Demoralizująca muzyka sąsiadów

W każdy piątek ta sama historia. Przyjeżdża banda młodych jełopów z góry i od 16 do 2 w nocy napieprzają muzykę na całego. Okna nie można nawet otworzyć aby pokój przewietrzyć, bo nie można tego znieść, choć z zamkniętym i tak słychać to gówno. Gdyby to jeszcze była normalna muzyka… A tam tylko słychać non stop piękne utwory gdzie np. jakiś idiota drze się „Pizda nad głową”. Czy tego nie można kurwa ściszyć? Ja zawsze używam słuchawek aby nikomu nie zawadzać. Rozumiem, impreza, niezbyt praktyczne, ale można by to spokojnie ustawić na połowę aktualnej głośności i odsunąć głośnik od otwartego okna. Nie można nic nawet w piątkowy wieczór poczytać, pooglądać, bo zawsze jakiś idiota lub ich grupa musi wszystko spierdolić.

36
3
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Demoralizująca muzyka sąsiadów"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. To jest Gang Albanii, krótka piłka, wódka, karabin, kokaina i siłka! ;D

    2

    7
    Odpowiedz
  3. Jak kiedykolwiek będziesz miał okazję do spierdolenia z bloku, to spierdalaj. Szkoda nerwów na użeranie się z patologią. Wykup ziemię na wsi, co będziesz mógł zrób sam, lub wynajmij żulków, którzy pomogą Ci wykopać dół pod fundamenty za skrzynkę piwa.
    Czego nie będziesz mógł zrobić sam, to wynajmiesz budowlańców i gitara gra.

    7

    0
    Odpowiedz
  4. Takich pojebów jest dużo za dużo, znam to i rozumiem

    5

    0
    Odpowiedz
  5. GANG ALBANII!!! Jak miło, że nie tylko ja tego słucham – choć fakt, nie na full, bo liczę się, że ktoś może nie chcieć. Ale polecam wszystkim Gang Albanii ten stary: „Kokainowy Baron”, „Klub Go Go” i bardzo życiowa piosenka „Blachary” „…leci na twój hajs jebany lachociąg, osiedlowy szlauf, najebana koką, zabierajcie ją, jebać te blachary, szanujemy tylko swoje mamy i PRAWDZIWE DAMY”

    2

    11
    Odpowiedz
    1. Hejtujecie kolesia, a Popek ma kilka dobrych kawałków w projektach pobocznych.

      0

      2
      Odpowiedz
    2. Głębokie, faktycznie wartościowa muzyka z dobrym tekstem i przekazem, o wspaniałej oprawie muzycznej nie wspominając.

      5

      0
      Odpowiedz
      1. Nie napisałem, że głębokie i wartościowe, Popek to nie Wodecki Zbigniew, czy tam Zbyszek 😉

        0

        0
        Odpowiedz
      2. Głębokie jak odbyt mesia.

        1

        0
        Odpowiedz
  6. Ale w czym problem 997 i jazda z patologią. Co, boisz się, że patolnia od Popka nazwie Cię „konfidentem”? Sraj na ten margines społeczny. Nie po to płacisz podatki żeby się samemu użerać z patolnią. Żeby nie było to raz na czas można przeboleć imprezę sąsiadów nawet do rana. Ale jak mówisz że to jest notoryczne, to sorry, ale ja miałbym gdzieś co sobie ktoś o mnie pomyśli i dzwoniłbym na policję. Oni mają gdzieś co myślisz o nich.

    2

    0
    Odpowiedz

Polisz emigrejszyn

Witam, chciałem dwa słowa na temat polskiej emigracji zarobkowej w szczególności tej brytyjsko – londyńskiej. Otóż tak się składa, że okres wakacji to często czas, w którym spotkać można w rodzinnych miastach kolegów i koleżanki oraz inne znajome twarze które to pracują i mieszkają na stałe w UK. Często założyli tam rodziny, związali się z tym krajem itd. Ja spotkałem dwójkę znajomych ( z żonami) oraz trzecią parę ludzi, których nie znałem wcześniej u naszych wspólnych znajomych. Czas więc na chujnię, którą chciałbym się podzielić. Otóż irytuje mnie a może bardziej należałoby powiedzieć śmieszy dziwna postawa czy też poza tych ludzi, przejawiająca się w niezrozumiałym dla mnie okazywaniu wyższości z tytułu pracy i mieszkania w UK. Chciałbym być dobrze zrozumiany i nieodebrany jako ktoś kto na siłę coś wymyśla. Nie zawsze są to słowa, częściej rodzaj jakiegoś wspólnego dla tych ludzi sposobu bycia manifestującego ogólnie postawę typu ” matko, jak tu można żyć w tej Polsce, dobrze, że jesteśmy tu tylko na chwilę i za kilka dni wracamy do naszej drugiej ojczyzny”.
Śmieszy mnie to bo pamiętam tych ludzi sprzed wielu lat i byli to najczęściej szwendający się po osiedlu łaziki, nawet nie lumpy, po prostu ludzie bez szkoły ( bo się nie chciało) bez ambicji – papierosek, piwko, film na DVD w czasie gdy inni pracowali lub się uczyli. Patrzę na nich i co widzę teraz, przedwcześnie posiwiali, twarze w zmarszczkach, zęby w miarę po naprawiają je nagminnie w czasie wakacyjnych pobytów w Polsce u polskich stomatologów ( taniej). Ludzie zrozumcie, że naprawdę nikomu nie zaimponujecie. Praca w UK nawet jeżeli dobra to dzisiaj to nie to samo co w RFN lub Szwecji w latach 70 tych lub 80 tych. Umówmy się – wyjechaliście tam po to żeby TYRAĆ, nie ma co zadzierać nosa.
My, wasi koledzy i koleżanki też powoli ułożyliśmy sobie życie, chociaż tutaj. Mamy rodziny, kredyty, mieszkania, niektórzy domy, mimo trudności jak ktoś chce to idzie do przodu. Polska to taki dziwny kraj-usłyszałem od jednej z wymienionych przeze mnie par. Może i dziwny ale nie dziwniejszy niż inne.
Ja wolę być tu póki mogę. Przynajmniej nikt mnie nie traktuje na równi z nacjami z którymi nie chciałbym być porównywany, nie grozi i nie każe wypierdalać, krzycząc – do domu. Bo ja właśnie jestem w domu. Trochę więcej pokory.

59
4
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Polisz emigrejszyn"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ale jakby cyganka bez majtek schyliła sie po peta z ulicy to twój język by był pierwszy w jej dupie . Zgadza się? :))

    6

    15
    Odpowiedz
  3. Oczywiście że jedziecie tam tylko niewolniczo tyrać na niemca,angola,makaronesiego żeby jako tako funkcjonował i nie próbował się buntować,bo przecież najbogatsze kraje są fundamentem i filarem dla zbudowania nowego świata na całym świecie,a do tego potrzebne jest prawidłowe utrzymanie w stanie w miarę poprawnym gospodarki gigantów światowych,bo gdy one padną to rozjuszony tłum wtargnie do siedzib panów waszych i zrobi im jesień z dupy średniowiecza,więc aby tego uniknąć to spędza się niewolników z trzeciego i czwartego świata do takich niemiec aby dzięki swemu nieludzkiemu zapierdolowi nie dopuścili do rozlania się fali buntów które mogłyby rozpętać potężny żywioł którego nie sposób byłoby zatrzymać.

    4

    1
    Odpowiedz
  4. Ja widzę coś odwrotnego. Tu w Polsce ludzie po dobrych studiach technicznych klepią biedę, wynajmują pokoje (a są po 30-tce), nie stać ich nawet na kredyt na mieszkanie (wkład własny), o założeniu rodziny z dziećmi można pomarzyć. Za to ktoś kto wyjechał po liceum do takiego UK dzisiaj mając 30 lat jest ustawiony bo ma duże oszczędności, nie musiał tracić lat na studia.

    18

    4
    Odpowiedz
    1. Ustawiony to na pewno nie jest. Może ma i trochę więcej kasy niż jakby pracował w Polsce, ale za to zapierdala 10 godzin na magazynie, czy innym gównie. Dostatnie taki tygodniówkę 500 funtów i już uważa się za pana. Niby 2500 zł za tydzień. Wydaje się, że nieźle. Jednak koszt życia jest tam „trochę” droższy niż w Polsce. Pokój to wydatek 500 funtów (chociaż to i tak tanio). Piwo 0,5l – 3 funty. Papierosy – 9 funtów. Fryzjer – 20 funtów. Kino – 15 funtów. Wcale to nie jest taki raj jak niektórzy mówią. Co więcej. Jeśli pojedziesz tam świeżo po ukończeniu szkoły, bez żadnego doświadczenia, to będziesz klepał biedę bardziej niż w Polsce.

      5

      3
      Odpowiedz
      1. Sam sobie zaprzeczasz. Skoro zarabiają 2000 funtów, a pokój kosztuje 500 GBP to odłożą spokojnie 1000 funtów. Gdzie w Polsce odłożysz po opłatach 5200zł (na dzisiaj 1000 funtów)? Tyle to nawet programista nie odłoży. A co dopiero mówić o przeciętnie zarabiającym Polaku, on nawet połowy tego na rękę nie dostanie wypłaty. Polska to Bangladesz Europy.

        6

        3
        Odpowiedz
        1. Pracuję w IT, mam pięć lat doświadczenia i odkładam więcej. Mieszkanie dwupokojowe to około dwa tysiące z opłatami, żarcie plus imprezy to kolejne półtora, kursy i tym podobne to kolejne siedemset. Razem wychodzi cztery tysiące dwieście. Na kontrakcie przed odliczeniami ale już po ZUS, VAT i PIT mam około jedenaście tysięcy. Da się.

          2

          2
          Odpowiedz
          1. Po co porównujesz IT w Polsce do magazynu w UK?

            2

            2
            Odpowiedz
  5. Znam ten typ, mąż mojej kuzynki to typowy „zagranico” z obrzeża Londynu. Posiada wszystkie cechy opisane wyżej, włącznie z historią o leczeniu zębów w PL

    8

    1
    Odpowiedz
  6. Lepiej być pomiatanym we własnym kraju, czy za granicą?

    5

    0
    Odpowiedz
    1. Lepiej mieć innych w dupie i robić co się chce.

      4

      0
      Odpowiedz
  7. Mimo ze od 20 lat mieszkam w innym kraju zachowuje sie inaczej. Napisze wam prawde: polak dostaje na zachodzie minimalna place ok 1300 euro na miesiac. Zeby miec wiecej pracuje na czarno. Mam szacunek dla polakow co ciezko pracuja, by odlozyc i kupic ziemie w Polsce i wybudowac dom. Taka rzeczywistosc. Ale co mnie wkurwia to takie kurewki-laleczki bez wyksztalcenia co mieszkaja w angli i sie popisuja swoja inglish status i jakies beznadziejne filmy robia na 20 min. na tematy:”zakupy w polsce” i pokazuje takie pudlo kosmetyki jakie kupila i sobie do anglii przywiozla. albo jak czesze wlosy. Albo gada 25 minut o plusach i minusach mieszkania w anglii. Po chuja? I najgorsze to ze jeszcze maja widownie co to oglada i slucha. A ta widownia ledwo skonczy gimnazjum i pozniej tez tam chca jechac i zyc jak taka celebrytka yutubowa.
    Ja

    4

    1
    Odpowiedz
  8. …I kolejny atak na polakow w heatrow. Obawiam sie ze lekko polaczkom tam w u.k nie bedzie

    0

    0
    Odpowiedz
    1. pierdolisz, ludzi zabija sie codziennie hurtem, tylko wybiera sie do mediow te „ciekawsze” sprawy dla oglądalności/siania strachu… kapujesz?

