie, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Pozdrawiam wszystkich małomównych.

131
8
Pokaż komentarze (44)

Komentarze do "Głupie pierdolenie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. witaj autorze. rozumiem doskonale twój problem bo mnie też to wkurwia, nie jesteś sam. pozdrawiam. I tak, tylko babki mają to zaprogramowane. jadąc pociągiem 2 godziny laska gadała przez telefon jak nakręcona zabawka o wszystkim i o niczym. Facet wyznaję zasade – po co pierdolić skoro wszystko wiadomo? Skoro nic nie wiadomo to po co pierdolic?

    6

    5
    Odpowiedz
    1. Autorko* widać nie wszystkie kobiety mają to zaprogramowane.

      1

      0
      Odpowiedz
  3. W obozach koncentracyjnych nie pierdoli się o niczym, właściwie nie pierdoli się wcale tylko w milczeniu i batem nad sobą jebie się od rana do nocy a w święta iw niedziele to już w ogóle nie ma taryfy ulgowej, lub słyszy się półsłowa „zachęcające” do jeszcze bardziej wzmożonej harówy.

    1

    6
    Odpowiedz
  4. „Ludzie, którzy mają mało do roboty, są wielkimi gadułami: im mniej ktoś myśli, tym więcej gada. Myślenie to rozmowa z samym sobą, a kto mówi do siebie, ten nie myśli wcale o mówieniu do innych.” Tyle w temacie 😉

    27

    1
    Odpowiedz
  5. Chuj kogo obchodzi że jesteś mrukiem.
    Ty jesteś mrukiem, oni są wygadani. Jak to mówią: żyj i daj żyć. Czyli się od nich odpierdol. Nikt ci nie każe słuchać.

    7

    19
    Odpowiedz
    1. No to pozostaje mp3 i słuchawy, takie douszne.
      To, że nie pierdoli z nimi to nie znaczy, że jest mrukiem a wytrzymać musi. Już lepiej nie włączać się do ww. typów konwersacji i je przemilczeć.
      Pozdro autorze 🙂

      9

      1
      Odpowiedz
  6. Prawda ta powinna być złotem tłoczona na hebanowych stronicach Biblii dla ogarniętych. Niech Ci Bozia ciszą błogosławi za werbalizację tego palącego nas wszystkich bólu. Amen.

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Ja bym nie powiedziała,że ten ból pali nas wszystkich, myśle,że 3/4 ludzi nie zauważa problemu…

      1

      2
      Odpowiedz
      1. jakich ludzi?
        to bydło…. 🙂

        4

        1
        Odpowiedz
  7. Jesteś po prostu introwertykiem. W pracy jeden podszedł do mnie i wykrzyczał: „Jesteś jakimś popierdolonym introwertykiem?!?! Tylko siedzisz tak spokojnie i mało się odzywasz.” – wpadł w szał siedząc ze mną w pokoju (nadmienię tylko, że jestem ekstremalnym introwertykiem). Ekstrawertyków doprowadza do szału spokój i wyjebane introwertyków. Ekstrawertycy czerpią energię z rozmowy i z tego, że otoczenie zwraca na nich uwagę, a introwertyk ma odwrotnie więc siedząc spokojnie i nie zwracając uwagi na ekstrawertyka doprowadzisz go do rozpaczy. Ja będąc introwertykiem zawsze „znęcam się” nad ludźmi w pracy przez spokojne siedzenie i pracę w słuchawkach – wtedy mam pretekst do nie uczestniczenia w rozmowach, których nawet nie słyszę (wybierz coś co zagłusza dobrze rozmowę). Weźmy sytuację w kuchni pracowniczej: jak wchodzisz i jest tam tylko jakaś kobieta to nigdy się nie odzywaj! poza oczywiście przywitaniem się cześć/witaj/dzień dobry, później nic kompletnie nie mówisz, robisz kawę/herbatę i wychodzisz. Gwarantuję Ci, że ona będzie przez resztę dnia, a może nawet tygodnia wkurwiona hahaha! To sprawdzony sposób – raz tak miałem i następnego dnia słyszałem narzekanie na mnie za plecami. Pamiętam jak jedna pracownica działu rekrutacji jak znalazłem się z nią w kuchni to mnie zagadywała na siłę (ja ją tylko znam z widzenia) o jakieś głupoty herbatę czy coś tylko po to żeby coś powiedzieć – było to bez sensu i wymuszone, ale ekstrawertycy nienawidzą ciszy! A jak nie chcesz z nikim gadać to chodź wszędzie w słuchawkach, nawet do kuchni to wtedy jak ktoś coś powie to nie usłyszysz, a jak usłyszysz coś to udaj, że nie słyszysz. A jak Ci ktoś będzie machał ręką przed oczami, że chce pogadać to ściągnij słuchawki i powiedz, że nie masz czasu bo słuchasz materiału szkoleniowego po niemiecku (szlifujesz język i zwiększasz kompetencje – dwa w jednym) albo, że przygotowujesz materiały na prezentację na szkoleniu po pracy i musisz odsłuchać wystąpienie powiązane z twoim zagadnieniem. A jak się będą czepiać, że jesteś niekomunikatywny to wymyśl kilka zdań i wszystkim powtarzaj typu: „lubię wiązać sobie buty językiem” i tak dalej. Pozdrawiam.

    30

    3
    Odpowiedz
    1. Akurat. Wiesz co Ci powiem? 😀 introwertyków nie ma, to po prostu kolejna nazwa psychologów, pewnie amerykańskich. Ci pseudo-introwertycy to tacy co mają zafałszowany obraz samego siebie, czyli albo narcyzi którzy udają, że ich nie obchodzi blablanie drugiej osoby czyt. smalk talk, a tak na prawdę sami by też tak chcieli pogadac o dupie marynie a nie mogą się przełamać. Ot co. Druga sprawa to osoby nieśmiałe z lękami lub inni „skrzywieni psychicznie” co byli odtrącani wielokrotnie przez grupę i wyśmiewani, dlatego teraz niby im się nie chce uczestniczyć w rozmowie, ale w głębi duszy też chcą. Człowiek jest istotą stadną i tego nie przeskoczysz. Sorry wyżej chuja nie podskoczyć, czy tego chcesz czy nie. Sam jesteś niedojebańcem skoro się żalisz na taką głupotę i nie widzisz w około innych problemów.

      3

      27
      Odpowiedz
      1. Człowieczku nie wiesz o czym piszesz . Skrzywieni i nieśmiali mogą być również ekstrawertycy . Introwertyzm i ekstrawertyzm niema nic wspólnego z nieśmiałością. Niektórzy tak jak ty po prostu mylą pojęcia i dla nich każda osoba nieśmiała jest introwertykiem. Poczytaj sobie o tym to będziesz wiedział o czym mówię.

        13

        1
        Odpowiedz
      2. Typowa odpowiedź ekstrawertyka egocentryka.

        11

        1
        Odpowiedz
        1. prymitywa przede wszystkim

          7

          0
          Odpowiedz
      3. Pierdolisz cymbale. Wielu facetów nie znosi pierdolenia bab a o tym jest mniej więcej chujnia, której widać nie potrafiłeś przeczytać do końca ze zrozumieniem.

        13

        1
        Odpowiedz
        1. No te minusy za prawdę i niefortunne użycie skrzywienia, uderz w stół a nożyce się odezwą. Ojej jeśli tak bardzo nie chcecie pierdolić o „bzdurach”, to jak nazwać wasze pierdolenie o wszystkim i o niczym? Ktoś też może uznać, że wasze blablanie jest o bzdurach. Tak samo jak wy oceniacie innych. Proste. Myślicie, że jesteście w czymś lepsi, bo się nie odzywacie i myślicie o niebieskich migdałach? Biedni w ciszy całe życie i samotnie, a w głowie głośno oceniają drugiego człowieka. Znam takie osoby. Nie podoba się jak wygląda życie, gdzie jedną z podstaw jest rozmowa z drugim człowiekiem – to wypierdalać na chatę, albo do innego świata i zmulajcie tam sobie. Nikt płakać nie będzie, ani tym bardziej dostosowywać się do waszego kaprysu. I to wy jak widać macie z tym problem, bo to wy się na to żalicie. A po co? Skoro niby wg was nie macie z tym problemu. Ja jestem ambiwertykiem jak coś i temat również znam, ale się na to nie żalę bo dla mnie to żaden problem 🙂

          6

          13
          Odpowiedz
          1. Panie idealny ambiwertyku, introwertyk rozmawia z innymi ludźmi, ale o sprawach istotnych, kluczowych, które mają jakieś znaczenie, coś wnoszą do danej sytuacji. A nie o „jaka dziś będzie pogoda”?, iść teraz zrobić sobie kawę czy za 5 minut ? czy Ania na pewno wysłała tego smsa? Kasia wygląda dziś okropnie, ciekawe dlaczego? byłam w sklepie i widziałam takie cudne buty. itp itd I o tym jest ta chujnia.
            Ja słysząc takie gówniane pierdoły mimo woli skupiam na nich moją uwagę. Dla mnie ważne jest co mówi do mnie drugi człowiek, nie umiem tego bagatelizować. Ale jeśli komuś z ust zamiast słów wylatują śmieci…. czuję się jakbym siedziała w śmieciarce. Niezbyt przyjemne.
            Naucz się słuchać, a raczej czytać ze zrozumieniem. To jest największy problem naszych czasów. Każdy wyrzuca z siebie potok słów, ale nie umie słuchać.

            12

            1
            Odpowiedz
          2. musiałby najpierw nauczyć się myśleć.
            ale to już za późno…. 🙂

            3

            0
            Odpowiedz
      4. a to twoje smalk talk skąd się wzięło, z twojej dupy? Naucz się chociaż kilka angielskich wyrazów pisać jak już tak ci imponuje obcy język, zanim zagłębisz się w pseudopsychoanalizę skrzywdzonych psychicznie. ja pierdolę w tym kraju rośnie pokolenie debili…

        4

        6
        Odpowiedz
        1. Literówka cebulo niedomyta, wiesz co to ;)? Powstaje często podczas szybkiej i bezwzrokowej pisowni na klawiaturze – tak samo jak 'wcięcie wyrazu’. Dla twojej informacji, nauczam angielskiego 😀 Nie masz argumentów do obrony swojego zdania, to doczepisz się literówki. I kto tu jest debilem? Jakie to polskie typowe plucie za literówki, ortografię itd., a nie zaś za merytoryczne podejście. Plujesz jadem, bo pewnie Cię bili i zamykali w szafie za dzieciaka hehe 🙂 Byłeś gnębiony, to teraz gnębisz innych, co nie? 🙂 Ps. Owszem angielski mi imponuje jak i pozostałe 3 języki, które znam biegle 🙂

          16

          3
          Odpowiedz
          1. Po stylu twojej odpowiedzi uważam że znasz co najmniej sześć języków… Dla twojej informacji nie czepiam się literówek tylko drażni mnie wtrącanie modnych słówek, oryginalnie brzmiących, jakby polacy nie mieli swojego języka a z których tak podśmiewają się angole – mieszkam na stałe na wyspach… – a jak jeszcze napisane to jest z bykiem to już jest komplet. Czy ja pluję jadem? Nie wiem, nie nazywam nikogo cebulakiem niedomytym, nie mam kompleksów. Drażni mnie jedynie pseudo analiza, pierdolenie typu „byłeś gnębiony za dzieciaka, „he he” wzięte z dupy, jakbyś się napawała zwycięstwem swoich racji i ten bełkot pseudonaukowy. Zrzymasz się na mielenie jęzorem a sama nawijasz jakieś farmazony. Nie wiem jak jest teraz w kraju, z tego co czytam coraz mniej normalnych ludzi a reszta, cóż, dusi się w tym sosie własnym i jest coraz bardziej agresywna. Spróbuj kogoś nie obrazić odpisując, albo herbatka ziołowa, pozdrawiam

            2

            0
            Odpowiedz
    2. Myślę że jesteś ignorantem, chowajacym przed światem kompleksy, a przecież każdy je ma 😉

      0

      0
      Odpowiedz
  8. I już od razu całe pierdolenie o kobietach. W mojej pracy to mężczyźni ciągle pierdolą o niczym

    8

    0
    Odpowiedz
    1. mężczyzna co nie pierdoli to nie mężczyzna. tak mi się skojarzyło…

      2

      1
      Odpowiedz
    2. aha, bo zapomniałem a tu, na wyspach to ważne. Nie napisałaś najważniejszego – czy golisz piczę 🙂

      0

      2
      Odpowiedz
  9. Jezu, nareszcie ktoś to napisał, lepiej tego nie można ująć, zgadzam się w 100% !!

    13

    0
    Odpowiedz
  10. Mosz chopie recht!

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Pardon, dziołcha, nie chopie.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. chopie, chopie, wiedziołech…

        0

        0
        Odpowiedz
  11. Celowo cię tak wychowano i ukształtowano od małego aby ci z braku laku i pomysłu na życie podawać gotowe wzorce które są swoistym złodziejem czasu i wampirem energetycznym,a wszystko to po to abyś nie myśłał o tym żeby poddać się kunsztowi nauki i wiedzy wszelakiej i sztuki najprawdziwszej która wyrobi w tobie zmysł artystyczny,wyostrzy zmysły i powiększy mózg do rozmiarów niebotycznych z nadmiaru wiedzy.

    5

    0
    Odpowiedz
    1. i następny poeta… co to jest „sztuka najprawdziwsza”? bardziej mojsza niż twojsza? ale zwróć takiemu uwagę że pierdoli bez sensu to od razu posypią się inwektywy: cebulaku, chuju, kurwo niedomyta, patałachu, zapierdalaj do wydziału fabrycznego…

      0

      0
      Odpowiedz
    2. od małego czy od kolan?

      0

      0
      Odpowiedz
  12. Słowotok i bezsensowne pierdolenie wkurwia to fakt,ale także szarga ci nerwy,powoduje stres i brak czasu na skupienie się na wykonywanej czynności,wytrąca cię z mechanicznego automatyzmu który potrzebny ci jest aby robota była dobrze wykonana,co tej ostatniej przyczyny to może ona być powodem ty wypierdolenia cię ze stanowiska w celu obsadzenia go swoimi i zaufanymi ludzmi po znajomości,może też służyć twym wrogom do ujebania cię,natomiast co do tych pierwszych przyczyn to sprawa jest prosta, otóż musisz żyć w ciągłym napięciu i stresie bo jeżeli jesteś zadowolony i szczęśliwy to znaczy że czujesz potrzebe wolności,samostanowienia co stoi w sprzeczności z ideami budownicznych kapitalizmu którzy chcą cię zakuć w kajdany i mieć na uwięzi cały cały a można to osiągnąć kiedy jesteś kłębkiem nerwów i nie jesteś w stanie myśleć na tyle racjonalnie i podjąć odpowiednie kroki aby się z tych kajdan wyswobodzić.

