Witam wszystkich. Zacznę chyba od tego, że boli mnie fakt, że moi rówieśnicy spędzają czas w tak chujowy sposób. Mamy zaledwie 15 lat, a jedyne co widzę to jak co tydzień wychodzą żeby się napierdolić, zjarać a zaraz po tym wstawić zdjęcie na facebooka, z dopiskiem ”Pozdro mordy, czekam na powtórkę”. Ludzie, naprawdę? Jeśli chodzi o mnie, to patrzę na wszystko trochę inaczej. Może dlatego, że mam pierdoloną depresję, nerwicę lękową, zmarł mi ktoś bliski, a ojciec jest alkoholikiem, który ostatecznie i tak dostał nową wątrobę z powodu choroby. O matce nie wspomnę, bo to chyba temat na osobną chujnię. Jeszcze po drodze doszła próba samobójcza i samookaleczanie z powodu tej jebanej depresji. Chcę od życia czegoś więcej. Problem tylko taki, że nie chcę być w tym sama, a jak już pewnie się zorientowaliście, nie mam nikogo naprawdę bliskiego. Kogoś z kim mogłabym po prostu pojechać raz na jakiś czas, gdzieś daleko od tego całego syfu, porobić zdjęcia nieba, które z resztą uwielbiam i po prostu cieszyć się, że jest ktoś kto mnie rozumie. Z kim mogłabym sobie pogadać na poważnie, ale też pośmiać się z jakiegoś gówna. Staram się jak mogę, od pół roku jestem nawet na psychotropach, żeby jakkolwiek funkcjonować, ale no kurwa mać…Czy nie ma już nikogo komu nie zależy tylko na tym, aby się najebać i zrzygać przy najbliższym drzewie, marnując wszystko co się da? Mam dość.
Napiwki
2016-04-25 18:16Wkurwiają mnie te kurwiszony co dowożą żarcie. Przywiezie taki kutas danie za np. 17zł i z reguły jest tak, że nie mam wyliczonych i płacę 20stką.
Następuje kilko sekundowa pauza w której to czeka skurwiel, aż machnę ręką i powiem „to dla ciebie”. Wreszcie widząc, że czekam na te jebane 3zł, smutną miną wydaje mi hajs i cicho, na odpierdol żegna się w drzwiach.
Co do chuja z tymi dostawcami nie tak? Może mam jeszcze jemu kurwę zamówić, żeby mu loda ojebała? Pisał się na taką robotę, dostaje co miesiąc wypłatę, więc co jest kurwa?
Jest w CHUJ zawodów, gdzie ludzie zapierdalają 5x bardziej, w 5x chujowszej i niewdzięcznej pracy i oprócz podstawy nie dostają złamanego grosza!
Skąd się kurwa utarło, że te jebańce akurat MUSZĄ dostawać napiwek?
Toż to pojebane!
Druga sprawa. Drobne. Przeglądam internet z żarciem do domu.
Zamówiłem coś na kolację za 21zł. Patrzę w portfel całe dwie dychy i jebana złotówka w następującym nominale 50gr, 3x10gr i 4x5gr. Przyjeżdza gość, uśmiechnięty, proszę bardzo. Odbieram żarcie, mówię że mam wyliczone i daję mu te 2 dychy i złotówę w drobniakach.
A ten do mnie z mordą, że czy nie mam całej złotówki? że to problem, musi sporo liczyć, że weźmie ale to tylko jeden jedyny raz.
Powiedziałem OK i sobie pomyślałem owszem jedyny raz to chuju byłeś pod moimi drzwiami.
Nie wiem co za spierdoliny rodzą się i chodzą po tym świecie…
Gdzie szacunek do pracy, klienta czy pieniędzy? Śrut łapczywym cwelom w dupę. Następnym razem ruszę swoją dupę do jakieś restauracji, gdzie oczywiście kelnerka będzie robić słodkie oczka o kolejny NAPIWEK. Jebane żebraki… Toż to żaden napiwek, a pierdolony haracz. Raz nie dasz to chuj wie co dostaniesz w żarciu.
Niestety w porównaniu do tych jebanych żebraków-obiboków, zapierdalam całymi dniami aby hajs się zgadzał.
Gościu od Mercedesa – weź ten pierdolony plebs postaw do pionu, bo im się w dupach przewraca. Chcieliby wiele nie dając od siebie nic. Koniec.
Choroba psychiczna?
2016-04-25 18:16Od 6-8 miesięcy dręczy mnie pewna przypadłość, która chyba jest choroba psychiczną. Najbardziej objawia się to na studiach, ale nie tylko. Często obwiniam się, że jestem beznadziejnym człowiekiem, że nic nie umiem, że powinienem więcej się uczyć itp. itd. Jak to głównie się objawia? Jak już wcześniej napisałem, jestem studentem i właściwie kończę studia, ale mam poczucie, że tak na prawdę niczego się nie nauczyłem i kiedy pójdę do pracy nie będę nadawał się do niczego. Mam świadomość, że wielu innych studentów skończyło mój kierunek mając jeszcze mniejsze pojęcie i jakoś pracują, ale zawsze dopada mnie trauma, że gówniany ze mnie student. Co jest najbardziej dziwne – 10 ostatnich ocen to same 4,5 lub 5. Oprócz tego jest masa innych rzeczy, staram sie dążyć do perfekcji za każdym jebanym razem. Chcę upgradeować komputer? Muszę przejrzeć setki stron Google, czy dana pamięć będzie pasować, jakie ma parametry i tak ślęczę tydzień w internecie w poszukiwaniu informacji zamiast po prostu iść do sklepu i ją kurwa kupić. Chcę kupić buty? Czytam przez dwa tygodnie gdzie są wyprodukowane, Tajlandia, Normandia zy Chujlandia. Jakie materiały, czy skóra, czy naturalna, czy inne gówno i w jaki sposób to pielęgnować. Marnuję mnóstwo czasu na takie pierdoły i to wszystko przez jakąś chorą obsesję… Jestem Polakiem zatem powinienem mówic poprawnie w jezyku polskim – czytam poradniki jak poprawnie wymawiać słowa, ćwiczę dykcję, wykonuję jakies pojebane ćwiczenia, bo coś się w mojej łepetynie uroiło, że skoro mówię po polsku to muszę to robić kurwa perfekcyjnie. A wiecie co w przypadku kiedy chciałbym nauczyc się czegoś nowego? Np. gry na gitarze? Nawet nie zacznę, bo moja psychika z góry narzuci mi twierdzenie, że nigdy tego nie będę robił dobrze, więc po co marnować czas, a nawet próbować. To tylko kilka przykładów spośród kilkunastu i kilkuset, które niebawem sobie wymyślę.