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Dokładnie! W Polsce jest więcej morderstw niż w Niemczech, UK, Francji na 100 tysięcy mieszkańców i nikt nie robi z tego widowiska w mediach.

        1

        0
        Odpowiedz
  9. to chyba nie do końca tak jest, że ludki tam nie zdają sobie sprawy ze swojej chujni.
    ale muszę zacytować, bo pięknie powiedziane: „Przynajmniej nikt mnie nie traktuje na równi z nacjami z którymi nie chciałbym być porównywany, nie grozi i nie każe wypierdalać, krzycząc – do domu. Bo ja właśnie jestem w domu. „

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Obejrzyjcie sobie na youtubie film „Dziewczyny z fabryki mięsa” to zobaczycie jak wygląda życie większości Polaków na emigracji. Ja tam wolę polskie gówno w polu niż fiołki w Neapolu.

    5

    1
    Odpowiedz
  11. Masz rację. Każdy niech sobie wbije do swojego łba: obecnie wyjechanie do pracy za granicę do Europy Zachodniej nie jest żadnym, podkreślam ŻADNYM osiągnięciem. Może to zrobić każdy i w każdej chwili. Sam zresztą byłem 4 lata. Wyjechała masa moich znajomych w tym tacy z dwiema lewymi rękami i bez języka. I nie znam ani jednej osoby, podkreślę ponownie: ANI JEDNEJ której by się nie udało zahaczyć i znaleźć pracy w Niemczech czy w Anglii.

    Także z czym tutaj zadzierać nosa, że się zrobiło coś co każdy może zrobić w każdej chwili, nawet najgorszy matoł? Co za kurwa bezsens. Chwalić to się można jak w tym UK masz zajebistą pracę, pozycję, i z 2k tygodniówki, wtedy okej, pełen szacun. Ale tak samo szacun jak zarabiasz dobrze w np. Wawce czy we Wrocku.

    Jak ktoś daje sobie radę to po co ma się szarpać za granicę. A jak się tutaj spierdoli to w każdej chwili można wyjechać. Mój teściu bez języka wyjechał w wieku 54 lat i jest już 8 lat w Irlandii jako pomocnik mechanika (no teraz już gada trochę po tamtejszemu). Żadne łał, szczerze.

    3

    0
    Odpowiedz

Praca

Zacznę wulgarnie. Wkurwia mnie szefostwo w pracy. Ciągle słyszę tylko jakieś narzekania i pretensje. Najczęściej wynika to z tego że nikt nie wytłumaczy co albo jak trzeba zrobić, tylko najlepiej później przyjść i się przypierdolić. O nadprogramowych „zadaniach” których nie ma w u mowie już nie wspominając. I jeszcze ci kurwa tacy powiedzą „że inni to zarabiają mniej” BEZCZELNOŚĆ. Gdybym faktycznie zarabiał powiedzmy 3-4 tys. A tak co, mam się cieszyć że zarabiam trochę więcej niż ochroniarz w biedronce? Chuj w dupe takim Januszom bizensu. Jak stamtąd odejdę to złożę donosy do US, PiP, Sanepidu i nie wiem gdzie jeszcze. Pozdrawiam

106
2
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Praca"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Budujesz polsky kapytalyzm. Balcerowycz jest z Ciebie dumny! Tyraj dalej ku chwale Pekabe! Może dostaniesz legytymację Nowoczesnej?

    4

    6
    Odpowiedz
  3. I co ci to da??? mają siana to jeszcze z ciebie wycisną albo…..??? wypłacą w domu parę tyś.a ty na pewno się zgodzisz bo nie wierzę że jak ci wyjmie stówe tyś. to nie zamkniesz twarzy i nie wycofasz zeznań???? Zakład????
    Wiem że jest taka kwota za którą się zamkniesz… :))
    Pzdr.PL mazow.

    2

    6
    Odpowiedz
  4. „nadprogramowe zadania, których nie ma w umowie”
    uwielbiam
    nasza nowa szefowa dojebała nam 5 godzin pracy charytatywnej w tygodniu
    ale napiszę donos do PIPu póki tam pracuję:)

    15

    1
    Odpowiedz
    1. Prawidłowo, jebać wyzyskiwaczy!

      14

      1
      Odpowiedz
    2. Po donosie przestaniesz tam pracować, a przynajmniej ja tak miałam

      0

      1
      Odpowiedz
      1. No i chuj, nie będzie się meczył. Caritas ma na plecach? Nawet Caritas za darmo nie robi.

        0

        0
        Odpowiedz
  5. U nas nie lepiej. Zgłaszasz jakiś problem do przełożonego, taka usterka, tego brakuje, to i to trzeba zrobić i co? Trzeba się dopominać kilka razy żeby cokolwiek ruszyć. Jak to działa w drugą stronę? Mamy czasem tyle roboty że nie ma czasu się po dupie podrapać i czasami odpadów nie zdążymy wywieźć i zjeba i pretensje. Inna sytuacja. Chcesz urlop, składasz wniosek minimum tydzień wcześniej. Oni chcą żebyś przyszedł w sobotę? Żaden problem poinformować w piątek w południe że jutro jednak będziesz w pracy… Kiedyś mieliśmy pracę dokończyć następnego dnia. Udało się zrobić wszystko tego samego dnia, ale nie zdążyliśmy posprzątać. Myślicie że ktoś podziękował za dobrą robotę? Chuja. Zjeba bo 'nie pospszontone’ i chuj. Następnym razem zostawimy robotę w 99 procentach skończoną i zrobimy porządki. Tak pogrywamy? Ok też tak zatańczymy. Nadmienię że jak oni nie sprzątną to 'druga zmiana ogranie’. Poważnie myślę od zmianie tego syfu i emigracji.

    20

    1
    Odpowiedz
  6. Sprzedaj doktorat i kup opla 😀

    3

    5
    Odpowiedz
  7. Zacznij przerzucać dziwki z Turcji oraz koks z Kazachstanu 😉

    11

    4
    Odpowiedz
  8. Rząd kombinuje jak ściągnąć tych co wyemigrowali zamiast myśleć o tych, którzy tu są. Może trzeba będzie wyjechać, żeby dostać bonusy za powrót?

    4

    0
    Odpowiedz
  9. Ciekawe czy myślą jak zatrzymać tych co jeszcze nie wyjechali??? Niech się kurwa pospieszą bo mi syn dorasta i coraz częściej mówi o Kanadzie!!! Co mam mu powiedzieć? Zostań synek, będziesz rozwoził kebaba czy inne sushi? I zrób to dla starej matki – nie słuchaj jak Ci szef wymyśla od debili …

    4

    1
    Odpowiedz
  10. Nieszczęśniku, na tym właśnie polega ta cała zabawa, że jedni nie potrafią, a drudzy potrafią. Żalisz się na szefa, że dokłada ci do pieca, że mało płaci, a on po prostu korzysta z możliwości, które ty mu stwarzasz. Nie potrafisz wypowiedzieć swojego zdania, nie masz dobrej karty przetargowej, nie jesteś w stanie określić własnych oczekiwań i stawiać wyraźnych granic, nie masz wystarczającej odwagi, nie cenisz się (może taka jest twoja wartość?), zatem dostajesz to, co sam potrafisz sobie wywalczyć. Szef dostaje to, co też sam potrafi sobie wywalczyć. On widocznie potrafi lepiej zorganizować wokół siebie świat, bo pewnie ma ku temu lepsze predyspozycje umysłowe i mentalne. Ty nie. Właśnie dlatego ty jesteś na dole, a szef na górze. I dlatego właśnie ty, jako klasa robotnicza, potrafisz jedynie bajdulić na chujni jak to ci źle, albo wstępować do partii by gonić burżuja, kiedy nadejdą takie czasy, niestety niewiele rozumiejąc z rezultatów takich działań.

    4

    6
    Odpowiedz
    1. Bycie szefem nie daje glejtu na bycie szują, złodziejem czy idiotą co uważa się za Boga. Są ludzie, którzy wcale nie chcą być szefami bo pasuje im to co robią i nie chcą bawić się w papierologię i użeranie z urzędami. Jak masz normalnego, uczciwego człowieka za szefa to nie musisz wojować, wyznaczać granic i szukać atutów. On sam to widzi. A jak szuję i złodzieja to w obecnych chorych czasach to co radzisz to prosta droga do zwolnienia. A nie zawsze jest w czym wybierać. Pracuję prawie 30 lat. Jestem szefem i mam szefa. Wiem o czym mówię.

      4

      0
      Odpowiedz
  11. Znalazłem robotę jako budowlaniec, płaca bruto 2800-5000, za jebanie 9h dziennie plus jedna sobota w miesiącu, warto? Czy to też wyzysk? Nic lepszego nie mam do wyboru…

    2

    0
    Odpowiedz
  12. Ale czemu czekasz z donosami aż odejdziesz? Już je napisz, może się polepszy, a na pewno nie będziesz podejrzany;)

    2

    0
    Odpowiedz
  13. Rób masę i produkuj sprzęgło od żuka.

    2

    0
    Odpowiedz
  14. Prawidłowo ! Takich buraków trzeba tępić. Ja bym te donosy już pisał.

    2

    0
    Odpowiedz

Krupizacja języka

Rozumiem, że język to płynna rzecz, że ewoluuje, zmienia się, pozbywa jednych słów i wchłania inne. Ale kurważ mać, tych wszędobylskich wtrąceń z angielskiego już się słuchać nie da: jakieś „anyway”, „by the way”, „YOLO”, „WTF”, „FTW”, „ever”, „fun”, „seriously”, „nice”, „level”, „like a boss”, „let’s play”- wymieniać by można długo, a o „sorry” i „fuck” nawet nie wspomnę. Do kurwy nędzy, mamy przecież normalne, polskie odpowiedniki każdego z tych wyrazów, skąd to parcie na angielski? Bo co, „sorry” jest krótsze od „przepraszam”? I co zrobisz z tymi zaoszczędzonymi milisekundami? Bo jest mniej formalne? Też coś. Jestem młodym facetem przed 25. rokiem życia, z angielskim zawsze radziłem sobie świetnie, ale jednak wkurwia mnie to jak mało co, słowo daję. Żeby to chociaż był jakiś trudny język – ale nie, po angielsku mówią dzisiaj nawet murzyńskie plemiona w najbardziej zapadłych częściach Afryki, to żaden szpan wtrącać jakieś słówka w języku królowej Elżbiety, prędzej ułomność, gdy nie umie się taki cwel jeden z drugim wysłowić we własnym języku i posiłkuje się obcym.