    4

    0
    Odpowiedz
  13. Jestem kobietą i nienawidzę bezsensownego mielenia ozorem. To mnie zabija, pozbawia energii życiowej, powoduje że gubię sens dnia. Lubię pracować w ciszy i planowo. Najgorszą karą dla mnie jest siedzieć z osobą, która ma nieprzerwany słowotok o pierdoletach. Kiedyś mój mąż zaprosił znajomego z żoną. No i ta żona nieprzerwanie od godz. 17 do 23.30 do mnie mówiła jakieś totalne pierdu pierdu. To była dopiero chujnia. Po tym dwa dni dochodziłam do siebie.
    Cieszę się, że znalazłam tu kogoś podobnego do mnie, aczkolwiek kobiety introwertyczki to pewnie nie spotkam w życiu. Chociaż sama nie wiem czy autor tej chujni to mężczyzna czy kobieta? Zresztą płeć nie jest ważna. Jedno jest pewne: introwertycy nie są lubiani ze względu na małą wartość towarzyską. Pozdrawiam wszystkich wyciszonych.

    25

    2
    Odpowiedz
    1. Autor tej chujni to dziołcha (samica w języku naukowym).

      0

      1
      Odpowiedz
    2. Ja mam też taką znajomą, po godzinie z nią jestem w stanie skrajnego wyczerpania psychicznego… kurwa, cały czas o farmazonach, gdybym sie miala tak zachowywać to chyba wolałabym sobie w łeb strzelić, pozdrawiam

      7

      0
      Odpowiedz
    3. Ja też jestem wyciszony, w weekend zasiadam z moją ręką do kolacji, jest wino i świece, nie mówimy wiele, w zasadzie ręka w ogóle się nie odzywa ale wiem, że jest mi wierna bo zawsze jest przy mnie. A potem jest seks. Dziki, namiętny, dochodzimy zawsze razem… Ale co wy, patałachy o tym wiecie… /Mesio PS: PSa nie będzie

      1

      1
      Odpowiedz
  14. Jesteś introwertykiem, tak jak ja. Ja w pracy mam to samo, sam jeden facet a dookoła pełno kobiet. Na dodatek niektóre sobie próbują robić ze mnie obiekt seksualny bo uważają mnie za przystojnego. Niby to zaleta, ale czasem mam już kurwa dość tego ich nietaktu i zbliża się moment kiedy będę musiał powiedzieć wprost, że dość tego. Niektóre są nawet zamężne… Słuchawek też nie założę na uszy by słuchać muzyki bo niestety pracuje w miejscu gdzie ciągle muszę nadstawiać ucha.

    6

    1
    Odpowiedz
    1. Zgłoś molestowanie seksualne.

      4

      0
      Odpowiedz
    2. Ty nadstawiaj ucha a one szpary… To się chyba symbioza nazywa. Zróbmy amerykańskiego naukowca: symbiotic working, albo mutual symbiotic cooperation w skrócie, kurwa MSC em es si… Ja pierdolę, ale extra brzmi…

      1

      0
      Odpowiedz
  15. Brawo autorze, mam to samo! Cisza i spokój rulez!

    3

    1
    Odpowiedz
  16. A ja prawie na odwrót.Prawie bo wolę słuchać czegoś ciekawego np. jak plotkują jak zrobić atomówkę bez materiałów rozszczepialnych czy szybko i bezproblemowo zarobić albo jak skutecznie czarować.

    0

    0
    Odpowiedz

„Nachalny znajomek”… z nieco innej perspektywy

Jak pewnie po tytule się domyślacie, odnoszę się do jednej niedawnych chujni. Z tym, że po przeczytaniu jej, pomyślałem, że może warto pokazać też, jak to wygląda z drugiej strony, a z czym się zetknąłem, będąc właśnie po tej przeciwnej do autora strony barykady. Choć nie tak całkowicie, bo autor tamtej wspomniał o kolesiu, który jak mu było wygodnie, to nie pamiętał o kumplach, a jak potrzebował, to dupę truł, a la stalker, 24/365, co jest oczywiście dużym przegięciem pały. Tak skrajnie nie postępowałem. Mi chodzi o coś trochę innego, co po prostu przyszło mi do głowy, czytając tamtą chujnię i komentarze pod nią, bo przypomniało mi moją sytuację, gdy (w pewnym stopniu) właśnie byłem z tej drugiej strony.

Do rzeczy. Zarówno w chujni, jak i komentarzach, roiło się od tekstów typu: „to jest jakaś cholerna zaraza”. No cóż. Tak bywa i komentarz jest zrozumiały w przypadkach, jaki był w chujni opisany. Niestety bywa też nieco inaczej -tak jak było w moim przypadku. A ludzie reagują wtedy tak samo i uważają przy tym, że są OK.

Poznałem kiedyś pewną osobę. Dość szybko ją polubiłem z różnych powodów. Stąd chyba nic dziwnego, że chciałem utrzymywać tę znajomość, w miarę możliwości rozwijać ją itd. I wydawało się, że druga strona nie ma nic przeciwko, bo takie sprawiała wrażenie. Aczkolwiek bardzo szybko zaczęła się zachowywać dwuznacznie. Raz sprawiała wrażenie, że żyjemy w jakiejś tam komitywie i dobrych relacjach, za chwilę traktowany byłem jak „zło konieczne”. Przykłady to opisujące sobie daruję, orientujecie się mniej więcej jak to wyglądało, co powinno wystarczyć.

W wyniku takiego zachowania tej osoby z początku myślałem, że po prostu potrzeba czasu na to, żeby ta znajomość jakoś okrzepła. Trzeba się poznać lepiej, dowiedzieć czegoś o sobie, spędzić trochę czasu itd. No standard. Więc nie robiłem z tego dwubiegunowego zachowania jakiegoś problemu. Starałem się podchodzić do sprawy normalnie, zwłaszcza, że darzyłem tę osobę jakąś sympatią i to z czasem coraz większą. Tak więc czasami mieliśmy ten kontakt w różnej formie nawiązywany, ale całość inicjatywy wychodziła ode mnie. To też z początku mi nie przeszkadzało z powodów, o których powyżej wspomniałem -uważałem, że potrzeba czasu na rozwój wzajemnych relacji. Tak więc choć lampka z tyłu głowy paliła się, że coś jest nie tak, zignorowałem to, bo uważałem, że warto.

Koniec końców jakieś status quo było zachowane przez dłuższy czas, ale zachowanie strony przeciwnej było coraz bardziej niechętne i lekceważące, choć jednocześnie przy zachowanych pozorach, że jest wszystko w porządku. Np. pytam o to, czy się zobaczymy, spotkamy, dostaję w odpowiedzi: dziś/teraz nie mogę, ale jak wrócę za dwa tygodnie skądś tam to owszem”. No to w dobrej wierze i rozumiejąc to, że ktoś ma coś do roboty, za te +/- dwa tygodnie odzywam się znów. Znów jest brak konkretu, bo coś tam, ale znów jest to wiarygodne i nawet wiem z niezależnych źródeł, że „usprawiedliwienie” jest zgodne z prawdą. Zabawa trwa przez jakiś czas co jakiś czas, w końcu jest – jak się potem okazuje kaprys- spotkanie. Ale nie należy do najlepszych z powodu wyraźnego dystansu i niechęci tej osoby. Ale nadal jest wrażenie, że „jest przecież wszystko między nami OK”. Cóż, bywa, że ktoś ma akurat słabszy dzień a początki zawsze są trudne, zobaczymy co dalej. Ale dalej niechęć jest nadal i do tego zaczyna się olewanie. Brak odpowiedzi, nieodebranie telefonu po raz któryś z rzędu (nie, nie wisiałem non stop na słuchawce) itp. Aż w końcu pojawiła wręcz otwarta niechęć, zwłaszcza, gdy ta osoba była w gronie swoich znajomych. No więc już nie da się powiedzieć, że jest wszystko w porządku, prawda? Więc odzywam się do niej i stawiam sprawę jasno: albo się znamy albo mamy się w dupie. Po co się oszukiwać? W odpowiedzi (łaskawej, bo jak zwykle nie od razu się doczekałem) dostaję wielkie zdziwienie pod tytułem: „ale o co chodzi?”, stek pretensji, że rzekomo nie mam swojego życia, że nie jesteśmy przyjaciółmi itd. No generalnie konkretna zjeba z kategorycznym żądaniem odpierdolenia się na wieki wieków. Ale wiecie co na dokładkę do tego dostałem? Tekst o tym, żebyśmy utrzymali naszą „daleką znajomość” i nie palili za sobą mostów, bo przecież w sumie jest tak bardzo OK. Najwyraźniej jedynie po to, że a nuż może się on kiedyś na coś przyda, a poza tym z uwagi na wspólne grono znajomych, jest to trochę niewygodne i niezręczne, gdy się komuś każe spadać a potem jednak się gdzieś widzimy. I ta osoba jednocześnie nie widzi (czy też inaczej: wygodnie jej nie widzieć) niczego nienormalnego w takim „podwójnym” zachowaniu. I co więcej zauważam, że dziś wiele osób -coraz zresztą więcej w tych pierdolonych czasach- podchodzi do innych właśnie z takim wyrachowaniem i zakłamaniem: mam cię w dupie, odpierdol się, ale jednocześnie wszystko między nami jest takie super, oczywiście dopóki mam kaprys, potem spierdalaj, nie mający własnego życia stalkerze do którego, jak to ktoś w komentarzu pod tamtą chujną napisał, „choćby skały srały to nigdy nie dotrze (…), że można sobie (…) nie życzyć jego towarzystwa” i „najlepiej jak najszybciej wykluczyć go z kręgu znajomych”, a w domyśle najlepiej tak, by zostawić sobie furtkę, gdyby jednak kiedyś na coś się przydał. Jedyny komentarz, jaki był pod tamtą chujnią odmienny, i bardzo zresztą trafny, to ten, w którym ktoś napisał: „To powiedz mu prosto z mostu dlaczego go unikasz! miej jaja!!”. I rzeczywiście. Bo może gość opisywany w tamtej chujni przegina pałę i jest rzeczywiście tym stalkerem, ale ile osób ma sytuację taką, jak moja, opisana powyżej, i za taką „nachalną mendę” jest uważana tylko dlatego, że kogoś lubił i ten ktoś dawał do zrozumienia, że chce utrzymywać znajomość, nie ma nic przeciwko jej rozwijaniu, podczas gdy tak naprawdę liczyło się tylko to, że był akurat taki kaprys, lub np. potrzeba czegoś od drugiej osoby, a potem „murzyn swoje zrobił, murzyn może odejść”, ale „nie palmy mostów, wszystko jest OK, tylko spierdalaj aż będę cię potrzebować”. Uważacie, że to jest w porządku zachowanie? Ręka do góry: kto chciałby się w takiej sytuacji znaleźć i czy uważałby się za „cholerną zarazę” i „upośledzonego durnia kolegę”? Bo może to ja jestem rzeczywiście porąbany, bo uważałem kogoś za przynajmniej bliskiego znajomego.

30
124
Pokaż komentarze (45)

Komentarze do "„Nachalny znajomek”… z nieco innej perspektywy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Może znajomi na Ciebie gadają różne rzeczy np złe i laska nie chce się z Tobą spotykać żeby nie robić sobie obciachu

    3

    0
    Odpowiedz
  3. Jako że chujnię raczył był popełnić Pan wasz, Mesio, to wszelakie teksty o wzięciu trzech stów w łapę i CV w zęby i stawieniu się pod bramą Łódzkiego Wydziału Fabrycznego możecie sobie, patałachy zakichane, wsadzić tak głęboko, że nawet prężna pała Byczywąsa tam nie sięgnie, albowiem Pan wasz już tam zapierdala na swoje 18 tysi. /Mesio

    PS. A z cyklu Pan wasz, Mesio, poleca i nakazuje (w końcu tradycja rzecz święta) : „Japan’s War in Colour | 2004 Documentary with never seen before films” (https://www.youtube.com/watch?v=WJLE2pnN9WY). A jak ktoś powie Panu waszemu, jaki jest tytuł muzy lecącej na początku tego dokumentu, to dostanie zniżkę na wpisowe do naszego zakładu, a może nawet dostąpi zaszczytu, że Pan wasz się do niego uśmiechnie (jak tylko mu w końcu wyremontują zęby ;)).

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Kogo to obchodzi. Powiedz nam co shortujesz teraz geniuszu. Jak jesteś taki mocny w kasie to na pewno obracasz już miliardami na giełdzie.

      1

      1
      Odpowiedz
      1. mam shorty na Ełro do Pln i Dolara nowozelandzkiego, kilkaset tysięcy w Petrolinves i PKO BP oraz tysiąc kontraktów na wiga30 ale chuj was to obchodzi patałachy zajebane i tak połowa nie wie co to jest…

        0

        0
        Odpowiedz
    2. muza na początku trzecia płyta Modern Talking a potem Zdzisława Sośnika, tylko nie pamiętam tytułu… Wygrałem?

      1

      0
      Odpowiedz
  4. Mesio jest głupi.

    3

    1
    Odpowiedz
  5. Współczuję

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Nie warto mieć znajomych.

    3

    1
    Odpowiedz
  7. Nie rozumiem Twojego wpisu, ludzi którzy Cię olewają a przychodzą tylko wtedy jak nie mają co ze sobą zrobić trzeba wykluczyć z grona znajomych i nie ma innego wyjścia, postawiłeś się po drugiej stronie ale nie podałeś konkretnego argumentu.

    5

    0
    Odpowiedz
  8. Gościu nie dziw się, że dziewczyna, bo jestem pewien że ta „pewna osoba” to płeć piękna Cie olała skoro nie masz swojego życia i ślinisz się na jej widok. Dodatkowo potrzebujesz czyjejś aprobaty uznania żeby czuś się dobrze. Zachowujesz się jak jakiś potrzebujący, bezpański piesek. Gdybyś był wartościową osobą to Ty odbierałbyś telefony od innych, również wartościowych osób, ale także w tym takich „piesków”, którymi losem byś się nie przejął, bo takie osoby są jak wampiry energetyczne. Niektórych to trzeba wyplewić. W kulturalny sposób zostałeś wyplewiony, a uczepiłeś sie jak rzep psiego ogona.