Wkurwia mnie świat
2016-04-25 18:16Witam wszystkich. Zacznę chyba od tego, że boli mnie fakt, że moi rówieśnicy spędzają czas w tak chujowy sposób. Mamy zaledwie 15 lat, a jedyne co widzę to jak co tydzień wychodzą żeby się napierdolić, zjarać a zaraz po tym wstawić zdjęcie na facebooka, z dopiskiem ”Pozdro mordy, czekam na powtórkę”. Ludzie, naprawdę? Jeśli chodzi o mnie, to patrzę na wszystko trochę inaczej. Może dlatego, że mam pierdoloną depresję, nerwicę lękową, zmarł mi ktoś bliski, a ojciec jest alkoholikiem, który ostatecznie i tak dostał nową wątrobę z powodu choroby. O matce nie wspomnę, bo to chyba temat na osobną chujnię. Jeszcze po drodze doszła próba samobójcza i samookaleczanie z powodu tej jebanej depresji. Chcę od życia czegoś więcej. Problem tylko taki, że nie chcę być w tym sama, a jak już pewnie się zorientowaliście, nie mam nikogo naprawdę bliskiego. Kogoś z kim mogłabym po prostu pojechać raz na jakiś czas, gdzieś daleko od tego całego syfu, porobić zdjęcia nieba, które z resztą uwielbiam i po prostu cieszyć się, że jest ktoś kto mnie rozumie. Z kim mogłabym sobie pogadać na poważnie, ale też pośmiać się z jakiegoś gówna. Staram się jak mogę, od pół roku jestem nawet na psychotropach, żeby jakkolwiek funkcjonować, ale no kurwa mać…Czy nie ma już nikogo komu nie zależy tylko na tym, aby się najebać i zrzygać przy najbliższym drzewie, marnując wszystko co się da? Mam dość.
Komentarze do "Wkurwia mnie świat"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Ech, szkoda, że jestem za stary, żeby porobić z tobą zdjęcia nieba:) Ale nie martw się, znajdziesz kogoś odpowiedniego. Wygląda na to, ze jesteś inteligentną i wrażliwą osobą, najważniejsze, żebyś się nie zmieniła i nie popłynęła z prądem. Ludzie prymitywni źle kończą, zawsze. Są też inni ludzie, inne towarzystwo, ale niski status materialny, patologiczna rodzina, gorsze wykształcenie – to są czynniki, które mądrzejszych ludzi (takich, którzy mieli mniej szczęścia na starcie) ciągną w dół i separują od zdrowszego środowiska. Możesz mieć gorszy, nawet fatalny start, ale na pewne rzeczy nie musisz się godzić, pozytywne cechy możesz rozwijać, możesz wybierać lepiej niż wszyscy dookoła, tyle, że będzie cię to kosztowało znacznie więcej wysiłku, niż kogoś kto nie musi się borykać z tyloma problemami. Jeśli jednak dasz radę, to i nagroda będzie większa. Z depresją i nerwicą w końcu sobie poradzisz. Depresja i nerwica to nie klątwa, to nie wróg, to nie bierze się z niczego, można i trzeba zrozumieć podłoże tych stanów. Ucz się, rozwijaj, czytaj, resztą nie zawracaj sobie głowy. Jesteś w wieku, w którym możesz położyć fundamenty pod swoją przyszłość. Teraz przejmujesz się tym, co robią twoi rówieśnicy, czy jesteś sama, czy nie, ale po latach zobaczysz, że to nie miało najmniejszego znaczenia. Szkoła, studia –będziesz miała mnóstwo okazji, żeby poznać kogoś wartościowego i dobrze wybrać, a kryteriów wyboru nigdy nie obniżaj. Powodzenia. Ps. Nie klnij tyle, bo to nigdy o człowieku dobrze nie świadczy. Miej klasę – stać Cię.
40 -
Odpowiedz
Osób twojego pokroju jest zdecydowanie więcej niż tych facebookowych zjebów. Tylko kultura w tym kraju taka, że wrzucenie zdjęcia z piwskiem w łapie jest spoko a napisanie, że ma się deprechę już nie jest spoko.
20 -
Odpowiedz
A nie wkurwia cie to goju że żydzi przez te 27 lat wykńńczyli i zrujnowali ten kraj,a wasz naród uczynili bezwolnym i zakutym w kajdany bydłem roboczym?czy to nie powinien być powód do wywołania frustracji który zakończyłby się masowym atakiem i podniesiem ręki na naród wybrany?zresztą te pytania nie mają sensu albowiem goje nie mają pojęcia w jakim świecie żyją,oni myślą że wszystko co złe i niedobre to wina jakichś rusków,niemców,masonów i innych hefalumpów,albo myślą że żyją w wolnym kraju i w dobrobycie,i nigdy nie wpadną na to że cały ten chujowy stan jest tylko i wyłącznie dziełem narodu wybranego,a jak wpadną to będzie już dla nich za pózno,ale to już nie nasz problem
03-
Odpowiedz
No nie wkurwil sie bys? :/
10
-
-
Odpowiedz
Masz zajebistą ortografię i interpunkcję, fajne wnętrze, na pewno kogoś znajdziesz. Dwie rady. Pierwsza: pamiętaj o wyglądzie zewnętrznym, bo jest ważny, a faceci to wzrokowcy. Druga: wyrwij się z tego środowiska. Jeśli nie masz lepszego pomysłu, to zapisz się nawet do jakiegoś chórku parafialnego. Brzmi śmiesznie, ale patologii tam akurat nie spotkasz, a ludzie, nawet jeśli czasem dziwni, na pewno będą lepsi niż dresiarze, których jedynym celem jest chlanie i jaranie. Pozdr, powodzenia
20 -
Odpowiedz
Boże, skąd ja to znam. Kropka w kropkę, mam niemalże identyczną sytuację. Ile to ja się nacierpiałam z tego powodu. Teraz pozostała mi tylko zryta psychika. Psychotropy nie są „najlepszym lekarstwem”, a żeby jakoś funkcjonować to biorę je na noc, czasami w dzień. Też mam nerwicę lękową, przez rozczarowania i zło jakie mi wyrządzili inni ludzie, którzy stanęli na mojej drodze – a myślałam, że chcą dla mnie dobrze, są życzliwi, bezinteresowni i mają „dobre intencje”. Rzeczywistość okazała się całkiem inna niestety. Już od paru lat jestem sama z tym „problemem” boję się komuś zaufać, zawsze jak próbowałam się zwierzyć – to jeszcze ludzie chcieli wykorzystywać moje słabości i negatywne doświadczenia. Na prawdę w dzisiejszych czasach nie można nikomu zaufać. Każdy każdego chce udupić. I jak tu żyć? Również chciałabym mieć jakąś fajną, zaufaną osobę do wspólnego spędzania czasu, gadania o sprawach poważnych i mniej poważnych. A tu co? lipa! Mam „niestety” naturę introwertyka, nie lubię za bardzo imprezować, ani tym bardziej chlać i ćpać na umór, na pokaz dla innych, a przy okazji nie chcę uprawiać przypadkowego seksu po kiblach na baletach. I co mam z tego? Takich ludzi spokojnych, wrażliwych ten świat najczęściej nie potrzebuje. Liczy się lans, kultura masowa… Pozdrawiam 😉
30 -
Odpowiedz
Możesz zdradzić jakie psychotropy bierzesz, ile dziennie i czy rzeczywiście warto je brać?