94
14
Pokaż komentarze (27)

Komentarze do "Krupizacja języka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. wychilluj dude, o co się spinać? język to płynny twór i zmienia się wedle potrzeb użytkowników, a nie dewotów słownikowych. taka jest cena globalizacji, nie zmienisz tego to po co się wkurwiać niepotrzebnie??? jak chcesz to możesz nawet recytować utwory mikołaja reja pierwotną polszczyzną jak ci ulży. anyway, chuj mnie to, mogą sobie ludzie gadać nawet po japońsko-norwesku jak im to daje happiness

    14

    27
    Odpowiedz
    1. W tym przypadku to nie ewolucja tylko dewaluacja

      15

      1
      Odpowiedz
    2. Może kiedyś się dowiesz o co chodzi, kiedy będziesz musiał się wysłowić w towarzystwie o wysokim poziomie intelektualnym. Wtedy dotrze do ciebie, jaką krzywdę ci zrobiono (czy sam sobie zrobiłeś). Ale, na pocieszenie powiem ci, że takich towarzystw jest chyba coraz mniej, a twoje szanse na znalezienie się w nich są raczej marne. Prawdopodobnie będziesz mógł się, ze swoimi ziomalami, posługiwać mieszaniną slangów i pochrząkiwań do końca życia.

      11

      3
      Odpowiedz
      1. Jegomość jak mniemam pije do mojego pierwszego wpisu? Zaiste, kultura wypowiedzi uderza w dobry smak, wszem i wobec kajam się nisko i uniżenie. Jednakowoż, jakkolwiek jej wydźwięk byłby nietaktowny i nacechowany pejoratywnymi wyrażeniami, tak kryje ona pewne niuanse, które waszmość raczył pominąć. Otóż, z pewnością jedynie przez niedopatrzenie, nie dostrzeżony został element wolności osobistej, który, mimo iż godzi w wiadome dobrej sprawy obyczaje, zbudowane na staropolskich, słusznych, chrześcijańskich wartościach, pozwala naszym braciom i siostrom wyrażać się w sposób taki, który jest w ich ocenie najstosowniejszy. Wżdy nikt nie twierdzi, iżby sposób artykulacji wyrazów tudzież sama ich deklinacja były miarą intelektu. Śmiem twierdzić, iż jest to, a i tu ze szczególnym naciskiem podkreślić słuszne będzie że nikłej miary, jedynie estymacja, któż w jakim środowisku wyrastał oraz jakie maniery nabył. Mniemam również, iż nie każdy jest pompatycznym, zadufanym w sobie dewotą starych prawd, a taki sposób życia umożliwia komunikację z przedstawicielami danej warstwy społecznej stosownym językiem. Ergo, jeśli łaskawy pan uważa, że, jak to zostało bardzo nieestetycznie ujęte, będę „mógł się, ze swoimi ziomalami, posługiwać mieszaniną slangów i pochrząkiwań”, to ma pan rację. Albowiem tak chcę czynić. Jeśli w waszmości opinii należałoby użyć innej koniunktury składniowej – proszę czynić w swym gronie wedle pańskich najlepszych intenyji. Jednym zaś podsumować muszę. Uderza pan bezpodstawnie we mnie, narzucając mi swój, jakże ciasny światopogląd. W tej sytuacji mogę wystosować jedyną słuszną ripostę – spierdalaj dziadu.

        10

        8
        Odpowiedz
        1. Co do treści to nie do końca się zgadzam ze zdaniem szanownego przedmówcy bo drażni mnie nadmierna ilość angielskich słów np w nazwach sklepów, firm, instytucji czy jedzenia w tzw fast foodach. A za formę tekstu – chylę głowę z wyrazami szacunku. Jest zajefajny 🙂

          3

          1
          Odpowiedz
  3. Sayonara, Baka!

    7

    9
    Odpowiedz
  4. Ja nie umiem angielskiego

    15

    1
    Odpowiedz
  5. Też kiedyś o tym myślałem w ten sposób i choć dalej wkurzają mnie te gówniarskie powiedzonka, to jednak ma to pewien sens. Jakby nie patrzeć, ujednolicanie się języków to w sumie dość pożyteczne i praktyczne zjawisko.

    7

    3
    Odpowiedz
  6. Popieram,też zawsze mnie to wkurwia,to zabijanie naszego języka,niestety on już ewoluował w stronę zangielszczenia

    4

    0
    Odpowiedz
  7. Zawsze tak było, nie rozdzierałabym szat, chociaż niektóre faktycznie są niepotrzebne i nic nie wnoszą.

    2

    0
    Odpowiedz
  8. Jeżeli tak bardzo ci to przeszkadza i jesteś młodym gościem, który lubi poprawiać ludzi i dba tak szczegółowo o poprawność językową to posada nauczyciela w gimnazjum publicznym nr .1 w Wypizdowie Ciemnogrodzkim stoi przed tobą otworem 😉

    14

    5
    Odpowiedz
    1. Mam nadzieję, że nie jesteś dyrektorem/dyrektorką tego gimnazjum. Po skrócie nr NIE STAWIAMY KROPKI.

      5

      0
      Odpowiedz
  9. WTF z tym wpisem?
    BTW ja mam osobiście niezły fun mieszając języki obce, a język angielski znam znakomicie, bo mam certyfikat znajomości english- a na poziomie A1.
    Greetingi dla kumatych 😛 bye!

    5

    15
    Odpowiedz
    1. To słabo znasz angielski bo A1 to najniższy poziom,a najwyższy to C2.

      5

      4
      Odpowiedz
      1. Weź Niepierdol! Mam A1 i umiem się przedstawić, to chyba nie jest mało, dude?

        2

        2
        Odpowiedz
    2. ty śmieszku poza kontolą

      2

      0
      Odpowiedz
  10. wtf m8 nie ma większych problemów niż nasz ponglish , dude ogarnij się nie bądź bored

    1

    7
    Odpowiedz
    1. Nie „bored”, tłumoku, tylko „boring”.
      ES&D, M8. 😛

      7

      2
      Odpowiedz
      1. Nie bądź znudzony

        1

        0
        Odpowiedz
  11. Krupizacja? Skąd ty to wytrzasnąłeś?

    7

    0
    Odpowiedz
    1. Zakładam, że od nazwiska Dżoany Krupy, która też pół zdania mówiła po polsku, a pół po angielsku. Bo przecież tak jest „stajlisz” i „kul”.

      9

      0
      Odpowiedz
  12. Jestem za tym by używać ojczystego języka na obecnej ziemi tak jak i np. hmm… ooo…brać kredyty w danej walucie… :))
    Ale czasów doczekaliśmy co??? Pzdr.PL mazow.

    4

    1
    Odpowiedz
  13. Makaronizmy. Nic nowego. Kiedyś szlachta też ich używała. Tylko w języku francuskim. Pozdrawiam.

    6

    0
    Odpowiedz
  14. WTF. Calm down m8.

    1

    1
    Odpowiedz

Nie umiem prosić o pomoc

Jak w tytule.
Nikogo o nic, nawet jak bardzo czegoś potrzebuję. Tak kurwa mnie wychowali rodzice, nie żadna patologia ani nic, matka nie miała czasu po prostu. Stary, jak coś go prosiłem, to wyśmiewał mnie i mówił – „co sam nie umiesz?” – no kurwa nie, bo i skąd, jak nikt mi nie pokazał tego. Tak i teraz jestem trochę zjebany i nikogo o nic nie proszę, czasem to mi szkodzi, bo zrobię coś źle, ale nie mogę się pozbyć z głowy głosu starego. Chuj i gnój na całego.

64
3
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Nie umiem prosić o pomoc"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jeśli twoje dziecko prosi o pomoc, wiedz że coś się dzieje.

    7

    2
    Odpowiedz
    1. zgadzam się… łapka w górę :))
      Pzdr. PL mazow.

      1

      1
      Odpowiedz
  3. Rozumiem Cie doskonale bratku, bardzo bliska osoba ( rodzic – najblizsza), nie okazuje Ci wsparcia ,pomocy w rozwiazaniu problemu,a to niestety rzutuje na Twoja samoocene w przyszlosci. Wiem ,znam i doskonale rozumiem,bo takie ( a nawet wieksze gowno zgotowala mi rodzinka) ich zachowanie wplynelo na moje zycie , zachowanie, postrzeganie swiata, ludzi etc. Nie daj sie temu syfowi w glowie,bo tylko tam istnieje. Wiesz ze dasz z czyms rade tylko w to wierz na sto pro, tez mi bylo ciezko ,ale trzeba ” samego siebie” przeskoczyc… Te chore zachowania ojca przez ktore nachodza Cie chore mysli. Nie poddawaj sie.

    20

    0
    Odpowiedz
  4. Twój stary ma rację, umiesz liczyć licz na siebie. Każdy kto ci pomoże oczekuje rewanżu a po co ci to? Tylko powinien cię też ustawić finansowo i wtedy może oczekiwać twojej samodzielności.

    7

    11
    Odpowiedz
    1. Jego stary nie ma racji i jest jak dupa od srania by go nauczyć a jeśli nie chce uczyć to też nie jest ojcem. Jego stary również by go mógł nauczyć jak liczyć na siebie w późniejszym wieku.

      14

      0
      Odpowiedz
      1. Stary nie jest od uczenia aby uczyć prosić tylko żądać.

        1

        1
        Odpowiedz
  5. Też mam podobny problem. Gdy proszę kogoś o pomoc czuję się słaby oraz upokorzony. I właśnie nienawidzę tego robić.

    15

    0
    Odpowiedz
  6. Echhh… mam to samo. Ojciec, mimo że nie jest najgorszy, to jednak podobają mu się „radykalne” rozwiązania. Chce, bym się domyślał tego, co mam zrobić, więc nic się nie pytam, a jak coś pójdzie nie tak, też się wnerwia. ;/ Teraz mam lęki co będzie, gdy zacznę pracować (20lvl hir).

    11

    0
    Odpowiedz
  7. A czy Twój ojciec nikogo nigdy o nic nie prosił? Dobrze mu z tym było? Miał przyjaciół? Myślę, że skoro już tak zostaliśmy skonstruowani, że każdy ma jakieś inne talenty, inne zainteresowania to nie po to, żeby każdy musiał ogarniać wszystko. Wyważać otwarte drzwi. Jesteśmy stworzeniami stadnymi i co za tym idzie możemy wymieniać się umiejętnościami. I nie koniecznie za pieniądze, ale np Ty teraz pomogłeś mi w tym, ja pomogę jak będziesz potrzebował w czymś innym. No chyba, że trafi się ktoś taki co to nigdy o nic nie prosi i w związku z tym głupio go o coś poprosić bo: odmówi bo chce, żebyś też radził sobie sam (w dobrej wierze – takie pedagogiczne zagranie) lub nie odmówi bo zawsze chętnie pomaga, ale sam o pomoc się nie zwraca bo mu głupio. Ciężko z takimi ludźmi. Niektórzy są dumni z tego, że mogą powiedzieć „Nikomu nic nie zawdzięczam”. Ale jak we wszystkim – bez przesady. Ktoś, kto ciągle czegoś chce jest uciążliwy i upierdliwy, a ktoś kto nigdy niczego nie chce, zatrzaskuje się przed innymi. A ojcu w głowie możesz spróbować wytłumaczyć, że jesteś dorosły i masz inne zdanie. Nie on jeden przegiął w pomysłach na wychowanie dziecka.