    7

    2
    Odpowiedz
  9. Zupełnie jakbyś opisał moją znajomość z pewną laską. I jak w końcu zmądrzalem to usłyszałem pretensje.

    6

    0
    Odpowiedz
  10. Straszne pierdolenie aż mi się czytać odechciało, za długie kurwa !!

    5

    3
    Odpowiedz
  11. za dużo minusów masz, więc pewnie pierdolniĘty jesteś ziomek ELO!

    2

    3
    Odpowiedz
  12. Od początku domyślałem się, że chodzi o kobietę co znalazło potwierdzenie („do niej”) i wcale mnie to nie dziwi. Powiem Ci tak: bwahahahahahahahahahahaha! Inni chujowicze Ci tutaj na pewno przetłumaczą więc nie będę się powtarzał bo wygląda na to, że jesteś nowy na tej stronie. Ja na szczęście jestem introwertykiem i nie muszę łazić i się łasić do nikogo – wygrałem na loterii genetycznej (mam to po rodzicach). Sam ze sobą jest mi najlepiej, a ludzie to zbędny mebel w życiu. W wolnym czasie robię co mi się podoba. Gram w gry, oglądam anime, pójdę sobie na spacer, posłucham muzyki (klasycznej, neo-klasycznej, metalu) i jestem w niebie! Żal mi was ekstrawertyków – całe życie musicie się tak męczyć i pracować tylko po to żeby zadowolić otoczenie. Egoizm i hedonizm to podstawa mojego szczęścia. Pozdrawiam z introwertycznego tronu, patrząc z góry na masy ekstrawertycznych konformistów. Hahahahaha.

    22

    1
    Odpowiedz
    1. Hehe kolego mam podobnie. Gdybym nie musiał pracować i liczyć się z kimkolwiek (czyli miał w chuj kasy do końca życia) to w ogóle bym żadnych relacji z nikim nie utrzymywał. Może w ostateczności bym sobie kota kupił czy coś w tym stylu bo lubię zwierzęta które o wiele bardziej szanuję niż ludzi. Przy czym nie mam żadnych problemów z funkcjonowaniem wśród ludzi, ba, najlepsze jest to, że uchodzę za duszę towarzystwa i zapraszają mnie nawet do siebie do domu, a ja tylko utrzymuję taki kontakt i dobre wrażenie bo mi się to chwilowo opłaca i tak mi wygodnie. Wszystkich mam tak naprawdę w dupie, kompletnie nic mnie z ich spraw nie interesuje i gdybym mógł to w ogóle z nikim bym nie gadał ani nigdzie nie wychodził. Sama wymiana zdań od czasu do czasu z obcymi ludźmi na jakichś forach czy blogach spokojnie by mi wystarczyła, nie potrzebuję żadnych innych relacji towarzyskich twarzą w twarz. Niestety na razie przynajmniej pozory jeszcze jakiś czas muszę zachowywać.

      8

      2
      Odpowiedz
      1. Kota lepiej przygarnąć bezdomnego niż kupować

        2

        0
        Odpowiedz
  13. Zdecydowanie jesteś pojebany. W dodatku grafoman. Nic dziwnego, że ludzie Cię unikają, nikt nie lubi takich upierdliwych zjebów.

    5

    1
    Odpowiedz
  14. Tą osobą, z którą chciałeś się zaprzyjaźnić mogła być tylko i wyłącznie jakaś przedstawicielka płci żeńskiej. Nie ma innej opcji. Niezdecydowana w chuj. Gdzieś tak dwa lata temu też taką samą poznałem. Niby wszystko fajnie, ale mam Cię w dupie – taka właśnie sprzeczność niepojęta, tak byłem traktowany. Murzynem byłem, swoje zrobiłem, była po nieudanym związku, straciła wiarę w mężczyzn (jak mi mówiła), feminizowała od czasu do czasu, myślałem sobie – potrzebuje dziewczyna czasu, może za jakiś czas się do mnie przekona. Chuja prawda, swoim przymilaniem się uświadomiłem jej, że nie wszyscy faceci są tacy źli, a i tak kopa w dupe dostałem. Ona w przeciągu tych dwóch lat już chodziła kilka miesięcy z jakimś jednym fagasem, nie wyszło jej z nim, kilka miesięcy znów była sama i teraz ma drugiego konkubenta. Z tym drugim to wielka miłość, fotki na FB, całuski, serduszka i rzyganie tęczą.
    Wbijam knagę w te całe przyjaźnie i zaloty. Ani nie mam koleżanek ani kolegów. Po co się starać jak i tak na koniec zostaniesz nazwany nachalnym ciulem. Żyję teraz tylko dla rodziny, sami swoi, w nich płynie moja krew. Do niespokrewnionych mieszkańców tej planety jakoś straciłem zaufanie.
    Pozdrawiam Cię „nachalny znajomku”.
    Nie daj sobie w kaszę dmuchać.
    Trudno żyć samotnie, to fakt, ale już wolę tak żyć niż tracić swoją godność przymilając się do ludzi, którzy i tak mają mnie i moje starania głęboko w kiszce stolcowej.
    Trzymaj się.
    Cześć!

    10

    0
    Odpowiedz
  15. Zgadzam się z Tobą, ale mam trochę inne podejście do budowania znajomości. Na początku wydaje mi się że obie strony starają się być dla siebie miłe i nie strzelać fochów itp. ( Np jesteś z nowym ziomkiem na wycieczce w pokoju, albo przychodzisz do pracy i poznajesz typa który ma biurko obok etc, dogadujecie się bo np coś was łączy) i w tym początkowym etapie ludzie praktycznie zawsze są uprzejmi, a jak ktoś już po paru pierwszych dniach daje ci dla przykładu odczuć swój zły humor i zlewa to takiej znajomości nie powinno się dawać żadnych szans.. to racja z tym że niektórzy mają znajomości na odpierdol. Ja miałam tak z jedną laską która chyba zbierała znajomych po to żeby miec obok kogo siedzieć jak nie będzie jest Bff ( strasznej suki swoją drogą). Na początku wydawała się ok, ale gdy ją przejrzałam pierdolnęłam tę znajomość w kat ( gdy zobaczyła że się odsunelam , sama za mną lazi, taki paradoks idiotyczny). Nie zmieniaj świata, nie chodz za ludźmi niewartymi uwagi , z łatwością znajdziesz kogoś szczerego ( tylko trzeba kręcić się w towarzystwie i z niego wyluskiwac wartościowe osoby a nie pijawy albo tchórzy – mam znajomego , fajny typ do pogodania, siedzial ze mną dopóki nie dojrzał że inni goście z roku gdzieś tam że sobą w kołku nie gadają , wtedy na baczność od razu i idzie lizać im dupę ( a oni mają go za freaka, niestety zresztą słusznie , patrzę na niego i staram się mu wytłumaczyć żeby do nich nie chodził bo jest tam pacholkiem co najwyżej ale typ najwyraźniej to lubi. Ciekawa obserwacja ludzkich zachowań 😛 w każdym radzie zasada nr 1 – nie rób sobie z takich przyjaciół i się nie przywiązuj , co najwyżej luźne pogaduszki o dupie maryni ( tak, nawet takie coś jest czasem potrzebne))

    8

    0
    Odpowiedz
  16. Co za niedorozwój, dostaje pierdyliard sygnałów że się z nim nie chce funkcjonować to uznaje że „potrzeba czasu na to, żeby ta znajomość jakoś okrzepła”. Koleżka nie chciał być chamski to ci nie mówił od razu żebyś się odpierdolił od niego. To tak jak z dziewczynami, nawet jak pasztet do ciebie podbija to nie mówisz od razu żeby spierdalał, tylko starasz się jakąś ściemę wymyśleć, albo delikatnie spławić, a jak nie wychodzi to dopiero mówisz wprost żeby się odstosunkowała bo ci się nie podoba. Teraz coś ci powiem: jak ktoś daje ci sygnały że nie ma ochoty na twoje towarzystwo, to znaczy że nie ma ochoty, nie szukaj drugiego dna.

    7

    1
    Odpowiedz
  17. Ja pierdole, powinno byc ograniczenie do 350 stron maksumalnie. Dala ci dupy czy nie?

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Tak, zadzwoniłem do Roksy, wziąłem 200zł w zęby i w końcu zadupczyłem po 50 latach prawictwa.

      2

      0
      Odpowiedz
  18. wiesz jaki jest problem? leciałeś na laskę, liczyłeś na wiele, a teraz gdy Cię olała masz wielki żal, bo nie potoczyło sie po Twojej myśli. stąd ten hejt.

    1

    0
    Odpowiedz
  19. Od autora. Sporo z was, po komentach sądząc, nie zrozumiało.

    1. Tak, przytoczony przykład to akurat była kobieta. Ale takich sytuacji miałem kilka w życiu w wykonaniu przedstawicieli obu płci. Więc nie, to nie chodzi o to, jak to jestem zawiedziony „że mnie nie chciała”. 🙂 Nikt z nich nie chciał postawić sprawy jasno, bo było mu/jej wygodnie. Dopóki ja nie uznałem, że relacja z kimś tak postępującym jest gówno warta, to to się ciągnęło. A gdy decydowałem (szybciej lub wolniej, w zależności od konkretnej osoby) o tym, by zerwać znajomość z taką osobą, to też byłem zły i rozpoczynał się koncert strugania debila pt. „o co ci chodzi?”.

    2. Wbrew stwierdzeniom z komentarzy, nie śliniłem się, nie łasiłem, mam swoje życie itd. Po prostu, poznałem kogoś, lubiłem, to od czasu do czasu wyszedłem z inicjatywą spędzenia wspólnie czasu. I owszem, chciałem poznać lepiej. Czego tu nie rozumiecie, gimbazo najwyraźniej? A co? Może miałem udawać, „jak to tej osoby nie lubię”? Co to, kurwa, jest? Przedszkole? „Powiem Kasi, że jej nie lubię i pociągnę ją za warkocz?”. W takim razie spierdalać dorosnąć.

    3. Do gościa z komentarza, w którym się dziwi, że „potrzeba czasu, żeby znajomość okrzepła”. Tak, potrzeba czasu na to. Wielu wydaje się tego nie rozumieć, wielu jest nauczonych powierzchniowości kontaktów z innymi, ograniczających się jedynie do tego: „co z tego uda mi się uzyskać?”. Czyli, „jak najmniej od siebie”, czyli, „udajemy, że jesteśmy kumplami, załatw mi to i to, lub, nie mam co z sobą zrobić, to się gdzieś tam spotkamy, ale jak tylko uzyskam, co potrzebuję, albo ktoś „lepszy” mi zaproponuje np. imprezę, to spierdalaj. Tylko wiesz, nadal jesteśmy kumplami, bo może kiedyś będę znów potrzebował”. To jest obłuda. Ale w początkach znajomości na ogół ktoś ma dany jakiś tam kredyt zaufania, stąd nie od razu jest skreślany za takie zachowanie. Dopiero jak się sytuacja powtórzy raz czy drugi, to trzeba uznać, że koleś sobie w kulki leci. Potrzeba po prostu trochę czasu, żeby się przekonać. A czasem jest to dodatkowo utrudnione w ocenie, gdy ktoś ma wiarygodny powód do wykrętów, a do tego raz na jakiś czas się zachowuje normalnie jak na przyjaciela przystało. Traci się wtedy więcej czasu na gówno wartą znajomość z kimś takim. To po pierwsze.

    Po drugie, często jest tak, że ludzie podchodzą do kogoś w niechętny sposób, bo mając tą powierzchowną znajomość z tym człowiekiem, taką „pięknie, ładnie i z daleka”, go w ogóle nie znają. I tracą na tym obie strony, gdy jedna wychodzi z założenia: „prawie go nie znam, to oleję”, zamiast jednak poświęcić trochę czasu i poznać lepiej. W ogóle zresztą nie rozumiem podejścia: „nie znam go, to z góry założę, że nie ma po co znać”. Mam dobrych kumpli, z którymi dojście do etapu, że jesteśmy przyjaciółmi zajęło kilka lat. No ale nie wychodziliśmy z założeń: „nie znam go to nie chcę znać” i „opłaci mi się to poudajemy, a potem spierdalaj”. Po prostu, powoli znajomość się nam rozwijała.

    Co sprowadza mnie do komentarza: „Nie rozumiem Twojego wpisu (…), postawiłeś się po drugiej stronie ale nie podałeś konkretnego argumentu.”.

    Widzisz, to wszystko jest właśnie argument. Podchodzę do znajomości tak jak w przypadku tej powyżej wspomnianej z kumplami, z którymi powoli się one rozwijały. Wiele osób jednak z wyrachowania, wygodnictwa, mentalności itd. podchodzi do tego inaczej. Tak jak opisana w chujni osoba. I wtedy za dobre słowo, chęci, wyciągniętą rękę, dostajesz zjebę. Ale zjeba to pół biedy. Dostajesz łatę namolnego, upierdliwego, czasami wręcz stalkera. I wychodzi na to, że marnowałeś na kogoś czas i czasami jakieś środki. Do tego masz dodatkowo kaca jeśli kogoś lubiłeś, że cię tak potraktował. A w tym czasie taki gość pisze chujnię (albo obrabia ci dupę), jak to ktoś się do niego przyczepił (przy czym zgoda, tamten zdrowo przegiął pałę) a banda podobnych przychlastów mu przytakuje: „tacy ludzie to zaraza”. Tymczasem najczęściej tak jest, że niesprawiedliwe wobec kogoś zachowanie (i fałszywe, gdy nie powie się wprost: „nie chcę się z tobą znać”) i potem oskarżenia choćby o namolność wychodzą właśnie od nich. A cała „zbrodnia” ludzi uznanych za „zarazę” to to, że podeszli do kogoś po ludzku i wyciągnęli rękę. To jest ta chujnia widziana z drugiej strony.

    4. Do narzekających, że długie. 🙂 Oj żałosne patałachy… To jest nieco ponad jedna strona w Wordzie. Czyta się góra pięć minut (chyba, że jeszcze jesteście na etapie składania literek). Ja wiem, że fatalny poziom edukacji w tym cebulackim kraju wyhodował stado pokemonów, które wręcz brzydzą się słowem pisanym, a tekst dłuższy niż 5 linijek to wyzwanie, ale nikt nie każe się wysilać. Spierdalać. /Mesio
    PS. PS-a nie będzie. I chuj.