00 -
Odpowiedz
Żyjesz nie tylko w szambie i wielkim oszustwie i złodziejstwie o nazwie „kondominium rosyjsko niemieckie pod żydowskim zarządem powierniczym” zwanym dla niepoznaki Polszą, ale do tego jeszcze w najgorszym modelu rodziny – stary psychopata alkoholik, a matka księgowa? Ale mimo tej całej tragedii pamiętaj, że ciągle świeci dla Ciebie słońce i rozgrzewa tę boską iskierkę, którą każdy ma w sobie, nieważne jak jest obciążony na starcie. Rozdmuchuj tę iskierkę do wielkiego ognia, ale rób to bez sentymentów. Pierwsze, co winnaś zrobić to uświadomić sobie, w jakim syfie żyjesz i ta świadomość częściowo już stała się Twoim udziałem – gratuluję. Teraz pora określić tego skalę – żadnego koloryzowania, tłumaczenia wybielania – co złe należy ODRZUCIĆ i zwrócić się tam, gdzie życie jest piękniejsze, a ludzie przede wszystkim szlachetni. Nawet tutaj pojedyncze sztuki się trafiają, które nie zdążyły jeszcze spierdolić. Odszukaj sobie w internetach takie inicjatywy jak Szklany Zamek, w mediach o nich nie usłyszysz, lub jakieś przeinaczone fakty. Zobacz, można w tym szambie nie tylko się nie stoczyć, zwrócić ku doskonalszym formom bytu i jeszcze prowadzić ekspansję! Wybierz coś dla siebie, przyłącz się, a tamto szambo olej, wyprowadź się z domu, odetnij od tego! W pojedynkę system Cię zmiażdży (nie takich złamał) nie dźwigniesz depresji, nerwic i egzystencjalnej pustki, ale jeżeli zobaczysz, że po tym świecie chodzi mnóstwo ludzi, którzy mają ten sam problem, to w masie siła i całego pęku cienkich gałązek już się tak łatwo nie złamie. Odwagi i do roboty!
11 -
Odpowiedz
Cześć.Ja mam 26 lat ale w Twoim wieku miałem identyczną chujnię.Też wkurwiało mnie jak kumple w gimnazjum(jak i do dziś) tylko chlali i robili powód z tego do dumy.Ja miałem swoje hobby,kochałem chłonąć wiedzę.Gardziłem używkami,mój ociec też był alkoholikiem i uważałem że to dla osób słabych,potrzebujących akceptacji stada.I tak było do czasu.Teraz jestem sam jak palec,dziewczyny zajęte,zacząłem chlać próbując leczyś samotność i depresję ale staram się z tego wyjść.Także nigdy nic nie wiadomo co nas spotka.Twój problem to to że jesteś pewnie bardziej dojrzała od rówieśników i masz jakieś hobby.Jakbyś chciała pogadać to napisz na gg 28494901.Bez podtekstów,po prostu Cię rozumiem.
10 -
Odpowiedz
Dziewczyno. Po pierwsze, trzymam za Ciebie kciuki. Piszesz, że depresja i że ojciec pije. Ja miewam łagodne stany depresyjne, a mojej żony ojciec też pił i przestał, ona poszła na terapie DDA i mamy razem w miarę szczęśliwą rodzinę i fajne dzieciaki, więc pamiętaj, że z każdego gówna da się wyjść. Ojca nie naprawisz jeśli on nie będzie chciał, ale na siebie musisz uważać, bo alkoholizm to choroba rodzinna. I wcale nie musisz pić, wystarczy, że podświadomie wbijasz się w jakiś schemat, masz spaczony obraz postrzegania świata i widzisz wszystko w ciemnych barwach i nie akceptujesz siebie, choć z drugiej strony na pewno więcej rozumiesz. Na pewno jesteś fajną wrażliwą dziewczyną. Uderz do jakiegoś ośrodka uzależnień. Pomagają tam nie tylko alkoholikom, ale także ich dzieciom. Przebacz swojemu ojcu. Bez tego nie ma rozwoju. Alkoholizm to choroba, z której ciężko wyjść. Może on miał zryte dzieciństwo i dlatego zaczął pić. A teraz przesuwa kłopoty na Ciebie. Na tym właśnie polega patologia i błędne koło, w którym jesteś. Zainteresuj się psychologią. Poczytaj sobie książki o alkoholiźmie i wpływie na rodzinę. Psychotropy nie rozwiążą twoich problemów, tylko sprawią, że bedziesz mniej czuć. Jasne, że jeśli masz skoczyć z mostu, to lepiej je bierz, ale musisz mieć plan na swoje życie, a bez spojrzenia na swoje chore życie z boku i rozdrapania ran, nie będziesz wiedziała jak te problemy rozwiązać. Potrzebujesz poza tym naturalnych endorfin, (nie wyzwolonych przez alkohol, narkotyki, zakupy, internet, żarcie) tylko sport, spotkania z innymi ludźmi, polecam Ci ASMR, poza tym codzienna drobna przyjemność bez wyrzutów. Poszukaj przyjaciół prawdziwych – może zaangażuj się w jakiś wolontariat, sensowną grupę religijną (tylko uważaj na sekty!), zapisz się do chóru, albo coś takiego(czasem można na grupowej terapii spotkać przyjaciół, ale nie wiem, czy formuła tego nie zabrania) i czegoś, co Ci nie będzie szkodziło. No i rozwój duchowy – jakaś medytacja, modlitwa – tylko uważaj na sekty, bo to pomoże Ci przetrwać. Nie zawal matury i wbij się na jakieś sensowne studia. Doświadczasz za mało ciepła, ale uważaj na facetów, bo instynktownie szuka się kogoś podobnego do ojca, chociaż wcale tego nie chcesz. Pamiętaj, że jesteś super i nigdy się nie poddawaj! Pozdrawiam.
10 -
Odpowiedz
Zobaczylem wiek i przestalem czytac, problemy nastolatkow, pizdy
03 -
Odpowiedz
Nie ma psychologa ktory dziecku 15sto letniemu przepisal by psychotropy !!! Ludzie kurwa !!!
01 -
Odpowiedz
Bolca Ci potrzeba i tyle.