    17

    0
    Odpowiedz
    1. Czyli wniosek nasuwa się sam, dziadek był taki sam dla „Tatusia”
      achhh…te geny co??? :)) Pzdr.PL mazow.

      1

      1
      Odpowiedz
  8. Tez nie lubię nikogo prosić o pomoc ale z innego powodu. Wiem ze zrobię to lepiej i szybciej. A w dodatku przyuczanie kogoś i te nieuniknione późniejsze pytania tez wkurwiają. A chujnia polega na tym ze mam nawał roboty.

    6

    0
    Odpowiedz
  9. Nawet jak zrobisz coś źle to przynajmniej nie jesteś nikomu nic winien.

    2

    2
    Odpowiedz
  10. Mam dokładnie tak samo, rodzice stawiali mi problem, który nie potrafiłam rozwiązać, śmiali się gdy prosiłam o pomoc, a jak coś źle zrobiłam krzyczeli. Patologia :/

    10

    0
    Odpowiedz

Brak ochoty na seks

Przez te pieprzone tabletki antykoncepcyjne w ogóle nie mam ochoty na seks. Skończyłam brać to świństwo prawie rok temu, a nadal moje libido jest prawie zerowe (zanim zaczęłam się nimi faszerować, to „kochałam się” z moim (jeszcze wtedy) chłopakiem po dwa czy nawet trzy razy dziennie i to CODZIENNIE). Współczuję mojemu narzeczonemu, bo łasi się na mnie i łasi, ciągle dotyka, mówi sprośne słowa, a ja nic. Byłam u dwóch różnych lekarzy-ginekologów i chuj! Twierdzą, że jestem zdrowa, a brak ochoty mam w głowie. TAA. Chujnia z grzybnią, śrutem i patatajnią.

44
18
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Brak ochoty na seks"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. dobrze ci tak rob doktorat XDDDDD

    5

    10
    Odpowiedz
    1. Ograniczenie popędu seksualnego społeczeństwa może wpłynąć pozytywnie na jego rozwój, poprzez skoncentrowanie wysiłku umysłowego i fizycznego na inne tory wysiłku pracy. Pierwotne chęci i żądze winny być skierowane głównie na cele prokreacyjne, ewentualnie na podtrzymywanie poprawnych stosunków małżeńskich. Pozdrawiam, tow. Wiesław.

      5

      3
      Odpowiedz
  3. Droga Chujowiczko! Odstaw tabletki możliwie jak najszybciej. Zerowe libido, jako efekt uboczny, jest niczym w porównaniu z innym efektem ubocznym, a mianowicie zaburzeniami psychicznymi. Przez kilkadzieści lat życia spotkałem się w moim otoczeniu z kilkoma przypadkami zgubnego wpływu doustnych środków antykoncepcyjnych na zdrowie psychiczne kobiety. Dwa przypadki trafiły do szpitala psychiatrycznego, w jednym przypadku zakończyło się niezbyt szczęśliwie. Można inaczej… jest taka naturalna metoda… tzw. „kalendarzyk”. Skuteczność dyskusyjna, osobiście uważam to za nieporozumienie, ale efektów ubocznych – poza ewentualną frustracją narzeczonego – być nie powinno. Może tędy droga.
    Jest jeszcze inna kwestia: obniżone libido niekoniecznie musi być efektem tabletek. Ważne i dobre jest to, że wiesz co czuje Twój narzeczony. Dla faceta to są ważne sprawy. Nie spierdol tematu, idź do terapeuty-seksuologa. Albo nawet idźcie razem, jeśli problem jest bardziej złożony albo jeśli narzeczony nie ma nic przeciwko (jasno się wyraziłem?). Nie do ginekologa, właśnie do seksuologa-psychoterapeuty, problem może być w głowie a nie – za przeproszeniem – w cipie.

    6

    10
    Odpowiedz
    1. Wsadź sobie ten kalendarzyk.

      10

      1
      Odpowiedz
      1. To najpewniej jakiś ksiądz pisał. Kalendarzyk to głupota i niechciane dzieci.

        7

        1
        Odpowiedz
    2. W cipie to dalej jestes ty.

      3

      2
      Odpowiedz
    3. Kalendarzyk się nie sprawdzi choćby u zestresowanych kobiet a o stress w dzisiejszym świecie łatwo. Pytanie jak tam u autorki. „Dla faceta to są ważne sprawy.” stereotypowe myślenie, że to mężczyźni niby chcą non stop się bzykać. Mężczyźni się tylko tym różnią, na ogół, że mają sprośne żarty i od razu podbijają z tematem w przeciwieństwie do wielu kobiet.

      10

      1
      Odpowiedz
    4. Najlepszym środkiem antykoncepcyjnym jest środek dupy.

      13

      4
      Odpowiedz
  4. Oddaj mu się, bo jak nie Ty, to za chwilę będzie inna. Może najdzie Ci ochota jak się zaczniesz z nim ponownie bzykać.

    7

    10
    Odpowiedz
    1. Umiesz czytac ze zrozumieniem?! Kobieta nie ma libido lebiodo,a to roznica i nie znaczy ze z nim nie wspolzyje! Ja prdl.. 😀

      9

      2
      Odpowiedz
  5. Jeśli to nie fejk, to Twój koleś znajdzie sobie młodsze i ładniejsze, które będzie jebał na wszystkie, sposoby, potem kopnie Cię w dupę, a Ty od tych jebanych hormonów w tabletkach które brałaś spuchniesz jak wieloryb i będziesz się bolcować wibratorem, bo nie będzie głupka, żeby się Tobą zainteresować.

    19

    10
    Odpowiedz
  6. Jeśli twoje dziecko nie ma ochoty na seks, wiedz że coś się dzieje.

    7

    4
    Odpowiedz
  7. Jeśli od roku nie bierzesz tabletek to może rzeczywiście jest to w głowie. Nie wiem, nie jestem specjalistą. Powiem Ci tylko, że w moim związku po okresie dość częstego i fajnego seksu też w pewnym momencie zaniknęła we mnie ochota. Myślałam, że coś ze mną nie tak. Okazało się, że po prostu z czasem co innego zaczęło mnie podniecać. Teraz łapanie za tyłek czy piersi wzbudza bardziej sprzeciw niż podniecenie. Faceci nieraz nie wiedzą, że bardziej erotyczne może być delikatne pieszczenie dłoni, przytulenie i … Mmmm, chyba nie będę się rozpędzać. W każdym razie może chodzić o to, że potrzebujesz innych niż dotychczas doznań. A widziałaś kiedyś kopulującego ogiera?… Czyste piękno, gracja i erotyzm… O kurcze, idę ogłosić, że idziemy dziś wcześniej spać 🙂

    8

    4
    Odpowiedz
  8. Jak nie masz ochoty to po chuj chcesz się bzykać? Ja nie mam ochoty na szpinak i kurwa nie narzekam że nie mam ochoty.

    7

    4
    Odpowiedz
    1. Trafny komentarz!

      0

      0
      Odpowiedz
  9. Seks jest przereklamowany. Orgazm to jak uszczypnąć się w łokieć. „Rewelacja”

    11

    5
    Odpowiedz
    1. Lepiej pograć na kompie.

      8

      1
      Odpowiedz
    2. Uszczypnąłem się w łokieć i kurde nie działa.

      10

      0
      Odpowiedz
      1. Widocznie nigdy nie uprawiałeś satysfakcjonującego seksu i ten Twój zawsze był słaby.

        6

        2
        Odpowiedz
    3. Pewnie, nic takiego. Lepiej sie ziolem ujarac fajniejsze emocje.

      1

      0
      Odpowiedz
  10. Współczuję chłopakowi, miałem pisać chujnię o tym, ale nie chciało mi się. Moja też wcale nie ma ochoty na igraszki, nawet wstydzi sie chodzić w majtkach, ale to inna para kaloszy, bo z tabletkami miała kontakt dawno temu i przez 2 miesiące.

    1

    3
    Odpowiedz
  11. Od tych tabsów urośnie ci pindol. Ale nie martw się – jeszcze kilka otworów do pakowania zostanie.

    4

    4
    Odpowiedz

Miejska Fontanna

Wiecie co mnie wkurwia? Jebane dzieci kąpiące się w miejskiej fontannie w moim rodzinnym mieście. Fontanna nie jest ogrodzona, można by rzec, że wyrasta ona z betonu, granitu czy jeden chuj, ot taki nowoczesny design. Najbardziej rakowi w tym wszystkim są rodzice tych parszywych gówniarzy. Bo jak kilkuletnie dziecko ma kurwa przeczytać tabliczkę, że wejście do fontanny jest zabronione, ale nie, pewnie, wpuśćmy dziecko to się trochę pobawi, a my będziemy mieć problem z głowy. Niektórzy to już zaczęli traktować ją jak kurwa miejski basen bo przychodzą ze strojami kąpielowymi i nadmuchiwanymi kołami, no ja pierdolę. Wszyscy się bawią w miejscu, które do tego nie służy, a może być to wręcz niebezpieczne. Ale jak jakiś gówniak rozjebie sobie łeb na mokrym betonie to nagle wspaniali rodzice się obudzą i podniosą wielkie larum, dlaczego fontanna nie jest należycie zabezpieczona. A chuj im w dupę, co oni kurwa nie potrafią czytać? Niech wracają do szkoły, a nie płodzą dzieci. Po prostu chujnia i śrut.

94
5
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Miejska Fontanna"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Pij wódkę to będzie cię to jebać.

    8

    2
    Odpowiedz
  3. I chuj ci do tego? Następny pajac, który z nudów się przypierdala z jakąś chorą obsesją do rzeczy, które NIE POWINNY GO INTERESOWAĆ… Do Mesia na taśmę, jak nie masz co ze sobą zrobić.

    3

    22
    Odpowiedz
  4. Czyżby to była tzw. fontanna multimedialna w Rzeszowie?
    A pszczółki Mai nie masz dosyć?.

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Poza tym taka fontanna to siedlisko chorób! Ile to się naczytałam, że się jakieś dziecko po tej mądrej zabawie gronkowcem zaraziło, komuś oczy zaczęły ropieć, jakiemuś wyszła paskudna wysypka… Przecież w tych fontannach jest brudna woda w której myją się bezdomni i nierzadko kąpią psy.

    18

    0
    Odpowiedz
  6. A co mają patrzeć i się zachwycać? Jak chcą to niech się kąpią. Może w domu bieżącej wody nie mają i muszą nosić z ulicy.

    2

    3
    Odpowiedz
  7. Jeśli twoje dziecko wchodzi do fontanny, wiedz że coś się dzieje.

    8

    1
    Odpowiedz
    1. Raczej Kraków ,na Placu Szczepańskim.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Szcze pan – weź naszczyj do tej fontanny publicznie i dostojnie śpiewając hymn państwowy a kumpel niech nagrywa telefonem jak będą spierdalać z wody. To będzie hicior na youtube

        2

        1
        Odpowiedz
  8. Kurwa w całej polszy teraz takie tworzą? U mnie identycznie

    2

    0
    Odpowiedz
  9. U mnie w mieście to samo. Najlepsze jest to, że jakieś 800 metrów obok tej fontanny jest kąpielisko, rozumiem gdyby chodziło o brak hajsu ale wejście to kwestia chyba 6 złotych a sądząc po tym jak te mamuśki były odjebane to nie byłby problem.