    9

    3
    Odpowiedz
    1. Może jesteś poprostu brzydki

      4

      1
      Odpowiedz
      1. „Może jesteś poprostu brzydki”

        Może. 😉 /Mesio PS. Ale Pan twój nadrabia to szeregiem innych wad i wtedy wygląd już nie ma takiego znaczenia. 😉

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Jesteś żałosnym, filozoficznym pętakiem. Rozbrajasz wszystko na logiczne argumenty i piszesz prace doktorskie. W dodatku robisz to w relacjach z kobietami, które to kierują się emocjami, a nie logiką. W dużej mierze zależy od humoru czy się spotka czy się nie spotka, od danej chwili. A Ty kurwa ośle, piszesz na 1000 słów rozprawkę o tym jak ktoś powinien się zachować w danej sytuacji międzyludzkiej. Już widzę jak to ” od czasu do czasu wychodzisz z inicjatywą” , a może wpraw adresatkę Twoich westchnień w dobry nastrój, albo poczekaj aż sama wyjdzie z inicjatywą. Ojej, nie chce? Widocznie kurwa nie ma ochoty. Taki brak spontanu i logiczne wałkowanie to Gwóźdź do trumny każdej relacji, to odpycha chłopie. Pisz lepiej doktorat.

      4

      2
      Odpowiedz
      1. 1. Rozkładam to na logiczne argumenty i rozpisuję się tutaj (ewentualnie przemyślę sobie to i owo w podobny sposób), bo jest to z korzyścią dla mnie.

        2. Wiem, że kobiety kierują się emocjami. Ale nie o to chodzi. Nie to było tematem, a temat dotyczy zachowania bez względu na płeć. Poza tym kto ci powiedział, że ja ją w ogóle chciałem podrywać? Co to, nie można mieć jakiś bliższych znajomych przeciwnej płci, z którymi czas można spędzać? A czy może kiedyś zmieniłoby się coś na więcej. Może tak, może nie. W takich przypadkach to czas i wzajemne relacje pokazują. Nie zawsze jest to od razu, a często nie pojawia się w ogóle i znajomość zostaje znajomością. To jest kompletnie inny temat.

        3. Co do mojego „wychodzenia z inicjatywą”. nie było to nic szczególnego ale też nie było to nic nietypowego. Ot, znam kogoś, to jak mam ochotę czas z tym kimś spędzić (przy dowolnej rozrywce) to po prostu pytam. A wprawiał kogoś w dobry nastrój, żeby łaskawie się zgodził nie będę, bo nie będę skakał na dwóch łapkach. Chce to fajnie, nie, to łaski bez.

        4. Sama z inicjatywą może nie wyjść z różnych powodów, zresztą nieistotne chyba kto z tą inicjatywą wyjdzie. Ważne jest to, że coś z tej inicjatywy wyniknie lub nie. Oczywiście ochoty może nie mieć ani na to, żeby się spotkać, ani na to, żeby mnie znać. Ale takie rzeczy się mówi, a nie robi ludzi w chuja dla własnych kaprysów czy z wyrachowania. I to o tym był temat pogadanki.

        5. A spontan bywa. 🙂 Ale na pewno jest on znacznie utrudniony, gdy druga osoba słabo reaguje, lub czasami w ogóle nie wie, co to spontan. Bliższe poznanie się może zlikwidować tę barierę, więc przekreślanie wszystkiego z góry też jest często błędem. /Mesio

        PS. A doktoratu pisać nie zamierzam. Przy bramie naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego to my ewentualnie wymagamy doktoratu. 😛

        4

        0
        Odpowiedz
  20. nie czytałam, bo mi się nie chciało

    1

    1
    Odpowiedz
  21. Ludziki potrzebują krótkiego i treściwego trzymania za mordę,oni o tym marzą i nie czują pragnienia wolności bo gdyby go czuli to zechcieliby się wyswobodzić z kajdan w które zostali zakuci,ale póki co te kajdany aż tak nie cisną i to ich strasznie mierzi i denerwuje,ale i to się kiedyś zmieni bo kiedyś kajdany będą tak zaciśnięta na rękach i nogach ludzików że aż będą krwawić,wbijać się w ręce i łamać kości nieraz,wtedy poczują oni pełnię szczęścia,szczęścia którego nie mogli zaznać na swych osiedlach i betonowych kręgach swoich nor i w pracy która nie dawała im wystarczająco w kość żeby jednak nie byli w stanie myśleć o sprawach które ich wkurwiają i dołują.

    1

    1
    Odpowiedz
  22. chyba cie posrało. A co to za „osoba”, że ci tak strasznie zależało? lecz się człowieku

    0

    3
    Odpowiedz
  23. No dobrze, skoro mój komentarz z chujni „Nachalny znajomek” był tutaj tak często cytowany, czuję się zobowiązany jakoś odnieść się też do powyższej chujni.
    Otóż sprawa wygląda nieco inaczej, niż się autorowi wydaje. Mamy taką sytuację, drogi autorze – przypuśćmy, że mnie poznajesz. Jesteś dla mnie obcą osobą, więc na wstępie nie mam żadnych uprzedzeń do Ciebie, ale z drugiej strony nie jesteś też moim najlepszym kumplem (wiem, że w chujni pewnie chodziło o kobietę, ale mniejsza o to). Ot, poznałem Cię, przyjąłem do wiadomości jak masz na imię i tyle. Może nawet daję się zaprosić na piwo – czemu nie. Mija powiedzmy tydzień. Dzwonisz do mnie, czy nie miałbym ochoty w któryś dzień znowu wyskoczyć na piwko. No i to jest jeszcze w sumie w porządku – zapytać można, czemu nie. Tylko, że ja odmawiam mówiąc, że w tym tygodniu nie mam za bardzo czasu. No i teraz zaczyna się ten błędny tok rozumowania. Bez względu na to, czy „brak czasu” jest prawdą, czy nie – powinna Ci się w tym momencie zapalić lampka, że delikatnie daję Ci do zrozumienia, że nie jestem zainteresowany znajomością z Tobą. Za drugim razem, gdy nie daję się na to piwo wyciągnąć, to już powinien być dla Ciebie czysty jak łza sygnał „daj mi święty spokój”. Po dwóch próbach to już jest naprawdę oczywiste i nie ma tutaj żadnego drugiego dna, że „znajomość musi okrzepnąć”.
    Kolejna błędna interpretacja – jeśli nie powiem Ci wprost „wypierdalaj”, to znaczy, że chcę sobie zostawić furtkę, bo kiedyś możesz mi się przydać. Otóż mylisz się, nie o to chodzi, drogi autorze. Jak już wcześniej napisałem – na początku jesteś dla mnie obcą, zupełnie obojętną osobą. I tu się w sumie wiele nie zmienia, nawet jeśli się sobie nawzajem przedstawimy i trochę poznamy. Ot, najwyżej mijając się na ulicy powiemy sobie „cześć”. Ale do rzeczy. Nie mówię wprost „odpierdol się” nie dlatego, że chcę sobie zostawić furtkę. Tego zwyczajnie wymaga kultura, żeby delikatnie dać coś do zrozumienia, zamiast od razu kogoś zwyzywać. Zresztą dziwnie by to wyglądało, gdybym zapytany o to, czy wyskoczę na piwo odpowiedział „odpierdol się” jakiejś nowo poznanej osobie. Więc mówię „nie mam czasu” – kulturalnie, grzecznie a i przekaz dość jasny, że nie mam ochoty.

    3

    1
    Odpowiedz
    1. „No i teraz zaczyna się ten błędny tok rozumowania. Bez względu na to, czy „brak czasu” jest prawdą, czy nie – powinna Ci się w tym momencie zapalić lampka, że delikatnie daję Ci do zrozumienia, że nie jestem zainteresowany znajomością z Tobą. Za drugim razem, gdy nie daję się na to piwo wyciągnąć, to już powinien być dla Ciebie czysty jak łza sygnał „daj mi święty spokój”.”

      No i widzisz, nie całkiem jest tak, jak piszesz.

      Owszem, lampka się zapala, o czym zresztą wspomniałem wcześniej. Ale w momencie, gdy nie stawiasz sprawy wprost, zawsze jest możliwość, że rzeczywiście w tym momencie czegoś nie możesz zrobić (zwłaszcza, gdy ta druga strona ma możliwość to sprawdzić), a nie, że chcesz, by ci dać spokój. I co więcej, tę potencjalną możliwość tacy jak ty (no, niech będzie, że podobni) nauczyli się dodatkowo wykorzystywać. Powiem ci, jak by było dalej. Po tym drugim razie (oczywiście zakładając, że z jakiegoś powodu nie zależałoby mi bardziej na tej znajomości) doszedłbym do wniosku, że chcesz, żebym się odpieprzył. I bym to zrobił. Potem przypadkiem byśmy się gdzieś na mieście spotkali, albo ty byś nagle miał kaprys wybrać się kiedyś na to piwo, lub też może zdarzyłoby się tak, że byś czegoś potrzebował. I byś przylazł. I byłoby wielkie zdziwienie z cyklu: „ale kutas, nie chce mnie znać, a przecież nic nie zrobiłem”. Moja znajoma właśnie się taka okazała. I to na bezczelnego, kiedy na koniec, gdy postawiłem sprawę na przysłowiowym ostrzu noża, przestała udawać i powiedziała wreszcie, że nie chce się ze mną zadawać, że wkurwia ją nasza znajomość i to, że w ogóle mamy ze sobą jakikolwiek kontakt, ale jednocześnie dodała „nie przestawajmy się znać”, że nie chce, żebyśmy palili mosty, bo -to już oczywiście w domyśle- może mi się na coś przydasz (w końcu jesteśmy takimi dobrymi znajomymi, nie?). Czyli mam cię w dupie, ale potraktuj mnie tak samo, to jesteś taki owaki, od znajomych się odwracasz (plus ewentualne obrobienie dupy w ten deseń). A daj szansę, to w momencie kiedy dana potrzeba zostanie zaspokojona (obojętne czy to będzie to spotkanie na piwie, czy załatwienie czegoś), to spierdalaj, nie znamy się, natrętny jesteś i takich namolnych to się powinno utylizować.

      Wygodne, prawda? I tak naprawdę to chujowe podejście z czyjej strony? Mojej, czy takiej osoby?

      No widzisz. I nie wciskaj mi bajek o tym, że to nie jest dla furtki. Kupa ludzi wykorzystuje przecież znajomości u ludzi, których tak naprawdę ma w dupie. To kwestia, gdy taka potrzeba po prostu zaistnieje. Znałem i takich.

      „Nie mówię wprost „odpierdol się” nie dlatego, że chcę sobie zostawić furtkę. Tego zwyczajnie wymaga kultura,”

      Nie. Kultura to najwyżej może wymagać formy, w jakiej powiesz, że z daną osobą nie chcesz utrzymywać kontaktu (bo przecież nie musisz powiedzieć: „odpierdol się”), a nie tego, że zabrania powiedzieć ci jak jest naprawdę. Tylko, że ponownie: to jest wygodne. Nawet jeśli jakimś cudem (nie róbmy z siebie naiwnych dzieci) jest tak, że nie jest to celem zostawienia sobie furtki, to jest zwyczajnie unikaniem niewygodnej, niezręcznej prawdy, w nadziei, że się rozejdzie po kościach i nie będziesz musiał stanąć i komuś powiedzieć to w oczy. I na ogół działa w przypadkach, gdy jedna i druga strona podchodzi do tematu tak samo. Ale czasem tak nie jest. Wtedy po prostu jest fair wobec drugiego człowieka powiedzieć, jak to naprawdę wygląda zamiast udawać. Bo prędzej czy później i tak szambo się rozleje. /Mesio

      3

      0
      Odpowiedz
  24. Lecz się andzej lecz sie

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Jeśli to faktycznie napisał Mesio, to jakoś tak nagle mniej go szanuję po przeczytaniu tego.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. „Jeśli to faktycznie napisał Mesio, to jakoś tak nagle mniej go szanuję po przeczytaniu tego.”

      A co? Spodziewałeś się, że Pan twój, Mesio, z wrodzonym skurwysyństwem obrabia każdą wyrobnicę, tyrającą u niego na taśmie, kiedy tylko ma ochotę? 😉 /Mesio PS. A nie przyszło ci do głowy, że Pan twój może po prostu kogoś lubić i traktować dobrze?

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Za bardzo się Mesiu spoufalasz z patałachami, przez co stajesz się taki bardziej… ludzki, zwykły. Wcześniej równałeś patałachów z ziemią jeśli trzeba było, albo dawałeś całkiem fajne rady, jednocześnie zachowując przy tym pewną granicę Mesio>Patałachy. Wszystko w myśl zasady „Mesio rządzi, Mesio radzi, Mesio nigdy cię nie zdradzi”. A teraz? Tak zwyczajnie sobie piszesz z resztą chujan. Że tak powiem, jakiś taki „mientki” się zrobiłeś.

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Cóż, Pan twój się starzeje… 😉 /Mesio PS. A co? Nadal wierzysz, że Pan twój, to „nieludzki i nie zwykły” skurwysyn, a nie po prostu wizerunek półżartem stworzony? 🙂

          0

          1
          Odpowiedz
  26. Jest takie powiedzenie : nie trac czasu dla kogos kto go nie chce tracić dla ciebie. Proste. Nie warto za takimi biegać i się uganiać. Miej człowieku swoją dumę.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Cóż, z tym nietraceniem czasu to jest prawda, dlatego zresztą sprawa została postawiona w ten sposób, że albo się znamy albo sajonara. Ale wiesz, z tą dumą to przesada. Owszem, trzeba się szanować, ale można też z początku nieco przymknąć oczy na jakiś drobiazg i dać znajomości szansę, żeby nie skreślić przedwcześnie czegoś dobrego. /Mesio PS. Na PS-a weny zabrakło.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Tak masz rację że z początku można przymknąć oko na to czy tamto by dawać szansę. Sama tak robię, ale nie do przesady. Jak za którymś tam razem widzę że druga strona coś kręci i mnie olewa to się takiej osobie nie narzucam. Odzywa się duma. Ludzie którym zależy na pewno znajdą sposób aby być częścią mojego życia. Takim podejściem myślę że uniknęłam nieprzyjemnych i rozczarowujących sytuacji.