02 -
Odpowiedz
Nie łam się ziomek, jestem z tobą, jak pójdziesz skończysz szkołę i pójdziesz do roboty, wyprowadzisz się od rodziców i poznasz fajną dupeczkę to wszystko się ułoży. Jesteś jeszcze młody wszystko przed tobą, pozdro, peace love and extasy 😀
00 -
Odpowiedz
@55 – Musiałbym napisać całą ścianę tekstu, ale nie mam natchnienia no i musiałbym się poważnie zastanowić nad tym jak to napisać bo widzisz, ja niektórych swoich stanów umysłu to nawet nazwać nie potrafię. To też nie jest tak, że jestem ciągle całkowicie obojętny. Jednak w skrócie miałem i mam różne objawy. Kiedyś je sobie wyliczałem to chyba z 15 ich mi wyszło, tragedia. Zaczęło się chyba od depresji 8 lat temu, potem miałem jakieś paranoje, nerwicę ( od prawdopodobnie której poniekąd osiwiałem z powodu masy stresu ) i na dokładkę kurwa traumę bo miałem coś takiego jednego w życiu co mnie bardzo przeraziło. Ale byłem głupi bo nie poszedłem od razu na początku z tym do psychologa ponieważ poczytałem o tym w internecie i zacząłem demonizować i leki i leczenie. Do tego z natury bywam bardzo uparty i nastawiony na to, że sam sobie poradzę w życiu a prawda jest taka, że nie do końca sobie radzę. Dopiero teraz chce iść do psychologa i teraz czemu innym i Tobie to samo radzę. Po pierwsze, owszem, leki i leczenie nie zawsze są dobrze dobrane i nie zawsze pomagają, ale jest nie mało przypadków gdzie jednak to pomaga, tak jak np. mojemu jednemu znajomemu co mi ciągle radzi bym szedł do psychologa. Po drugie sam sobie z tym nie do końca radzę więc może dobry lekarz sobie poradzi i na amen zamknie ten mój zjebany rozdział z życia. Po trzecie, ktoś tutaj kiedyś na chujni napisał coś dobrego i mniej więcej brzmiało to tak: jak sobie złamiesz rękę to czekasz aż się sama zrośnie czy może jednak idziesz ją zagipsować? Tak więc chce napisać na kartce lekarzowi wszystko co miałem i mam bo bywa, że odlatuje przy innych ludziach, się zacinam albo mam problemy z pamięcią i koncentracją i bym mu jeszcze błędnie przedstawił swój stan albo połowy ważnych rzeczy nie wypowiedział. Ja jeszcze nie poszedłem do niego bo chce iść do prywatnego a z kasą u mnie krucho i jeszcze mam do odwiedzenia innych więc w sumie będę miał nie mało do wydania. Tak więc Ty i inni którzy macie coś nie tak z głową, nie czekajcie, idźcie do dobrego specjalisty. My sami będziemy sami łatać swoją banię latami i możliwe, że nigdy jej nie załatamy do końca a dobry specjalista zrobi to być może w pół roku. Życzę więc Tobie i innym którzy to czytają wyzdrowienia 🙂
00 -
Odpowiedz
Zostań gamerką-youtuberką i rób zdjęcia nieba w grach. Bedzie hajs i fejm.
00 -
Odpowiedz
powieś się.
11
Napiwki
2016-04-25 18:16Wkurwiają mnie te kurwiszony co dowożą żarcie. Przywiezie taki kutas danie za np. 17zł i z reguły jest tak, że nie mam wyliczonych i płacę 20stką.
Następuje kilko sekundowa pauza w której to czeka skurwiel, aż machnę ręką i powiem „to dla ciebie”. Wreszcie widząc, że czekam na te jebane 3zł, smutną miną wydaje mi hajs i cicho, na odpierdol żegna się w drzwiach.
Co do chuja z tymi dostawcami nie tak? Może mam jeszcze jemu kurwę zamówić, żeby mu loda ojebała? Pisał się na taką robotę, dostaje co miesiąc wypłatę, więc co jest kurwa?
Jest w CHUJ zawodów, gdzie ludzie zapierdalają 5x bardziej, w 5x chujowszej i niewdzięcznej pracy i oprócz podstawy nie dostają złamanego grosza!
Skąd się kurwa utarło, że te jebańce akurat MUSZĄ dostawać napiwek?
Toż to pojebane!
Druga sprawa. Drobne. Przeglądam internet z żarciem do domu.
Zamówiłem coś na kolację za 21zł. Patrzę w portfel całe dwie dychy i jebana złotówka w następującym nominale 50gr, 3x10gr i 4x5gr. Przyjeżdza gość, uśmiechnięty, proszę bardzo. Odbieram żarcie, mówię że mam wyliczone i daję mu te 2 dychy i złotówę w drobniakach.
A ten do mnie z mordą, że czy nie mam całej złotówki? że to problem, musi sporo liczyć, że weźmie ale to tylko jeden jedyny raz.
Powiedziałem OK i sobie pomyślałem owszem jedyny raz to chuju byłeś pod moimi drzwiami.
Nie wiem co za spierdoliny rodzą się i chodzą po tym świecie…
Gdzie szacunek do pracy, klienta czy pieniędzy? Śrut łapczywym cwelom w dupę. Następnym razem ruszę swoją dupę do jakieś restauracji, gdzie oczywiście kelnerka będzie robić słodkie oczka o kolejny NAPIWEK. Jebane żebraki… Toż to żaden napiwek, a pierdolony haracz. Raz nie dasz to chuj wie co dostaniesz w żarciu.
Niestety w porównaniu do tych jebanych żebraków-obiboków, zapierdalam całymi dniami aby hajs się zgadzał.
Gościu od Mercedesa – weź ten pierdolony plebs postaw do pionu, bo im się w dupach przewraca. Chcieliby wiele nie dając od siebie nic. Koniec.
Komentarze do "Napiwki"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Ooooo podczłowieku! Zagarniasz nagrodę, dla najbardziej żałosnej mendy roku! Jesteś takim chamem, prostakiem, burakiem i czereśniakiem, zwykłą kurwą, że zaśmiecasz pulę genową swoim istnieniem. Na myśl, że coś takiego jak ty może się rozmnażać, przechodzą mnie dreszcze obrzydzenia. Masz „kulturę” chama oderwanego granatem od pługa, skąpej cebulackiej mendy, która gardzi ciężko zapieprzającymi ludźmi i jeszcze śmie swoje skurwysyństwo tłumaczyć tym, że są zawody gorsze niż dostawca. Są też gorsze niż kelner, więc pewnie jesteś jednym z tych tanich świniopasów ze słomą w butach, którzy nie potrafią wyliczyć napiwku w restauracji, albo są oburzeni, że się go w ogóle zostawia. Nie będę tłumaczył, czym jest ludzki gest, przyzwoitość, czy dlaczego 1 czy 2zł ekstra w gównianej robocie może być dla kogoś ważne, bo to nie na twój ograniczony łeb, bydlaku. Taki jesteś baron, że ci się gotować nie chce i sobie zamawiasz pod nos, ale dać 2zł, to już ci gówno w nogawkę cieknie, pastuchu. A taki jesteś zaradny i lepszy. Ja rozumiem, że ktoś czasem zamówi, ale mu się nie przelewa, nie może/nie chce dać tego żałosnego napiwku (choć tacy częściej dają niż takie gnidy jak ty), nie ma musu, ale można dać równo, ty leniwa kupo gówna, żeby ten biedaczyna nie musiał się zastanawiać, czy ma wydawać te 2zł czy nie. Na szczęście dla takich jak ty, nie pracuję jako dostawca, bo za tę pogardę i chamstwo, gdybym to wyczuł, to domieszałbym do posiłku psie gówno z trawnika.
Wielki klient, panisko! Szacunek do pracy i pieniędzy?– ty jebany chamie ze słomą w butach! Strzeliłbym ci w potylicę i nawet powieka by mi nie drgnęła, bo takie gówno w ogóle nie powinno między ludźmi chodzić.35 -
Odpowiedz
Napiwki to głupota. Każdy dostaje wypłatę za pracę, i każdy płaci za zamówioną usługę. Czemu w pociągu nie daję konduktorowi nic ekstra, a w gastronomii mam tak robić? Bo jakiś jebany obyczaj tak każe?