    2

    0
    Odpowiedz
  10. W Piotrkowie Tryb. To samo. Ostatnio widziałem jak pies srał do fontanny 😀 Jedyna pociecha.

    1

    0
    Odpowiedz

Spadam

Nie umiem zdobywać nowych znajomości, co za tym idzie nie mam pracy, mimo, że chciałbym robić coś pożytecznego i rozwojowego, zarobić na siebie. Gdy jednak mam zrobić 1 krok, przedstawić siebie, zareklamować się to mnie paraliżuje, czuje się jakbym spadał poniżej poziomu dna w wyścigu szczurów, podczas gdy wszyscy inni idą bez problemu w górę. Jedyne osoby, którym zależy na mnie to rodzice i babcia, ale oni kiedyś odejdą. Powoli mi się odechciewa życia, nie pomaga nawet fakt, że wiem jak inni mają trudniej przez nieuleczalne choroby, kalectwo. Ale oni często mają przy tym wielu przyjaciół, jakiś pomysł na siebie mimo wszystko. To siedzi mi w głowie od wielu lat… Czuję, że wystarczyłoby odpowiedzialne stanowisko albo jedna bliska osoba spoza rodziny by wszystko odmienić, jednak co bym nie zrobił z wyglądem zewnętrznym, to moje wnętrze i tak odstraszy każdego. Mam [?] dwóch kumpli, ale jeden z nich sam ma problemy z ogarnięciem się w życiu, jest bardziej moim odbiciem niż jakimś wzorem, drugi też jest trochę spaczony emocjonalnie i do tego spotyka się z dziewczyną, więc dla kumpla już nie ma czasu, pewnie ma mnie dosyć. Już od jakiegoś czasu rozmowa nam się nie kleiła.

60
4
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Spadam"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. To jest wlasnie efekt nadopiekunczosci rodzicow…product jak kwiat szklarniowy w obliczu srogiego srodowiska na zewnatrz szklarni.
    To przykre ale tak wlasnie jest, poprostu rodzice za malo od ciebie wymagali samodzielnosci i za malo kontaktow z innymi ludzmi.
    Jestes nieobyty/nieogarniety a im czlowiek starszy tym trudniej.
    Moja rada :
    1. Zapisz sie na silownie – wzrasta wiara w samego siebie szybciej niz miesnie a to jest to czego teraz potrzebujesz.
    2. zamiast internetu I telewizji wyjdz na spacer, pojezdzij na rowerze, NIE siedz w domu!
    3. NIE zakochuj sie!!! natomiast zaliczyc jakas foczke to jak najbardziej.

    Mozna by wymieniac dalej ale za malo napisales o sobie – wiek itp.

    19

    4
    Odpowiedz
    1. Uprawiam kalistenikę, spaceruję, mam rower, ale to tylko odskocznia na chwilę, by zapomnieć o życiu, na które nie ma pomysłu. Wiekowo bliżej 30 niż 20. Ogólnie w tej chwili już trochę lepiej się czuje, niż wtedy gdy to pisałem, tylko nie wiem ile ten stan potrwa.

      0

      1
      Odpowiedz
  3. „Czuję, że wystarczyłoby odpowiedzialne stanowisko albo jedna bliska osoba spoza rodziny by wszystko odmienić”

    Przestań bujać w obłokach, przecież nawet pracy nie potrafisz znaleźć i czujesz jaki jesteś słaby. Zamiast pracować nad sobą chcesz mieć gotowca, na którym się oprzesz – to nie zadziała. Mężczyzna słaby psychicznie, bez siły przebicia jest tak atrakcyjny jak brzydka, stara kobieta. Żadna kobieta nie doda Ci sił, bo kobiety nie szanują nieudaczników. Potrzeba czasu, byś się zmienił, ktoś wyżej dobrze Ci poradził, od siebie dodam jeszcze, że musisz przyswoić podstawową wiedzę o kobietach. Polecam w internecie felietony Marka Kotońskiego, prowadzi stronę braciasamcy – tylko nie zrażaj się, postaraj zrozumieć, a zyskasz wiele.

    6

    8
    Odpowiedz
    1. Hehe ten Kotoński to dla mnie patron chujni xDD jak ktoś mówi o Kotońskim to odrazu myślę o chujni haaha xD

      13

      2
      Odpowiedz
      1. Gdyby nie chujnia.pl, to nawet nie wiedziałbym, kto to jest Kotoński.

        9

        0
        Odpowiedz
    2. Taaak? Madralinski co powiesz jesli kobieta jest slaba psychicznie?! To tez nie ma szans na znalezienie faceta ( w miare wartosciowego) ?!

      0

      0
      Odpowiedz
    3. Coś mi się zdaje, że jesteś kolejnym człowiekiem, który ma zamiar wmówić nam, że kobieta to przeciwnik, boss do pokonania. xD Jeszcze to wciskanie męskich ideałów… Zajebałbym tego, kto to uczynił. ._/. W wieku 9-14 lat czytałem podobne rzeczy, co ty i do dzisiaj boje się spojrzeć kobiecie w oczy, jak ja tego kuhva nie chcę mieć. >:@

      4

      3
      Odpowiedz
    4. Współczuje Ci, bo… „mam podobnie”, że tak powiem. Praktycznie od małego-nieśmiałość, apatia, alienacja w środowisku rówieśników, poczucie winy i bycia zerem a jednocześnie chęć odegrania się na wszystkim/-ich.Mijały lata, wkraczałem w dorosłość, specjalnie to się nie zmieniało. Ale pojawił się moment, kiedy założyłem sobie plan-jak pójdę na studia to zmienię to, skończę studia, pozostawię dom rodzinny bo będe miał rozwojową-dobrze płatną pracę. A w czasie studiów poprawie swoje relacje z rówieśnikami, w końcu to najlepsza okazja w życiu-ludzie na poziomie, z innych części kraju z podobnymi zainteresowaniami i celami. Okres studiów-jak to studia-był ciekawy ale zrealizowałem tylko 50% planu-skończyłem je. Kosztowało mnie to sporo poświęcenia, nie powiem, również kosztem relacji z ludźmi. I zawsze miałem jakąś wymówkę-nie idę na imprezę, bo jutro zajęcia, bo kolokwium, bo nic ciekawego mnie tam nie spotka a jeszcze dostanę w ryj, bo jeszcze będe musiał tańczyć ;]. Ograniczałem spotkania towarzyskie do małych grup znajomych z roku, było to może max. 5 osób a za przyjaciela miałem tylko 1. znajomego, był to gość z którym mogłem naprawdę szczerze pogadać, trochę taki typ jak ja-melancholik, więc można było sobie nawzajem powyrzucać żale.No i tak zleciały studia jak z bicza strzelił a w raz z nimi szansa na zahartowanie się w kontaktach towarzyskich. Ale przynajmniej miałem jakiś cel w życiu i mimo, że było ch*$#o to dążyłem do tego celu i to mnie „trzymało przy życiu” mimo, że nie szło to w parze z budowaniem lepszego poczucia własnej wartości w relacjach międzyludzkich. To co nastąpiło po studiach było już jak zjazd ze stromej górki na sankach bez trzymanki i kasku. Zaczęło się po prostu życie…brutalne szare życie. W międzyczasie znalazłem nawet wymarzoną pracę w zawodzie z dala od rodzinnego miasta, która okazała się być utrapieniem, codziennie gdy się budziłem wiedziałem, że coś zrobię nie tak. Poczucie presji, stress, który towarzyszył mi jak tylko zlałem z łóżka a najgorsza była sama droga do roboty. Pracowałem „tam” rok i stwierdziłem, że nie ma sensu się męczyć, mój szef nie widział sensu trzymania w firmie. W międzyczasie nawet odwiedziłem psychiatrę i leczyłem się pół roku, stwierdzono u mnie zaburzenia o podłożu nerwicowym. Nie jestem psychiatrą ale czasem to jest wyjście, ja zrezygnowałem z farmakologi, bo to kosztuje, czy pomogło?-coś tam pomogło, ale okres leczenia był za krótki zdecydowanie. Leki przynoszą ulgę ale nie zmieniły mojej osobowości-neurotycznego nieżyciowego gada, bo już przyszedł moment, że dałem sobie spokój, przestało mi na tym zależeć. Są dni, że myślę, jak by tu nie zwariować, nie ma nic gorszego kiedy wracasz do miasta, do rodzinnego domu i jesteś w punkcie wyjścia. Ja teraz jestem nawet nie w punkcie wyjścia a w jakimś labiryncie bez światła. Mam plan-wyjechać z Polski-sam (w moim przypadku to akt kamikadze) ale właśnie jak to bywa z takimi niemotami jak ja-jesteśmy tytanami myśli, czasem nawet analizowania rzeczy oczywistych, a nie czynu. Eutanazja powinna być legalna.

      13

      1
      Odpowiedz
    5. Masz sporo racji, ale miewałem nawet atencje kobiet, niestety dla mnie nieatrakcyjnych z charakteru, takich dominujących i przyziemnych, szukających kogoś do urobienia pod swoją modłę, potrzebujących faceta po to by współpracował na kredyty i dziecko im spłodził jak będą miały ochotę na macierzyństwo. I jednak znam też przypadki facetów utrzymywanych/ustawionych przez żonę/rodzinę żony/dziewczyny. Źle to wygląda z mojego punktu widzenia więc nie angażuje nikogo w relacje ze mną, dopóki się nie ogarnę. Nie chce by partnerka się wstydziła mnie przed rodziną, że zakochała się w pierdole bez grosza, a dzieci miały ojca frajera.

      1

      0
      Odpowiedz
  4. Mam bardzo podobnie… Tyle że ja już nie spadam, ja już leżę na dnie. Dobrze Ci radzę – walcz z tym i zrób coś zanim będzie za późno, bo inaczej skończysz jak ja – 32 lata na karku, brak przyjaciół, brak kobiety, brak normalnej pracy, bo brak znajomości, bo brak znajomych (błędne koło) i ogólnie walka z nawrotami depresji. Nie polecam. Trzymaj się i walcz.

    14

    1
    Odpowiedz
    1. Przypomniałeś mi o bardzo smutnym człowieku. Też miał 32 lata. Żadnej rodziny, ni nic. Kontakty pozrywane. Narzeczona nie wiadomo czemu się zabiła, gdy był jeszcze przed 30. Został praktycznie sam. I sam się zabił. Szkoda mi ludzi samotnych. To na prawdę bardzo smutni ludzie. I wiem, że mnie czeka to samo, bo jestem najzwyczajniej w świecie popierdolona psychicznie i sama siebie nie rozumiem. Jeżeli ktoś jest normalny, bez żadnych chorób, życzę byście znaleźli jakąś bliską wam duszę. To na prawdę katorga być samotnym w tym zimnym świecie

      6

      1
      Odpowiedz
      1. Paradoksalnie gdybym był całkiem sam, to bym chyba miał pretekst by postawić wszystko na jedna kartę i wyjechać w świat. Nikt by mnie nie zatrzymywał, nie urabiał, nie oceniał mojego wyboru. A tak to jednak mam strefę komfortu, która mnie trzyma, chociaż jest coraz mniej wygodna przez poczucie winy.