        0

        0
        Odpowiedz
  27. Bardzo podoba mi się myślenie autora tej chujni i nawet po części się zgadzam ale nie zmienia to faktu że z takim podejściem to masz przejebane w życiu… Widzisz ja w sumie Cię szanuje że jeszcze jesteś no dobry. Jesteś kurwa po prostu dobrym człowiekiem tak mi się zdaje. W sensie pomoglbys każdemu gdyby Cię o to poprosił co nie? Problem jest taki że w sumie każdy z nas jest chujem. Ehh nawet nie wiem jak to wytłumaczyć. Każdy dobry człowiek też jest chujem tylko tego nie zauważa, myśli że jest dobry i widzi się jako ten moralnie czysty ale też ma pewnie za uszami w stosunku do innych osob, które emocjonalnie nie są dla niego tak ważne. Też nienawidzę tego kupczenia znajomosciami tego kolesiostwa tego kurwa „ta znajomość się opłaca” i kiedyś jeszcze bardziej się przeciwko temu buntowalem aż życie mnie nauczyło że tak jest po prostu. Wygrasz w Lotto i oni wszyscy wrócą. Każdy do Ciebie zadzwoni. Ogólnie sam kiedyś byłem jak Ty ale teraz nazwę to naiwnością. Musisz wyobrazić sobie że takich ludzi jak Ty jest mało. W sensie każdy ma życie. Swoje życie które mu po prostu płynie. I on nie myśli jak Ty „ej to jest fajna znajomość zadzwonie i się umowie na coś”. Nie, oni wszyscy po prostu żyją, dzwonią sobie do randoma z telefonu, jeden drugi piaty, w sumie chuj ich obchodzi z kim jak nie ten to inny. Oni po prostu mają się z kim spotykać mają ” ciekawych ” znajomości na pęczki . dlatego dla nich to wszystko nie jest ważne a jak widzą że Ty się tak dopominasz to zaczynają czuć się osaczeni… Bo to tak – wszyscy zawsze do nich dzwonią, wszyscy są zawsze dla nich gotowi a oni po prostu wybierają czaisz? A Ty jesteś chujowym wyborem bo nie można z Tobą po prostu się najevac tylko trzeba „pielęgnować ” znajomość blee weź spadaj nudziarzu next time meet you dwa lata później albo w cale jak se będę chciała (tak myślą) na koniec – jeżeli jesteś mesiem to tak właśnie sobie Ciebie wyobrażałem. Musiałeś być kimś takim (to nie wrzuta, sam Ci odpisuje kurwa siedząc o drugiej w nocy i klepiaj literki do chuj wie kogo) bo nikt nie siedzi i nie poświęca tyle czasu na jeden głupi serwis z randomami. Więc tak czułem że stworzyłeś sobie mesia bo wygodnie się z nim czujesz. W sumie byłem tu gdy dopiero zaczynałes i teraz trochę męczące jest ze musi być Twój komentarz pod każdym wpisem. Kiedyś celne riposty, teraz tak jakby smutny obowiązek. Dobra tam i tak pewnie w chuj inaczej zrozumiesz co napisałem niz bym chciał 😛 pzdr z aglomeracji łódzkiej 😉

    0

    0
    Odpowiedz
    1. „W sensie pomoglbys każdemu gdyby Cię o to poprosił co nie?”

      No nie każdemu. Niektórzy za bardzo przegięli w przeszłości pałkę. 😉
      A poza tym nawet w pomaganiu jest jakaś dawka egoizmu -człowiek po prostu fajnie się czuje, ma jakąś tam satysfakcję.

      Ale tak. Rzeczywiście miałbym kaca, gdybym mógł coś zrobić a nie zrobił. Bo co mi szkodzi?
      Ale też święty nie jestem, swoje za uszami też mam.

      Co do reszty, to masz w tym dużo racji i ja sobie zdaję sprawę, że ten mechanizm, sposób myślenia, ludzi jest taki, jak to opisałeś -że mają znajomych na pęczki itd. Tylko, cholera, wiedzieć to jedno, a postępować tak samo to co innego. I przykład Mesia jest tu dobrym przykładam. Ja mógłbym być nawet gorszy niż Mesio, jestem do tego zdolny, taką mam gdzieś tam w środku naturę, że bez trudu mógłbym być taki. To, że prywatnie nie jestem jak Mesio, wynika po części z innego wychowania a po części z własnego wyboru, że jednak są jakieś granice i pewnych rzeczy się nie robi. To powoduje, że po prostu postępując jak Mesio z „robolami” miałbym za duży dyskomfort. Oczywiście w miarę robienia kroków w tym kierunku, stałbym się takim Mesiem. Tylko, że zdając sobie z tego sprawę, nie chcę. I tak samo jest z tymi znajomościami. Mógłbym do tego podchodzić w taki płytki sposób, jaki opisałeś i mieć tych znajomych w chuj. Ale dla samego siebie wolę mieć kilku ale pewnych. Więcej z tego satysfakcji, większa możliwość polegania na kimś, mniejszy kac, że się kogoś instrumentalnie traktuje, generalnie korzystne na dłuższą metę. Stąd cenię sobie takie właśnie znajomości, a nie te powierzchowne i z interesem. Taka „logika” za tym stoi. No a że tak jest od dziecka, już kilkadziesiąt lat, to mentalność polegająca na tym, że niektórych rzeczy nie jestem w stanie w swoim (i cudzym) zachowaniu zaakceptować (w lustro spokojnie patrzeć ;)) i dlatego np. nie wykorzystuję innych, to raczej mi już tak zostanie, pomimo jakichś tam kosztów tego. /Mesio

      PS. A co do Mesia. Mesia stworzył ktoś inny, zanim tu przeszedłem. Podejrzewam, że kto mógł, to sobie w komentarzach pisał jako Mesio (najczęściej w kółko to samo o 17 tysiach i jeżdżeniu mesiem). No i po prostu zaczęło mnie trochę bawić pisanie, jako ta postać i rozwijanie jej i rzeczy z nią związanych (choć nie wszystko jest moje, czasem ktoś się podszyje). W efekcie stało się dość regularne. Ale komentarze to mieszanka własnych poglądów na jakiś temat z tym „co by Mesio powiedział i jak przy tym jeszcze by czasem „pocisnął patałachom”. 😉 Tak pół serio pół dla jaj.

      0

      1
      Odpowiedz

Matka i rak

Mam 28lat i czytam chujnie regularnie. Powód? Aby doceniać to co mam. Dzisiaj sam muszę wylać żale, a być może ktoś inny doceni to co ma. Moja mama ma raka niedaleko piersi obok węzłów chłonnych. Owe węzły rozsiane są po całym organizmie. Lekarz usunął guza i niby powinno być ok. Niby, bo to gówno pleni się i trzeba robić badania i biopsje. Okazało się że ma przerzuty. Pierwsza chemia, druga chemia, trzecia chemia, radioterapie, medycyna niekonwencjonalna. Nic na tego złośliwego chuja nie działa. Mama zmarła 2 miesiące temu. Bardzo ją kochałem. Była silną, wesołą matką i babcią, która chciała mieć rodzinę i ją kochać. Niestety nie miałem okazji się z nią pożegnać i powiedzieć kim dla mnie była. Śmierć przyszła nagle. Nikt się nie spodziewal. Takie doświadczenie bardzo zmienia światopogląd i zabiera radość życia. Duża część chujni to sytuację w których można coś zrobić i zmienić. Niestety okazuje się że są takie w których nic nie zmienisz. Jeżeli masz dobre relacje z rodziną to proponuję powiedzieć swoim bliskim co się do nich czuje. Zróbcie to nie tyle dla nich co dla siebie.

102
3
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Matka i rak"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Moja mama zmarła na raka jajnika, do teraz tego nie moge zrozumiec,była piękną i pełną zycia kobietą, bardzo chciala życ. Nic tego nie zmieni. Rozumiem.

    15

    1
    Odpowiedz
  3. Wyczuwam trola i warszawiaka. Daje w dół

    2

    332
    Odpowiedz
    1. Ja też daje w dół, tylko, że pod twoim kurwa wpisem

      33

      1
      Odpowiedz
  4. Ja nic nie czuję do rodziców.

    6

    12
    Odpowiedz
    1. ja tez nie, ale chujowicz swoja szanowal(widac mial za co)… takze uszanuj go

      6

      1
      Odpowiedz
      1. Ależ ja go szanuję. Napisałem tylko, że jestem socjopatą.

        1

        0
        Odpowiedz
  5. Płakałem jak czytałem.. jak sobie takie coś wyobrażam to totalnie chujowe uczucie jest, a w rzeczywistości jeszcze gorzej musi być.. przykro mi autorze powodu śmierci twej matki. Trzymaj sie w miarę możliwości i nie popadaj w depresję, bo to też będzie nieptrzebnym spierdolstwem uciążliwym w twym życiu, trzym sie, pozdrawiam. Rafał

    12

    8
    Odpowiedz
    1. Mówienie komuś żeby nie popadał w depresję jest bezsensowne. Taka niespodziewana śmierć jest strasznym ciosem, ciężkim do pogodzenia się. Autorze, masz rodzinę, musisz być silny dla niej.

      7

      1
      Odpowiedz
      1. to miałem na myśli ziom, niech będzie silny

        5

        1
        Odpowiedz
    2. Rafał Otaku? Pewnie za końcówkę masz te minusy xD

      2

      3
      Odpowiedz
  6. I to jest tragiczna chujnia. Bardzo mi przykro, naprawdę. Po prostu się trzymaj…

    5

    2
    Odpowiedz
  7. Bardzo mi przykro.
    Ludzie posłuchajcie tej rady, mówcie najbliższych co czujecie. Dokladnie dla siebie, żeby nie żałować, bo jutra może nie być. Sam niedawno tego doświadczyłem, z poważnym rozpoznaniem trafiłem do szpitala. Wiele strachu i lęku ale moi rodzice po raz pierwszy usłyszeli z moich ust, że ich kocham. Niesamowita ulga i spokój mnie ogarnął a wiele rzeczy stało sie łatwiejszych. Na szczęście dostałem jeszcze trochę czasu, ale pojąłem jakie to wszystko ulotne.
    Współczuję raz jeszcze.

    1

    1
    Odpowiedz
  8. Chemioterapia zabija ludzi a nie ich leczy.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Niestety chemioterapia to loteria. Są ludzie, którzy się na nią nie decydują i żyją sobie z rakiem jeszcze długo mając chorobę w odwłoku, a są też tacy, którzy tą ciężką drogę z chemią przechodzą i jakoś im się udaje.

      2

      0
      Odpowiedz
  9. Ile osób zostało już uratowanych za pomocą takich leków jak: olej z konopii indyjskiej z receptury Ricka Simpsona, herbata z korzenia mniszka lekarskiego z receptury George’a Cairnsa, płukanie nowotworów roztworem sody oczyszczonej dr. Simonciniego czy spożywanie jąder pestek moreli gorzkiej to tylko niektóre ze skutecznych metod walki z rakiem i to walki zwycięskiej. Ludzie wolą słuchać sprzedawców śmierci w białych fartuchach i debili telewizyjnych. Żadnego samodzielnego myślenia tylko wzorce wyciągnięte z dupy i wielbienie pseudo idoli. Umierajcie sobie i dalej nazywajcie ludzi myślących samodzielnie ciemnogrodem. Zobaczymy kto dłużej pożyje.

    6

    5
    Odpowiedz
    1. I co za debile go zminusowali? Akurat gość ma racje bo osobiście znam człowieka któremu po kuracji naturalnymi specyfikami cofnęła sie choroba, w przeciwieństwie do ludzi którzy wolą chemioterapie i szpitale i przez to niewielki odsetek przeżyje.

      2

      2
      Odpowiedz
  10. Ciężko coś sensownego powiedzieć. Współczuję Ci i nie zazdroszczę. Niestety każdy ma tyle czasu, ile ma i nic na to nie można poradzić. Wierzę, że Twoja Mama jest teraz w lepszym świecie, w którym wszyscy się kiedyś znajdziemy. Trzymaj się, bądź silny i zadbaj o siebie. Pozwól sobie na smutek, ale jeśli będziesz w totalnym dole, to zadbaj o endorfiny(sport etc…), a w ostateczności pójdź do lekarza i weź leki. Normalnie bym Ci tego nie pisał, ale mój kuzyn się zabił miesiąc po śmierci mamy na raka właśnie, więc jestem trochę wyczulony. Pamiętaj, że Ty masz swoje życie, i masz jeszcze coś tu do zrobienia – pamiętaj o tym i zadbaj o siebie i sorry jeśli jestem niedelikatny, ale po prostu się martwię.

    5

    0
    Odpowiedz
  11. Sprzedam sprzęgło od trabanta.

    1

    9
    Odpowiedz
  12. Ja doceniam wszystko co mam w życiu, bo jestem naprawdę szczęśliwą osobą. Mam super rodzinę, super narzeczonego, super rodzinę narzeczonego, jestem zdrowa (i moi bliscy też), nie jestem biedna (choć jakaś bogata też)… Oczywiście przydarzają mi paskudne sytuacje, ale wszystkie łączy jedna cecha – da się je pokonać.

    Swoją drogą: wolę doceniać po stracie, bo jak czegoś nie chcę, a to i tak się dzieje, to boli bardziej. Tutaj przyszło znienacka, jest szok i takie tam, ale przynajmniej nie martwiło się tym wcześniej.

    4

    1
    Odpowiedz
    1. „szok i takie tam” lasunia weź się nie odzywaj jak nie wiesz co powiedzieć…

      2

      2
      Odpowiedz
  13. Chemioterapia jej w ogóle nie pomoże tylko ją dobije,osłabi organizm tak mocno że już nie będzie w stanie nawet pierdnąć w stronę tego raka,i oczywiście są lepsze metody na walkę z tym ustrojstwem ale one mogą stać w sprzeczności z planami depopulacyjnymi i interesem bezdusznych,potężnych korporacji dla których pieniądze to bóg i dla których są poświęcić życie milionów.