41 -
Odpowiedz
Dobra chujnia, też mnie wkurwia takie zachowanie. Będę chciał to dam napiwek, a nie to nie. Nie będzie mnie kelner albo dostawca pizzy czy innego gówna kultury uczył. Na poprawę humoru polecam film Sztos (1997), zwłaszcza fragment jak Nowicki opowiada Pazurze historię z napiwkiem dla kelnera.
31 -
Odpowiedz
Kozak chujnia!! Zgadzam się w 100%
21 -
Odpowiedz
„Gościu od Mercedesa – weź ten pierdolony plebs postaw do pionu, bo im się w dupach przewraca.” Czyżbyś wzywał Pana twojego nadaremno, patałachu? Co ty sobie myślisz, że Pan twój to już nie ma nic innego do roboty, tylko pojawiać się na prośby zapchlonej publiczności z mrówkowców i tym podobnych szczurowisk? Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę jak ciężką pracą jest pilnowanie stada roboli i poganianie ich przy użyciu różnych technik motywacyjnych, jak nahajka Byczywąsa, i jaką sztuką przy tym jest jednoczesne zajmowanie się prężną pałą Jego Ekscelencji, Wiecznego Prezesa? A co do plebsu, to niestety, patałachu, nie da rady. Po prostu nie da rady. Wyobraź sobie bowiem, że stoisz otoczony przez stado szczurów (w dodatku zajebiście się pleniących i czym bardziej patologicznych, tym szybciej się rozmnażających). Wyobraziłeś sobie? Dobrze. To teraz wyobraź sobie, że próbujesz ich czegokolwiek nauczyć. „Shikata Ga Nai”, jak mawiają Japończycy. Żyjemy w systemie, patałachu. Systemie. I albo się dostosujesz do systemu i jakoś w nim urządzisz, albo system -mniej lub bardziej boleśnie- cię ściamie, przeżuje i wypluje oraz wysra nędzne resztki z ciebie. I jednostka -nawet jeśli tak wybitna jak Pan twój- nie jest w stanie tego zmienić. Owszem, może wpłynąć na inne jednostki w najbliższym otoczeniu, ale to wszystko, a i tu rezultaty są nie do przewidzenia. Rzecz jasna mądrzy Chińczycy mawiają, że jeśli się planuje na wieki, to należy nauczać. Ale samo nauczanie, bez zmian w reszcie systemu nic nie da w jakiejś sensownej perspektywie czasu (a w najlepszym razie da niewiele). Tak więc gdzie się nie obejrzysz, dupa z tyłu. /Mesio PS. Ale zawsze możesz złożyć podanie o przyjęcie do roboty w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym (Z wpisowym rzecz jasna. I tu Pan twój cię pocieszy: bez dodatkowych napiwków.). Wtedy będzie ci przysługiwać nasza zakładowa stołówka. Aczkolwiek Pan twój lojalnie ostrzega, że to, co tam podają, to się pod żarcie serwowane survivalowcom na ekstremalnych szkoleniach z przetrwania ledwo nadaje. Ale z drugiej strony patałach jak karaluch, zeżre wszystko. PS2. A napiwków Pan twój też nie lubi. I nie daje. I chuj. Zawsze ma wyliczone, albo płaci kartą.
10 -
Odpowiedz
Jakbys zarabial 17 tysi netto i jezdzil mesiem tak, jak ja, to bys placil za dowiezione zarcie mniej niz cena, a nie wiecej. Zamiast dawac napiwek, to mowisz do typa – zamiast 120 zl za prestizowa pizze zaplace 100 zl, a ty gnoju dokladasz 20 zl z wlasnej kieszeni. Wybieraj – albo tracisz 2 dychy i sobie odrobisz w ekstra sobote, albo upierdole cie tak, ze stracisz te tyre i nic nie zarobisz. Gdy sie taki gnoj rozejrzy po willi za 2 banki, to od razu kalkuluje, ze ma nie z byle kim do czynienia i lepiej nie zadzierac. A 2 dychy zostaje w kieszeni. Jak znalazl na piwko w The Eve.
11 -
Odpowiedz
17 zeta za żarcie z dostawą do chaty? Kurwa ziomuś, tak tanio to chyba tylko śmieciarze ci mogą przywieźć…
00 -
Odpowiedz
Ty skąpa kurwo żydowska, 3zl napiwku ci szkoda dla kolesi co zapierdalaja za 6zl/h? Obyś chuju zdechł w rynsztoku.
20 -
Odpowiedz
O ty spierdolino na napwki zydzisz? Laga ci w dupe a nastepnym razem uwazaj na gile, chuju
10 -
Odpowiedz
Kelner zazwyczaj ma umowę o pracę typu:
„2% od utargu + napiwki do kieszeni” co daje mu zazwyczaj z utargu
2-4 zł/h. Jak mu 10ciu kutasów na zmianie nie rzuci napiwku to potem płacze, że harował za pół darmo. Reszta to żebraki.00 -
Odpowiedz
Jesteś upośledzony, ja nie mogłabym odprawić kogoś, kto przywiozł mi żarcie bez głupich 3zł reszty…Czasami Ci ludzie jadą przywieźć Ci pieprzonego bugera w śnieżyce albo ulewe. Dawanie napiwków to część kultury człowieka, takie samo społeczne „umówienie się”, uwierz mi na słowo, że praca w usługach jest cholernie ciężka, nie mówię już o pracy w gastro, jest naprawde niewdzięczna i zarabia się grosze. Podziwiam osoby, które pracują w usługach i odwalają kawał dobrej roboty i nie wyobrażam sobie wyjść bez zostawienia min. 10% w restauracji czy jakimś pubie.
10 -
Odpowiedz
5/5. Nigdy nie musiałem tyrać jako ktoś, kto potrzebuje napiwków, żeby „wyrównać” wykorzystywanie przez pracodawcę. Ale, do chuja, z takiego samego punktu widzenia, co autor, domagam się albo wliczenia tym matołom tej złotówki w koszt produktu, albo niech spierdalają, pozwalając w spokoju cieszyć się zamówionym posiłkiem. Bo… chuj wie, jak mawia autor, co dostaniemy następnym razem.
10 -
Odpowiedz
Nie chce cie oceniac albo bezproduktywnie krytykowac. Ja osobiscie daje napiwek , moze dlatego ze mieszkam za granica. Wsydwm jest nie dac bo oni zarabiaja te jedyne 1200 euro. Zycie tu drogie a nie kazdy sie wyksztalcil zeby byc na dobrym stanowisku z jakichs przyczyn lub po prostu nie ma na tyle intelektu. Raz mialam sytuacje ze naorawde mialam wyliczona kase i nie mialam ani centa wiecej. Bylo mi glupio nawet sie usprawiedliwilam. Nie kazdego lecz stac na napiwki. Nie musisz dawac napiwku jak nie masz za duzo kasy itd. Nie musisz tez zebrakowi na ulicy zlotowki wrzucac. Normalne czlowieku twoj wybor.