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Bliżej mi już do Ciebie, niż do przechodzących załamanie pomaturalne 20-latków. Studia już skończyłem, pracy po nich nie ma, chyba, że z doświadczeniem kilkuletnim. Skończyłem je bardziej by zakończyć to co się zaczęło niż z pasji. Nawet najlepsi ode mnie z roku nie pracują w zawodzie tylko po magazynach, mimo mgr inż. Nie mam zamiaru się zabić, ale źle mi z tym brakiem perspektyw i widmem przesrania najlepszych lat życia na biedowaniu samotnie z powodu wewnętrznych hamulców i dlatego, że jestem przeciętniakiem. Postaram się powalczyć i Ty też walcz.

      2

      0
      Odpowiedz
      1. niech pocieszeniem dla Ciebie i mnie będzie fakt, że takich niespełnionych zawodowo jest multum…lol

        0

        0
        Odpowiedz
  5. Jezusicku mam tak samo paraliż strun głosowych :-S ale staram się z tym walczyć mimo wszystko walcz!!! Powodzenia zycze

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Dzięki. Nie liczyłem, że w ogóle ten wpis się pojawi i jakieś komentarze do tego. Czasem mam 100 świetnych pomysłów do realizacji, a następnego dnia i tak apatia. Niby mam jakiś znajomych poza tymi kolegami, ale dla nich jestem jednym z 800 znajomych na fejsie, dodanym kiedyś tam. Nie chcę odnawiać kontaktów, tylko dlatego, że potrzebuje pomocy w znalezieniu pracy albo jestem w desperacji. Niestety wielu ludzi ma tak jak ja, ci którzy mają nieco lepiej bo niby się z kimś spotykają i pracują też są często strzępkiem nerwów, mając dosyć roboty i braku perspektyw na coś lepszego.

      1

      0
      Odpowiedz
  6. U mnie ta sama sytuacja, ale w końcu powoli z niej wychodzę. Też spadałem i byłem już naprawdę nisko. Podobnie jak Ty mam problem z nawiązywaniem znajomości i przez to też nie mam pracy, ale to się zmienia. Dosłownie 2 tyg temu jeszcze spadałem i byłem blisko dna ale zostałem oszukany przez przyjaciela(?), na pewno osobę z którą spędzałem najwięcej czasu i to był ten impuls do zmian. W końcu wszystko przestało być dla mnie obojętne, w końcu się WKURWIŁEM. Od tego czasu zlapalem za telefon spotkałem się ze starymi znajomymi ze szkoły, poznałem paru fajnych ludzi, zacząłem rozsyłać moje CV, a jutro ide na rozmowe o prace! W końcu zaczynam czuć, że moje życie się zmienia i idzie w dobrym kierunku (przynajmniej w porównaniu do całodziennego siedzenia na dupie przed TV). Musisz też się wkurwić i zrobić ten pierwszy krok i uświadomić sobie, że odkładanie wszystkiego na potem to oszukiwanie siebie bo to potem nigdy nie nadejdzie. Przestań się przejmować tym 'przyjacielem’ który jak znalazł sobie laske to nie ma dla Ciebie czasu. Przypuszczam, że zawsze byłeś na jego zawołanie i zawsze mu pomagałeś gdy czegoś potrzebował a teraz gość ma Cie w dupie. Dlatego tak ja mówiłem wkurw się i zobacz ile czasu straciłeś na to spadanie. Ja gdy zauważyłem i uświadomiłem sobie, że spadałem przez mniej więcej 6 lat (mam teraz 22) to się wkurwiłem i wziąłem się za morde i Tobie życzę tego samego!

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Ja bym tak nie potrafił odnawiać kontaktów sprzed 10 lat. Jesteś kilka lat młodszy, wiele bym dał, by móc się obudzić w wieku 22 lat… Daj znać jak rozmowa poszła jeśli tu jeszcze zajrzysz.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Dostałem tę robotę. Z opinii które czytałem na necie i z tego co widziałem to kierowniczka trochę dziwna kobita ale zobaczymy:P. W poniedziałek zaczynam. A wracając do tematu, to okej jesteś trochę starszy ale pamiętaj, że młodszy już nie będziesz. Ja w marcu oblałem semestr na studiach i od tego czasu 'zbieralem’ się do tego żeby poszukać jakiejś pracy. Serio miałem problem nawet z tym żeby wysłać CV czy przejrzeć oferty na OLX. Teraz widzę, że mogłem wcześniej to zrobić wcześniej. Spróbuj się wziąć za siebie żeby w za 10 lat nie powiedzieć sobie 'wiele bym dal żeby obudzić się 10 lat młodszym’. Wiem z doświadczenia że łatwo się mówi a ciężko cos ze sobą zrobić ale mam nadzieje, że Ci się uda! Trzymaj się i powodzenia!

        2

        0
        Odpowiedz

Koszmar na ryju

Ten wpis będzie dotyczył armagedonu na mordzie, czyli trądziku. Zapewne część z was wie, o czym piszę. Leczyłem to gówno, odkąd skończyłem 13 lat. Antybiotyki, tabletki, herbatki, pasty, żele, kremy, diety, dosłownie wszystko kurwa, można o kant dupy rozbić. Teraz w telewizji widuję masę reklam środków na trądzik i widzę stada zdesperowanych, naiwnych gości, którzy ładują w to kasę. Smutne, że wielkie firmy wykorzystują to, żeby na nich zarabiać.
Z perspektywy czasu widzę, jak ogromny rozpierdol sieje ta choroba. Za młodu miałem taki pysk, że nawet nie znajdę słów, żeby to wyrazić. Wyglądałem jak mutant z Czarnobyla, jak jakiś pierdolony echinops z Wiedźmina. Jak się uśmiechałem, to z ryja leciała mi krew i ropa. I tak przez całe gimnazjum i liceum. Nawet nie wyobrażacie sobie, ile rzeczy mnie ominęło przez ten okres. Z nikim nie utrzymywałem kontaktów, siedziałem w zamknięciu i chciałem pierdolnąć się z dachu. Nie chodziłem na imprezy, wycieczki, nie miałem żadnych kontaktów z dziewczynami (zresztą trudno się dziwić, co?). Rodzice przepisywali mnie do kolejnych dermatologów, którzy doili kasę za gówniane efekty. Jedyne co mówili, to że mi współczują. Nawet nie chcę wspominać o komentarzach znajomych specjalistów „Umyj mordę mydełkiem codziennie wieczorem, ja tak robię i, o! Zdrowa buźka!”, „Co ty nie myjesz się?”, „Musisz sobie znaleźć jakąś dziewczynę, to hormony ci się uspokoją!”. I tak wysłuchiwałem przez lata. Byłem wrakiem, nie widziałem sensu życia, moja pewność siebie została wyruchana w dupsko bez mydełka.
Ale na szczęście tutaj nie kończy się ta historyjka. W końcu ogarnąłem się, stwierdziłem, że skoro nie mam wpływu na moją mordę, to przynajmniej zbuduję sylwetkę jak Schwarzenegger. Zamknąłem się na siłowni na kilka dobrych lat. Dopiąłem dietę, wciągnąłem się totalnie, napierdalałem dzień i noc.
I oto jestem po tych latach, wyglądając jak pierdolony Zeus, wcielenie Leonidasa. Odzyskałem samoocenę, syfy zeszły z ryja. Żyję normalnie, ale nikt nie odda mi straconej połowy życia. I to mnie wkurwia. Pół życia straciłem na walkę z tym syfem, siedząc zamknięty w pokoju.

PS. Jak czyta to jakiś gość z wysyfionym ryjem i ma podobny problem, to najważniejszą radę mogę dać – dieta. Tylko to pomaga w walce z tym gównem. Leki można sobie wsadzić głęboko w odbyt.

91
5
Pokaż komentarze (30)

Komentarze do "Koszmar na ryju"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Też miałam ten problem. Dopóki byłam w gimnazjum i liceum dało się wytrzymać, ale kiedy po dwudziestce zaczęły mi się robić okropne ropne krosty, 10 razy gorsze od tych poprzednich, stwierdziłam, że coś jest konkretnie na rzeczy. Polecam zrobić badania na przeróżne uczulenia (w moim przypadku to mleko) i na obecność grzybów w organiźmie.

    4

    0
    Odpowiedz
  3. I to jest chujnia. Z mojego oczka popłynęła łezka współczucia.

    21

    0
    Odpowiedz
  4. Inspirujące. 🙂
    Pozdrawiam.

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Ja jestem dziewczyną i nie dość, że tłustą i brzydką, to jeszcze pryszczatą.
    Też nie mam znajomych.
    Brzydzę się siebie.

    16

    1
    Odpowiedz
    1. Jak kolega wyżej pisał – dieta, tabletki w odbyt i 24/7 biceps triceps, a będzie wszystko dobrze.

      3

      1
      Odpowiedz
      1. W sensie że czopki?

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Takie dziewczyny jak Ty, mają dobry charakter którego szukam. Jeśli jesteś z województwa śląskiego to dam ci namiary na mnie, może sie poznamy, a czy dalej zajdziemy to już później sie dowiemy.

      1

      8
      Odpowiedz
  6. Syfy na skórze są wynikiem zasyfienia organizmu. Syf z organizmu wydalany jest przez skórę z powodu zbyt wielkiego obciążenia nim organizmu i niemożności wydalenia go normalnymi drogami. Stąd trądzik. Leczenie go smarując jakąś maścią albo traktując antybiotykiem nie przyniesie efektu, bo syf wydostać się gdzieś musi. Przyniesie to jeszcze większe spustoszenie, bo zamiast się wydalić, zatrzymasz go w organizmie. Jedyną receptą na syfy jest dobra dieta (zdrowa), ruch i zdrowy tryb życia. Organizm się oczyści, a inne syfy będzie już w stanie wydalać normalnymi drogami (przez flaki, pęcherz, pot). Niestety lekarze i współczesna medycyna nie rozumie tego mechanizmu i niejako nakłada kolejne łaty na sypiącą się dętkę, zamiast nauczyć kierowcę jazdy po drodze a nie poboczu pełnym kolców. W ogóle współczesna medycyna skutek myli z przyczyną, co prowadzi do uzależniania od leków przez kolejne lata.

    21

    3
    Odpowiedz
    1. Wow, ale jesteś mondry. Taki mądrzejszy niż wszyscy lekarze i medycyna.

      0

      0
      Odpowiedz
  7. Zależy od organizmu mi kremiki i maści z apteki pomogły

    4

    0
    Odpowiedz
  8. Oprocz dobrych rad mojego przedmowcy jestem zdumiony ze nikt nie wspomnial o piciu duzej ilosci wody. Kazda czynnosc daje to przyslowiowe ziarnko piasku, a ziarnko do ziarnka…. Pozdrawiam

    6

    0
    Odpowiedz
    1. a ziarnko do ziarnka i gówno się zbierze nie miarka…

      4

      0
      Odpowiedz
  9. Miałem dokładnie to samo. Tak samo psychicznie byłem / jestem zniszczony. Brak mi doświadczenia z kobietami a że mam prawie 30 lat to już mi nawet nie zależy. Dobrze ze podjąłem taka sama decyzję, a mianowicie zamknięcie się na siłowni. Chuj jednak z tego skoro na normalne życie nastolatka nie miałem szans i pozostaje żal za młodościa..kto nie miał takich przejść to nie zrozumie.