    4

    2
    Odpowiedz
  14. trzymaj się jakoś ogólnie miałem to samo już dwa lata najgorsze jest tło że im dalej od śmierci tym bardziej się tęskni ale trza iść do przodu ludzie nie zmartwychwstana ogólnie jestem wesloy i wogle ale raz na miesiąc właśnie z tego powodu łapie niezła chujnia ale trzeba po prostu o tym duzo nie myśleć

    0

    0
    Odpowiedz

Kierowca autobusu w UK

Witam czytelników. Taka sytuacja: Wracam wczoraj zjebany po robocie (mieszkam i pracuje w Wielkiej Brytanii) autobusem, na który czekałem ponad pół godziny. Było po 23 czasu lokalnego. Każdy mały bus stop ma to do siebie, że trzeba nacisnąć guzik STOP w pojeździe aby kierowca się zatrzymał. Z racji tej, że mieszkam na wiosce to właśnie tak musiałem zrobić. Nacisnąłem, idę sobie do drzwi zadowolony, że zaraz w domu a ten jebany kutas przejechał przystanek. Mówię do niego, że przegapił, to wysadził mnie chuj na następnym. Z racji tej, że jestem tu krótko i nie znam okolicy a dookoła ciemno w pizdu to jeszcze poszedłem nie w tą stronę. Następnym razem jak zobaczę tego idiotę to go przekopie.

38
11
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Kierowca autobusu w UK"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. O tak! Przekop angola! Przekop angola! Taka jest chujan wola!
    :)))

    10

    2
    Odpowiedz
    1. I wrzuć na jutube, żebyśmy mogli się pośmiać.

      1

      1
      Odpowiedz
  3. Zesrasz się a nie przekopiesz, jakbyś znał dobrze angielski to byś mu na spokojnie powiedział gdzie chcesz dotrzeć

    10

    4
    Odpowiedz
  4. nie w „tę” stronę, a nie w „tą”.

    2

    3
    Odpowiedz
  5. Kolejny łysy matoł co pojechał na budowe taczki pchać albo do magazynu. Anglicy mają już dosyć wschodniego bydła ciemnego, dukającego po „polingliszu”, agresywnego, tępego, zachlanego. Mają swoich chavsów na pęczki i islamskiego dziadostwa. Głąbie. W UK na autobus musisz pomachać a jak chcesz wysiąść to naciskasz przycisk wcześniej wtedy to sygnał dla kierowcy że ma sie zatrzymać na następnym przystanku a nie drzesz gębe w ostatniej chwili jak wsiur „hej qrwa men stap ju hir”.Przekopiesz. Uważaj żeby ciebie ktoś nie przekopał. Go home!

    37

    4
    Odpowiedz
    1. przecież nacisnął, a ty, polaczek prostaczek już wiadro pomyj na niego. Bo zarabia więcej, bo nie zadaje się z takimi śmieciami jak ty… jesteście warci każdego gówna które was spotyka. Sorry dla tych ludzi którzy sa w tym kraju normalni i muszą się męczyć z takimi złośliwymi imbecylami…

      5

      17
      Odpowiedz
    2. Chuj ci do tego, nawet jak się pomylił i wcisnął za późno i nie zna dobrze angielskiego. Sam żyję w Anglii i początki nie są łatwe. Wyjechał i jakoś sobie radzi. Sytuacja jak sytuacja. A te przekopanie to nie brzmi dobrze, tutaj minus.

      2

      0
      Odpowiedz
  6. Złóż patałachu wpisowe i CV do Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, a już my cię tak przekopiemy, że do Anglii będziesz na klęczkach zapierdalał.

    8

    1
    Odpowiedz
  7. Wykonaj na nim cios w jaja obrotową korbą od Jelcza,powinno zadzialac i nasteepnym razeem zatrzyma sie gdzie powinien.

    2

    1
    Odpowiedz
  8. Mieszkałam w Wielkiej Brytanii przez rok i jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam, a raz to mnie nawet kierowca wysadził w połowie drogi między przystankami, bo miałam stamtąd najbliżej do mieszkania. Jeśli umiesz język angielski i jesteś uprzejmy, to dasz sobie radę wszędzie. 🙂

    8

    0
    Odpowiedz
    1. Powiem więcej, mieszkam w Anglii od dziesięciu lat i takie przypadki należą do rzadkości. jedyny zgrzyt jaki miałem to kierowca nie chciał mnie zabrać wcześniejszym autobusem bo jak twierdził ludzie oszukują. po błędach językowych i akcencie poznałem że był Polakiem. No comment…

      1

      0
      Odpowiedz
  9. Słowiański cebulak-wędrowniczek musi wiedzieć że i za granicą nie będzie traktowany jako szanowany obywatel świata tylko jak pospolity niewolnik i ścierwo na które można dowolnie pluć,pomiatać nim i nieustannie eksploatować a to dlatego że polaczek ma w naturze być pomiatanym ale to się wzięło z czasów pańszczyznianych gdzie motłoch nie miał żadnych praw i tyrał całymi dniami na swoich panów w kieckach i to się przenosi z pokolenia na pokolenie i nie zmieni się dopóty władcy świata nie zmienią swoich planów wobec słowiańskiej hołoty.

    3

    1
    Odpowiedz
    1. A słowiański cebulak osiadły musi wiedzieć, że choćby się zesrał będzie całe życie tylko dogryzał i kpił z tych co mieli jaja wyjechać i nie marnują czasu z takimi debilami.

      3

      1
      Odpowiedz

Wyjątkowo roszczeniowy hefalump

Idę pewnego pięknego wieczoru z kolegą do sklepu alkoholowego, dawno się nie widzieliśmy, piątek, nie trzeba się martwić robotą. Pod sklepem siedzi menel. Widać że gość na prawdę zniszczony, nie wyglądał na typowego pijaczka. Zaczepił nas i prosił o kasę na coś do jedzenia, w Krakowie pełno tego barachła, więc z przyzwyczajenia, na odczepnego że szmalu brak. Ale w sklepie poszedłem do lodówki po cole i widzę obok jakieś wypieki. Żal mi się zrobiło i zgarnąłem jakieś tam dwie drożdżówki. Wychodzimy, podchodzę do typa, wręczam prowiant, uśmiecham się serdecznie. Łajza wywala na mnie gały jak bym mu matkę krzywdził i zaczyna do mnie drzeć brudnego ryja na pół ulicy że niby jak on ma sobie tym pojeść, że on chciał coś do chleba i czy mnie nie pojebało. Ja patrzę na gościa i ocipiałem. Za ciężko zarobione pieniądze kupujesz człowiekowi żarcie, żeby pomóc a on z takimi kurwa tekstami. Niedługo kurwy będą nosić terminale, żeby im do winiacza kartą dopłacać. Nigdy już nie pomogę żulowi przez tego pojebańca… Pewnie już po tej akcji kazałem spierdalać komuś kto na prawdę potrzebował pomocy. Chujnia i śrut… Bądź tu dobrym człowiekiem…

60
8
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Wyjątkowo roszczeniowy hefalump"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Prawdziwa „chrześcijańska”miłość bije od ciebie. Lumpy, barachło, żule………….menele. Problem jest taki że takie „wyluzowane” barachło jak ty w dresach jest często większą zmorą naszych obes.ranych szarych mieścin niż te żule. Chleją, drą gęby, chodzą jakby TV nosili, szpanują swymi dresowozami, szukają zaczepek. Ale jesteś gość stać ciebie na drożdżówke. Myślisz że jesteś kimś lepszym bo jesteś robol za 2000. Skończysz 40 bo nie jesteś „dynamiczny” , dostaniesz kopa i dołączysz do tego żula.

    10

    12
    Odpowiedz
  3. Po robocie do sklepu alkoholowego. Typowy łysy „eeee sebaaa jeeezdem” w dresie. Tacy jak ty są dobrymi kandydatami…….na żula.

    15

    4
    Odpowiedz
    1. Hahaha kurwa nie mogę z tych waszych komentó tutaj, jak coś pierdolniecie to koniec xD

      8

      0
      Odpowiedz
  4. Do mnie ostatnio podjechał jeden pod marketem ze znanym tekstem – czy może odprowadzić wózek. Mówię chujowi, że nie bo w wózku miałem 5 zyli i było mi dla mendy szkoda. A ten kurwa chuj jebany mi mówi – pewnie 2 złote szkoda co? i drze ryja na pół parkingu. Mówię mu żeby wypierdalał a ten jeszcze coś pod nosem mamrocze. Wkurwiłem się i chociaż miałem wielką ochotę mu przypierdolić to poszedłem do marketu żeby zdjęła go ochrona po coś w końcu jest. Myślicie, że któryś z ochroniarzy się ruszył – chuja. Te chuje z ochrony to w ogóle osobny temat. Jak wyszedłem to lumpa jebanego nie było-spierdolił.

    7

    1
    Odpowiedz
    1. Dramat!!! 🙂

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Coś ostatnio za dużo chujni o menelach. To już jakaś plaga chyba.

    6

    1
    Odpowiedz
  6. Przykro mi. ale nie powinienes przestac pomagac tylko dlatego ze jeden gosciu tak postapil. Takie cos hartuje

    4

    5
    Odpowiedz
  7. Co wy ostatnio wszyscy tutaj się zadajecie z menelami?

    6

    0
    Odpowiedz
  8. Niestety tak to jest z menelami – nie wiesz, na kogo trafisz. Lepiej znaleźć wiarygodną instytucję i wspierać biednych ludzi za jej pośrednictwem. Tacy wiedzą, co robią. Nasz Łódzki Wydział Fabryczny prowadzi wiele takich akcji dla swoich pracowników. Można robić przelewy na określone cele. W zeszym roku udało się ze składek założyć okna w głownej hali – dzięki temu można tam w ogóle wytrzymać w zimie. Zainstalowaliśmy również toaletę i kupiliśmy maski przeciwpyłowe. Dzięki darczyńcom standard pracy ludzi, którzy najbardziej na to zasługują, się poprawił.

    8

    2
    Odpowiedz
    1. „Zaufaną instytucję”,aleś pierdolnął.Pewnie masz na myśli fundację pani Jakiejś Tam,gdzie twoje pieniądze idą na utrzymanie personelu biurowego,złożonego z pociotków tej pani.W życiuuuuuuu….

      4

      0
      Odpowiedz
  9. Miał rację, że się wkurwił. Drożdżówka w piątkowy wieczór? On kawioru i szampana oczekiwał. Dobroczyńca z ciebie jak z koziej dupy wycieraczka

    10

    2
    Odpowiedz
  10. Napisałem niżej, przechalnym żulowym kurwom nic nie dawać, chleją na własne życzenie, a prawdziwi potrzebujący bezdomni nie chleją…

    14

    1
    Odpowiedz
    1. To ja….zul.Zanim cos powiesz negatywnego o mnie lub moich kolesiach to pamietaj osrancu
      ze to spoleczenstwo zrobilo z nas zuli.Tacy pseudo obywatele jak ty sa odpowiedzialni
      za to co sie dzieje pod monopolem.Potrzebujemy rewolucje……zule do rzadu.

      0

      0
      Odpowiedz
  11. A najlepsze są te przechlane ryje walące gorzałą na odległość co podchodzą i w pierwszych słowach informują, że to nie na wódkę.

    6

    0
    Odpowiedz
  12. Kolejna chujnia o tym samym. Ktoś to wymyśla na poczekaniu czy jak?

    2

    2
    Odpowiedz
  13. Jeju, żulik był szczery do bólu, bo taka jego natura, a ty się zapaliłeś, bo oczekiwałeś całusa w usteczka. Trzeba było na luzie zgodzić się z jego opinią, mimo wszystko życzyć mu smacznego deseru i odejść jak mężczyzna z jajami z uśmiechem na twarzy.

    2

    0
    Odpowiedz
  14. Żule to podludzie

    3

    1
    Odpowiedz
  15. Pomagać należy tym, którzy na to zasługują. Potrzebujących jest mnóstwo, a skala potrzeb wyklucza ich zaspokojenie kiedykolwiek. Dlatego nie należy trwonić zasobów na pomaganie tym, z których żadnego pożytku nie będzie. Jednostki bezużyteczne społecznie nie zasługują na pomoc i tyle.

    2

    0
    Odpowiedz
  16. A ja mam na osiedlu oswojonego jednego takiego powiedzmy bezdomnego. Fakt że oswajanie trwało ze dwa lata, ale jak mi rower podpierdolono, to tylko on pamiętał kto co gdzie i kiedy. Rower odzyskałem. Reszta dobrych i porządnych sąsiadów miała to centralnie we dupie.

    0

    0
    Odpowiedz

Jebana postawa obywatelska nie popłaca

Ktośtam napisał o menelu, ja też miałem przygodę jedną:
jadę rowerem do pracy sobie spokojnie, a z naprzeciwka patrzę toczy się jakiś menel właśnie z wózkiem dziecięcym. Widać, że się zatacza, na pewno pijany. Jakoś mi tak weszło do głowy, że on z dzieckiem jest. Zatrzymałem się i dzwonię na 112 mówię, co jest, że chyba facet pod wpływem alkoholu z dzieckiem. Chwila moment i przyjeżdża straż miejska i co się okazuje – że kurwa menel wiózł w wózku dziecięcym złom!
A dla mnie mandat za „wywołanie niepotrzebnej czynności organu porządkowego” 100 zł do tyłu.

40
24
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Jebana postawa obywatelska nie popłaca"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. I dobrze ci tak konfidencie

    39

    13
    Odpowiedz
  3. Było najpierw sprawdzić co wiezie. Co ci do łba przyszło? Nie wiesz, że menele w wózkach badziewie wożą?

    18

    4
    Odpowiedz
  4. A gdyby faktycznie ta pijana menda wiozła w wózku zrobionego po pijaku bachora to co ci do tego? Takim nic się nie stanie, niech cię dupa nie boli.