10 -
Odpowiedz
Jak na mój gust to pewnie ci się nie przelewa albo żyd z ciebie, tacy dostawcy dużo nie zarabiają i żyją za te napiwki. Ja zawsze staram się zostawić w restauracji te 10 zł napiwku, tak wypada. W restauracji też jest zapierdol, chciałbyś tak robić? w dominos to w zime tymi skuterami jeżdzą, każdy miał wypadek przeważnie a hajs mały. W restauracji też mało płacą, ja robię na 3 zmiany w korpo na produkcji nie życzę nikomu takiej roboty ale chociaż te 3000 są każdego miecha. Szanuj każdą pracę ziomek bo nie wiadomo gdzie przyjdzie ci robić. pozdro
10 -
Odpowiedz
Widać, że nigdy nie pracowałeś w takim zawodzie (albo podobnym) i nie wiesz jak bardzo cieszą napiwki przy podstawowej stawce jaką dostajesz. Dlatego: chuj Ci w dupę, obyś zapierdalał za najniższą krajową w robocie, w której nie trzeba nawet odrobiny empatii (możesz wkręcać śrubki; tylko pamiętaj, musisz kręcić śrubokrętem w prawą stronę). PS. Mesiu, spodziewałem się, że jesteś facetem z klasą; szkoda trochę.
10 -
Odpowiedz
A nie możesz skurwysynu leniwy sobie normalnie w świecie żarcia ugotować?
10 -
Odpowiedz
@15 „PS. Mesiu, spodziewałem się, że jesteś facetem z klasą; szkoda trochę.” I słusznie się spodziewałeś, patałachu. Jednakże klasa nie oznacza frajerstwa. Pan twój, Mesio, nie lubi być bowiem naciągany na płacenie za coś ekstra na zasadzie „bo się utarło”. Uważa to po prostu za wymuszenie i tyle. I żadnym usprawiedliwieniem jest to, że pracodawca płaci grosze. Nikt do takiej roboty iść nie kazał (nie byłoby chętnych, byłyby lepsze płace). Sklepowa w Biedronce, czy w innym Tesco, też zapierdala od świtu do zmierzchu za grosze, a ty, jak idziesz do sklepu, to jej przy kasie napiwku nie dajesz, nie? I wali cię to, że może do gara nie ma co włożyć. Dlaczego? Ależ to oczywiste. TO JEJ PRACA. Łaski nie robi. Płacisz więc tyle, ile wynosi cena i schluss. To samo jest z setkami innych zawodów. I powinno być ze wszystkimi, gdyby nie to, że -no właśnie- „się utarło”. A z jakiej racji, Pan twój się zapyta? Wiesz, kto na tym korzysta? Janusz biznesu, który, wykorzystując sytuację, za pół darmo najmuje sobie robola i każe go w połowie utrzymywać z jałmużny ludziom, którzy korzystają z usług jego firmy. Nie byłoby napiwków, Janusz biznesu musiałby płacić normalne stawki i nie byłoby problemu. A Pan twój, Mesio, nie lubi żerowania takich Januszy, zwłaszcza na sobie. /Mesio PS. Bez PS-a
20 -
Odpowiedz
Tu ja Mesiu, na produkcyjnej linni wciagnelo mi chuja i wyrwalo. Szukam dawcy nowego. Moze miec do 5 cm dlugosci bo moj wlasny mial 1 cm, wiec jestem przyzwyczajony.
Place gotowka.00 -
Odpowiedz
Zgadzam się, napiwki to idiotyzm – lepiej już dać te 5 zl przypadkowo spotkanej starej babci która wygląda biednie albo dziadkowi jakiemuś biednemu. Jeździ taki kutas zarabia 10-13 na rękę, a w 80% czasu nic nie robi i jeszcze wpierdala co chce z kuchni i chce napiwku. Jakis chlopaczek 17-letni na wakacjach pracujacy jako kelner to rozumiem bo dziecina chce miec na impreze czy na ksiazki do szkoly ale kurwa jebane dziady bo chca isc na kurwy? Nigdy.
21 -
Odpowiedz
O wy kurwa zydki jebane. Napiwki chcecie wycyganic ? O skurwiele brudne nie myte zajebane.
10 -
Odpowiedz
Od roku, NIE DAJĘ ŻADNYCH NAPIWKÓW. Rok temu, byłem z towarzystwem w znanej pizzerni na pl. Bankowym w W-wie. Przy płaceniu rachunku-145 zł, dałem 200 i podziękowałem (za szybką obsługę) bo TAK MNIE WYCHOWANO!!! . Na resztę z 200 czekam 10 min, kelnerki NIE MA. Idę z tarasu do lokalu, tam też jej nie ma. Jej koleżanka przechodząc obok (widocznie zorientowana), cichutko szepcze :
-Uciekła na zaplecze, niech pan idzie do Managerki.
Łapię Panią Manager, reakcja jest błyskawiczna. Pierdolony, słoikowy, wykształciuch, wiejski, Tłumok przyciągnięty prawie za kudły gdzieś z zakamarków zaplecza mówi:
– No bo Pan powiedział dziękuję.
Och żesz wy w morde p….. słoiki. Przyjeżdżacie do Miasta, to SCHOWAJCIE swoje wiejskie obyczaje i pazerność na dnie szuflady. W Mieście pieniądze TEŻ nie leżą na drodze, też je trzeba zarobić. Frajerów, szukajcie sobie u siebie na wsi. Miałem kurwie dać dychę napiwku a skończyło się tak, że napisałem na nią skargę do zarządu bo P. Manager, powiedziała, że to córunia jakiegoś prowincjonalnego wójta z plecami i jest u nich na praktyce przed objęciem managerki, w nowym lokalu.
A napiwków za dowóz (np. pizza) już nie daję, bo żadnemu chujowi nie udało się do mnie dowieźć pizzy CIEPŁEJ. Autentycznie, jak pamiętam ze 20 lat. Mieszkam nie dalej jak 3-4 km od punktów ale tak sobie ustawiają rasę, żeby u nas był koniec. Szczytem wszystkiego, był DODRUK na paragonie z pizzerni: „Nie dają….” Już oczywiście u niech nie zamawiam a paragon mam na pamiątkę. Na pamiątkę inwazji buractwa w mieście.11 -
Odpowiedz
Gdybyś zarabiał 17 tysi netto miesięcznie i jeździł mesiem jak ja, nie musiałbyś jeść pizzy i kebaba ze zmielonych szczurów. Stołowałbyś się wtedy w najlepszych knajpach, płacąc grubą gotówką i nie oczekując reszty. Z racji iż jesteś zwykłym cebulakiem, pozostaje Ci wpierdalanie śmieciowego żarcia i ból dupy o napiwek wielkości 2zł.
1-1
Choroba psychiczna?