    16

    0
    Odpowiedz
  10. „Żyję normalnie, ale nikt nie odda mi straconej połowy życia. I to mnie wkurwia. Pół życia straciłem na walkę z tym syfem, siedząc zamknięty w pokoju.”

    Spójrz na to z tej strony: masz drugą połowę przed sobą. A może nawet i dłużej. 😉
    To pomaga (choć nie, takiego problemu nie miałem, ale za to inne, trochę później, „w wieku studenckim” spowodowały, że też żałuję sporej ilości czasu; choć chyba każdy z wiekiem żałuje po prostu tego, że był młodszy). Od biedy…

    5

    0
    Odpowiedz
  11. moze ogranicz slodycze. a w szczegolnosci czekolade.

    2

    1
    Odpowiedz
  12. prawo karmy
    wszyscy nie-weganie ponoszą takie czy inne ale zawsze przykre konsekwencje wpierdalania zwierząt i ich wydzielin
    wszystko co na mleku: jebane sery, serki, twarogi, jogurciki, masełko, mleko, maślanka, czekolada, ciasteczka i wszystkie hedonistyczne rzeczy zawierające kazeinę i laktozę powodują pryszcze
    masz teraz blizny po tych pryszczach drogi chujanie?

    6

    5
    Odpowiedz
    1. o, takiego pojeba dawno nie czytałem. Ty, roślinożerny, taka trawa ma takie samo prawo do życia jak ty więc wara od roślin! Bo cię floro karma dopadnie i zajebie.

      5

      1
      Odpowiedz
  13. Jakbym czytał o sobie. Nie będę owijał w bawełnę. Tak jak ty szukałem ucieczki od tego gowna więc zlapalem się za sterydy i ciężary. Dieta czysta jak łza, same chude mięsa, złożone węglowodany, i tona warzyw. Ze sterydy powodują trądzik? Taki chuj. U mnie było zupełnie na odwrót. Wyczyscilo mi ryj, już bez leków, zbudowalem sylwetkę apollina, wystylizowalem się. Teraz jak spotykam ludzi z okresu „tradzikowego” to mnie nie poznają. Dziewczyny dostają wścieklizny cipy na sam widok. Laski które się ze mnie śmiały teraz rozmawiając ze mną poprawiają włosy 20 razy na minute a oczy szklą im się jak po jaraniu. Czy coś bym zmienił w swoim życiu? Nie. Bo te „chude lata” tak mnie zahartowały, że stałem się praktycznie niezniszczalny a teraz biorąc pod uwagę moje dawne życie, obecnie każdy mój dzień to jest dar od Boga. Rada dla młodych pryszczatych? Pierdolnie Antubiotyki, herbatki, mascie. 3 sprawy: 1) izotec, jedyny działający lek na trądzik 2) mycie twarzy 3x dziennie lekką pianką np ivostin 3) dieta wyczyszczona ze słodyczy, fastfoodow, ostrych przypraw, fajek i jak najmniej alkoholu.

    8

    1
    Odpowiedz
    1. „Dziewczyny dostają wścieklizny cipy na sam widok” i już wiem że pisał to gimb

      1

      1
      Odpowiedz
  14. Parchy na ryju wywołane są niedoborem tego i owego w organizmie a dzieje się tak dlatego że panowie wasi trują was chemią nafaszerowaną w śmieciowym żarciu pozbawionym witamin i wartości odżywczych,truje wasze pola uprawne opryskami i nawozami przez co warzywa,owoce,zboża,trawy tracą swoje naturalne i zdrowotne właściwości,pryska was z samolotów różnym badziewiem obniżającym odporność lub wywołującym epidemie i nie dziwota że potem rosną wam syfy na ryju i zdychacie młodo przed 50-tką.

    4

    2
    Odpowiedz
  15. Zanim doszłam do momentu o diecie, to chciałam napisać – JELITA. Jeśli jest tam problem, to one zaczynają „pluć” właśnie na skórę. Może być to chorobowe, a druga sprawa.. Przestańcie ładować w siebie syf! Cukier, mąki, smażone, przetworzone jedzenie. Ludzie, mądra i dobrze zbilansowana DIETA. Nie będzie problemu.

    1

    0
    Odpowiedz
  16. tylko izotretynoina pomaga

    0

    1
    Odpowiedz
  17. trzeba było na dwa miesiące zamknąć się w domu na warzywach i rybach to byś miał problem z głowy. I tak dieta to podstawa, a przede wszytskim to czego NIE JEMY a nie to co jemy. Potwierdzam tylko dieta pomoże.

    1

    0
    Odpowiedz
  18. Mój partner miał ten problem co Ty w wieku nastoletnim. W ogóle nie dał sobie robić zdjęć, więc mogę sobie tylko wyobrażać jak wyglądał. Był wycofany, zawsze piąte koło u wozu, a jego pewność siebie wynosiła zero, jak nie mniej. Bardzo żałuje straconych lat, bo nie ma się co oszukiwać, czasy liceum są bardzo ciekawe. Nie wiem jak mu pomóc, bo nie widzę w nim tamtego człowieka. Nie ma ani jednego pryszcza na ciele, dba o siebie, ćwiczy i jest cudowny, tylko brak mu pewności siebie. Widzę smutek w jego oczach gdy opowiadam o liceum, imprezach. Kiedyś powiedział, że miziam go po plecach przez koszulkę, bo się go brzydzę i na nic nie zdały się tłumaczenia, że po prostu już prawie przysypiał i nie chciałam mu jej ściągać. Nie wiem jak mam do niego dotrzeć…

    5

    2
    Odpowiedz
    1. Mam to samo – normalny ze mnie facet a pewności siebie zero :/ Wkurwia mnie to, ale cóż poradzić.

      0

      1
      Odpowiedz
  19. Znam to uczucie, miałem to cholerstwo od podstawówki do końca gimnazjum, ryj cały zasyfiony i tłusty, nawet ręcznika nie sposób było użyć, nie wspominając już o różnych docinkach i życiowych radach „kolegów” z klasy. Żadne maści, pseudo leki reklamowane w tv nie pomogą na to, tylko izotretynoina (aknenormin, izotek) mi pomogła + odstawienie czekolady, ale brałem to aż rok, krew z nosa, suche usta (uzależnienie od kremu nawilżającego), do tego drogo, ale warto było, bo ryj w końcu czysty.

    1

    1
    Odpowiedz
  20. Przyszłam tutaj żeby poczytać jak chujowo mają inni ludzie żeby znowu zdać sobie sprawę, że trądzik nie jest tak istotny. Mam 17 lat, możecie wierzyć lub nie ale pierwsze zaskorniki i pryszcze zaczely mi sie pojawiac w pierwszych klasach podstawowki. Nikt nie wiedział co to jest i nijak dalo sie to leczyc. Wylafowalam na to wszystkie moje pieniądze i jest to cos czego wstydze sie najbardziej. Przeszlam na weganizm i jest nie lepiej pomalu trace nadzieje. Staram sie robić cos z moi cialem ale czesto sie rozczarowuje bo na chuj jak nie mige na siebie patrzec w lustrze. Ehhh jestem tak zalamana, bo ostatnio bylam u dermatologa i kuracja antybiotykiem zaczela przynosic pierwsze efekty, ale teraz w ciagu niemal 2 dni wszystkie krosty zamienily mi sie w piekace i świecące chyba nawet w ciemnosci strupy. Nie zakryje je juz makijazem ani niczym. Jest mi tak strasznie wstyd bo patrze na wszystkie dziewczyny i mam wrazenie że wszyscy zauwazaja tylko moj trądzik wiec na chuj go malowac jak i tak ledwo da sie go ukryc a w tym przypadku to w ogole watpie. Wygladam jak jakis potwór szczegolnie z tymi strupami na polowie mordy. Ehhh czy ja to raz jak bylam mniejsza powtarzalam matce ze sie zabije przez ten tradzik? Nawet chlopak ze mnie zerwal z tego powodu. Caly czas gdy odzyskuje nadzieje wszystko sie pierdoli a juz doslownie robie wszystko. Moze smieszy was to ze uuuuu przeciez to nie jest powazny problem. Dla mnie jest cale zycie sie z nim zmagam. Moja ocena jest ponizej jakiegokolwiek poziomu no i nie mam znajomych. Ehh to przesada

    4

    1
    Odpowiedz
    1. odezwij się wariatko idzeemy na randke

      2

      0
      Odpowiedz
  21. Dieta i odpowiednia higiena oraz nawilżanie skóry. Nie dotykać twarzy. Też przez to przechodziłem i strasznie mi to zryło psychikę. Nie jestem już tą samą osobą. Bo ta choroba nie tylko psuję wygląd ale przede wszystkim zmienia styl życia i poczucie wartości leci gwałtownie w dół. Pozdro

    1

    0
    Odpowiedz
  22. Wiesz dlaczego nie działały? Antybiotyki? Bo to kwestia hormonów. Dlatego ma się to jako nastolatek, a później to schodzi. Gdy organizm dojżeje. Przykro że nie chodziłeś na imprezy u mnie był w klasie gościu co miał syfy przez całą 1-2 klasę lo a od imprez nie stronił. Nie wiem jak ale to mu przeszło w 3

    0

    0
    Odpowiedz

Zieloni pracownicy

Powiedzieć chcę dwa słowa o obsłudze sprzedawców, doradców czy jak ich tam zwał w hipermarketach budowlanych. Masakra. Nie można dowiedzieć się szczegółów na temat oferowanych produktów bo często nie mają pojęcia zielonego na ich temat. Proponują za to nagminnie aby obejrzeć sobie produkt a informacje zdobyć w internecie. To dotyczy zresztą też innych sklepów np. z elektroniką. Ostatnio taki jeden frajer proponował mi nawet youtube. Tylko ja po to idę do sklepu a nie zamawiam przez internet aby info uzyskać na miejscu np. szczegóły montażu. Stać mnie na to aby kupić, zapłacić i wyjść a nie jak zasrany szpadel fotografować z ukrycia a potem szukać w necie najtańszej oferty. „Wie Pan tego jest tyle i tak się szybko zmienia że trzeba sobie samemu sprawdzić”. Nie wiedzą nic w temacie ale oczywiście są pewnie przekonani, że skoro pracują za niewielkie pieniądze to nie będą się starać, dowiedzieć coś więcej na temat tego czym się zajmują. Odwalić swoje i tyle. I tak rośnie armia malkontentów bo kółko się zamyka, brak chęci do czegokolwiek i możliwości awansu. I na koniec trafiają na chujnię gdzie żalą się na brak perspektyw, głodowe pensje, Januszy biznesu, jebanie na taśmie, zasranych kierowników, dyrektorów i chuj wie co jeszcze.