    9

    5
    Odpowiedz
  5. Jak wyzej. Śmierć konfidentom i zdrajcom narodu polskiego!

    5

    13
    Odpowiedz
    1. I tym, którzy nie kochają Papieżapolaka!

      5

      2
      Odpowiedz
    2. I debilom, co piszą takie komentarze.

      1

      1
      Odpowiedz
  6. Mesio patałachu nie wal w chuja. Pisz te komenty bo bez Ciebie ta strona upadnie. Przecież wszyscy wiedzą że chujnie bez Twoich komentarzy to o kant chuja rozbić. (Tylko ten prawdziwy Mesio a nie te podrabiane patałachy) śrut

    5

    2
    Odpowiedz
    1. Wierzę w Pana Mesia jedynego, Pana i władcę Łódzkiego Wydziału Fabrycznego.
      I w Byczywąsa, zwierzchnika jego, który od jakiejś mendy pochodzi. Który, z Panem moim,
      Mesiem, wspólnie odbiera cześć i chwałę od roboli, wyrobnic i sympatyków. Który mówi przez
      Pana mego, Mesia, i przez którego wszystko się stało. On to dla nas, roboli i wyrobnic,
      otworzył Łódzki Wydział Fabryczny i stał się kapitalistą. Wierzę w wielki Łódzki Wydział Fabryczny,
      ostoję kapitalizmu Cebulandii. Uznaję 800 zeta miesięcznie (minus podatek i koszty) i
      oczekuję ofiarnego tyrania mego na taśmie po wieki wieków. Amen. /Wyznawca

      2

      1
      Odpowiedz
      1. mówię: podróby spierdalać!

        0

        0
        Odpowiedz
  7. Jak mowil Robert górski u nas, jak dwaj faceci prowadza wózek to na bank zlomiarze

    2

    2
    Odpowiedz
  8. Sami jesteście kurwa konfidenci i przygłupy. Gównarzeria się nasłucha rapu i będzie o konfidentach rozprawiać. Nawet wielcy ulicznicy nie wiecie co to jest konfident. Koleś nie kapował na kolegów, nie wsypał wspólnika, nie był informatorem. To by było konfidenctwo wy kurwa „wanna be” street gangsta. Zadzwonisz że widzisz patologię na przykład kolesia srającego w biały dzień przy dzieciach w parku to jesteś konfident? Zadzwonisz bo banda niedorozwojów robi imprezę do rana to jesteś konfident? Zadzwonisz bo żul prowadzi najebany dziecko w wózku (ok dziecka nie było) to jesteś konfident? Jak wam frajerzy chaty opierdolą z waszych kompów, laptopów, tabletów itd. to co nie zadzwonicie na pały? Idąc waszym tokiem rozumowania jak zadzwonicie jesteście konfidentami bo wsypujecie dobrego ziomka złodzieja, przekręta, człowiek ulicy. Załatwcie to prawilnie, nie wiem kurwa, przez mafię, szukajcie go na własną rękę cwaniaczki. Przecież każde wezwanie policji to wg was konfidenctwo. Dziecinada.

    28

    4
    Odpowiedz
  9. Powiem tak: z jednej strony dobrze, że to zgłosiłeś, ale z drugiej strony wszyscy doskonale wiedzą, że menele wożą jakieś barachło ze sobą, więc można się było domyślić.

    4

    1
    Odpowiedz
  10. społeczniak się znalazł…dobrze ci tak

    2

    9
    Odpowiedz
  11. No chuje i tyle. Nie warto reagować. Ja kiedyś takiego potencjalnego menela jadąc autem na przystanku pełnym ludzi widziałem jak zdychał. Zadzwoniłem na 112, aby sprawdzili czy nie zawał serca to jeszcze mnie zjebali że sam nie udzieliłem mu pomocy. Sam telefon to już jest udzielenie pomocy.

    9

    2
    Odpowiedz
  12. Gliny nie powinny Ci dawać mandatu – najwyżej pouczenie, to świadczy o tym, w jakim kraju żyjemy – a jeśliby rzeczywiście miał gość dziecko w tym wózku. W Niemczech, czy w Czechach, to normalne, że zwracasz się o pomoc policji. A u nas panowie policjanci nie są przyzwyczajeni do normalnego funkcjonowania i jeszcze mają we krwi komunę. Społeczeństwo też jest popierdolone – jak zadzwonisz, to od razu konfident. Ludzie nienawidzą policji, a policja ludzi. Chociaż może rzeczywiście za mało się przyjrzałeś… ja wiele razy zgłaszałem coś błahego na policję… jak widziałem bezdomnego w zimie śpiącego na mrozie na przystanku, albo samochód w rowie, albo dziki na głównej drodze i nigdy nie dostałem mandatu za zgłoszenie.

    2

    0
    Odpowiedz
  13. Ja twierdze ze słuszna kara.To nie postawa obywatelska ale nadgorliwość z urojeniami!Mnie wnerwia jak ktoś z urojenia nadgorliwy coś zgłasza bo sobie coś ubzdurał.Na drugi raz radze się upewnić czy w wózku bomba czy złom czy małolat.Do tego najpierw powinieneś pijaka zaczepić i zlustrować!Wczoraj widziałem że pijak szczał w centrum Poznania i czy to powód aby takimi pierdołami się zajmować??

    0

    0
    Odpowiedz

Nachalny znajomek

Mam znajomka który mnie strasznie wkurwia. Za każdym razem jak znajdzie kobietę, to wbija we wszystkich i znika, nawet na smsa nie odpisze. Potem po paru miesiącach jak mu się coś z tą czy inną babką zjebie, nagle się pojawia i jest normalnie stalkerem. Wtedy chce wychodzić na piwo codziennie, kurwa atakuje jak pojebany dzień w dzień, nie przeszkadza mu że mu 5x z rzędu odmawiasz, grunt że za szóstym razem może się zgodzisz. Mało tego, jak idziesz z kimś innym i mu nie dajesz znać to ma pretensje nagle że jak mogłeś iść bez niego skoro wiesz że on zawsze chętny. I zapomnij że możesz wyjść bez niego na luzie, nie rozumie po polsku. Wychodzisz z kimś się spotkać, ten kurwa dzwoni i pyta co robisz. No nie będę przecież jak dzieciak nie odbierał telefonu, czy kłamał że jestem w domu, to mówię na przykład że siędzę z takim a takim koleżką i gadamy. A ten od razu: dobra podaj namiar biorę taryfę i jadę do was, nawet nie pyta czy go tam chcemy, często tych ludzi nawet nie zna lub zna pobieżnie. Raz mnie już wkurwił bo chciał wbijać jak miałem spotkanie z znajomymi z czasów studiów których zupełnie nie zna, to mu powiedziałem że mamy prywatne tematy i żeby nie przyjeżdżał. To kurwa obrażony i złośliwy, zjawił się nastepnym razem jak byłem na imprezce z naszym wspólnym znajomym (tym razem z kolei wkręcił się przez tego znajomego bo ja mu znać nie dawałem, bo mnie już męczył) i ciągle coś podpierdalał, rzucał zaczepne teksty czy nie muszę z kimś na osobności pogadać, czy może ma sobie do domu pójść, czy chcę sobie sam pobyć. Normalnie coś mu się pojebało na maksa, on będzie mnie rozliczał z kim, gdzie i kiedy chodzę, i będzie mi jeszcze nakazywał mu meldować i go ciągle wszędzie zabierać. Stara się wprowadzać jakieś ubezwłasnowolnienie psychiczne i towarzyskie. Nadmienię tylko że nie jest taki zjebany tylko do mnie bo do innych też tak wydzwania i się wszędzie wpierdala. Aż do kolejnego razy gdy znajdzie jakąś dziewczynę. Rozmowa nie pomaga, co takiemu w zęby dać? Normalnie stalker, prześladowca. Wszyscy go unikają, ale jak nie przez tego to się wkręci przez innego, bo wielu wspólnych znajomych jest i nie każdy jest asertywny. Normalnie śrut!

44
3
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Nachalny znajomek"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Człowieku, ja mam taką mendę w rodzinie. Robi to samo. Skończyło się tak, że nie odbieram od niej telefonów, odpisuję na co 10 smsa i piszę wtedy, że nie ma mnie w domu. Jak suczy dobrze idzie to mnie nie zna a nagle przed świętami przysyła smsa „co robimy na święta”? a gówno robimy. To są wampiry psychiczne. Żyją tylko po to by wkurwiać innych i wysysać energię. Teraz wiadomo dlaczego z babami mu się sypie. Baby lubią zainteresowanie ale nie prześwietlanie gówna co „ukochana” jadła na obiad.

    19

    1
    Odpowiedz
  3. Powiedz mu dokładnie to co napisałeś, że jest nie fair gdy ma dziewczynę i nie odpisze nawet smsa. Swoją drogą może ten koleś chce zapomnieć o swoim złamanym sercu? Nie wiem

    8

    2
    Odpowiedz
  4. Co ty studiowałeś,że posługujesz się jakimś prymitywnym żargonem? To „wbijanie” ,to mnie normalnie wybiło z rytmu…

    4

    14
    Odpowiedz
    1. Europeistyke i pedagogikę drugi kierunek potem podyplomowo stosunki międzynarodowe a teraz robię doktorat z kulturoznawstwa w wyższej szkole zarzadzania z siedziba w sosnowcu, a co nie podoba sie?

      4

      3
      Odpowiedz
      1. Może gdybyś napisał, że wbijasz doktorat z kulturoznawstwa… To się nie podoba.

        2

        0
        Odpowiedz
    2. Na chujni szekspirem nie gadajo.

      4

      2
      Odpowiedz
  5. Też znam takiego jednego. To jest jakaś cholerna zaraza. I choćby skały srały to nigdy nie dotrze do niego, że można sobie w danym momencie nie życzyć jego towarzystwa. Co gorsza – jeśli go spławisz, to bądź pewny, że będzie cię obgadywał za plecami. Ale i tak najlepiej jak najszybciej wykluczyć go z kręgu znajomych.

    16

    0
    Odpowiedz
    1. Tylko że to nie takie proste wykluczyć kogoś z kręgu znajomych, jak macie innych wspólnych znajomych. Ty go będziesz ignorować a on się wkręci przez kogoś innego i będzie Ci psuł wieczór głupimi docinkami, bo jest wkurwiony że go olewasz i chce Ci to okazać. Przerabiałem temat to wiem. Z pewną osobą miałem kwasy to nie tylko z nią zerwałem kontakt, ale poinformowałem wszystkich, że jak jest ta osoba to żeby mi nie dawali znać, bo ja nie przyjdę. Na szczęście wkrótce sami się na nim poznali.

      9

      0
      Odpowiedz
  6. No nie dziwne ze dziewczyny z nim zrywaja kontakty bo pewnie je tak samo molestuje. To nie jest normalne zachowanie, ciagle smsy i telefony i wpraszanie sie, to jakas psychoza a od takich to tylko z daleka. Wez go zablokuj w telefonie i nie odbieraj jego telefonow. A wogole to mu powiedz zeby nie pisal do ciebie wiecej a jak nie umiesz mu w twarz powiedziec to wyslij mu smsa, wez go opierdol jak zacznie jakies przysrawki i zarty twoim kosztem, ze sobie nie zyczysz i tyle. Pewnie ma jakies kompleksy i sobie kompensuje takim zachowaniem…

    11

    1
    Odpowiedz
  7. Autorze nachalnego znajomka: kup sobie psa i bujaj mu jajka :))))

    4

    8
    Odpowiedz
  8. Doskonale rozumiem sytuację gdyż mam takiego samego durnia kolegę. Tacy ludzie są po prostu upośledzeni. Jak mi ktoś 10x odmawia, 15x nie odpisuje bądź odpisuje z lekkim 6-godzinnym opóźnienie, 20x nie odbiera telefonu, to chyba kurwa normalna osoba dojdzie do tego że ten ktoś Cię olewa. Nie kurwa, takie osoby niestety tego nie kumają i nagabują dalej, obrabiają dupę bo czują się odrzucone, jątrzą. Osoby czujące potrzebę kontrolowania środowiska, wiedzą że nie są mile widziane, ale i tak przychodzą, bo na przykład nie daj boże ktoś obgada albo coś to lepiej być. Ja na szczęście mam szerokie spectrum znajomych, zacząłem się spotykać z takimi co ten idiota ani krzty nie zna i mu mówiłem że ktoś sobie nie życzy obcych osób i tyle. Trwało to miesiące ale dał mi spokój, teraz nawet czasem gdzieś razem się znajdziemy w towarzystwie, ale już wie że nade mną kontroli nie będzie miał i nawet nie próbuje.

    8

    0
    Odpowiedz
  9. Zrób mu loda. O to mu chodzi.

    4

    0
    Odpowiedz
  10. To powiedz mu prosto z mostu dlaczego go unikasz! miej jaja!!

    22

    1
    Odpowiedz

Strach

Boję się iść do pracy (i w ogóle ruszyć z mieszkania) tak bardzo, że mam łzy w oczach na samą myśl. Siedzę w domu już ponad dwa lata. Pracowałam dwa miesiące za granicą i dosłownie trzy dni w Polsce, ale było mi tam tak źle, że zrezygnowałam. Jestem po liceum ogólnokształcącym, nie mam matury, ale od ponad miesiąca codziennie się uczę, żeby w końcu zdać, a dzięki temu pójść na studia. Zasiedziałam się w czterech ścianach i przez ludzie napawają mnie strachem. Nie wiem jak potoczy się dalej moje wegetacyjne życie, bo na razie to jestem jedynie ciężarem dla innych i kto wie ile ze mną wytrzymanją, a ja niestety perspektyw na zmianę nie widzę, bo „drzwi są już za ciężkie”.

65
7
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Strach"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. W twoim wieku też miałam taki okres (czyli po skończeniu szkoły średniej) strasznie mi siadło na dekiel. Świat wydawał się straszny, obcy a wszystko za trudne. Pomogła mi moja „ukochana” rodzina, która, która odcięła dostawy żywności. Wyszłam z domu , zdobyłam się na odwagę, znalazłam pracę, mam ich teraz w dupie ale po części jestem wdzięczna. Rozumiem ciebie. Masz prawo być przerażona. Nasz kraj nie jest łatwy do życia, a ty tak naprawdę jeszcze niedawno byłaś dzieckiem a tu musisz nagle brać się z życiem za bary. Stąd ten paraliżujący strach. Gdy byłam w twoim wieku było dużo łatwiej o pracę, łatwiej było poradzić sobie z przeciwnościami losu, ale też było mi ciężko. Jeśli zdasz maturę i skończysz studia , jaką masz gwarancję, że za tych parę lat nie znajdziesz się w tym samym punkcie co teraz?
    Tą chujnię chyba powinni nasi politycy poczytać…bo może dalej nie ogarniają jak strasznie ciężkie jest życie młodych ludzi w naszym kraju i na pewno 500+ nie rozwiąże żadnych problemów tylko je pogłębi.

    20

    1
    Odpowiedz
    1. Tia, za to życie starych ludzi jest lekkie w Polszcze.Szybko się zestarzej i spędź emeryturę”pod palmami”.

      1

      9
      Odpowiedz
      1. Tez jest ciężkie, ale tą chujnię napisała młoda dziewczyna a nie emerytka i moja odpowiedź było do młodej dziewczyny….no ale jak ktoś chce się przyczepić to zawsze cos znajdzie.