2016-04-25 18:16Od 6-8 miesięcy dręczy mnie pewna przypadłość, która chyba jest choroba psychiczną. Najbardziej objawia się to na studiach, ale nie tylko. Często obwiniam się, że jestem beznadziejnym człowiekiem, że nic nie umiem, że powinienem więcej się uczyć itp. itd. Jak to głównie się objawia? Jak już wcześniej napisałem, jestem studentem i właściwie kończę studia, ale mam poczucie, że tak na prawdę niczego się nie nauczyłem i kiedy pójdę do pracy nie będę nadawał się do niczego. Mam świadomość, że wielu innych studentów skończyło mój kierunek mając jeszcze mniejsze pojęcie i jakoś pracują, ale zawsze dopada mnie trauma, że gówniany ze mnie student. Co jest najbardziej dziwne – 10 ostatnich ocen to same 4,5 lub 5. Oprócz tego jest masa innych rzeczy, staram sie dążyć do perfekcji za każdym jebanym razem. Chcę upgradeować komputer? Muszę przejrzeć setki stron Google, czy dana pamięć będzie pasować, jakie ma parametry i tak ślęczę tydzień w internecie w poszukiwaniu informacji zamiast po prostu iść do sklepu i ją kurwa kupić. Chcę kupić buty? Czytam przez dwa tygodnie gdzie są wyprodukowane, Tajlandia, Normandia zy Chujlandia. Jakie materiały, czy skóra, czy naturalna, czy inne gówno i w jaki sposób to pielęgnować. Marnuję mnóstwo czasu na takie pierdoły i to wszystko przez jakąś chorą obsesję… Jestem Polakiem zatem powinienem mówic poprawnie w jezyku polskim – czytam poradniki jak poprawnie wymawiać słowa, ćwiczę dykcję, wykonuję jakies pojebane ćwiczenia, bo coś się w mojej łepetynie uroiło, że skoro mówię po polsku to muszę to robić kurwa perfekcyjnie. A wiecie co w przypadku kiedy chciałbym nauczyc się czegoś nowego? Np. gry na gitarze? Nawet nie zacznę, bo moja psychika z góry narzuci mi twierdzenie, że nigdy tego nie będę robił dobrze, więc po co marnować czas, a nawet próbować. To tylko kilka przykładów spośród kilkunastu i kilkuset, które niebawem sobie wymyślę.
Komentarze do "Choroba psychiczna?"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Też tak mam z tym perfekcjonizmem. Ale uczę się czasami szasnąć kasą bez większego przemyślenia. Poza tym dzięki tej cesze jestem w wielu dziedzinach naprawdę dobry.
00 -
Odpowiedz
Spotkałem się kiedyś z czymś takim. Czeka cię wizyta u psychologa. To raczej nie choroba, a jedynie zaburzenie (co nie znaczy, że nie może mieć poważnych konsekwencji). Obsesyjny perfekcjonizm w połączeniu z niskim poczuciem własnej wartości – ja obstawiam, że w procesie twojego wychowania coś zostało ostro zawalone, może jesteś DDA, może rozbita rodzina, może jakieś patologiczne relacje, może pozostałość po jakiejś dotkliwej porażce, a może coś innego. Porozmawiaj z psychologiem bo nie ma sensu, żebyś się męczył, fachowa pomoc załatwi sprawę.
00 -
Odpowiedz
Nerwica natręctw?
00-
Odpowiedz
Naucz sie obciagac kutasa,podlacz chuja do baterii,wjeb sobie habanero do odbytu.
Jest wiele rzeczy ktorych mozesz sie nauczyc.Najlepiej utnij sobie kutasa i pokaz
na youtube jak go smazysz .00
-
-
Odpowiedz
Ja też sporo szukam informacji na temat tego co kupić do komputera i nie widzę w tym nic złego a wręcz przeciwnie, nabędę wiedzę, którą lubię i która mi się przyda. Będę miał pewność, że nie wydam w głupi sposób pieniędzy. Wolałbyś kupić buty za 500 zł tak jak mój przybrany wujek by potem stwierdzić w domu, że jednak wymiar buta nie pasuje do stopy? Przecież to głupie choć na tym skorzystałem bo mi akurat buty pasują dobrze a więc je otrzymałem za darmo. Rozumiem, że dokucza Ci perfekcjonizm, znam to bo sam czasem tak mam w innych kategoriach np. muszę koniecznie poprawić swoje wcześniej wypowiedziane komuś zdanie w którym po rozmowie z tą osobą stwierdzam, że jednak coś źle powiedziałem i muszę to poprawić by ktoś o mnie nie myślał, tak jak nie chce. Uważam jednak, że trochę jednak przesadzasz i widzisz ten problem nie tam gdzie trzeba, wyolbrzymiasz go.
00 -
Odpowiedz
Dopóki w ramach „samodoskonalenia” nie obcinasz ludziom głów jak pewien przychlast udający Lectera, to wszystko w normie 😉 Banalna anankastyczna nerwica natręctw.
00 -
Odpowiedz
Jak na horyzoncie pojawia się choroba psychiczna to naród wybrany jest w domu,i może świętować kolejną ofiarę która padła w wyniku morderczej walki walki o byt w żydokapitalistycznej rzeczywistości
00 -
Odpowiedz
Mam to samo:P
00 -
Odpowiedz
Posluchaj mnie. To nie jest choroba psychiczna. To skrajny perfekcjonizm. Tez jestem perfekcjonistka i wszystko robie idealnie, albo wcale.
00 -
Odpowiedz
Panie, jakież to obuwie produkują w Normandii? Chętnie kupię. Może być bezpośrednio od Normana albo pośrednio przez Romana.
00 -
Odpowiedz
Tie, student. Ode mnie wielu miało gorsze noty na studiach, ale łeb do interesu i żyje im się spokojniej niż mnie. Naucz się spawania, bo języka pewnie liznąłeś, i zrób z obydwu pożytek.
00 -
Odpowiedz
nerwica natręctw
00 -
Odpowiedz
Miałem to samo. Nie masz może też tak, że jesteś obojętny emocjonalnie? Że Ci wszystko jedno co zjesz na obiad, co będziesz robił itd. bo nie czujesz jakieś silnej pasji czy potrzeby do czegoś konkretnego? W każdym razie tak mnie to psychicznie męczyło, że poszedłem do psychiatry. Werdykt – nerwica natręctw (tylko taka myślowa, że Cię własne myśli zalewają). Wynika to ze zbyt krótkiego działania mediatora między synapsami neuronów. Dostałem kapsuły (Asentra 50g), po dwóch tygodniach stosowania – jak ręką odjął. Dosłownie fizyczne odczucie jakby ktoś zatkany kibel przetkał, jakby jakiś zator w głowie puścił. Myśli się lekko i przyjemnie, i wszystko jest jasne, bez tych natrętnych przemyśleń. Polecam przemyśleć taki sposób rozwiązania problemu, nie ma co się maltretować własnymi myślami.
00 -
Odpowiedz
To pewnie wirus żydów. Chyba już po tobie.
00
Jestem jebanym nieudacznikiem!