29
44
Pokaż komentarze (26)

Komentarze do "Zieloni pracownicy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jakbym tyrał za 1500 miesięcznie to też by mi się nie chciało uganiać z takimi jebanymi burakami jak ty. Więc stul pizde i jak cie stac kupic, zaplacic i wyjsc to podziekuj za to tatusiowi, ze cie dobrze ustawil. Jebany frajerze

    20

    3
    Odpowiedz
    1. Już podziękowałem, ty nie masz za co nie?

      3

      3
      Odpowiedz
  3. „są pewnie przekonani, że skoro pracują za niewielkie pieniądze to nie będą się starać” otóż to, więc ..

    10

    1
    Odpowiedz
  4. Też kiedyś miałem problem w swojej firmie z takimi pracownikami na początku wyjebałem jednego na pysk żeby zmotywować resztę do pracy, teraz wchodzi na chujnie i nazywa siebie mesiem 😀

    14

    3
    Odpowiedz
  5. Spieprzaj, pajacu. Ty wiesz, jak duży jest w przeciętnym dużym sklepie/hurtowni asortyment towaru? I co, kurwa? Ktoś najęty na śmieciówkę na góra kilka miesięcy za minimum socjalne ma się tego wszystkiego nauczyć na wyrywki i może jeszcze dyplom z budowlanki (czy innej branży zrobić), bo taki luj jak ty z paroma groszami w kieszeni raczy łaskawie akurat do sklepu zawitać? Goń się, cwelu. Nie podoba się, to się sam tam zatrudnij i udzielaj fachowych rad. Sklep jest do SPRZEDAWANIA towaru, a nie do uczenia głąba takiego jak ty, co ma z danym towarem zrobić. Od tego masz instrukcję obsługi, internet (a jak nie umiesz, to się za budowlankę (czy cokolwiek innego) nie bierz, bo tylko spierdolisz, jeszcze kłopotu narobisz), oraz ewentualnie fachowca z branży, którego najmujesz, by zrobił z tego kupionego przez ciebie towaru użytek, i za to płacisz mu ekstra. Zapamiętasz, frajerzyno? Do sklepu idzie się kupować konkretny towar. Nie debatować po co to, kurwa, służy, jak jakaś podstarzała cipa na mięsnym, pytająca się sklepowej: „Czy ten pasztecik to świeży?”, „A ta szyneczka to lepsza od tamtej? A czy świeża?”, „A to może ja wezmę… albo i nie… A czy tamten kurczak to świeży?”. I nie ma co z sobą taki kurwiszon zrobić, to z nudów ludziom dupę zawraca… Takich jak ty to się zagazowywać powinno słowo daję, aż dziwne że pracownicy tych sklepów pierdolca nie dostają i seryjnie nie mordują takich tępych chujów jak ty.

    PS. Kurwa, czy wy tu naprawdę nie macie czego wrzucać?

    23

    3
    Odpowiedz
    1. Dobrze gadasz 🙂

      3

      2
      Odpowiedz
  6. Zapytaj może ile zarabiają, wtedy wszystko stanie się jasne. Myślisz, że mają jakieś szkolenia? Jest to na zasadzie witaj w pracy , a teraz zapierdalaj, reszty dowiesz się pracując.

    5

    1
    Odpowiedz
    1. No właśnie powinien się dowiedzieć.

      0

      1
      Odpowiedz
  7. skonczyły sie czasy gdzie sprzedawca musiał wykazać się wiedzą, za te 1000 z groszami i bez składek nikt sobie nie zawraca głowy

    4

    1
    Odpowiedz
  8. Pracuję w hurtowni. Nawet nie wiesz, jak nie lubimy takich ludzi jak ty. Nie mają pojęcia o rzeczy i myślą, że ktoś z pracowników ma tyle czasu, iż ich będzie oprowadzał po magazynie i pokazywał wszystko. Nie wiesz z czym się ta praca wiąże (że niby na zewnątrz to wygląda tak, iż my tam się obijamy), więc nie powinieneś się wypowiadać i krytykować.

    9

    1
    Odpowiedz
    1. Myślę, że autorowi nie chodzi o oprowadzanie po całym sklepie. Przecież jesteście kurwa przypisani do określonych działów więc nie pierdol że masz pod sobą nie wiadomo ile asortymentu. Zgadzam się, że po prostu często nie macie wiedzy co sprzedajecie.

      7

      4
      Odpowiedz
  9. No nie kurwa… koleś który pracuje tam za 1300 zł na rękę miesięcznie, będzie się wdawał wielce w dyskusje, z wszechwiedzącym klientem. Trzeba brać towar (albo i nie brać) i wypierdalać. Sam nie pracuję w takiej firmie, ale doskonale rozumiem tych sprzedawców, co znaczy wysłuchiwanie jakiś głupot klientów przez 8 godzin dziennie, dzień w dzień i to za chujową stawkę. Kurwicy idzie dostać!

    12

    2
    Odpowiedz
  10. napisz jak Ty wykonujesz swoje obowiązki zawodowe, chętnie poczytam drogi chujanie

    3

    0
    Odpowiedz
  11. To nie chodź po castoramach tylko po tzw fach-handlach czyli sklepach, w których można nabyć profesjonalny sprzęt z fachowym doradztwem a i często wytargować duży upust.

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Tu akurat masz rację, kwestia przyzwyczajenia a i towar jakościowo lepszy.

      4

      0
      Odpowiedz
  12. Trzy stówki w łapę, CV w zęby i staw się pod bramą naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Orka na naszej taśmie za nędzne grosze, za które co najwyżej wykupisz obiady w naszej przyzakładowej stołówce oraz będziesz się zaopatrywał w naszym przyzakładowym supermarkecie, marząc o luksusach z Biedronki, sprawi, że nie będziesz miał takich problemów. Pan twój gwarantuje, patałachu.

    A w naszym zakładowym supermarkecie znajdziesz wszystko, co potrzebne takiemu robolowi jak ty. Blachę falistą do pokrycia baraku, płyty wiórowe ze starych meblościanek wywalanych pod śmietnik (za których dostarczanie odpowiada prezes Euromebel), żebyś miał z czego cztery ściany sklecić, odrzucone przez dyskonty partie naszych konserw, odpadki z taśmy (na „kuroniówkę”, co tydzień gotowaną przez naszych roboli we wspólnym kotle; raz na miesiąc Pan twój raczy mieszać chochlą ;)), szeroką gamę ciuchów, które nie zeszły w lumpeksach, a dla co zamożniejszych roboli, którzy zamierzają sobie podarować odrobinę luksusu, a nie jak reszta bydła chlać księżycówkę z nie wiadomo czego, zawsze znajdzie się partia produkowanych u nas jaboli. Tak więc, wiesz, patałachu, co masz robić. U nas niczego, co potrzebne do twojej robaczywej egzystencji, ci nie zabraknie… /Mesio

    PS. Tęskniliśta, patałachy, nie? 😛
    PS2. Sprzedam mesia (W212). Nie wypierdziany, Właściciel niepalący, niemal bez przebiegu, robole na plecach do ŁWF, i z powrotem, nosiły… Za dodatkową opłatą da się załatwić autograf Jego Ekscelencji, Wiecznego Prezesa Byczywąsa na masce.

    6

    4
    Odpowiedz
    1. Mesio, rozpoczynasz jutro nowy rok szkolny w gimbazie? Wszystkiego dobrego, może tym razem zdasz do drugiej klasy.

      9

      1
      Odpowiedz
      1. Pan twój gimnazjum rzeczywiście nie skończył, bo za jego czasów to się nawet nie śniło, że reforma edukacji będzie. /Mesio PS. Ale za „wszystkiego dobrego” raczy podziękować.

        3

        3
        Odpowiedz
    2. a kiedy ogłoszenia meśpasterskie?

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Jak Pan twój znajdzie czas i natchnienie… 😉 /Mesio PS. Patałachu, a ty myślisz, że życie Pana twojego to sielanką jest?

        2

        2
        Odpowiedz
    3. Ile gęgasz za tego mesia?

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Jak się pytasz, patałachu, to cię na to nie stać, co Pan twój cię będzie dobijał… /Mesio PS. Ale nie przejmuj się, większość, patałachów, zamieszkujących mrówkowce z zazdrością spoglądać będzie na to, jak podjeżdżasz kupionym przez siebie „prawie nie bitym” Lanosem czy czymś w tym rodzaju.

        1

        3
        Odpowiedz
    4. Używany mercedes w212 w gazie? Takim magnezem na cipki spod wiejskiej remizy mój wujek (najbiedniejszy z całej mojej zamożnej rodziny, ale cóż rodziny się nie wybiera) wozi ziemniaki. Jeżeli potrzebujesz pieniędzy napisz do mnie chętnie wykupie ŁWF, które następnie przekształcę w ekskluzywny dom uciech i przyjmę cię do pracy jako szofera, będziesz na własnych plecach przynosił klientów do najdroższych prostytutek, których cena za godzinę będzie droższa niż cały majątek Byczywąsa. Jestem skłonny zaoferować ci dolara za godzinę, może wreszcie po milionie lat przepracowanych w mojej agencji towarzyskiej o wdzięcznej nazwie „Łódzki Wydział Figli” kupisz sobie coś ładnego 😉

      3

      1
      Odpowiedz
  13. Zupełną oczywistością jest, że jak się mało zarabia to się też mało robi, no chyba, że masz mentalność niewolnika, który dla swojego pana i władcy zrobisz wszystko za kurwa 1200-1500 zł na rękę.

    4

    2
    Odpowiedz
  14. A co ty myslisz ze ex budowlancow zatrudniaja w castoramie? Tam studenci zapierdalaja zeby do czesnego dorobic swoje odbebnic i miec wyjebane. I po to wlasnie ty jestes i internet i masa poradnikow tata dziadek i pan Heniek co niejedno widzial przezyl i zrobil i ich trzeba pytac ale nie…ty jak ta ciota uwziales sie na biednego studencika albo emerytowanego ksiegowego albo ksiegowego ktorego wyjebali w wieku 64 lat i sie biedny cieszy ze sie zalapal do castoramy a ty mu chcesz udowodnic ze sie nie nadaje zgnoic go i chuj wie jakie psy powiesic na nim. Sam sobie pomoz, poczytaj dowiedz sie obejrzyj jutuba i sie wyluzuj.

    11

    2
    Odpowiedz
  15. Wiem o czym piszesz lecz ludzie dzielą się mądrych i głupich a z takimi mamy do czynienia nie tylko Ja czy Ty… Ott… tacy jesteśmy nie chce się pracować rękami to główką. Tu coś ukraść,tu kupić taniej sprzedać drożej i się kręci AAA…jak się dorobisz masz wszystkich w dupie bo ty masz siano…”w kieszeni” a to że pochodzisz z małej wioski pod Łebą to chuj wie…
    I tu się zaczyna złość przyjaciela „banknota” pieniądz jest chciwy,lubi jeszcze więcej taka mentalność człowieka którego gubi bogactwo oczywiście w jego mniemaniu. Znam ludzi co mają kapusty sporo a zachowują się jakby mogli kupić wszystko choć ich nie stać. Inni mają duuużooo i kupują… lepiej mniej zarabiać zaufaj mi,
    zdrowia nie kupisz. Pzdr. PL mazow.

    1

    2
    Odpowiedz