        18

        1
        Odpowiedz
    2. Każdy kto poczyta chujnię, zaczyna tak się starać żeby nie wpaść w tak stan jak niektórzy chujowicze- szczególnie dobrze jest zająć się polityką- też chujnia ale za większą kasę!

      0

      0
      Odpowiedz
  3. Doskonale Cię rozumiem, też miałem tak paraliżujący strach przed pracą, że robiłem wszystko, żeby wymigać się od zatrudnienia i dalej żyć na garnuszku rodziców. Pomógł mi skok na głęboką wodę – stwierdziłem, że dość wegetacji i trzęsąc nogami ze strachu poszedłem na rekrutację. Przyjeli mnie i jakoś poszło bo okazało się, że jednak tam pracują tacy sami ludzie jak ja

    22

    0
    Odpowiedz
    1. i do tego lękowa

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Nie ma rady na lęk, jak tylko przełamanie go i nauczenie się z nim żyć. Dobry jest jeszcze plan awaryjny – co zrobić, kiedy coś złego się stanie. Nie słuchaj tych, którzy Ci gadają, że będzie dobrze i żebyś nie myślała o tym, czego się boisz. Myślisz i nic na to nie poradzisz, a spychając lęk w podświadomość, go pogłębiasz. Trzeba właśnie myśleć i planować. Jeśli Twój mózg obawia się pająka, to pomyśl o pająku i zaplanuj sobie , co zrobisz, jak go zobaczysz. Twój mózg się boi – uracz go planem kryzysowym – pójdź za tym, czego Twój mózg, podświadomość się obawia – braku matury, akceptacji, etc. i stwórz sobie Plan B na każdego stracha. To sprawi, że się troszkę uspokoisz i nie będziesz spychać lęku w podświadomość. Poza tym małe kroki. Jednego dnia naciśnij klamkę, drugiego wyjdź przed drzwi. Napisz, czego najbardziej się boisz. Nie będzie łatwo, ale trzymam za Ciebie kciuki. Poza tym polecam Ci książkę „Czarnoksiężnik z Archipelagu”. W ogóle czytaj książki o lęku, kup sobie przez internet, jeśli nie masz dostępu do psychologa. Wiedza pomaga się pozbyć lęku.

    8

    0
    Odpowiedz
  5. Ja też jak pomyślę, że mam iść do pracy i współpracować z takimi mentalnymi debilami, zawistnymi chujami, obgadującymi się babami, fałszywymi ludźmi, kierownikami z kompleksem małego fiuta, prezesami burakami, to aż mnie chuj strzela i tracę chęć do życia.

    28

    0
    Odpowiedz
    1. Dokładnie! Ja byłem szczęśliwym człowiekiem dopóki mnie w pracy nie zaczęli mali i zwistni ludzie atakować. Po latach bullyingu i mobbingu leczę się z depresji. Ciesz się jak nie musisz 5 dni w tygodniu znosić zakompleksionych pokrak.

      17

      1
      Odpowiedz
  6. Jakbyś zarabiała 17 tys to byś chetnie szła do pracy . Mnie mesiowi tata tyle płaci bym nie mówił mamie że w dzieciństwie wchodził mi do wanny :'(

    11

    5
    Odpowiedz
    1. A do tego cieszył jape

      4

      0
      Odpowiedz
    2. 17 tysięcy to mało 🙁 Ja się za to nie mogę przez tydzień utrzymać 🙁 Ja zarabiam skromnie 40 tysięcy. W Ameryce to najniższa średnia krajowa 🙁

      1

      3
      Odpowiedz
  7. Brawo za samozaparcie w nauce 🙂

    9

    1
    Odpowiedz
  8. Metoda małych kroków-wieczorem lub rano proponuję wyjść z kimś bliskim z domu na 15 minut. Powoli zaczniesz wychodzić i ponownie stanie się to bardzo naturalne. Jak nie, to pozostaje ci psycholog. Tak czy owak warto coś zrobić, bo to się wydaje takie dramatyczne, ale strach ma tylko wielkie oczy. Wszystko w twoich rękach. Powodzenia

    8

    1
    Odpowiedz
  9. Jako, że nie ma Mesia – Pana naszego umiłowan. ego to powiem ci co zrobić. Trzy stówy do łapy i zapierdalaj do Łodzi na tasmę. A o studiach zapomnij bo nie ważne jaki kierunek skończysz (techniczny czy humanistyczny) i tak Ci zostanie wyjazd zagraniczny. Jednym słowem znajdź se byle jaką pracę i ciesz się życiem

    3

    7
    Odpowiedz
    1. Typowy cebulaczek przemówił. Idź do pracy byle jakiej jako pospolity robol albo jedź na zmywak. Ciesz sie życiem czyli biegaj po „dicho” gdzie jest umcy umcy i zapijaj gębe Szkocką z Tesco, spłodź dzieci dla zasiłków, to sukces każdego cebulaka w UK. P.S. Takie „życie” można wieść w Polsce.Robota na taśmie, umcy umcy w każdej remizie i tani alkohol. I 500+Zostań tutaj.

      8

      3
      Odpowiedz
      1. No to proszę, daj lepszy pomysł

        0

        2
        Odpowiedz
        1. Najlepszy jaki znam. Nic nie robić i dobrze żyć. Zostań księdzem.

          2

          0
          Odpowiedz
  10. Znam to. Miałem podobnie – jak się w pewnym okresie czasu zasiedziałem w domu (kilka miesięcy bez pracy) to potrafiłem nawet przez tydzień z niego nie wychodzić nawet do sklepu i przez to zaczynałem zwyczajnie bać się ludzi. Ogólnie odechciewało mi się wszystkiego, nawet żyć chwilami.
    Ewentualnie możesz też właśnie mieć fobię społeczną.

    5

    0
    Odpowiedz
  11. Idź po poradę do specjalisty. To żaden wstyd.

    3

    1
    Odpowiedz
    1. Bez przesady z tymi specjalistami. Myślę że dużo ludzi doświadczyło tego co autorka, ja sam to przeżyłem, ale powoli się z tego wygrzebałem, choć jakieś lęki zostały, ale każdy się czegoś boi 🙂

      3

      0
      Odpowiedz

Ziomeczki Rapsy

Mam znajomych (bo na lepsze miano nie zasługują) rozmiłowanych w raperskiej twórczości, tych tekstach o ziomeczkach, imprezach, używkach, dziwka ale też szacunku i braterstwie. Chlają, palą trawę i wciągają amfetamine twierdząc że wcale nie szkodzi to ich psychice. Paradoksalnie naśladują tych swoich idioli jedynie w tym co złe bo teraz szacunku i braterstwa nie ma w nich za grosz. Kiedyś mógłbym nazwać ich ziomeczkami, dzisiaj przypominają mi bardzie małych zniszczonych od środka w sferze psychicznej golumów.

49
3
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Ziomeczki Rapsy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Zazdrościsz im i do tego podglądasz tate jak robi kupe

    6

    19
    Odpowiedz
    1. ale trzeba być frajerem żeby napisać „Zazdrościsz im i do tego podglądasz tate jak robi kupe „

      17

      3
      Odpowiedz
      1. Czego innego spodziewać sie po debilu słuchającym prawilnego hip-hop.

        7

        2
        Odpowiedz
    2. zgadzam się, nic niewarci i pierdolnięci odbytowcy.

      6

      2
      Odpowiedz
  3. Drogi Bracie, oto masz żywy przykład tego, jak złe rapsy wpływają ujemnie zarówno na jakość doczesnego żywota oraz poziom duchowego dobrostanu. Dla odmiany zacytujmy poruszające hip hopowe strofy pióra mułły Ruchollaha, inspirujące do harmonijnego samorozwoju i łagodnej życzliwości względem bliźnich.

    „Jest piątek, modlitwy koniec i początek
    Na tarczy kilka minut po dziewiątej
    Stoję pod masdżidem, słyszę, że jest ciekawie
    Ansarowie na pewno nie siedzą przy kawie
    Pukam z całych sił, ale nikt mnie nie słyszy
    PeKaeM napierdala, imam wciąż takbir krzyczy
    Jestem w środku i co widzę! Co?
    kominiarki znajome, luźna atmosfera
    dżihad idzie w dobrą stronę
    wybuchowe prezenty, a ja wniebowzięty
    Jak obiecał Muhammad – wieczór będzie przegięty
    Ale, ale nie przejmuję się tym wcale
    Zamachy przez cały rok jak w karnawale
    Sie masz Ahmed, jak jest? Jest dobrze!
    No, bo to jest szahada, ale jeszcze nie pogrzeb
    Tak, tak, to szahada a nie pogrzeb
    Więc ja bawię się dobrze, bez kitu
    Mudżahedini kwiczą z zachwytu
    Jest tu nawet nasz emir, albo szejk, jak kto woli
    No naszych imprezach nikogo głowa nie boli
    Co najwyżej odpada, strzel kaptagon i zapraszam
    To jest Iman, a to Dżannah, to sypialnia wasza
    Allah zaprasza na imprezę w rytmie „akbar”
    Nigdy w rytmie cza-cza!”

    Od razu lepiej, c’nie ziomuś? Pozdrawia emir Abu Janusz z Sieradza.
    O wy, którzy wierzycie!
    Dawajcie kotom pełną miarę i wagę, sprawiedliwie!
    Nie powodujcie uszczerbku w kocich miseczkach!

    29

    1
    Odpowiedz
  4. Te „ziomeczki” to degeneraci przewidziane do utylizacji.

    9

    0
    Odpowiedz
  5. Mam takich samych „ziomów” tylko ze moi nie wala amfy, okazyjnie koks ale trawe jaraja codziennie wiem doskonale o czym piszesz odbilem od tych debili ćpun to ćpun i tak samo jak pantoflarz nie można na niego liczyć. Masz ćpanie sa ziomki nie masz nie ma tych frajerow a i pomoga niechetnie o ile w ogole. Ps. Alkoholik to też ćpun a pantofel to taki ćpun babskiej cipki i dominacji wiec jeden worek wszyscy bez wlasnego zdania. Ps. Też slucham „prawilnej ulicy” ale dlatego gdyż uważam ze patole maja najlepsze bity nie obchodzi mnie ich kretynska retoryka. Pozdrawiam z odcięcia i cytujac Peje „nie zatęsknisz za nimi spróbuj a zobaczysz”

    2

    4
    Odpowiedz
  6. Gdzie tu można iść? Po co wychodzić? Przecież tu nic nie ma. Tylko obe.srane nieremontowane od Bieruta kamienice, menele, dresy. markety, bloki w szaroburosr.akowym kolorze, podrzędne speluny,śmierdzące kupą trawniki i nic więcej. Dół i nędza. Nawet pogoda najczęściej jest marna.Chodzić jak debil po mieście bez celu?

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Rap XXI wieku polega na pierdoleniu o mefedronie i ruchaniu oraz zlepianie przypadkowych tekstów coś w styli takich czubów jak żabson i young pedał kiedyś to teksty były o wiele bardziej rozwinięte i sensowne np. utwór Skamieniali

    1

    0
    Odpowiedz

Oszukała mnie

Oszukała mnie kobieta – tak było:
poznałem wczoraj na koncercie fajną laleczkę, tego tamtego i co do czego wyszło, że przyszła do mnie na kolację ze śniadaniem. Rano budzę się (dobrze dałem w palnik wczoraj) patrzę – leży jakaś nieznajoma, kurde zapomniałem nawet jak ma na imię ! Głupio trochę, kombinuję co zrobić, chuj tak, po chwili szukam jej dowodu, znajduję a tam data urodzenia 1971 rok, a wyglądała na max 30. Ja mam 29 i czuję się oszukany hehehe, ale rakieta konkretna z niej.

9
48
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Oszukała mnie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. a co ? zamierzałeś się oświadczyć?

    13

    2
    Odpowiedz
    1. też nie rozumiem gdzie tu chujnia, chyba, że potem obudził się ponownie i mama kazała do szkoły wstawać.

      25

      0
      Odpowiedz
  3. Panie nasz, Mesiu, racz wrócić z pielgrzymki na Łysą Górę, bo nowe chujnie pilnie potrzebują Twojego komentarza.

    10

    2
    Odpowiedz
    1. Na Łysą Górę, patałachu, to lata tylko jedna znajoma Mesia, Pana twojego, którą co prawda od czarownicy rożni wszystko, ale od piranii tylko szminka. /Mesio
      PS. Poza tym Pan twój nie widzi sensu w komentowaniu chujni ewidentnie podpadających pod sezon ogórkowy. Woli ten czas spędzać w naszym gospodarstwie agroturystycznym w Byczkach pod Skierniewicami, rekreacyjnie batożąc roboli i wyrobnice (A te, wybrane, czasami to i po pracy, i żadna nie jest w wieku tego starego próchna co patałachy po pijaku obracacie. Swoją drogą, ile trzeba wypić, żeby za coś takiego w ogóle się złapać… I czy po takiej ilości wódy jeszcze w ogóle staje…) przy zbieraniu ogórków.

      12

      4
      Odpowiedz
  4. ..a po chwili obudziłeś się drugi raz i uświadomiłeś sobie że to tylko twoje niespełnione fantazje

    9

    0
    Odpowiedz
  5. A pytałeś wcześniej o wiek? Alkohol cie oszukał a nie ona;-)

    2

    2
    Odpowiedz
  6. Rozumiem cie dobra dupa ale starałem sam mieć problem ale olałem bo młode suczki są lepsze

    1

    6
    Odpowiedz
  7. Albo Ty tak się napiłeś, że każda laska wydawała się młodą siksą albo ona rzeczywiście dobrze się trzyma. Cóż… zazdraszczam jej ;] rocznik’72

    2

    0
    Odpowiedz
  8. żeby 45 letnią babcię obrabiać to trzeba być przegrańcem życiowym

    2

    8
    Odpowiedz
    1. ja posuwałem 63-letnią prostytutkę, serio, są takie, w necie i na roksie. Powiem że taka lepiej obiciąga i lepiej jeździ na kutasie niż pizdy 18-30letnie… przyjemniejszy seks był o 100% niż z innymi. Podałbym linka ale wolę ją dla siebie zostawić hehe

      3

      0
      Odpowiedz
  9. oświadcz się

    0

    2
    Odpowiedz
  10. .. a później obudziłeś się zlany z krzykiem aby mama oderwała cię od prześcieradła.

    2

    0
    Odpowiedz