2016-04-24 14:10Wkurwia mnie to, że jestem jebanym nieudacznikiem życiowym. Mam 15 lat i jestem rozpieszczonym pojebem. Zawsze od rodziców wszystko miałem pod nos. Dosłownie wszystko! Na początku mi to nie przeszkadzało. Było fajnie. Dopiero w gimnazjum zacząłem dostrzegać to jak bardzo jestem spierdolony umysłowo i fizycznie. Całe dnie spędzam przed komputerem i mam po prostu dosyć takiego życia. Na WF biegam jak ciota, nie umiem odbić nawet piłki siatkowej. Jestem po prostu głupim rozpieszczonym chujem i zdaję sobie z tego sprawę. Okłamuję ludzi, że jestem taki sam jak oni. Że mam dużo znajomych, przyjaciół, bawię się tu i tam, i w ogóle jestem wolnym człowiekiem. Niestety prawda jest inna. Całe dnie przed komputerem. Ja nie wiem już co mam zrobić. Ja chyba przegrałem życie. Rodzice nawet nie próbują mnie wspierać w tej kwestii. Oni mają w dupie to, że niszczę sobie życie. Dla nich wystarczy fakt, że jestem najedzony, napity, wyspany i zabawiony przez tego jebanego kompa. To straszne. Ktokolwiek w moim wieku to czyta: nigdy nie rób tak jak ja. Ja już przegrałem.
Dziękuję, dobranoc.
Komentarze do "Jestem jebanym nieudacznikiem!"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Stary… mam 17 lat, i też mam skonczone życie już… Brakuje mi wyjscia z znajomymi gdzieś. Większość albo pije, ćpa lub pali.. Ja nic z tego.. Przez co nie wychodzę z nimi na imprezy ani nic w tym stylu. I siedzę całymi dnami w domu grając lub oglądająć zasrane filmiki. Kurwa do czego to wszystko zmierza:)
00
Za kierownicą!
2016-04-24 14:10Sprawa ma się tak: od niedawna (dokładnie 4 miesiące temu) zdałam za pierwszym razem prawko. Wszystko pięknie cacy, rodzinka uradowana, można by śmiało powiedzieć, że cała ulica aż huczy od tego jaka to ja zdolna jestem. Teoria jest poszła łatwo, w przeciwieństwie do starszego brata, który zdał za 6 razem teorie, praktycznym juz nawet nie warto mówić. Tyle, że…. Kurwa! Jestem chyba największym postrachem dróg (przynajmniej tych lokalnych)! Jeśli kiedykolwiek widzieliście za kółkiem tzw. „kompletnego debila”, mogłabym się założyć, że przebijam go o głowę. Tak więc, prawko w kieszeni jest, a i tak mój brat jeździ i niebo lepiej ode mnie. I wszystko jest niby takie proste dla innych. Dookoła słyszę, że muszę się oswoić, praktyka czyni mistrza i tym podobne jebane zwroty. Jeszcze nigdy nie byłam w czymś tak okropnie beznadziejna. A najlepsze jest to, że zawsze broniłam kobiet za kółkiem… Az wstyd, że sama jestem przykładem do tworzenia absurdalnych stereotypów o kobiecie za kółkiem! I wkurwiają mnie Ci wszyscy je bani luzacy, dla których pomarańczowe światło jest zachęta do wciśnięcia gazu, dla których wszystkie reakcje na skrzyżowaniach są naturalne i bez żadnego stresu, że zablokują całe skrzyżowaniu! W sumie to nie wiem, czy jestem zła na siebie za swoją nieudolność czy na innych, że jeżdżą jakby to była przejażdżka rowerowa, a nie prawdziwa sytuacja, w której jeden błąd może kosztować czyjeś życie…?
Tłuste wlosy i łupież koleżanki z pracy
2016-04-24 14:10Tto już jest gruba przesada! Kiedy tylko spojrzę na koleżankę z pracy, to chce mi się wymiotować! Nie dość że nosi dredy, to jeszcze o nie nie dba, nie doplata, ma okropny łupież i nie interesuje jej wygląd. Wszyscy w firmie mają juz tego powoli dość, ale to ja pracuję najbliżej niej… Nie chcę narzekać bo nie przedłużyli mi jeszcze umowy, ale kiedy razem omawiamy jakiś projekt, mdli mnie. Gdy stanie obok i pochyli się nad moim biurkiem, mam wrażenie jakby to wszystko spadało na moje notatki. Coś okropnego! NA dodatek ta osoba ciągle narzeka ale to temat na osobną chujnię
Wspaniały ruch drogowy
2016-04-24 14:10Jestem Kamil i mam 18 lat zaraz będzie prawko ale jak patrze na tych pierdolonych inteligentów za kierownicą (i nie chodzi tu wyłącznie o samochody) to po prostu szlag mnie trafia, strach wyjść z domu. otóż: DROGI KIEROWCO! jeżeli na dwupasmowej ulicy widzisz że ktoś z pasa obok się zatrzymał a jest tu przejście dla pieszych to włącz myślenie, wysil swe szare komórki i pomyśl dlaczego tamten człowiek się zatrzymał. Bingo! przepuszcza pieszego! skoro więc tak to łaskawie naciśnij pierdolony hamulec bo TAM KTOŚ PRZECHODZI. ja osobiście mam w dupie że jestem na pasach i wypadek będzie z winy kierowcy, ja chce żyć a nie całować maskę auta/asfalt. natomiast rowerzyści stanowią tak wkurwiającą grupę użytkowników dróg że mógłbym napisać o nich referat. tylko dziś widziałem 2 wypadki z udziałem rowerzysty, chodź nie widziałem tych zdarzeń, to jednak myślę że schemat był podobny: rowerzysta ma pierwszeństwo to już nie musi się oglądać czy coś nie jedzie pruje na oślep przez środek ulicy! ewentualny wypadek? ee jak coś to wina kierowcy przecież rower ma pierwszeństwo!
otóż DROGI ROWERZYSTO! nawet jeżeli faktycznie masz pierwszeństwo to warto się rozejrzeć i jeśli widzisz że ktoś już nie da rady zatrzymać się przed twą zacną dupą to NIE wpierdalaj mu się pod koła! na chuj robić sobie i komuś problemy? nie rozumiem takich ludzi no ale selekcja naturalna rozwiązuje problem ich egzystencji. gorzej z kierowcami którym się przytrafia likwidacja takiego pasożyta.
czasem myślę że niektórzy to powinni mieć zakaz chodzenia a tym bardziej poruszania się czymś na kołach. no ale żyjemy w pięknym kraju i każdy po skończeniu 18 lat może się poruszać rowerem bez znajomości jakichkolwiek zasad ruchu drogowego, co uważam za KRETYNIZM. a co jest najlepsze w tym wszystkim? otóż policja. tak tak policja. bo nie wiem po chuj do takiego zdarzenia z rowerzystą przyjechały 2 radiowozy? 1 nie może spisać zeznań świadków i zrobić dokumentacji potrzebnej do późniejszych czynności? potrzeba aż 2 auta? no tak ale przecież policja za to nie płaci, tylko podatnik więc chuj ich obchodzi że za to wyjeżdżone bez sensu paliwo trzeba zapłacić. ach chuj by to strzelił w tym pierdolonym kraju

Mnie też wkurwia ten świat. Najlepiej wyjechac daleko, jak najdalej od znajomych twarzy, zacząć od nowa, ułożyć. Nie zależnie czy sie ma 16- czy 30 lat